25.11.14

„a kiedy mamy wolne to lubimy się zabawić, lubimy dobry seks, lubimy wypić i zapalić…”

Cóż to był za weekend, chce się powiedzieć. Choć przeplatany lenistwem, które wkradło się do mnie w zeszłym tygodniu (serio, nie polecam trzech dni, podczas których ma się tylko po jednym, niezobowiązującym wykładzie – człowiek tak przykleja się do łóżka, że ciężko tego człeka później odczepić), to jednak naprawdę warto było ruszyć szanowny tyłek. Sobotnie tango zaczęłam od happysadu (czy to jeszcze kogoś dziwi?). Co tu dużo mówić, było rewelacyjnie, nawet załapałam się na zdjęcie robione przez fotografa, gdy stałam przed samym Kubą, niemal przy samej barierce. Szybko się jednak stamtąd przeniosłam, bo i życie było mi miłe, a i wiedziałam, że mnie biedną, małą mogą stratować. Z boku, koło bębnów, było równie dobrze wszystko słychać i widać, a przynajmniej miałam komfort, że nie zgniatają mnie ludzie ze wszystkich stron. Kupiłam sobie koszulkę (dzięki Forni!), pośpiewałam, potańczyłam... Do zdjęcia się nie dopchałam, ale to w następną sobotę, tym razem zostanę do samego końca :)

W niedzielę był koncert i spotkanie z Chłopakami z Curly Heads. Nie obyło się, jak zwykle, bez zamieszania, ale czymże byłoby życie Lu, gdyby nie akcja? No więc właśnie… Przy wejściu, zobaczywszy mega kolejkę, a my we dwie czasu mało, bo musimy do menagera na dziewiętnastą… Przepchnęłyśmy się więc przez tłum, i mówię do ochroniarza, że my na spotkanie z zespołem. Wcześniej. Że wygrałam, że powinnam być na liście. Czaicie, że byłam?! Na liście vipów! Wyczytał me zacne nazwisko, z którego wszyscy mają ubaw, wylegitymowałam się i weszłyśmy. Była z nami trzecia koleżanka, jednak ona musiała kupić bilet, ale dotrzymała nam towarzystwa.

Spotkanie z Chłopakami było, powiedzmy, czarujące. Ale w taki inny, dziwny sposób czarujące. Wpierw manager powiedział nam, że musi ich ogarnąć, cokolwiek to miało znaczyć. Gdy stałyśmy koło wejścia do ich garderoby (tak wywnioskowałyśmy), to patrzymy, drzwi się otwierają i wychodzi Dawid. Jakżeśmy się zaczęły śmiać! Obie bliskie zgonu ze śmiechu i nerwów, obie przekrzykujące siebie: ej, ale odzywajmy się coś! No i w końcu nadszedł nasz moment. Weszłyśmy do wielkiego, ale niskiego i kompletnie ciemnego pomieszczenia. Chłopaki siedzieli na ciągnącej się wzdłuż ściany kanapie, my usiadłyśmy na dwóch pufach naprzeciw nich. Pierwsze: ‘Jak tam nastroje przed koncertem?’ niezbyt zaspokoiło naszą ciekawość, bo usłyszałyśmy tylko ciche pomruki, że ‘dobrze…’. Powiem Wam, taki mieli Power, że chyba ja się wtedy bardziej ekscytowałam. Największym fiaskiem okazało się pytanie z ich strony – ‘jak długo nas słuchacie?’ . Popatrzyłyśmy się po sobie z koleżanką, bo co, powiem, że dopiero od hm, dziesięciu dni? Powiedziałam więc, że od momentu wydania płyty. ‘Ale my działamy od pięciu lat, tak ogólnie’ usłyszałam, wobec czego przytaknęłam udając, że to takie oczywiste! I kiedy w ruch poszły dwa notesy i płyta (z naszej strony) a z ich dwa mazaki, atmosfera trochę się rozluźniła. 

Najwięcej śmiechu było przy robieniu zdjęć, i nagrywaniu filmiku dla koleżanek. Kiedy koleżanka wyciągnęła tablet, a Dawid poprosił kolegę spoza zespołu, by zrobił nam zdjęcie, zaczęło się. 

- Boże, jak tu ciemno, tu nic nie widać! – cisza – Dobra, dziewczyny, rozjaśnicie sobie w photoshopie. 
- To może ja dam telefon, mam lampę? – Spytałam. Jednak i to nie spotkało się z ich dezaprobatą.
- Nie, jemu lepiej nie dawaj telefonu, bo weźmie i ucieknie XD  
Filmik został nakręcony, to teraz – musiałabym nie być sobą – wyciągam telefon i podchodzę do Dawida. 

- To co, może selfie? – Pytam. Usłyszałam tylko „spoko” wobec czego włączam aparat i daję mu, mówiąc, że jest wyższy to będzie mu lepiej nas objąć. No i tak stoimy, ale tam ciemno jak u murzyna nie powiem, gdzie! Duże pomieszczenie, piwniczne wręcz, a dwie lampy na krzyż. Naprawdę, ciemno w cholerę.

- Wiesz co, dajmy z dwa kroki do przodu, pod tą lampę, to może coś będzie widać – słyszę. Okej. I w tymże momencie mój szanowny telefon się zaciął. Klika ten Dawid i klika, a tu zdjęcie się nie robi. A ty wiesz, że to nie robi zdjęć?  Za chwilę jednak zaczął robić zdjęcia, ha, cyknął nawet dwa. Na każdym wyglądam jak pomylona, bo nie dość, że on wysoki i dzięki temu lampa daje radę oświetlić mu twarz, tak ja mam ryj wyciągnięty do góry, jak placek jakiś. I tak rozmazana trochę jestem. Ale fejm jest? Jest! 

Po tym pożegnałyśmy się z Chłopakami, życząc im, pardon, ‘udanego koncertu!’ i wyszłyśmy. Jakie uchachane!  Później miałyśmy jeszcze przejście z ochroniarzem. Przy wejściu przybijali pieczątki na dłoniach. Pomyślałyśmy więc, że nie będzie problemu jeśli wyjdziemy na zewnątrz i wejdziemy z powrotem. 

- Proszę pana, możemy wyjść? Na chwilę? Zaraz przyjdziemy, mamy pieczątki…
- A po co?
- Wie pan, zadzwonić, bo tu nie ma zasięgu – mówi jedna z nas.  Koleś patrzy się na nas spostrzegawczo.
- I co, trzy z jednego telefonu dzwonić będą?
- Nieee! – rzuciłam, jakby to było takie oczywiste! – my tylko do towarzystwa :D

takie krejzole! wybaczcie, że takie beznadziejne, ale starałam się je lekko rozjaśnić, żeby w ogóle nas było widać :)


I wiecie co, taka mnie refleksja naszła. Moja uwaga skupia się oczywiście na Dawidzie, bo to jego chciałam najbardziej poznać, nie umniejszając jego zespołowi. Na początku miałam mieszane uczucia wobec tego wszystkiego, bo wydawało mi się, że jest taki… za spokojny. Ale kurde! On jest właśnie taki, jakiego zobaczyłam w X-Factorze, cichego, spokojnego, lekko wycofanego w relacjach z ludźmi, stojącego na uboczu. Śmiałam się, że może nieśmiało podchodzi do dziewczyn.. Ale wiecie co? W momencie, jak wyszedł na scenę, jak wziął mikrofon do ręki, jak w sali rozbrzmiała muzyka, koleżanka powiedziała, że… Muzyka wręcz ogarnęła jego ciało, jego samego. Latał po scenie, kręcił się, krzyczał, szeptał zmysłowo… Jezu, to była taka niesamowita moc! Muzyka nim wręcz targała, ona go obezwładniła. To było takie magnetyczne przeżycie... I te jego słowotoki, w przerwie między piosenkami (a w garderobie milczenie)… ‘Zagramy dzisiaj wszystkie dwadzieścia cztery piosenki. Czad, nie? *chwila ciszy* hahaha, nie! Przecież my nie mamy tylu piosenek. Więc zaśpiewamy tyle, ile mamy… Szaleni!’ 

Będę to wspominać bardzo miło, niesamowicie. I choć te dwa koncerty były od siebie różne, bo na happy nie mogłam ustać, tak mi się chciało krzyczeć i śpiewać, tak tutaj… Dawid przekazał mi ogromną moc – w skupieniu wchłaniałam każdą melodię, każde słowo…Każdy jego sceniczny ruch, słowo, piosenkę... Wszystko. Boże, to był takie wspaniałe... I tak, jak jego solowa płyta mi się nie spodobała, tak z Curly Heads kupił mnie całą sobą. Czuję kolejne koncerty, oj będzie się działo... 


91 comments:

  1. AWWW! Mi się podoba solowa płyta Dawida, a Curly Heads jeszcze nie zdążyłam przesłuchać, bo mam milion innych albumów, które "były pierwsze" :(
    Na tym spotkaniu z zespołem byłyście same?! Myślałam, że tam raczej będzie kilkanaście/kilkadziesiąt fanów/fanek ;o A mi się nigdy nie zdarzyło zostać wypuszczoną z klubu nawet na chwilę (pieczątki nigdy nie miałam:( ), bo... "bilet upoważnia do jednokrotnego wejścia na teren imprezy", tadam! Chyba że pieczątki rządzą się własnymi prawami XD

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polecampolecampolecampolecam! Z całego serducha!
      Kochanie! Ja wygrałam dwa bilety i dwie wejściówki na KAMERALNE spotkanie z zespołem, czyli ja, koleżanka + cały zespoł! Bajecznie było! A wiesz, w takim wypadku ja nie miałam biletu, ja byłam wpisana na liście gości, a pieczątki przybijali, panowie byli mili, więc nam pozwolili wyjść :D

      Delete
    2. Wiem, zapisałam, jak przesłucham, to dam Ci na pewno znać, ale raczej nie będzie to zbyt szybko ^^
      No to było od razu mówić, że KAMERALNE, bo ja myślałam, ze takie spotkanie w większym gronie, to znaczy tak, jak napisałam wyżej. To wyjaśnia, dlaczego wybór lokalu padł na piwnicę - w końcu było kameralnie XD No to miło, że trafiłaś na takich panów, ale powiem Ci, że z takim wejściem, bo jest się na liście, to chyba jednak jest się traktowanym trochę ulgowo ^^

      Delete
    3. Ale to tylko niecałe 45 minut! XD
      To w ogóle jakiś dziwny klub, ogólnie miał dwa pomieszczenia i dwie sceny, w jednej sali grał support, który mnie w ogóle nie interesował bo wtedy ogarniałam rzeczywistość, a w drugiej Curly Heads, jak wyszli :P w ogóle stałyśmy na samym końcu sali i lool, oni jeszcze koło nas przechodzili :P A Dawid, taki wieeeeelki!
      No nie wiem, bo jedna koleżanka miała zwykły bilet, a i tak z nami wyszła :P tak czy siak, było fajnie :P w ogóle takie zziajane wbiegłyśmy, tam kolejka, my na sam przód i tak nas wszyscy wzrokiem zabijają :P

      Delete
  2. Jejku, gratuluję ci wygrania tego konkursu! Oczywiście polubiłam to już na Facebooczku. C: I to musiało być supcio przeżycie, bycie na ich koncercie. Sama chętnie bym się wybrała! Ale los chciał, że zaczęłam ich słuchać... akurat w dzień ich koncertu w Krakowie, haha. Cała ja! Zawsze na czasie. :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ej tak się bałam, tak się bałam, tak się stresowałyśmy z koleżanką a tej, wyszło że oni chyba byli bardziej od nas przestraszeni XD Lepiej poźno niż wcale!

      Delete
    2. Hahaha, ciekawe czym by się mieli tak stresować! :D No chyba że bali się spotkania z jakimiś meeeeega fankami, co by to się na nich rzuciły. ;x

      Delete
    3. Proszę Cię! Oni się o tym spotkaniu dowiedzieli w momencie... jak wchodziłyśmy do pokoju za menagerem! :D

      Delete
  3. Ja jakoś nie szczególnie jestem fanką Dawida.
    Pozdrawiam,
    http://cisza-jak-ta.blogspot.com/

    ReplyDelete
  4. ale fajnie, gratuluję! :3 gdybym miała się spotkać z zespołem, który uwielbiam.. nie umiem sobie wyobrazić, też bym wariowała
    selfie spoko pamiątka!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Szkoda tylko, że taka niewyraźna, ale co zrobić :D znaczy wiesz, uwielbiam.. zdołałam uwielbić w krótkim czasie, w jakim dowiedziałam się, że wygrałam bilety :D

      Delete
    2. Oj tam, rozświetliłaś to widać całkiem dobrze:D hahaha to czyli nie słuchałaś ich xD

      Delete
    3. No właśnie szkopuł w tym, że gdyby nie ten wygrany bilet, to bym ich nie znała, bo niby wiedziałam o zespole, niby przesłuchałam jedną piosenkę, ale jakoś dupy nie urwało :) A zaraz po telefonie pani, która mi tą radosną nowinę oznajmiła, wygrzebałam płytę w czeluściach Internetów i w sumie bardzo mi się spodobała :D Ale przecież tego im nie powiem xD

      Delete
  5. Curly Heads to jedyny zespół polski, na którego koncert bym poszła i zamierzam pójść. Są fenomenalni! Świetnie, że udało Wam się z nimi porozmawiać i zrobić zdjęcia <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak mówię, wygrałam <3 ale w sumie wejścia do garderoby nikt nie pilnował, także XD ale gdybym nie wygrała, to pewnie bym na koncert nie poszła, a tak to mam nowy ulubiony zespół <3

      Delete
  6. A ja nie słuchałam ich jeszcze w ogóle, więc jestem jeszcze bardziej do tyłu :D Ale jak tak czytam, że sympatyczni co najmniej ludzie, to chyba sobie sprawdzę, co takiego grają:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polecam z całego serca, w takim razie ;) w poprzednich notkach zalinkowałam dwie piosenki, ale cała płyta jest rewelacyjna :) podziel się później opinią, bo jestem ciekawa :)

      Delete
    2. Sama sobie poszukałam póki co na yb, przesłuchałam póki co kawałki HouseCall, Ruby dress Skinny Dog, Diadre i...brzmią lepiej niż sam Podsiadło, przynajmniej to, co kojarzę z radia, bo w sumie jakoś namiętnie i jego samego nie słuchałam. Ale póki co przyjemne brzmienie, bez szału ale fajne. Właśnie takie na jesienne popołudnie jakoś:) Pewnie jeszcze się wkręcę, chcę całą płytę sobie przesłuchać na spokojnie potem bo jak mówisz że cała genialna, to wolę mieć obraz całości:) W każdym razie, miło, że ich poznałam dzięki Tobie:)

      Delete
    3. Takie samo wrażenie miałam po przesłuchaniu pierwszym :) pewnie gdybym nie wiedziała, że to Dawid śpiewa, to bym się nie domyśliła. Tak jakoś, hm, dojrzalej brzmi. I w ogóle nie wiedziałam, że ma AŻ taki głos! To chyba słychać w HouseCall czy Diadre :) Cieszę się niezmiernie :)

      Delete
    4. Dokładnie, zupełnie inaczej brzmi. Właśnie lepiej, nieraz w tych kawałkach co leciały w radiu aż drażnił mi ucho a tutaj...zupełnie inny klimat. Lepszy:)

      Delete
    5. Nie inaczej, z tym głosem, z tym zespołem ma naprawdę szansę się rozwinąć :)

      Delete
    6. Więc nic, tylko życzyć im powodzenia:) W sumie, z takim brzmieniem to i za granicą właśnie, na tzw. Zachodzie mają spore szanse.

      Delete
    7. O to mi też chodziło, że ma większą szansę na "zabłyszczenie", bo piosenki trafią do większej rzeszy słuchaczy..

      Delete
    8. No, to się nie zrozumiałyśmy od razu:) Ale teraz już wiem o co biega:)

      Delete
    9. W ogóle szkopuł dobrej, polskiej muzyki jest taki, że za cholerę nikt spoza granic kraju jej nie ogarnie ;)

      Delete
    10. W sumie znany jest tylko Behemot :D Ale wiesz, czasem może i dobrze. Nie zepsują nam ich całkiem :D

      Delete
  7. Łoo, ale Ci zazdroszczę tego selfie z Dawidem! :D Uwielbiam jego muzykę, jego głos... W dodatku ta jego skromność, spokój... Strasznie lubię takich ludzi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiesz co, nie zdawałam sobie sprawy, że on jest AŻ tak mega spokojny! A jaki głos, z bliska! Jezu, ciary że ho ho! i pomyśleć, że tylko rok ode mnie starszy!

      Delete
    2. No, ma w sobie jakiś urok... Już w X-Factorze zauroczył mnie sobą ;) Swoim głosem przede wszystkim, no i tą bujną czuprynką :P Uroczy chłopak.

      Delete
    3. Mnie zawsze w X-Factorze śmieszyło, że się nie poruszał na scenie. A teraz? Jeju, tak się krzątał po niej, jakby obezwładniony muzyką... Przepiękne!

      Delete
  8. Od dziesięciu dni :)
    Dobrze, że za nimi nie przepadam, bo bardzo bym Ci zazdrościła. :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. "powiem, że dopiero od hm, dziesięciu dni?" ;)
      ale jako zespół są ekstra, serio! :P

      Delete
    2. Skoro tak twierdzisz... ;)

      Delete
    3. Polecam w wolnej chwili :)

      Delete
    4. Jeśli tylko jakąś znajdę. :)

      Delete
    5. Oby. Chociaż inne nieprzesłuchane płyty już czekają w kolejce.

      Delete
    6. Święta idą, może złapiesz oddech wtedy :-)

      Delete
    7. Może. A może coś innego wpadnie mi wtedy w ucho. :)

      Delete
  9. Jak ja niesamowicie Ci zazdroszczę! Wybierałam się mentalnie na ten koncert niemalże od jego ogłoszenia... a fizycznie nigdzie nie poszłam. Ech.

    ReplyDelete
    Replies
    1. No wiesz!! Mogłaś iść!! Chłopaki robią na scenie miazgę!

      Delete
  10. super zaciesz na fotce :D
    lubię te Twoje muzyczne uniesienia :3

    ReplyDelete
    Replies
    1. jakbyś zobaczyła oryginalną, to Dawidowi nawet oczu nie widać, nie mówiąc o włosach :D
      lubię się zachwycać zachwycającą muzyką :3

      Delete
  11. Ja nigdy nie słyszałam zespołu Dawida, za to jego solową płytę owszem. Chłopak ma naprawdę talent, potrafi zaczarować głosem, słowami, jest magią samą w sobie. A to, co gra z zespołem, to też jest pewnie magia, co? :) Aż się skuszę i przesłucham! :D W ogóle zazdroszczę koncertów, na happysad sama bym się chętnie wybrała!

    ReplyDelete
    Replies
    1. W takim razię płytę zespołu jeszcze bardziej polecam, bo jest - według mnie - trylion razy lepsza od jego solowej płyty :) Chyba wolę mocniejsze brzmienie jego głosu, serio, daje czadu Chłopak :) Zapraszam w sobotę! Znów sie wybieram :)

      Delete
    2. O, no to w takim razie koniecznie muszę posłuchać! :) to często grają w Krakowie, co nie? w tę sobotę? poszłabym, serio! :) ale już mam inne plany, jednak jak będziesz wiedziała o innych terminach i będziesz się wybierać, to chętnie skorzystam :)

      Delete
    3. Niee, nie w tą :) Grali już w poprzednią sobotę w Krakowie, teraz tam w miejscowości bliżej mnie :) Ale na wiosnę, jak będą grali, to będę o Tobie pamiętać :)

      Delete
    4. A, rozumiem :) super, to miło :) a czego jeszcze słuchasz? i na czyje jeszcze koncerty chodzisz? ;)

      Delete
    5. W zasadzie na happysad tylko, byłam dwa lata temu na Coldplay :-) no i teraz na Curly Heads :)

      Delete
    6. na Coldplay? zazdroszczę! ja od niedawna wkręciłam się bardziej w ich muzykę, muszę pościągać ich albumy, są cudowni <3 to i tak sporo, w porównaniu z moim chodzeniem na koncerty :D

      Delete
    7. Z tatą byłam, bo zobaczyliśmy że będą w Warszawie, a to było przed moja osiemnastką, więc za kasę z imprezy kupiłam nam dwa bilety, magicznie było <3 zawsze można to zmienić :D

      Delete
    8. Wyobrażam sobie, że było cudownie :)) a właśnie teraz w radiu leci ich piosenka "true love" :D można, pewnie, że można, mam nadzieję, że mi się uda :D

      Delete
    9. Czy ja jestem szalona, skoro fruwam do sufitu, gdy odpisują mi na facebooku w wiadomości :D jak napisałam, tak w sumie bez zastanowienia, to później sobie myślę, oj głupia ty głupia, a tu odpisali :P

      Delete
    10. Nie, nie jesteś szalona, też bym fruwała :D ale, kurcze, serio? :D

      Delete
    11. Noo! Myślałam sobie, że co tam, będą marnować czas :D A tu proszę!! Bardzo ich właśnie za to lubię, że utrzymują kontakt z fanami, czy to właśnie taki, czy twarzą w twarz - też idzie pogadać! :) Jak ostatnio wepchałam się do zdjęcia to zostałam pouczona, że za chuda jesteś, może zacznij jeść warzywa? i choć nie wiedziałam, o co im chodzi to było takie ekstra:D

      Delete
    12. Kontakt z fanami jest bardzo ważny i dobrze, że dla nich fani mają naprawdę ogromne znaczenie i że utrzymują z nimi kontakt, bez względu na formę :) To działa tylko na korzyść! :)
      Ja też nie wiem, o co chodzi z tymi warzywami :D haha, nie wątpię, to musiało być przeżycie! :))

      Delete
    13. Dokładnie, bo to takich ludzi się po prostu lgnie, mimo wszystko :)
      Ojjjj ;P jak wyszłam przed klub to skakałam aż ludzie sie na mnie patrzyli :)) podobnie jak dzisiaj przy samochodzie, skakałam jak walnięta ;)

      Delete
    14. Właśnie! :) jeśli się wie, że komuś zależy na utrzymaniu relacji, to aż chętniej się lgnie :) zwłaszcza, gdy chodzi o muzyków :)
      Ja Ci się wcale nie dziwię :) też bym skakała z radości, no z takiego powodu to już w ogóle, kto by się nie cieszył tak ekspresyjnie :D

      Delete
  12. Uwielbiam takich ludzi! Mówiłam to już, prawda? Na pewno nie raz. I w sumie nie wiem co miałabym powiedzieć więcej. Czarująca muzyka + czarujący ludzie musiało być wspaniale :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dokładnie:) I jak wyszłyśmy tam od nich, to po chwili pisków zadałam sobie pytanie, czy to stało się naprawdę? :) Czy stałam oko w oko z tym chłopakiem, który skradł kiedyś moje serce? I czy rzeczywiście jest identyczny jak z moich wyobrażeń? Pięknie było, niesamowita energia :)

      Delete
    2. Świetna sprawa móc tak spotkać swojego idola i zamienić z nim choć kilka słów. Zwłaszcza, kiedy w rzeczywistości nie okazuje się chamem i prostakiem ;)

      Delete
    3. Dokładnie :) To chyba bardziej było marzenie do spełnienia, niż idol - bo jakoś jest w moim wieku i nie pasuje mi to do niego, ten "idol". Co tyczy się zaś chłopaków, to mnie zawsze zadziwiało, że mają rodziny, robią to, co lubią, a jeszcze tak dobrze utrzymują kontakt z fanami, stawiają się z nimi/nami na równi... I to jest super ;) że nie tworzy się żadna durna bariera :)

      Delete
    4. On jest w Twoim wieku? Ile ja się tu rzeczy ostatnio od Ciebie dowiedziałam! ;D
      Tak, to jest świetne. Oby tak zostało. Bo często początki są kolorowe, a później wszystko się sypie i ta bariera się pojawia. Tak jakby zapominali, że gdyby nie fani, ten zespół by nie istniał. Sam proces tworzenia jest cudownym przeżyciem, ale sztuka (muzyka czy cokolwiek innego) powinna mieć przecież odbiorców. O których trzeba dbać :)

      Delete
    5. Dokładniej urodził się w '93 a ja w '94 , on z maja ja ze stycznia :D Ile byś mu w takim razie dała? :D
      Mam wrażenie, że oni nie są takim typem, bo jeśliby byli, to już by się zmienili. Działają dziesięć lat, już by się im w głowie przewróciło, a oni są jacyś tacy też w pewien sposób wycofani. Wywiady, ich namnożenie się w czasie, to głownie promowanie nowej płyty, nie ma ich w radiach (choć zaczęłam słuchać Muzo.fm i tam właśnie są), po prostu grają i muzykują tak, jak lubią - bo lubią :) Chyba :)

      Delete
  13. Ale mi się tytuł notki spodobał właśnie :D I teraz sobie słucham. Wiesz, że ja byłam kiedyś psychofanką happysadu? Całe liceum... Nie słuchałam NIC innego. I w końcu mi się zbrzydło, cholera... Nowych utworów praktycznie nie słucham, ale do starych lubię wrócić, bo dobrze się kojarzą :)

    A o Dawidzie i całej tej sytuacji juz dyskutowałyśmy i w sumie nie wiem co Ci napisać na jego temat :D W sumie może po prostu, że się cieszę i że cała ta przygoda była jednak.. całkiem fajna :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mogę Ci podrzucić na fejsiku z jakies dwie piosenki, z nowszych płyt :) Jakbyś chciała, rzecz jasna ;) Ja ich poznałam w liceum, cóż za szał był, nawet raz grał nasz zespół w szkole jakąś ich piosenkę XD

      I śmieszna ;)

      Delete
    2. Jasne, że chcę! Nawet może sobie ściągnę, albumy, bo od "Mów mi dobrze" chyba jeszcze dwa nagrali, nie? A ten był właśnie ostatnim, jakiego słuchałam...

      Też :P

      Delete
    3. Jup, Ciepło/Zimno w 2012, i teraz wyszła w październiku Jakby Nie Było Jutra :D

      Delete
    4. Poobczajam, jestem w trakcie :D

      Delete
    5. No to teraz sobie zgram na telefon ładnie :P

      Delete
  14. Z tego wynika, że Dawid się nie zmienił. Kocha muzykę, gra taką, jak chce i to jest dla niego najważniejsze. Sodówka też jest mu obca, nic tylko szacunek się należy. Tego koncertowego szaleństwa strasznie Ci zazdroszczę :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. No ja właśnie tym byłam mega zaskoczona, bo przecież telewizja nieraz tak kreuje ludzi, że inaczej, zupełnie inaczej wyglądają i się zachowują tam, w ekranie, a inaczej tu :) Ale miłe zaskoczenie. Siedział sobie taki, nieogarniający, na kanapie i patrzył na mnie i na koleżankę, jak na jakieś zjawiska a nie żywych człowieków ;P Co było słodkie. W ogóle żałuję, że się nie wyściskałam, ale sądziłam, że chyba bym go wystraszyła :>

      Delete
    2. Uroczy na swój sposób :) Znam tylko muzyków Budki i oni mają odwrotnie: w mediach czy na scenie są cholernie niesympatyczni, aż się człowiek boi. Za to osobiście... mało jest ludzi, w obecności których czuję się równie swobodnie :D

      Delete
    3. Jakby popatrzeć na hepisad...Znów nie widzę różnicy, w kontakcie twarzą w twarz są otwarci mega, wywiady - po prostu przyjemność słuchać/oglądać, i nawet Internetowo dobrze - nawiązują rozmowy pod postami na fejsie, nawet na wiadomości odpisują... czyli istnieją wyjątki od tego, że ktoś kogoś gra, najczęśćiej osoby mega sławne :P

      Delete
    4. happysadzi to młode pokolenie, więc mają zupełnie inny kontakt z publicznością, fanami. Z nimi się pewnie łatwiej dogadać, choćby przez bezpośrednią formę "wy/ty". Tak do nich mówisz, nie? Mają zupełnie inne wzorce relacji wpojone. Ja na kontakt z Suflerami nie mam prawa narzekać, ale zawsze jest ta bariera wiekowa :D

      Delete
    5. Jak spotykałam się z nimi po koncertach to tak, per "ty", Kubo, podpisz, w sumie nawet do drugiego po pseudonimie, Łukaniu, to chyba włanie nie ma tej bariery. Choć już podbijają pod czterdziestkę to tak jakoś inaczej jest, masz rację. A normalnie większy dystans z CH chyba był niż miałam z hs :D

      Delete
    6. Czterdziecha to nie sześćdziesiątka... ponad xD CH słabiej znasz, również twórczo, z czego zresztą zgrabnie wybrnęłaś :) pewnie dlatego.

      Delete
    7. No bo kto zadaje takie durne pytania, no kto?! XD

      Delete
  15. Gratuluję spotkania z nimi. Dawida nie slucham, ale zdarzało mi się czytać jego wpisy na fejsie i... no wywnioskowałam, że taki ciepły z niego chłopak. Osobiście lubie, gdy artysta jest spokojny i nawet trochę wycofany. Nie wiem, dlaczego, ale taka maniera mi pasuje do tego typu osób.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polecam płytę jego zespołu :-) Hah, no ma chłopak gadanę, ale... cóż, gadanę ma na fejsie, gadanę ma na scenie, kiedy flirtuje z publicznością, jednak twarzą w twarz... nie wiedziałam, czy ja się go bardziej boję czy on mnie.

      Delete
  16. z całej notki to najbardziej mi się spodobał tytuł :D jest taki... 'mój' :D i podobnie jak Asik też kiedyś słuchałam tylko happysadu, tyle, że ja w gimnazjum ;) teraz przestałam, ale wspomnienia ze starymi piosenkami mam super :D ta nowa w tytule też mi się spodobała, chociaż w sumie całej płyty nie słuchałam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. a poleciłabym Ci, bo moim zdaniem bardzo fajna, płyta nowa, znaczy się :) Ja w liceum zaczęłam szał, w zasadzie i czasem, kiedy jest wielka przerwa między koncertami to trochę mi opadają emocje a im bliżej koncertów, im bliżej jakiegoś zamieszania, to szał powraca... cóż, po coś trzeba zyć i czymś trzeba się ekscytować :D

      Delete
  17. Ależ Ci zazdroszczę! :D Jak ja dawno nie byłam na koncercie.... We wakacje ostatnio.
    Powiem Ci, że to jest najlepsza rozrywka jaką znam. Te emocje i energia przekazywana ze sceny podczas koncertu <3 Magia! No i jeszcze spotkanie za kulisami! Aż mam ochotę krzyknąć na samą myśl AAAAAAAAAAAAAAAA! :D Wyobrażam sobie jaką miałaś radochę. :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. :D
      Tooooooootalnie! Taki miałam ubaw, że przez godzinę, jaką miałyśmy niemal do ich koncertu (bo grał support) to ja takie wtf, czy to stało się naprawdę? :D Do tej pory jak spotykam się z tą koleżanką na uczelni, to wymieniamy jedno spojrzenie i w pisk rozkoszy :D

      Delete
  18. O kurczę ja jeszcze nigdy nie miałam takiego spotkania! Bardzo zazdroszczę ;)

    ReplyDelete
  19. To były bardzo muzyczne dni :) Chociaż ja nie słucham ani jednego ani drugiego zespołu. A ten Dawid to Dawid Podsiadło tak? :) Bo jego piosenki akurat lubię i znam, ale tego zespołu już nie, tylko to zdjęcie mi go trochę przypomina :P
    Gdzie był ten koncert Happysadu? Bo widziałam na profilu koleżanki że też była :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No przecież widać na zdjęciu, że Dawid Podsiadło :) I tak, to jest jego zespół, płyta mało powiedzieć, że dobra, rewelacyjna, polecam :)
      Tydzień temu w Krakowie :)

      Delete