7.4.15

Trening Dobrej Myśli vol 3, oraz 3 urodziny bloga

W zeszłym miesiącu bezwstydnie opuściłam Trening Dobrej Myśli, podejrzewam, że zrobiłam to specjalnie, nie mając niczego sensownego do napisania… Dzisiaj wracam. Bo dzisiaj jest szczególny dzień, nie tylko koniec świąt i powrót do rzeczywistości (miałam napisać szarej, ale osobiście świąt nie czułam, więc może w sam raz, że już się skończyły), ale i trzecie urodziny ‘Pierwiastka’ urzędującego pierwotnie jako ‘morze słów’. Aż chce mi się powiedzieć: gdzie to zleciało? Jak, kiedy? Dopiero co byłam w liceum, przeżywając tu głupie teksty kolegów, a teraz wielkimi krokami zbliża się licencjat, którym to straszą mnie wszyscy wokół. A mnie się niiigdzie nie spieszy! ;)


Zacznijmy jednak od Treningu Dobrej Myśli. Szukam w głowie i pamięci tych dobrych chwil, które wydarzyły się od lutego, kiedy ostatnio je wypisywałam… Spotkanie z Ktosiem (ależ ja jestem pomysłowa w nadawaniu przydomków), pobyt w Poznaniu, koncert happysadu, spotkanie z Panami, robienie sobie zdjęć, skakanie, ogólna radość… Chyba nie mam prawa, w dalszym ciągu, na nic narzekać. Bo choć czasem i jest trudniej, i jest smutniej i wydaje się, że ogólnie jest do dupy, to zawsze znajduje się taki promyczek nadziei, że ‘hej, uszy do góry, będzie dobrze’. I zazwyczaj jest, wiec chyba  z tego mogę się cieszyć ;) 



Tymczasem trzy lata temu, 7 kwietnia 2012 roku o godzinie 17.55 opublikowałam tu pierwszą notkę. Wtedy było to ‘morze słów’, gdzieś w międzyczasie ‘zrozumtowreszcie’ aż teraz w końcu jest wymarzony ‘pierwiasteknieład’, który to jest chyba chwilowo najodpowiedniejszym adresem, gdyż ten nieład towarzyszy mi od zawsze… podejrzewam, że na zawsze. Ileż od tego czasu się zmieniło! Zaczynałam, będąc jeszcze licealistką, bojącą się matury jak ognia; byłam wariatką, która podejmowała starania z prawem jazdy, i która jak widać niekoniecznie dobrze lokowała swoje uczucia. I choć to ostatnie było tu chyba najczęściej maglowane, to ta osoba, o której wtedy pisałam, wciąż gdzieś w moim życiu się pojawia i to jest fajne. Byłam osobą bojącą się tego, co przyniesie czas - tu tez okazało się, że czas był (i nadal jest) dla mnie miły i raz na jakiś czas sprzyja moim pomysłom. Dziwnym pomysłom. Byłam osobą, która bała się przyznać komukolwiek, że pisze - jakby to była jakaś choroba; okazało się, że podzielenie się swoją pasją straszne nie było, wszak ciągle żyję! Uodporniłam się w ciągu tych trzech lat na głupotę ludzką wiedząc, że bez tej jakże ważnej umiejętności, prędzej czy później sama byłabym w gronie tych osób, którym brakuje wielu klepek na umyśle.  

Kiedy słyszę czasem od blogowych znajomych o braku zapału do pisania, braku jakichkolwiek pomysłów na pisanie postów, klepię się po głowie. Moją inspiracją jest codzienne życie, to, jakich ludzi spotykam na swojej drodze, moją inspiracją jestem ja sama i moje durne przygody, z których udaje mi się wyjść żywo. Nie bez przyczyny większość osób pyta się mnie czy żyję i jest to bardzo trafne zapytanie. 

W czasie tych trzech lat poznałam tu wspaniałych ludzi, wymienianie wszystkich zajęłoby mi chyba kilka dni, znów więc wymienię Kordiana - nie mogę tego nie zrobić. Gdybym pewnego dnia nie założyła tego bloga, nie poznałabym Was wszystkich i wydaje mi się, że to byłoby bez sensu. Tak samo jak ludzie robią atmosferę na imprezie, tak ludzie robią atmosferę i tu - w naszym małym, blogowym światku.

Nie chcę się nad tym dużej rozckliwiać, cieszę się jednak, że jesteście tu ze mną od niedawna,  czy tak jak Anonimowa, Marta i wiele innych, których mogę nie pamiętać - od początku (tak, sprawdzałam komentarze! - potwierdzone info!). Mam nadzieję, że spotkamy się tu w takim składzie za rok, za dwa i za trzy i nadal będzie nam to sprawiać przyjemność. Bo blogowanie jest fajne dopóty, dopóki jest przyjemnością, a nie smutnym obowiązkiem: nie wyobrażam sobie zmuszania się do pisania notki bo ‘gonią mnie terminy’, bo ‘dawno nie pisałam’. Piszę, kiedy chcę - i jeśli notka pojawia się raz na miesiąc, czy trzy razy w tygodniu, to jest nieważne ;)

Dziękuję za ten wspólnie spędzony czas! :) I nie, nigdzie się nie wybieram, nadal Was będę męczyć, he he he!

'bo gdzie było nam tak bezpiecznie jak tam?'

77 comments:

  1. Nie komentuję tu wszystkich postów, co z pewnością zauważyłaś, ale wracam i... lubię to robić. Jesteś jedną z niewielu osób, u których widzę uśmiech pomiędzy literkami. I to jest naprawdę świetna sprawa. Nie zmieniaj się, co? Bądź tą zwariowaną Lu już zawsze i wracaj do nas z tego typu postami przez najbliższe (albo i dalsze ;)) lata. Tak, kolejny raz życzę jeszcze wielu urodzin! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale wiem, że jesteś cały czas :* Kurcze, jak mi miło takie rzeczy słuchać, czytać w zasadzie! :) W najbliższym czasie nie zamierzam! :> Dzięki! :) :*

      Delete
    2. A w dalszym planujesz? :D

      Delete
    3. Niet, ale pozostawiam sobie drogę wolną, jeśli to się stanie przykrym obowiązkiem - oby nie! :D

      Delete
    4. Nie może! Niech się nie waży! :D

      Delete
  2. Świetne podejście do blogowania i dzielenia się swoimi życiowymi perypetiami :)
    3 lata-ja mam 5 na liczniku i jak patrzę jak się zmieniłam, jaka kiedyś byłam, jaka jestem teraz, jejku jak ten czas leci:)
    Jak najwięcej blogowych urodzin;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rozsądne, zeby od nadmiaru ambicji nie zwariować :)
      Czas zapiernicza :D
      Oby.

      Delete
  3. Nigdy tylu lat nie wytrwałam na blogu. Dalszych rocznic życzę :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie dziękuję :) Może i na Ciebie przyjdzie pora, że się wkręcisz :D

      Delete
  4. nooo proszę :) mi w tym roku stuknęła ósemeczka :) zatem życzę kolejnych tak owocnych i radosnych rocznic z nami tutaj :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gdybym liczyła od czasów Onetu to też pewnie tyleby się nazbierało ;) nie dziękuję!

      Delete
    2. no ja właśnie liczę :) to Ty też zacznij.

      Delete
  5. Dobrze, że są tu takie osoby jak Ty :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja jestem u siebie trochę ponad rok, zmieniałam miejsca, jakoś wynikały w między czasie różne problemy, były jakieś przerwy w pisaniu, ale teraz jest ok :) Nie ma za co :* Całuję :*

      Delete
    2. To ja mocno trzymam kciuksy, żebyś tym razem zabawiła z nami dłużej :*

      Delete
    3. Ja też mam taką nadzieję :) Mam nadzieję, że moich rocznic będzie więcej :)

      Delete
    4. Ale dla mnie ważna jest rozmowa z ludźmi :) nie umiałabym już żyć bez bloga.

      Delete
    5. ja też bym nie potrafiła :) dlatego podziwiam niektórych ludzi, którzy ot tak potrafią z tego zrezygnować.

      Delete
    6. Wiesz, ja miewałam okresy, że po prostu musiałam zrobić sobie dłuższą przerwę, ale teraz nie robię. Mimo wszystko wracałam do pisania.

      Delete
  6. Kurcze, wydaje mi się, że doznałam deja vu, gdy zobaczyłam wspomniany adres "zrozumtowreszcie"... wyjdzie na to, że u Ciebie bywałam i nawet tego nie pamiętam :D
    Liczba 3 symbolizuje m.in. siły twórcze i radość z nich wynikającą... jak dla mnie pasuje to jak ulał do Ciebie :) Mi w tym roku przypadnie 7. rocznica, no, musi być w tej blogsferze jakaś magia, że ludzie pozostają tu latami, czasami odchodzą, ale też i wracają. Życzę Ci wielu kolejnych rocznic i meega zwariowanych relacji z Twojego życia, przy których szczerzę się mimowolnie do ekranu telefonu czy komputera :* jak ta notka o puzzlach xD

    ReplyDelete
    Replies
    1. Martyna taka cichociemna! :D

      Ojej, dzięki za kade dobre słowo! :) Kurde, muszę się chyba zmobilizować i znaleźć starego bloga na Onecie, bo jestem ciekawa ile w tym siedzę, jak wszystkie szastacie takimi wielkimi rocznicami, a ja trójeczka tylko :D Nawet, jak odchodzą, to jakaś cząstka zostaje - musisz to przyznać - w tych słowach, które raz poszły w Internet. Hah, cieszę się, że swoim jestestwem wywołuję u kogoś uśmiech :* nie dziękuję i postaram się pojawić tu i za rok! :)

      Delete
    2. Ewentualnie cierpiąca na lekką sklerozę, która tak trochę przeszkadza mi w zapamiętywaniu co wazniejszych faktów xD

      Jak to mawiam: "Na początku był Onet" ;D Nie da się o tym portalu zapomnieć tym bardziej, jak ktoś tam właśnie zaczynał swoją przygodę z blogiem, był świadkiem... ewolucji blogów, bo przecież ile jej etapów moznaby wymieniac i wymieniać ;) I trójeczka to wcale nie "tylko" ;) I no, słowa niektorych już od lat są wyryte w moim sercu, nie da się tak całkowicie zapomniec, mimo upływu czasu i tym liczniejszym wyskokom z wirtualu do świata realnego ;) I nie obiecuj roku - po prostu bądź z nami right here, right now i egzystuj wspólnie z nami ;* ;)

      Delete
    3. Pomyślałam więc, że bycie cichociemną na papierze ładniej brzmi xD

      Hahaha, tak, jak na początku świata był chaos, tak na początku każdego blogera był osławiony Onet :D Cóż to były za czasy! wczoraj znalazłam tam bloga swojego, jak tylko mi się uda ogarnąć wygląd, bo toć się pozniekształcało, to i linkiem może zarzucę! W ogóle jak widzę czasem, jak to wszystko ewoluowało od błyszczących i migocących na wszystkie kolory tieł, po minimalizm, po własną pracę i własną inwencję to aż się serducho otwiera :) Tak zamierzam! :*

      Delete
    4. Gdzie tam mi z ładnymi określeniami, jak ja taka sierota jestem xD

      Onet w większości, nie wiem, ale ja np. do prowadzenia bloga na wp.pl nie umiałam sie jakoś przekonać ;D Kurcze, ja to odkąd bloga założyłam to tyle razy "odchodziłam", kasowałam, zmieniałam adresy itd., że tego mojego "najpierwszejszego" bloga to w sieci nie ma... za to istnieje ten założony w czerwcu chyba 2010 i jak tam czytałam niektóre posty... no śmiać mi się chce xD I ogólnie też pamiętasz te takie "brokatowe" szablony? ;D Albo to takie pokemoniaste pisanie, emotka właściwie po każdym słowie xD I tak trzymaj! :*

      Delete
    5. Pjona sierotko!

      ja jak osiadłam na Onecie to już mi się wygodnickiego tyłka ruszać nie chciało ;p a nawet jak wczoraj tam zajrzałam, zeby poczytać swoje stare posty to sie okazało, że nie można swojego indywidualnego wyglądu wprowadzić :O ależ oczywiśćie, że pamiętam, albo to pokemonowe pismo, które teraz przyprawia mnie o ból oczu :D staram się ;*

      Delete
  7. Replies
    1. Iiii gratuluje i życzę kolejnych nastu lat tutaj :-*

      Delete
  8. Mój najdłuższy "staż" jeszcze na Onecie to rok.
    Gratuluję takiego "stażu" i życzę kolejnych lat przyjemnego blogowania.
    PS Musiałam zaglądać do Ciebie, bo adres zrozumtowreszcie wydaje się bardzo znajomy ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. To ja i Tobie życze takiego stażu, ba!, jeszcze większego :)
      Hah, ileż ja tu miałam cichych wielbicieli! :D

      Delete
  9. Pamiętam jeszcze te stare nazwy bloga, szybko zleciało, nawet nie sądziłam że tak długo Cię czytam :) Ale strasznie dobrze, że piszesz, jesteś natchnieniem, inspiracją i takim głosem w głowie, który zawsze szepnie dobre słówko. Trzymaj tak dalej! I nigdzie się nie wybieraj, zostań z nami! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ile Was, cichociemni, było? :D Ojeeej, no naprawdę nie spodziewałam się tylu dobrych słów <3 nie wybieram!

      Delete
  10. 3 lata? Gratuluję:) Sama pisałam najdłużej dwa lata, ale może tym razem wytrwam...
    Jestem tu być może krótko, ale cóż, lubię tu wpadać, więc mam nadzieję, że wytrwasz i kolejne trzy lata a może nawet i dłużej, aż dojdziemy do twoich postów o ślubie, małżeństwie czy tam macierzyństwie i emeryturze w bujanym fotelu, czy jak tam tą swoją przyszłość widzisz ( ślub to tylko opcja, w sumie :D)
    I fakt, blogowanie powinno po prostu ma być zabawą. Dla mnie to też nieraz zrzucenie pewnego balastu, dlatego mam zastoje jak ostatnio ale...głównie jak wszystko, ma to być frajda. I właśnie najważniejszą rzeczą są chyba ludzie, którzy stąd pochodzą. A ostatnio sama zauważam, nawet realnie i namacalnie ich w moim życiu coraz więcej, dlatego cieszę się niesamowicie:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sądzę, iż dasz tym razem czasu :D A dwa lata to też coś :)
      Hahahaha, jeżeli tylko tyle ze mną wytrzymacie, to nie będę się chować :D
      Ja już jakiś czas temu odkryłam że Ci, których poznaję przez Internet niejednokrotnie są mi bliżsi od tych, z którymi stykam się codziennie. I choć to może trochę smutne - to najważniejsze, że są tacy ludzie w naszych życiach, którzy swoja obecnością nam pomagają :)

      Delete
    2. Zobaczymy:) No w sumie tak naprawdę to piszę blogi od 15 roku życia, ale tamten autoportret po prostu utrzymał się najdłużej na jednym adresie :)
      A pewnie że wytrzymamy, ba, masz jakiekolwiek wątpliwości?:D Zresztą wytrzymamy to aż złe słowo :D
      Znaczy, ja powiem tak- i tu i tu spotykam bliskich mi ludzi:) I nawet jak w necie spotkałaś więcej bliskich, to czemu miałoby to być smutne? Po prostu okazało się, że tutaj łatwiej "utrafić":) I oczywiście, najważniejsze, że są:)

      Delete
    3. Ja podobnie, albo nawet wcześniej :)
      W sumie jak to naipsałam to też pomyślałam, ze niewłaściwego słowa użyłam, bardziej czy damy radę? pewnie że damy :D
      Bo większość z nich mieszka gdzieś daleko-daleko i te kontakty - choć staramy się utrzymywać - to jednak są... inne, nieobecne, ale może dzięki temu łatwiej je docenić? :)

      Delete
    4. W sumie taki nastoletni wiek jest dobry żeby zacząć i się wprawić..jak to z wieloma rzeczami w życiu :D
      Jaku Boba Budowniczego?:D
      Może i tak, bo skoro daleko, nie można zawsze wlecieć na tą kawę czy herbatę, to trzeba pielęgnować te więzi w całkiem inny sposób.

      Delete
    5. Dokładnie... i przy okazji nabiera się doświadczenia :D
      w rzeczy samej!
      Ale w sumie.. to może nawet trwalsze to jest, skoro na odległość sobie człowiek radzi :)

      Delete
  11. ale masz starego bloga! FUJ FUJ! :D ups, mi niedługo też śmigną 3 lata XD

    ReplyDelete
    Replies
    1. ić żonko przyszła, ić! :D :*

      Delete
  12. I bardzo dobrze, takie "męczenie" jest całkiem przyjemne. :P
    Aż sprawdziłam z ciekawości - ja na poprzednim blogu pisałam prawie 3 lata, zabrakło tylko miesiąca. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cieszę się :P
      ja na poprzednim na Onecie rok ;p około ^^

      Delete
  13. Blog Cię bardzo zmienił z tego wynika... otworzył na ludzi, wzmocnił pasję, pomógł nabrać pewności siebie. Oby tak dalej! Sto lat :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki Kochana, że tu jesteś <3 I dzięki <3 :*

      Delete
  14. Już trzy lata? No proszę, wśród blogowych znajomych wychodzę na największego żółtodzioba w tej dziedzinie. :D Ale ważne, że zaczęłam, bo tak jak napisałaś - nie poznałabym wielu wspaniałych osób.
    Mam nadzieję, że nigdzie nie uciekasz i trzymam kciuki za to, żebyśmy za rok zadawały sobie pytanie - to już cztery lata??? Kiedy to zleciało?? :D

    Uwielbiam "w piwnicy u dziadka", ale koniecznie wersję z koncertu <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale za to z postami mnie wyprzedzasz! :D Powiem Ci, że teraz to już Ci z górki zleci! :D
      Ależ pewnie, że nie uciekam - nigdzie się stad nie ruszam :D i ja już nie wiem gdzie mi te 3 lata minęły!

      Dokładnie <3

      Delete
    2. No tak, ale rok wstecz lepiej mi szło z tymi postami, jak patrzę na statystyki zeszłoroczne, to bida z nyndzą teraz. xD A miałam postanowienie noworoczne, żeby napisać chociaż tyle postów co rok wcześniej. :P

      Delete
    3. I byś wtedy wszystkich prześcigła, no wiesz co :P

      Delete
  15. a ja cię zaczęłam czytać chyba jeszcze na onecie, o ile dobrze pamiętam... :D starość nie radość ^^ ale przy okazji przypomniałaś mi, że u mnie za 3 tygodnie też trzecia rocznica bloga - chyba pobiłam swój rekord :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. o kurde! no widzisz! :D to dobrz! oby tak dalej :D

      Delete
    2. no widzę, widzę :D mam nadzieję, ze dalej będzie tylko lepiej :D

      Delete
  16. zawsze jak włączam Twojego bloga to rzuca mi się w oczy najbardziej komnata tajemnic, a teraz jeszcze dumbledore ze snejpem ♥ czad
    no patrz, Twój blog obchodzi urodziny tego samego dnia co ja! życzę wszystkiego najlepszego :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. snejp is my biggest love ♥ ♥ ♥ ♥
      i ja również życzę Ci wszyyystkiego co szalone!

      Delete
  17. Blogowanie jest takim jakby azylem, przyzwyczajamy się do niego, do tego, że jest a wraz z nim ludzie ;)))
    Świąt też nie czułam bo się pochorowałam - grypa żołądkowa, w sumie cała moja rodzina była chora więc było leżenie w łóżku ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dokładnie :) już bym chyba nie umiała tak bez bloga funkcjonować :)
      Ojacie.. to się umęczyliście :(

      Delete
  18. Właśnie... Bo to przecież życie i to co nas spotyka daje inspirację i pomysły do pisania :)
    I dobrze, że się nie wybierasz ;p. Życzę następnych, trzech, trzynastu, a może trzydziestu, ile tam sobie życzysz, no i poznawania kolejnych wspaniałych ludzi w tym blogowym światku ;).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dokładnie :) więc nie rozumiem poczucia braku weny w takim wypadku :D
      Hahaha o matko, nie dzięki :)

      Delete
  19. Boże, przez te party hard prawie mi oczy umarły XD
    Toż to piękny staż :D I jest co wspominać. Przede wszystkim ludzi :) Bo bez nich niczego by tu nie było. Jak mi to kiedyś moja Aga powiedziała, gdy spotkałyśmy się pierwszy raz "gdzie my byśmy takich ludzi poznały, jak nie w blogosferze?!"
    Sto lat! :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Eeej uwielbiam tego gifa XD dwie moje miłości tam!
      No a gdzie ja bym Ciebie Asiku poznała? :D Blogosfera to mały światek jest i ja się cieszę, że tu jestem :D
      dziękuję!

      Delete
  20. Trzy lata? Nic tylko pogratulować wytrwałości, bo niewielu udaje się wytrzymać aż tak długo! Hmm... życzę jeszcze wielu blogowych, cudownych lat, nowych znajomości i niekończącej się inspiracji do tworzenia w blogosferze :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czyżby ze mnie stary wyjadacz blogspotowy się robił? :) Dzięki!

      Delete
  21. Gratuluję wytrwałości i tylu lat pisania. Mam nadzieję, że jeszcze długo będziesz nas "męczyć"! Obyś poznała jeszcze więcej wspaniałych ludzi, miała natchnienie by dalej tworzyć i aby wszystko w Twoim życiu układało się wspaniale! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję! :) Dla chcącego nic trudnego, naprawdę ;) Mam taką nadzieję :) dzięki jeszcze raz :*

      Delete
  22. Gratuluję :) Ja też po blogu widzę jak czas szybko mija.
    Lubię Happysad :)

    ReplyDelete
  23. Cudownie jest sobie uświadamiać jak długo się tu już jest, ile się rzeczy na łamach postów przeżyło i ile wspaniałych osób nam towarzyszyło :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. dokładnie :) dlatego lubię czasem poczytać stare posty sprzed roku, dwóch, trzech :)

      Delete
    2. Ja też :) A te sprzed 9 to już w ogóle :D

      Delete
    3. To ja aż takiego zapasu nie mam :D

      Delete
  24. Ja ostatnio przeczytałam swoje pierwsze wpisy na blogu i chciałam odwiedzić osoby, które wtedy mi komentowały, jednak większość z nich blogi pousuwała, co jest nieco przykre, bo większość z nich bardzo fajnie się czytało, miało się z tymi osobami dobry kontakt.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja już bym chyba nie potrafiła ot tak bloga usunąć :) za bardzo się zżyłam. To u mnie większość ma, tylko pozmieniali adresy i nijak nie mogę do nich trafić, albo nicki, i też nie ogarniam.

      Delete