5.1.15

Trening Dobrej Myśli, czyli jak 'każdą drobną rzecz za dobrą monetę brać...'

Miesiąc temu była Nominacja Dobrych Myśli, dzisiaj jest Trening Dobrej Myśli, tak jak obiecałam – każdego piątego dnia miesiąca. Taki mały hołd, ze strony mojej i tych, którzy zechcą w tym wziąć udział.
Zanim zaczęłam pisać tą notkę, myślałam, o czym w niej opowiem wszak miesiąc ten spędziłam w większości w domu rodzinnym, i czy spotkało mnie jakieś dobre wydarzenie, o którym chciałabym opowiedzieć?

Okazało się, że tak. Jedno, właśnie jeszcze przed przerwą świąteczną, drugie parę miesięcy wcześniej, ale skoro nie umieściłam go w podsumowaniu roku (bo zapomniałam), miejsce w tej notce mu się należy.

Grudzień 2014 Zacznę od kameralnej wigilii wśród znajomych. Podczas składania życzeń (przyznam się bez bicia – nienawidzę tej czynności), podeszłam do kolejnej koleżanki by wypowiedzieć znaną wszystkim formułkę, przy okazji dodając coś od siebie, żeby te życzenia bardziej trafiły. Pośród tych, które sama z jej ust usłyszałam (mniej więcej ‘zdanie sesji’ które to zawsze się musi pojawić, czy ‘spełnienia marzeń’) jedno zwróciło moją uwagę: ‘Lu, bądź zawsze taką pozytywną osóbką, która jak przychodzi na uczelnię, to zwraca na siebie uwagę. Jesteś takim naszym pozytywnym duszkiem, dziękuję.’ Nie powiem, zdziwiłam się. Bardzo się zdziwiłam. Stałam tak, jak słup soli, dopiero po chwili zdolna do tego, by podziękować.

Wiele osób właśnie tu, na blogu, zwróciło mi uwagę, że jestem pozytywną osóbką. Przyznam się jednak bez bicia, że tak trochę patrzyłam na to z przymrużeniem oka, bo może taką siebie tu kreowałam? Bo może nie wspominałam o tych złych i smutnych rzeczach, które mnie denerwują, na które nie mam wpływu, co mnie doprowadza do szewskiej pasji. Jednak usłyszeć to od koleżanki, z którą przebywa się – może w nie najbliższym kontakcie – dzień w dzień przez kilka godzin… to jest coś. Co nie zmienia faktu, że za każde dobre słowo z Waszej strony po prostu dziękuję :* I, prawda jest jednak taka, że to Wy, moi kochani, jesteście mi bliżsi, niż ci, z którymi właśnie obcuję na co dzień…

Lipiec/Sierpień 2014 Jak mogłam pominąć etap praktyk w notce podsumowującej rok? Do tej pory w to nie wierzę. Przypomniałam sobie dopiero wtedy, kiedy poszła do publikacji. Nie było sensu edytować. Bo w końcu, w moim mniemaniu, zasługuje na więcej uwagi. Praktyki w Gazecie, które rozpoczęłam na przełomie lipca i sierpnia zmieniły mój światopogląd odnośnie tego, jak praca właśnie tam może wyglądać. Jednocześnie poznałam wiele wspaniałych osób: R., G., M., którzy nie traktowali mnie (czego się obawiałam) jak głupiej studentki, której poprzewracało się w głowie, tylko jak normalną, dorosłą osobę, która chce się nieco w tym kierunku podszkolić. Wspomnieniem są te trzy wspaniałe, za krótkie tygodnie, które tam spędziłam, czy to układając na składzikowych półkach, siedząc w komisji konkursu,  czy wprowadzając dane konkursowe do komputera. Uśmiecham się, gdy widzę wypisaną opinię, mówiącą w samych superlatywach o tym, co tam robiłam. Uśmiecham się również na znak, że pamiętam rozmowy z portierem, kiedy „walczyłam” o klucze, albo wtedy, kiedy przyłapał mnie wychodzącą wcześniej - bo to ostatni mój dzień był. Serdeczność, z jaką tam siebie nawzajem i mnie traktowali, za każdym wspomnieniem łamie moje serducho na pół. Uśmiecham się jednak, gdy w głowie brzęczą mi ostatnie słowa G., kiedy odbierałam ostatnie papiery do zdania ich na uczelni:  „do zobaczenia”. Czy to zwiastuje jakieś „do zobaczenia”? :) Oby!

Okazuje się, że dobre wspomnienia otaczają nas ze wszystkich stron, naszym zadaniem jest jedynie to, by je dostrzegać i by ich nie lekceważyć. W każdym zdarzeniu, nawet tym smutnym, doceniać naukę, jaką otrzymujemy od losu, doceniać, że z jakiegoś powodu to się stało i przede wszystkim – że każde dobre wspomnienie umili nam czas wtedy, kiedy wydaje się nam, że gorzej już być nie może. To powinno być motto Treningu Dobrej Myśli, by właśnie wszystko to w swoim życiu doceniać. Okazuje się, na przykładzie moim i tych, którzy wzięli udział w grudniu w Nominacji Dobrych Myśli, że tych dobrych wspomnień mamy naprawdę dużo… po co je więc trzymać w skrytości serca?

Z informacji mniej lub prawie w ogóle nieważnych, miałam testy chemiczne na wykrycie alergii na cokolwiek, jednak szesnaście ukłuć w ręce poszło na marne, gdyż z tamtych ‘składników’ na nic uczulona nie jestem. Kolejne podejście w marcu.

Jednak jeszcze później, już w domu, dywagowałyśmy z siostrą nad tym, co jednak mnie może uczulać. Kiedy odrzuciłyśmy te najbardziej możliwe, zeszło (jakimś dziwnym sposobem) na temat psów i ich sierści. Bo mamy w domu dwa psiaki, ale ‘mieszkają’ w budach na dworze.

S: bo wiesz, gdybyś była na psy uczulona, to słabo by było.
J: no wiem, zakazalibyście mi wracać do domu - smutnym tonem, gdyż w domu wszyscy psiaki kochają
S: *siostra kontynuuje, udając zamyśloną* cóż, wiadomo, ciebie by się sprzedało.. bo psów to jednak żal
J: mam rozumieć, psy wyżej na rodzinnej drabinie ode mnie?
S: *z udawanym zaskoczeniem i taką miną, jakbym bardziej prawdziwej rzeczy w życiu nie powiedziała* no chyba rejczel! * po czym rękami zrobiła wagę ukazując, że w hierarchii rodzinnej psy rzeczywiście znajdują się ponad mną.*


Także widzicie, jak mnie w tym domu kochają :D a z tymi ukłuciami, to serio... szesnaście ukłuć... jestem podziurawiona, a nic z tego nie mam. A, nawet zaczęłam dziś pisać pracę, którą mam oddać za tydzień. Najwyższy czas. Ba, mam już dwie strony!


62 comments:

  1. Właśnie byłam na etapie zastanawiania się, którą dobrą myślą mam się z Wami podzielić, a tu proszę - Tobie poszło szybko :)
    Polubię tę serię. Zdecydowanie ją polubię. I przyłączam się do grona osób, które mówią o Tobie, że jesteś tym dobrym duszkiem - jesteś, choć najwyraźniej siebie nie doceniasz. A powinnaś! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. ha, kochana! bo ja to już wcześniej napisałam i ustawiłam automatyczną publikację równo o północy, kabum! :)
      Serię, Trening Dobrej Myśli masz na myśli? :) Dziękuję... chyba tak :) Małymi kroczkami :)

      Delete
    2. Domyśliłam się właściwie, ta równa godzina Cię zdradziła :D
      Tak. Określiłam to "serią", bo to w końcu nie będzie jeden post. Więc... seria ;)
      Najważniejszy jest ten pierwszy. (kroczek) :)

      Delete
    3. Tajemnicza zagadka rozwikłana :D
      W sumie racja :)
      Dokładnie ;) Także jak ten jeden postawię, to może będzie lepiej :)

      Delete
    4. Nie może, będzie. Musi być i tyle, innej opcji w ogóle nie biorę pod uwagę :)

      Delete
  2. też miałam testy i nic nie wyszło a katar dalej mam :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. wiesz, bez obrazy, katar to jeszcze poł biedy, ja mam wysypkę, rany na całym ciele :P znaczy teraz nie, ale ogólnie od czegoś ;p

      Delete
    2. a to to też miałam ale od antybiotyków ;)

      Delete
    3. chciałabym się dowiedzieć, od czego :(

      Delete
  3. Bardzo fajny pomysł na post. :) Tak wiele nam umyka przez ciągły bieg za czymś. Nie dostrzegamy, że często spotykają nas dobre sytuacje, które warto zachować w pamięci, do których warto wracać. Wspominanie miłych drobnostek z codzienności potrafi podnieść człowieka na duchu. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mogę odesłać do notki z grudnia, "Nominacji Dobrych Myśli", w której jest wyjaśnienie skąd, dlaczego i przede wszystkim - dzięki komu ta akcja powstała :) Dokładnie, potrafi, a my samych siebie pozbawiamy tych możliwości :)

      Delete
    2. Czasami naprawdę nie potrafimy doceniać swojego życia... Dobrze, że są ludzie i blogi. Zawsze możemy sobie wzajemnie przypominać o tym, że codzienność każdego z nas jest niesamowita. :)

      Delete
    3. Otóż to :) Bo jest, nawet w tych złych momentach, może czaić się coś pięknego :)

      Delete
  4. Bardzo dobry pomysł, taki mały, 'dobry' akcent każdego miesiąca ;).
    Czyli jednak nie myliłam się pisząc Ci, że z Ciebie taka pozytywna osóbka ;). Mam nosa... ;D.
    A Twoja rozmowa z siostrą... Skąd ja to znam ;D.
    Eej i jednak tamte 16 ukłuć nie poszło na marne ;), przynajmniej już na pewno wiesz na co nie jesteś uczulona ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie inaczej ;)
      No trafiłaś, przyznam :D
      Jestem wiecznie na przegranej sytuacji XD
      No tak... Ale oprócz tych szesnastu jest pierdyliard tych, które jednak mogą mnie uczulać, także :D

      Delete
    2. A ja walczę do końca i też jakąś taką szpileczkę próbuję włożyć ;D.
      No ale zobacz pozytywne strony! :D Z pierdyliarda odejmij te szesnaście i już jest lepiej! ;D Wierzę, że będzie dobrze ;).

      Delete
    3. Prawidłowo :)
      Okej, z tej perspektywy wygląda to dobrze... :D

      Delete
    4. Bo wiesz... To tak jak z tą szklanką do połowy pełną :).

      Delete
    5. Wiesz, najprostszym sposobem jest przelanie wody ze szklanki pół pełnej do mniejszej, wtedy szklanka jest pełna :)

      Delete
    6. Widzę pozytywne nastawienie! ;) To wierzę, że po naszej rozmowie już widzisz same plusy (oj wiem, że trochę trudno je dostrzec ;p ) tych szesnastu ukłuć ;).

      Delete
  5. 'trening dobrych myśli' - podoba mi się to określenie :) a kojarzysz akcję 'słoik szczęścia' na fb? :) właśnie dzisiaj zdecydowałam, że też sobie taki słoik zrobię i będę trenować pozytywne myślenie codziennie, nie tylko raz w miesiącu :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. widziałam... ale aż tak chyba bym nie potrafiła :) a raz na miesiąc to tak, w sam raz :) zachęcam do wzięcia udziału!

      Delete
    2. ja na razie daję radę, ale nie zapominajmy, że minął dopiero tydzień nowego roku - zobaczymy co będzie potem ^^
      w wolnej chwili coś napiszę ;)

      Delete
  6. No bo jesteś takim właśnie dobrym duszkiem :) Mimo, że wycofałam się ostatecznie z tego treningu dobrej myśli, to jednak... wiesz, ja go chyba mam na co dzień i to mnie jakoś usprawiedliwia też. Po prostu nawet po paru dniach staram się robić sobie bilans zysków i strat, z naciskiem na to pierwsze właśnie. Bo coś jednak musi to serducho grzać, a ja właśnie chciałabym, by ten piąty stał się takim zwykłym dniem miesiąca, jak każdy, żeby nie był jakimś powodem do przopominania sobie. Mimo, że w tle dobrych myśli, ale jednak. Zresztą sama rozumiesz, bo już Ci się tłumaczyłam z tym, no XD
    A widzisz, ja bardzo doceniam też takie chwile, kiedy nagle okazuje się, że zaskakują nas ludzie, po których wcale byśmy sie tego nie spodziewali. To cholernie miłe i daje nadzieję :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rozumiem, każdy chce przeżywać ten dzień na własny sposób i ja to szanuję :) Mam nadzieję, że mi uda się pod przykrywką dobrych myśli, mieć pozytywną pamięć właśnie z tym dniem związaną.. .Ale kazdy ma inaczej :) Więc rozumiem XD
      Dokładnie! :) Choć koleżanka, która mi tak powiedziała, raczej się z nią... no nie będę tak bardzo kolegowała, to jednak dobre wspomnienie pozostanie :)

      Delete
    2. Ja właśnie robiłam wszystko, by to był najzwyczaniejszy dzień, ale... momentami wracało. Ale to chyba normalne jeszcze teraz.
      No rozumiem :) Ale właśnie, takie ciepło mimo wszystko pozostanie. :)

      Delete
    3. Musi minąć jakiś czas :) Nie od razu Rzym zbudowano.
      Dokładnie:)

      Delete
    4. Dlatego też daję sobie ten czas :)
      :)

      Delete
    5. I prawidłowo :) Ależ z nas motywatorki :D

      Delete
    6. No dajemy radę ;D Ale mnie to nie dziwi ^^

      Delete
    7. A mnie mimo wszystko tak :D

      Delete
  7. Jak miło, że powstaje tak wiele optymistycznych postów :) Aż się chce czytać i pysk sam się przy czytaniu cieszy :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Taka była idea :) Cieszę się, że pomysł się spodobał i mogę jedynie zachęcić do wzięcia udziału :)

      Delete
    2. Ja bym chyba nie miała do tego cierpliwości ;]
      A! I miałam jeszcze wcześniej napisać, że zauroczył mnie ten kotek w nagłówku :)

      Delete
    3. Raz na miesiąc tylko :)
      No nie? Taki leniuszek, mówiący "no to już, Grażyna, przegięcie" XD

      Delete
  8. trening dobrych myśli, to wspaniała idea, w tym miesiącu nie dam rady, ale w przyszłym czemu nie? :) takie wspomnienia są bardzo potrzebne na każdym etapie życia, nigdy nie wiadomo, komu poprawią nastrój bardziej niż innym :)
    koleżanka ma rację, jesteś taką pozytywną osóbką, wiadomo, usłyszec to od kogoś, z kim masz stycznośc na co dzień, to coś innego niż na blogu :)
    a rozmowa z siostrą... powiem Ci, że nie dziwi mnie ^^ bo rodzeństwo tak nas właśnie kocha, wiem po sobie :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. zapraszam! :) dokładnie, a jak człowieka złapie dół, to wystarczy wejść na bloga w tym wypadku, otworzyć i sobie poczytać :)
      tak, niemniej z Waszych ust czy z ust koleżanki brzmi to tak samo niesamowicie miło :)
      coś wiem o "kochaniu" , właśnie dostałam z kolana w oko, podobno "odruch warunkowy" :<

      Delete
    2. chętnie skorzystam! :) zgadza się, to niezwykle pozytywne, takie szerzenie dobra i energii :)
      to zawsze miło brzmi, ale czasem bardziej niż zwykle, o :)
      odruch warunkowy? no tak, też mi argument! :( mi brat zawsze uwielbiał włosy "czochrac" mówiąc przy tym "bo ja Ciebie tak lubię, siostra" :P

      Delete
    3. zawsze trochę uśmiechu się wpuszcza do życia ;)
      dokładnie ;)
      no nie? na szczęście - wielkie szczęście - obudziłam się dzisiaj bez śliwy na pół gęby, no i nie oślepłam, także juhu!

      Delete
    4. dokładnie :) zanotowałam w kalendarzu, żeby nie zapomniec! ;p
      naprawdę całe szczęście, że nie ma skutków ubocznych! :D bo co by to było... nawet nie chcę myślec :p

      Delete
  9. Zdeklarowałam się, że wezmę w tym udział już miesiąc temu - gdy o tym wspomniałaś. :)
    Niestety zaczęłam się uczyć i trochę cienko mi wychodzi operowanie czasem. Ale ja napiszę, tylko spóźnię się trochę w tym miesiącu. Mogę, prawda? :*
    OMG, 16?! Nie no... Sitko zamiast ręki zawsze spoko. xD (głupawy humor na pocieszenie :D )

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ależ oczywiście, że możesz, nic nie stoi na przeszkodzie :*
      Spoko, stwierdziłam, iż jestem dziurawa :P na szczęście śladu już nie ma, ale oprócz szesnastu kropeczek z krwi, to miałam jeszcze wszystko opisane DŁUGOPISEM, którego nie mogłam zmyć, bo nie mogłam tak trzeć bardzo no bo jednak trochę ręka zdrętwiała była XD mam nadzieję ze w marcu kłucia nie będzie :) choć nie bolał, a to najważniejsze :D humor zawsze wychodzi na dobre ;)

      Delete
    2. Więc postaram się jak najszybciej. :*
      Hahah, ej mogłaś zrobić fotę swojej porysowanej ręki. :D
      Przypomniało mi się teraz, jak byłam na pobieraniu krwi i babka źle mi się wbiła, przez co później miałam zdrętwiałą rękę i nie mogłam zdjąć wciąganej bluzy! A moja mama bezczelnie (prawie) kulała się ze śmiechu. :P

      Delete
    3. Powiem Ci, dajesz czadu:*
      Szkoda, że o tym nie pomyślałam :< w marcu zrobię!
      O matko, ja właśnie robiłam sobie przed tymi testami badania (swoją drogą średnie) i tak się bałam, że mi babka będzie kłuła niemożliwie, ale poszłyśmy do szpitala a tam zawsze tyle ludzi że poszło bez problemu :)

      Delete
    4. :*
      Więc będę czekać na fotorelację z kłucia i bazgrania po ręce :D
      No to całe szczęście. Ja od tamtego razu mam mega awersję do pobierania krwi i tym podobnych. Przez to jej kiepskie wkłucie miałam spuchnięte przedramię przez około miesiąc i dodatkowo bonus w postaci sińca w kolorach tęczy :P (prawie jak nieudany tatuaż xD)

      Delete
  10. I Twoi znajomi się nie mylili: faktycznie jesteś bardzo pozytywną osobą, jedną z fajniejszych, z jakimi zetknęłam się w blogosferze :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. ojej, naprawdę mi miło czytać takie słowa <3 dzięki wielkie :)

      Delete
  11. Niezwykle rozbawiły mnie słowa Twojej siostry :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Co nie? Taka kochana bestyjka.:D

      Delete
  12. Współczuję, bo testy to nic fajnego;) Mimo wszystko fajnie, że nawet uczulenie mogło posłużyć do pozytywnych myśli ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ano, ale z drugiej strony uczulenie tym bardziej, także :)

      Delete
  13. Ani razu nie pomyślałam, że się kreujesz, jesteś zbyt prawdziwa. Niejednokrotnie powtarzałam to, co ta dziewczyna i cieszę się, że uzyskałaś potwierdzenie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki za dobre słowo <3 Co tam? :)

      Delete
    2. Sama prawda, teraz już się nie wykręcisz :D Licencjat się pisze, zdrowie dopisuje... pozytywnie :)

      Delete
    3. Muszę się wtrynić trochę ^^ Papużko, jak mnie cieszą Twe słowa :*

      Delete
  14. No i widzisz uzyskałaś tylko potwierdzenie, że jesteś wspaniałą, pozytywną osobą! ;)
    Podpisuję się obiema rękami pod tym, co napisałaś. W każdym wspomnieniu można znaleźć coś dobrego, a nawet jeśli nie to wyciągnąć z niego lekcję na przyszłość :)

    ReplyDelete
  15. Usłyszeć takie słowo to naprawdę coś cudownego!
    Również miałam taką wspaniałą kameralną wigilię w gronie koleżanek ze studiów i także miło wspominam swoje wakacyjne praktyki.
    Masz rację, z każdej, nawet najgorszej sytuacji warto wyciągać mądre wnioski i coś dobrego. W końcu czegoś się nauczyliśmy i mamy większe szanse, że ponownie nie popełnimy tego samego błędu ;)

    ReplyDelete
  16. Czyli mialam racje, ze dobra z Ciebie dusza;)

    ReplyDelete