11.5.12

Zakupomania

Odbiegając od tematów ponurych i nużących (bo ile można gadać o tym samym?) zajmę się dzisiaj czymś innym, bo zakupami. Zapewne kilka z was uśmiechnęło się teraz porozumiewawczo, w końcu któraż to kobieta nie lubi nabyć czegoś nowego? Zza tłumu zwolenniczek wychylam się ja, osoba, którą do zakupów nakłonić trudno. Oczywiście, czasem zależy to od mojego (bardzo wahającego się) nastroju, jednak w dużej mierze po prostu robić tego nienawidzę. Jeszcze oglądanie rzeczy - oczywiście, nie ma problemu. Rzeczywiście, można czasem coś miłego upolować. Ale to przymierzanie? No błagam, nie ma gorszej rzeczy! To przebieranie się non stop, zdejmowanie, ubieranie... Masakra. Jeszcze gdy okaże się, że daną przymierzaną rzecz kupię - okey, racja, musze sprawdzić, czy jest dobra. Ale wkurzam się w momencie, kiedy rzecz - nawet jeżeli bym tego baardzo chciała - nie skurczy się natychmiastowo, albo też  się nie powiększy. I tu jest całe meritum, bo nawet jeżeli wezmę rozmiar, który biorę zawsze, to oczywiście coś jest nie tak. Jaki z tego wniosek? Że gdybym mieszkała bliżej Galerii Handlowej, to - jak ktoś bliski z mojego otoczenia robi - kupowałabym je i przymierzała spokojnie w domu, a gdyby coś nie grało, po prostu bym oddawała. Jeszcze lepszy patent na nietracenie kasy, a ubieranie się na bogato - kupowanie rzeczy, ponoszenie ich kilkakrotnie bez usunięcia metek, uważanie, by się nie zabrudziły, a następnie oddanie ich do sklepu i zwrot gotówki. W życiu trzeba być pomysłowym, nie?
Dochodzę więc do wniosku, że zakupy najlepiej robi się w Empiku, bo tam, żeby coś kupić, nie muszę toczyć walk w małych kabinach. Jak myślicie?

176 comments:

  1. uwielbiam każdą część zakupów - od drogi do Galerii po stanie w kolejce :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. to ja się inna jakaś czuję ;) owszem, mogę latać jak szalona, ale wyłącznie po Empiku i po jakiejś drogerii żeby lakiery próbować, oj mój żywioł ;)

      Delete
    2. This comment has been removed by the author.

      Delete
    3. uwielbiam drogerie i Empika :)

      Delete
    4. najlepsze sklepy pod słońcem ;)

      Delete
    5. ale to nie zmienia faktu, że sklepy z ubraniami są moim żywiołem :)

      Delete
  2. nie wiem nie wiem. ja uwielbiam kupować kosmetyki, ubrania, buty, nawet jeśli nie jest mi to potrzebne. chyba chodzi o sam akt dokonywania zakupu. chyba jestem uzależniona (?)

    ReplyDelete
    Replies
    1. czasem to jest dobre, na poprawienie nastroju i w ogóle ;) ale jak się już wnerwionym idzie, oj, to ciężko później, ja się zawsze w międzyczasie z kimś pokłócę. mogłabym godzinami po Empiku chodzić, o, taki mój uspokajacz.

      Delete
    2. racja, czasami można w empiku zaczytać się do wieczora :-)
      mi jest ciężko zrobić porządne zakupy, bo jak mam pieniądze to nagle wszystko jest brzydkie, za małe, za duże, zły materiał, zły krój. a jak nie mam, wręcz odwrotnie.

      Delete
    3. zawsze tak jest, złośliwość rzeczy martwych, hue hue, zawsze jak nie mam kasy to mi się coś podoba, a jak wracam kilka dni później to ofc zostaje wykupione..

      Delete
    4. pozostaje jeszcze opcja poproszenia o odłożenie rzeczy w sklepie dla ciebie. ja czasami z niej korzystam :-)

      Delete
  3. Ja zwolenniczką zakupów (dużych) raczej nie jestem, ale do Empiku lecę jak na skrzydłach. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. oj, widzę że coś mamy wspólnego ;) Empik to najlepszy sklep pod słońcem, który został stworzony!

      Delete
  4. Ach, zakupy <3 Każda dziewczyna mogłaby chodzić na zakupy przez 24 h :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. po moim przykładzie widać, że raczej nie każda :D:D

      Delete
  5. Też się wychylam. Nienawidzę tego gonienia za ciuchami i po centrach handlowych. Nawet jeśli idę kupić nową grę czy książkę to raczej sekunda i już mnie w sklepie nie ma. Nie cierpię nawet oglądać, wchodzę do sklepu, kiedy mam coś kupić (wyjątkiem są tu sklepy zoologiczne, w których mogę godzinami obserwować zwierzaki). Empik to mój jeden z ulubionych sklepów ale częściej idę tam aby popieprzyć o pierdołach ze sprzedawczyniami.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja mam tak w Empiku, mogę chodzić godzinami, nawet jeśli wyjdę z pustymi rękoma. Jak wchodzę do sklepu, w poszukiwaniu bluzki przykładowo - to nie oglądam wszystkiego jak leci, tylko patrzę. Jest bluzka, przymierzam, kupuję. Nie ma? To do widzenia, na przyjemności czas po tym, jak kupię to co chciałam ;) Proste i logiczne, ale często doprowadzam tym do szału innych :D

      Delete
  6. A ja lubię przymierzać. Raz poszłam z kumpelą i przymierzyłyśmy takie rzeczy, których nigdy byśmy sobie nie kupiły. Kumpela wzięła gorset, i musiałam ją ratować bo się w nim zakleszczyła z rękami do góry :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tak miałam ostatnio z sukienkami, wzięłam kilka, i w jednej nie zauważyłam, że zamek jest tak pod pachą niemal i wciągam, naciągam, pcham, nic, a tu ło, zamek! A i tak, przymierzyłam z dziesięć i z niczym wyszłam :D taka strata czasu z deczka :D

      Delete
    2. Oczywiście, jest to strata czasu, ale jeśli tak bym miała nazywac wszystko co jest zbędne w życiu to bym nic nie robiła ;D

      Delete
    3. W sumie masz rację :D ja ostatnimi czasy nie robię niczego sensownego, więc może to nazywanie sobie odpuszczę ;> :D

      Delete
    4. Haha :D fakty są takie, że tego zwyczajnie nie lubisz i wcale nie musisz szukać argumentów dlaczego :)

      Delete
    5. chociaż tyle, już marzę tylko o tym, żeby nadszedł ten koniec czerwca ;)

      Delete
    6. ja też, nie mogę się doczekać ;)

      Delete
    7. na szczęście coraz bliżej, jeszcze żeby pogoda dopisała a będzie świetnie ;)

      Delete
    8. z tą pogodą to już lepiej nic nie mów ;D

      Delete
    9. nie ma to jak 10 stopni w maju, nie? :D

      Delete
  7. Ja mam jeszcze większy problem: wózek nie zmieści się do większości przymierzalni, a w galeriach w mym mieście rzadko występuje opcja zwrotu. towaru. Pozostaje więc kupowanie na wyczucie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. U mnie w niektórych sklepach jest zwrot do trzydziestu dni, w innych do siedmiu, ale wtedy jak nie mam możliwości jechania tam, to zawsze znajdzie się wujek, ciocia, którzy jadą, to im wciskam, i vice versa ;>
      Ja podkoszulki najczęściej biorę na oko, bo już mam wyczajone w sklepach rozmiary do mnie pasujące, choć i tak z tym dużo zachodu :D

      Delete
    2. Mogę wiedzieć w jakim mieście panują takie fajne zasady? Kraków, dawna stolica Polaków mógłby wziąć przykład :D

      Delete
    3. Właśnie miałam na myśli Kraków, bo obracam się w jego okolicach a tam głównie robię zakupy ;> Taki H&M, Reserved czy House, to tam są takie terminy :D

      Delete
    4. No popatrz, świat jest naprawdę mały :D Sklepy, które wymieniłaś, akurat nie bardzo mi odpowiadają. Nie kupuję tam i zapewne stąd moja niewiedza.

      Delete
    5. a ty w jakich sklepach bardziej gustujesz? :D

      Delete
    6. Najczęściej buszuję w Plazie: Kappahl, Camaieu i jeszcze parę innych, Jak jestem przy kasie, czasem kupię pojedynczy ciuch w Monnari :D

      Delete
    7. Ja w Camaieu lubię podkoszulki kupować, choć brakuje mi z jakimiś fajnymi nadrukami ;)

      Delete
    8. A mnie z kolei w to graj, bo nadruków nie poważam :P

      Delete
    9. Ja ostatnio przerzuciłam się na jakieś bluzki jednokolorowe, ale czasami sobie kupuję jakieś podkoszulki z nadrukami, ot dla ozdoby chociażby ;)

      Delete
    10. Co kto lubi. Nadruki wydają mi się zwykle zbyt krzykliwe, preferuję stonowane klimaty :)

      Delete
  8. Powiem Ci, że jak byłam młodsza to też nie lubiłam zakupów, mierzenia, chodzenia po sklepach z ciuchami. Ale wszystko zmieniło się, mniej więcej, zanim skończyłam 19 lat. No i od tamtej pory ciągle wydaję na coś pieniądze, za każdym razem, kiedy wejdę do centrum handlowego.
    Bo rzecz polega na tym, żeby nie brać rozmiaru, który zawsze się bierze, tylko trzeba zabrać przynajmniej dwa. Ja tak robię i z reguły zawsze udaje mi się coś dla siebie wybrać. To nic, że spędzam w przymierzalni 20 minut i mierzę 15 koszulek.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja jak byłam młodsza, to była tragedia, bo teraz to jeszcze idę, a wtedy albo mama mnie siłą (przez co przez pół dnia fukałyśmy na siebie, obrażone), albo po prostu kupowała ot na oko, i później przywoziła do domu i Luthien damulka rozważałą opcję.
      Biorę zawsze XS i S, przy czym S zawsze jest odrobinę za duże, a XS odrobinę za małe, ot złośliwość rzeczy martwych ;>

      Delete
    2. Oj, żebym ja to nie próbowała :D:D coś mi to nie idzie. chyba lepiej idzie czasem schudnąć niż przytyć D:

      Delete
    3. Może ja Ci oddam trochę mojego tłuszczu, co Ty na to?

      Delete
    4. jestem za ;) wystarczyłoby mi chociaż z pięć kilo ;)

      Delete
    5. O, a dla mnie 5 kg mniej też będzie dobrym interesem.

      Delete
  9. Szczerze powiedziawszy ja również nie przepadam za zakupami. Jedynie lubię sklepy z książkami i kosmetykami. Bo to uwielbiam :) Ale takie odzieżowe to koszmar. Tłumy, za głośna muzyka, zmęczenie. I jeszcze wychodzisz na końcu z pustymi rękoma. Arrr. Lubię wpadać jedynie po wytyczone rzeczy. I jak znajduję daną rzecz to wtedy mam radochę ! :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja jeszcze kosmetyczne przełknę, bo kocham oglądać lakiery do paznokci, hehehe. tak samo jak ksiązki, ale reszta to masakra, powinna być taka opcja w większości sklepów żeby brać ciuchy do domu i dopiero tam na trzeźwo się zastnawiać czy pasuje bo w większości się okazuje, że ok, dobre jest, kupujemy ale do niczego nam nie pasuje.

      Delete
    2. num. nie lubię szczególnie tych zgrupowań przy jednym wieszaku xd albo stania w kolejce do kasy lub przymierzalni. zwariować można -.-

      Delete
    3. noo, to jest najgorsze, ja sobie kulturalnie oglądam, a tu mi jakaś wredota zagląda przez ramię jakby wyczekując żebym tylko się odsunęła, a te kolejki do przymierzalni to już istna masakra ;>

      Delete
  10. Ja nianawidzę zakupów, trudno mnie wyciągnąć i nie cierpię długiego łażenia po sklepach. Co innego, gdyby mnie wpuścić do biblioteki czy księgarni - tam mogłabym siedzieć godzinami.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bo w zasadzie zakupy są cholernie męczące, nawet jeżeli nie wyglądają na takie ciężkie. Ja sobie zawsze osładzam lodami w McDonaldzie, albo mega drogą kawą w Starbucskie, bo to są trzy rzeczy (kawa, lody i ksiązki), na które zawsze kasa musi się znaleźć, heheehe.

      Delete
    2. To u mnie na książki i płyty :D A Mac jest dobry na przekąski, kiedy późno wracam do domu. A lody to najlepsze są na rynku, prosto z Włoch <3

      Delete
    3. ja w sumie nie kupuję płyt, znaczy, zrobiłam wyjątek, i mam kilka happysadu, nawet na jednej ich autografy (ajajaj! dotknęłam rączki Kubyy łiiii *-*!!!) hehehe. A tak to sobie zgrywam z internetu w sumie. Nie jadłam tam ;> Ja lubię liony w Macu, takie są wielkie że niekiedy mi się udaje je w calości zjeść XD

      Delete
    4. Ja ostatnio zaczęłam kupowac płyty :D A happysadu mam póki co tylko jedną, ale na pewno się to zmieni w najbliższym czasie. ;)

      Delete
    5. a jaką masz jeżeli mogę być ciekawska? :)

      Delete
    6. oj, genialne piosenki są na tej płycie, taka Łydka na przykład *-*

      Delete
    7. Akurat przed chwilą u mnie leciała :D Ale ja tam kocham i uwielbiam wszystkie ich płyty ;)

      Delete
  11. Chodzić na zakupy lubię tak połowicznie, bo niestety, niewiele jest takich rzeczy, które mi się podobają, które bym chciała zmierzyć i ewentualnie kupić.

    P.S. Wahać, wahający, wahanie przez samo "h" ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj, dziękuję, już poprawiam ;)

      Ja mam kilka sklepów w których zawsze coś dla siebie znajdę, ale w innych to różnie jest ;>

      Delete
    2. U mnie nawet w tych "najlepszych" czasem nic nie ma.

      I nie to, że wypominam Ci błędy, po prostu wolę, jak coś jest napisane poprawnie ortograficznie :)

      Delete
    3. u mnie też, czasem się nałażę bez sensu i nic z tego nie ma ;>

      nie no, daj spokój, nie ma sprawy, sama przeoczyłam błąd, naprawdę dzięki za zauważenie :)

      Delete
    4. Najlepsze rzeczy zawsze się znajdzie, gdy się pójdzie przez przypadek do sklepu i nie ma się ze sobą pieniędzy.

      Delete
    5. Dokładnie, ot złośliwość rzeczy martwych ;)

      Delete
    6. O złośliwości rzeczy prawdziwie martwych typu laptop, komórka i inne to nawet nie będę wspominać ;D

      Delete
    7. bo z tego to możnaby książkę napisać, a i jeszcze byloby mało :D

      Delete
  12. Lubię zakupy w dobrym towarzystwie. A w Empiku mogłabym przepuścić miliony.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witaj moja bratnia duszo!:D

      Delete
    2. Dzisiaj poszłam i wydałam ponad stówę, ale nie żałuję ;)

      Delete
    3. Ja ostatnio byłam bardzo skromnie, bo niecałe dwie dyszki, ale jakoś miałam gorszy dzień i niczego nie mogłam znaleźć ;> za to kupiłam kolejny notes, nie wiem, po co mi on, ale taka śliczna okładka była że nie potrafiłam sobie odmówić ;>

      Delete
    4. Ja głównie na płyty ;) Książki jednak wypożyczam, chyba, że są trudno dostępne.

      Delete
    5. Ja wolę mieć ksiązki swoje, jakoś tak lepiej mi sie czyta, nie wiem, przywiązuję się ;) A muzykę w sumie dużo ściągam, a płyt mam kilka głównie jednego zespołu ;)

      Delete
    6. To ja odwrotnie :p Jeżeli jakaś książka jest według mnie genialna(a wbrew pozorom mam takich kilkadziesiąt) to kupuję. Ale płyty... nawet jeżeli ściągam to prędzej czy później kupuję oryginał, bo czuję, że kogoś okradam.

      Delete
    7. Mi żal kasy na płyty, jakoś tak. Rzadko słucham radia, najczęściej z telefonu, więc w sumie mi się to nie opłąca. A książki, oj, brak miejsca na regale wyjaśnia chyba doskonale całą sytuację.

      Delete
    8. Ja też z telefonu, a radia nie używam :p U mnie poustawianie na pianinie ;) też miejsca brak.

      Delete
    9. ja mam poustawiane obok regału, powoli mnie to wkurza, a miejsca na jakiś dodatkowy mebel w pokoju brak.

      Delete
    10. I pewnie z kurzami tak samo marnie jak u mnie ;)

      Delete
    11. ależ oczywiście :D staram się na to nie patrzeć, bo jak nie widzę, to mam wytłumaczenie, że nie widziałam i nie posprzątałam hahaha ;>

      Delete
    12. O mamo hahahaha :p Ja staram się nie przechodzić obok, bo jak udaję, że nie widzę to mam wyrzuty sumienia :p

      Delete
  13. Jaki ładny nagłówek :) myślisz, że są takie osoby, które tak robią ? noszą ubrania z metkami, a później je oddają ? aż nie chce się wierzyć :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. nie myślę, tylko wiem ;) ktoś z bliskiego mi otoczenia tak robi, raz się wydało.

      Delete
    2. no, i jeszcze by się nie wydało, ale ktoś zauważył metke, no i jak zwrócił uwagę, no to ten ktoś ją odciął i dupa z oddania :D

      Delete
    3. haha :D pewnie wstyd musiało być tej osobie :)

      Delete
    4. wydaje mi się że była raczej zła, że nie będzie mogła już tej rzeczy oddać :D

      Delete
    5. haha :D wcale mnie to nie dziwi, też bym była zła. ale nigdy nie wpadłabym na taki pomysł :D

      Delete
    6. This comment has been removed by the author.

      Delete
    7. ja też :D za wysokie progi pod moje nogi, chyba wolę się 'bawić' fair play :D

      Delete
    8. ja bym się bała tak zrobić :) jeszcze by mnie ci ze sklepu opieprzyli :D

      Delete
    9. no, też bym się bała! :D ja już przy przymiarce taka ostrożna jestem, żeby czegoś nie zepsuć lub nie daj boże pobrudzić, a tu taki klops..

      Delete
    10. ja też uważam, jak coś przymierzam, bo nie chcę mieć później kłopotów. ale są tacy, którzy rozwalą jakąś rzecz, a później rzucą ją w przymierzalni i mają to gdzieś.

      Delete
    11. ile razy jak wchodzę do przymierzalni to walają się po podłodze jakieś ciuchy z porozwalanymi zamkami? zero szacunku.

      Delete
  14. Też nie znoszę tego przymierzania, tym bardziej, ze ja mam sprawę utrudnioną i nie mieszczę się w tych maleńkich kabinach ... ale chyba bym się nie odważyła wykorzystywać tego patentu z ponoszeniem i zwracaniem ...

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja też bym się nie odważyła. już głupio się czuję jak coś biorę i oddaję, bo nie pasuje mi czy coś (głównie tak z butami mam, że biorę do domu, pochodzę i oddaję jak coś), ale to chyba trzeba mieć więcej pewności siebie.

      Delete
    2. do takiego postępowania (mówię tu o ubieraniu się na bogato, nie za swoją kasę) to dla mnie jest bezczelność i tyle ...

      Delete
    3. ano, muszą być pewni siebie i tyle :)

      Delete
    4. a jeszcze większą masakrą są "galerianki" ...

      Delete
    5. a to już w ogóle szkoda gadać, nie rozumiem mentalnośći takich kobiet.

      Delete
    6. najgorsze jest to że to z reguły jeszcze bardzo młode dziewczyny ... świat jest brutalny i ze każdego kąta krzyczy "nie masz jesteś gorszy/a" trzeba być bardzo silnym psychicznie, żeby temu się nie poddać ...

      Delete
  15. Trochę się z Tobą zgadzam. Sama nie znoszę przymierzania tych wszystkich rzeczy, szczególnie zimą, jak ma się kilka warstw.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj, w zimie to jest najgorzej! niby kurtkę zawsze zostawiam w samochodzie, ale zanim przedrę się przez swetry, bluzki i wszystko inne to mam szeroko dosyć ;)

      Delete
  16. Ja lubię zakupy, ale na zasadzie wchodzę - patrzę szybko - coś wpadnie w oko - przymierzam.
    Empik! Ostatnio widziałam tyle pięknych książek... Tylko funduszy brak. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja się z każdym wejściem do Empiku coraz bardziej nad swoimi funduszami załamuję, bo są tak strasznie okrojone, że aż żal wyczekiwać nowości :)

      Delete
    2. Ech, kurczę... Mogłabym tam zamieszkać, ułożyć się na jednej z kanap i czytać, czytać, czytać! :)

      Delete
    3. zamieszkajmy tam razem! będziemy sobie dostarczały pożywienia, raz na jakiś czas opuszczając nasze kanapki, dopóty dopóki nas siłą nie wywalą <3 :)

      Delete
  17. Jeśli chodzi o zakupy: lubię, szczerze mogę to powiedzieć. Czego natomiast nienawidzę? Kiedy wchodzę do sklepu z ograniczeniem pieniężnym i wiem, że nie stać mnie na cały asortyment, który chciałabym posiąść. A jeszcze gorsze są zakupy z mamą, która totalnie nie rozumie mody.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Z moją mamą to ja zawsze kończę zakupy tak, że przez dwa dni się nie odzywamy, bo oczywiście nie może nie wyrazić swojego zdania, bo krzywda by jej się stała, oczywiście, a że jakoś niespecjalnie jej gusta podzielam to się zawsze pokłócimy. Najlepiej to by mnie widziała w czymś, w czym są zakryty cały dekolt, bo mimo że mam 18 lat, to pewnie zgorszenie sieję ;>

      Delete
    2. To jest chyba najgorsze. Podobnie zresztą wyglądają moje zakupy z koleżankami. Co prawda atmosfera jest o wiele przyjemniejsza, ale nie cierpię, kiedy koleżanki wyrażają swoją przyjaźń kupując sobie takie same topy, czy buty. Albo gdy jedna z nich chce kupić sobie spodnie, które z kolei lepiej wyglądają na innej...

      Delete
    3. Hah, ja nigdy nie robię zakupów z koleżankami, jeżeli już, to zachwycamy się nad tymi samymi rzeczami żeby i tak wyjść o pustych rękach :D

      Delete
    4. Często też tak jest. A nie zdarzyło Ci się, że ktoś miał to, co Ty chciałaś i przez to musiałaś z tego zrezygnować?

      Delete
  18. uwielbiam kupować i to jest wielki ból dla mojego konta :) a jeżeli chodzi o mierzenie to teraz robią strasznie dziwne rozmiary i w każdym sklepie jeszcze wypadają one inaczej a do tego w zawsze mam wrażenie, ze w sklepie w przymierzalni wyglądam lepiej niż jak wracam do domu :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja też tak mam! wyprzeglądam się w przymierzalni i mi się podoba, wracam do domu, patrzę, a tu kurdę... coś jednak nie pasi, i najczęśiej taką rzecz odkładam w otchłań szafy i z rzadka ubieram. oj, mnie w momencie wejścia do Empiku boli świadomość braku funduszy hehe, bo najchętniej to bym całe wykupiła ;)

      Delete
    2. hihi a potem rodzicielka narzeka, ze ciągle coś kupuję a nawet nie noszę tego :P

      Delete
  19. Lubię takie zakup, kiedy od razu znajduje coś, co mi się podoba i nie muszę biegać po wszystkich sklepach. Szkoda tylko, że takie sytuacje mają miejsce dość rzadko, bo zwykle jest tak, że nic na siebie nie znajduje, a jak już coś wpadnie mi w oko to okazuje się, że nie ma mojego rozmiaru.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tak mam z rozmiarami właśnie, więc najczęściej jak coś mi niby-wpada w oko to zaczynam od patrzenia rozmiaru, bo jak nei ma to odchodzę szybko, żeby się niepotrzebnie nie napatrzeć i nienarobić sobie nadziei ;)

      Delete
    2. A ja jakoś nie mogę się powstrzymać i muszę sobie na tą rzecz trochę popatrzeć, a potem wychodzę wkurzona ze sklepu i mam dość zakupów, bo wydaje mi się, że czegoś lepszego już nie znajdę. Na szczęście ta irytacja szybko mi przechodzi. ;)

      Delete
    3. ja zawsze wychodzę wkurzona, po pierwsze, że nie mam funduszy, a po drugie, że w większości rzeczy nie ma moich rozmiarów :>

      Delete
    4. Mam ten pech, że jesteśmy posiadaczkami popularnych rozmiarów. Jak mi brakuje funduszy to zawsze mam nadzieję, że może jednak jakoś uda mi się uzbierać na tą rzecz, którą sobie upatrzyłam. :) Gorzej jest jak nie ma rozmiaru, bo wtedy sobie żadnej nadziei nie pozostawiam. Ale czasami nawet próbuje przymierzyć coś mniejszego albo większego, bo z numeracją różnie bywa. :D

      Delete
    5. moja S i XS jest jakaś pechowa, bo ciuchy które mnie interesują zaczynają się głównie od M, albo nawet kroje XS są za duże ;o

      Delete
  20. Może nie lubię całego rytuału zakupów (głośnych galerii handlowych, ludzi, całego szału) ale lubię mieć rzeczy ładne, które sama sobie wybieram. Chociaż mam świra na punkcie biżuterii, kosmetyków i drobiazgów to jak mi się wybitnie ciuch spodoba to i mogę przymierzyć. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. czasem ta muzyka mnie wkurza, bo nie można zebrać myśli ;> a jeszcze te tłumy ludzi, maaatko! oczywście, zdobywać rzeczy to ja kocham, ale z tymi zakupami to rzeczywiśćie słabo u mnie :D

      Delete
    2. muzyka ma podobno umilać czas, żeby zostać na dłużej. Podobno. xD

      Delete
    3. jakby chociaż ciszej była puszczana a nie swawola prawie :D

      Delete
  21. Ja tam nie narzekam, ale żeby szaleć za zakupami? O nie. Chociaż Empik to dobry sklep. Mogę godzinami książki wybierać ;D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Empik nie jest dobrym sklepem. On jest REWELACYJNYM sklepem i tyle w tym temacie, raz, miałam założone słuchawki tamte i ogarniałam jakieś ulubione piosenki, później telefon patrzę, kilkanaście nieodebranych połączeń od rodzicielki, która po chwili trzepie mnie za rękę i że 'ona wiedziała, że mnie tu znajdize', no bo kurde to miejsce idealne! :D

      Delete
    2. Hahaha no to jesteś ich stałą klientką ;D Ale sytuacja dość zabawna!
      W moim mieście nie ma tego sklepu... Muszę jeździć na Szczecin. Ale zawsze, jak mam okazję, zaglądam tam i wychodzę z jakąś książką. ;)

      Delete
    3. u mnie też nie ma, bo mieszkam pod Krakowem i trochę drogi do samego miasta mam, ale też zawsze staram się z jakąś książką wrócić ;)

      Delete
    4. No i prawidłowo! :)
      Coś ciekawego polecasz?

      Delete
    5. "Doskonały dzień" Paula Evansa :D:D:D nie wiem, czy ci się spodoba, ale nawet fajna :)

      Delete
  22. Podpisuję się pod tym tekstem. Też nie lubię zakupów, a Empik to stanowczo mój ulubiony sklep.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Najlepszy sklep z najlepszych (: Głupie są łatki przylegające, że niby skoro dziewczyna, to musi szaleć w sklepach swoją drogą :D

      Delete
    2. Prawda? Pamiętam, jak kiedyś moja nauczycielka zapytała o to, czy lubię zakupy, a później miała pretensje, że powiedziałam "nie lubię", bo teoretycznie tak mi było łatwiej. (angielski, dawno temu ;P)

      Delete
    3. hah, z tym angielskim nieźle jest, bo to trzeba na ustnej zmyślać na potęgę, to jest okropne, aż się sama tego boję. fakt faktem, nie każda dziewczyna jest taką typową i ludzie się (niektórzy) powinni to tego faktu przyzwyczaić xD

      Delete
    4. Jak nie będziesz się stresować to wymyślisz coś bez większych problemów :)
      Powinni, ale wiesz, jest masa rzeczy, które chyba nigdy nie przestaną dziwić.

      Delete
    5. haha, czyli to u mnie niemożliwe, bo ja się przed głupim sprawdzianem z angielskiego stresuję, a co dopiero jak wejdę na salę i będę miała jadaczkę otworzyć, to będzie masakra :D ano, głupota ludzka jest niekończąca się :D

      Delete
  23. Też nie znoszę zakupów. Nie wpadłam na taki pomysł ze zwrotami. Jak już przymierzyć muszę, to zacisnę zęby i to zrobię. Ale z racji tej mojej miłości do kupowania, mam tego naprawdę niewiele ;D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja też nie wpadłam, bo w jakimś stopniu to trochę nie fair ;> oczywiście, można kupić, pochodzić do domu, sprawdzić, czy są dobre, czy nie, ale żeby tak publicznie chodzić? nie, to nie dla mnie...

      Delete
    2. I później ludzie kupują to jako nowe.

      Delete
    3. Dlatego już wolę lumpeksy ;D

      Delete
    4. a ja nie lubię lumpeksów, bo to w sumie wychodzi na jedno - i te rzeczy chodzone, i tamte.

      Delete
    5. Jak już kupuję, to wolę lumpeks, bo - jak piszesz- to i to noszone, ale w lumpeksie przynajmniej taniej :) No i też z miasta nie jestem, a naprzeciwko mojego domu jest taka hurtownia tego :)

      Delete
    6. A no chyba że tak ;) Ja i do tego, i do tego mam kupę drogi więc już mi obojętne ;)

      Delete
    7. Ale tak bardzo daleko? ;D

      Delete
    8. 35 kilometrów ;) niecała godzina drogi, a autobusy nie tak często znowu jeżdżą :D

      Delete
    9. To tyle, ile ja mam do stolicy. Tak około. Tyle, że tam, to autobusy potrafią i trzy godziny jechać. To jest po prostu chore. Pamiętam, że jak jechałam do taty do Karpacza, to szybciej pokonało się odcinek Warszawa - Wrocław, niż się przejeżdżało przez Warszawę O.o

      Delete
  24. Ja nie lubię szmat, nie czuję dzikiego podniecenia na widok nowej bluzki czy spodni. Za to godzinami mogłabym siedzieć w bibliotece :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja robię sobie przerwę od biblioteki, bo trochę za późno oddałam książkę i dostałam powiadomienie i wolę się tam przez jakiś czas nie pokazywać, dla własnego dobra, hehe ;>

      Delete
    2. hahaha, no to może rzeczywiście, zrób sobie przerwę, żeby o Tobie zapomnieli na jakiś czas :P.

      Delete
    3. przyda się, no jakoś zawsze mi nie po drodze było, a to zamknięte, nie, biblioteki nie są dla mnie stworzone... ;)

      Delete
    4. Dostałaś jakąś karę? :P

      Delete
    5. pięć złotych musiałam zapłacić :P choć myślałam, że więcej dostanę :D

      Delete
    6. Myślę, że spokojnie możesz nadal tam chodzić :P.

      Delete
  25. ostatnio rzadko robię jakiekolwiek zakupy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja mam wysyp imprez urodzinowych, więc co jakis czas po jakiś podkoszulek do spódniczki czy coś wybywam, żeby nie chodzić w tym samym, a ogólnie też mi jakoś nie po drodze :P

      Delete
    2. ano :D najgorzej jest ze spodniami, bo jak wezmę najmniejsze, to są dober w pasie, ale za krótkie. a jak wezmę odrobinę większe, to są w sam raz, a w pasie za duże... masakra :D

      Delete
  26. A każdą wyprawę do Galerii (więc tak średnio co 1.5 tygodnia) wieńczę zakupami w Empiku :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hah, skąd to znam :D Też zawsze na końcu ginę w przestworzach Empiku :D

      Delete
  27. Osobiście nieczęsto robię zakupy w galeriach handlowych. Częściej idę tam coś zjeść. :D I ewentualnie spędzić kilka godzin w Empiku, własnie. Jakoś wolę ten gwar rynków. Lubię taki klimat. Chociaż rynek teraźniejszy, to coś zupełnie innego niż przed laty. Szkoda.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj, nie ma to jak fast foody! :D

      Delete
    2. Ooo, tak! Zwłaszcza w towarzystwie przyjaciół ;)

      Delete
  28. Ja jak już wejdę do Empiku to długo nie mogę z niego wyjść :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. haha, ja mam tak samo :D najlepszy sklep.

      Delete
  29. Empik fajna sprawa. Mam bzola na punkcie zakupow i poprawiaja mi humor :D

    ReplyDelete
  30. na ogół lubię zakupy, chociaż czasem też nie chce mi się mierzyć, ale buty? nie ma nic gorszego od kupowania butów ;_;

    ReplyDelete
  31. Ostatnio widziałam dziewczynę w jeansowej kurtce, z której zwisała ogromna metka... Gratuluję pomysłowości tamtej dziewczynie.
    Empik? Lubię, bo można znaleźć dużo ciekawych rzeczy. Minus? Drogo.

    ReplyDelete
  32. Nie mogę tam dodać :)

    Dziś jest już lepiej ;p w końcu mam juwenalia a tu taki szit nie pogoda! ;D

    ReplyDelete
  33. Myślę, że patent może i niezły ale wystarczy, że pognieciesz bardziej ciuch to już się czepiają. Oraz dość szybko by Cię zapamiętały kasjerki :P
    I nie bądź taka stereotypowa, ja uwielbiam zakupy, dobrze wyglądać, nosić ciasne opinające się na tyłku spodnie ale ze mnie hetero w 200%.
    Ale co do mierzenia, to się zgadzam, jeszcze te kolejki, masakra. Ostatnio kupowałem koszulki, biorę rozmiar L, zamiast mojego M, bo po prostu chciałem coś luźniejszego i oczywiście w domu, było to jak S, które mam, nie wiem po co. Niby uniwersalna rozmiarówka, ale każdy sklep i tak swoje robi.

    Pozdrawiam, UwG :)

    ReplyDelete
  34. ja lubię tylko takie zakupy, gdy wchodzę do pierwszego sklepu, widzę coś zajebistego, przymierzam, pasuje idealnie i nie jest za drogie, kupuję i wychodzę. ;] żadnego długiego szukania, bo zaraz boli mnie głowa!

    ReplyDelete
  35. A ja zakupy lubię i godzinami mogłabym szukać, przymierzać, przebierać się. :P

    ReplyDelete
  36. O, ja też nie przepadam za przymierzaniem, ale myśl, że to jedyna droga do kupna tej wymarzonej rzeczy, skutecznie mnie do tego skłania. :D W ogóle bardzo lubię zakupy, nawet pomimo tego. Masz bardzo ładny szablon.

    ReplyDelete
  37. Ja zakupy lubię, ale... nie takie, które trwają pół dnia. Nie lubię stać 3 godziny w sklepie, przeglądać, zastanawiać się, wyliczać ene due rabe, która bluzka bardziej mi się podoba. Taką osobą jest moja koleżanka. Matko, z nią iść na zakupy to jest katorga. Ja wchodzę, wybieram to, co mi się podoba, przymierzam, jak pasuje - kupuję, ja nie - wychodzę. Koniec ;)

    ReplyDelete
  38. Jeśli o zakupy chodzi to ja nienawidzę kupować spodni (nigdy nie pasują a przymierzanie jest zbyt męczące...) i butów (nigdy nie ma moich rozmiarów), ale koszulki to moja słabość... Ale ich nigdy za wiele ^^
    A Empik uwielbiam! Mogłabym tam całymi dniami przesiadywać polując na jakieś ciekawe pozycje :).

    ReplyDelete