6.1.14

"Nie bój się głód nas dziś przyciągnie"

Kompletnie nie czuję tego 2014 roku. Nie wiem dlaczego. Tak po prostu jakoś patrzę na ten kalendarz, widzę, że nie ma 'trójeczki' na końcu, tylko niesforna czwóreczka, zdaję sobie sprawę z tego, że styczeń, że za dwa tygodnie (nawet niecałe) moje urodziny... Ale nic oprócz tego.  

Gdzie ta euforia związana z czymś nowym? Z czystą kartką, którą mam szansę zapisać tak, jak chcę? Z tym, że niedługo wiosna, choć zimy przecież jeszcze nie było i pewnie niebawem nastąpi? Jedyne, co ciśnie mi się na usta to LOLS. A tak się cieszyłam na nadejście nowego roku, tyle planów miałam... Na razie w jakimś stopniu spełnia się jeden z nich - w końcu zaczęłam pisać. Wena na nowe opowiadanie spadła niczym z nieba, z tego wszystkiego (tej euforii), założyłam bloga (napiszwiadomość), więc jeżeli ktoś by chciał wpaść, zapraszam. Jednocześnie przepraszam za reklamę. Nie mam zbytnio pomysłu na notkę, ale cos mnie tknęło, żeby ją napisać, także... 

Jak się, moi drodzy, czujecie ze świadomością, że już jutro wszystko wraca do - niestety - normalności? Tak się rozleniwiłam przez te trzy tygodnie, że świadomość zwleczenia się z łóżka wcześniej niż o ósmej brzmi dla mnie po prostu tak ma-sa-kry-cznie, że aż sobie tego nie wyobrażam. (No dobra, będę szczera, mam problem z wygramoleniem się z niego przed dziesiątą, taki ups..). W dodatku we środę mam przedstawiać jakieś dwie prezentacje, gdzie to babka przyczepia się do wszystkiego, także łisz mi lak.  Już odliczam dni do przerwy międzysemestralnej, jeśli oczywiście zdam wszystko w terminie to będę miała, o ile się nie mylę, 10 dni wolnego! 

Wkręciłam się w  piosenkę, choć Brodka jakoś wcześniej do mnie nie trafiała. Na tą piosenkę natknęłam się na tumblrze (o tym za chwilę) i po przeczytaniu jej tekstu odruchowo włączyłam... I włączam do tej pory. Co do tego tumblra, to się kurde, uzależniłam! Serio. Wieczorami najczęściej potrafię klikać i klikać, zachwycać się nad kolejnymi pięknymi obrazkami... Po prostu masakra. Choć ta chyba w pozytywnym sensie. W ogóle jak szukałam zdjęć dla moich bohaterów opowiadania (moje zboczenie: zanim zacznę pisać, muszę mieć te zdjęcia, by sobie na nie popatrzeć i pomyśleć) to był totalny odlot: tyle tumblrów, tyle zdjęć, tyle pięknych mężczyzn, że oko bielało. Z zazdrości, rzecz jasna.

Na sam koniec, żeby nie wyjść w prawy o gadaniu o happysadzie, muszę smutno przyznać, że Kubuś jest w szpitalu, ma operację, ale nikt nie wie na czo :( Także tego, Jakubie! Masz wracać do zdrowia, bo Kraków w marcu czeka! (Ciekawe kiedy będą bilety do sprzedania <3) Pozdrawiam i życzę udanego pierwszego dnia... 

66 comments:

  1. Też nie chcę wracać n uczelnię... do tych wszystkich dupków żołędnych... nie! :((( I na dodatek jutro zajęcia z moją "ulubienicą". Tyle dobrze, że na 14.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chociaż tyle, że jutro mam wolne... Jadę dopiero do Krakowa, powoli ogarniać 'starą' rzeczywistość.. Tak mi się nie chce...

      Delete
    2. Przydałby nam się kop motywacyjny :D

      Delete
    3. Ha, tylko żebym miała pewność, że pomoże... Bo w to powątpiewam...

      Delete
    4. Pierwszy dzień, a ja już mam doła :(

      Delete
    5. Nic mi nie mów, wstałam dzisiaj o 6, czaisz, O SZÓSTEJ, jak zobaczyłam, że ciemno tak to pierwsza myśl: zakryj łeb kołdrą i wsjo spać. No ale nie ma tak dobrze... :(

      Delete
  2. Uch, co za okropna świadomość, że już jutro trzeba będzie wyłonić się z ciepłego łóżka, w dodatku o jakiejś nieludzkiej porze... A do weekendu tak daleko :(

    ReplyDelete
  3. Gdzieś trzeba się zareklamować. ;)
    Ach, mi też nie chce się opuszczać ciepłego domu, ale na szczęście tylko jutro, środa i znów weekend.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czwartek i piątek masz wolny? Ja jutro i w czwartek po jednych zajęciach mam, ale w piątek, do 15.30... ugh!

      Delete
    2. Szczęściara :) Ja dzisiaj miałam wykład, jeden, babka od trzech wykładów powtarza to samo .___.

      Delete
    3. To po co w ogóle chodzisz? :)

      Delete
    4. wiesz, ostatni raz byłam... w październiku, pod koniec XD bo co dwa tygodnie mamy, przez miesiąc chodzimy, babki co drugi czwartek nie ma, okazało się że ciapa pomyliła i chodziła w inne czwartki niż my i nic nie zgłosiła! więc teraz byłam, zeby mnie pamiętała z wyglądu czy coś, a teraz mi urodziny wypadają to tak jakoś mi nie po drodze będzie na uczelnie :D

      Delete
    5. Haha, dobre! Na szczęście na stronie mojego wydziału zawsze jest napisane, który akurat mamy tydzień i takich pomyłek nie ma. :)
      Czyli będzie świętowanie? ;)

      Delete
    6. No kurde, jakaś taka ciapa z niej, że łojezu, teraz jak się łaskawie przyczłapiła, to pół godziny szukałą sali bo się skapnęła że ta jednak zajęta ;o

      ano, może poszlajam się po mieście, może się wyśpię... coś się wyklaruje :D

      Delete
    7. Wykładowcy tacy już są, przynajmniej niektórzy. Trzeba się do nich przyzwyczaić. :)
      W takim razie życzę dobrej zabawy! I wszystkiego najlepszego, w razie gdybym później zapomniała. ;)

      Co do ikonek - musisz po prostu ustawić je jeszcze raz. Jak je przenosisz, automatycznie zmienia się lokalizacja pliku i genialny system Windows nie może ich znaleźć, więc ustawia systemowe.

      Delete
    8. A dziękuję ;-)

      Właśnie to odkryłam XD ustawiałam z pulpitu i później chowałam to się zmieniało, a jak od razu je ustawiłam z folderu to jest dobrze ;D Dzięki za pomoc :D

      Delete
    9. Nie ma sprawy. ;) Mi tak się spodobała ta zabawa z ikonkami, że nawet ściągnęłam sobie program, który przerabia obrazki na ikonki. :D

      Delete
    10. Ja zawsze się bawię pulpitem, nie znoszę go zawalać ikonkami, dlatego mam w folderach bajzel totalny ;D a tapety to już w ogóle często zmieniam :D

      Delete
    11. Też lubię mieć porządek. Nawet w folderach wszystko jakoś trzyma się kupy. :)
      Kiedyś bez przerwy zmieniałam tapetę, ale pewnego pięknego dnia znalazłam obrazek, który mam teraz, ustawiłam go i tak już zostało. Od czasu do czasu zmienię na coś innego, ale po paru dniach wracam do tamtego, bo już się tak przyzwyczaiłam, że inaczej nie umiem. :)

      Delete
  4. Sama sobie nie wyobrażam tego powrotu na uczelnię w szczególności, że jestem nieźle podparta do muru bo sama sobie narobiłam mega zaległości a teraz się denerwuję.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak to jest po trzech tygodniach wolnego. Tak się rozleniwiłam, naprawdę, nie zrobiłam niczego, co sobie założyłam, że zrobię, a teraz się dziwię że taki nieogar jest. Szkoda gadać. Przede mną dwa/trzy egzaminy, pasowałoby zabrać się za naukę NO ALE KOMU SIĘ CHCE?! :<

      Delete
    2. Takie wolne są okropne pod pewnym względem niby człowiek odpocznie ale ma wystarczająco dużo czasu żeby się rozleniwić ale nie są wystarczająco długie jak np. wakacje żeby chociaż trochę znów zachciało mi się uczyć

      Delete
    3. Takie ni w pipę ni w groch, ani to długo, ani krótko. A o wakacjach to ja marzę znów od października, bo mimo że teraz to trzy miesiące, to ja uwielbiam się lenić. Echciu.

      Delete
    4. Sama czekam na wakacje, w szczególności że w ostatnie nie odpoczełam

      Delete
    5. To to już w ogóle... Dzisiaj pierwszy dzień, myślałam, że usnę w autobusie xd

      Delete
  5. Powroty są najgorsze, potem już da się wkręcić w taki tryb życia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ano dokładnie. Po tygodniu będzie spoko ale teraz to ma-sa-kra!

      Delete
  6. Normalność? Wrrr. Przydałyby się jeszcze jakieś święta :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No nie? Ja czekam na przerwę międzysemestralną.. Ach. To i tak minie szybko, że nawet nie zorientuję się ;)

      Delete
    2. A ja muszę czekać do Wielkanocy :(

      Delete
    3. :( ale wiesz ja am wrażenie, że całe to nasze podejście ulega zmianie kiedy nie wiem, przychodzi wiosna, jakoś się chce żyć, bo jest ciepło, a jak mnie straszą zimą w przyszłym tygodniu to mnie ciary przechodzą :C

      Delete
    4. Może jednak nas ominie? :)

      Delete
    5. NO MAM NADZIEJĘ!
      nie chcę zimy, tak bardzo zimy nie chcę że oezu!

      Delete
    6. Chyba nie... oglądałam prognozę pogody, zapowiadają śnieg.

      Delete

    7. wyjedźmy do Egiptu, gdziekolwiek!

      Delete
    8. Do Egiptu? Tam jest niebezpiecznie ;P

      Delete
    9. A tam, zaszyjemy się w hotelu z drinkami i będzie spoko!

      Delete
    10. Dopóki nie będzie problemów przy powrocie?

      Delete
    11. Oj tam. To niech będzie Grecja. Albo jakaś wyspa. Och!

      Delete
    12. Na Grecji kryzys był, więc teraz sytuacja tam też może być niepewna... ;D

      Delete
    13. Oj tam :D mało ludzi przynajmniej będzie a morze wspaniałe :D

      Delete
    14. Ludzi na pewno będzie, ale jeśli kryzys w kraju, to mogą tubylcy ceny zawyżać ;P

      Delete
  7. A może jesteś spełniona i to jest powodem, dla którego nie czujesz nowego roku ani nie kręci się wokół Ciebie myśl, że można wszystko zacząć od nowa? :)

    Zdecydowanie trudno jest wkręcić się w rytm. Dzisiaj słysząc budzik, sądziłam, że w ogóle nogi nie podniosę z łóżka...

    ReplyDelete
    Replies
    1. tak na to nie patrzyłam, aczkolwiek wątpię, nie wydałam książki, więc gdzie tu spełnienie?! :D

      Ja boję się jutrzejszego wstawania o 6. serio się boję .___.

      Delete
  8. Ja w ogóle nie mogę się ogarnąć od samego rana. Nie lubię początków nowego roku. Na razie nie widzę jego celu, konkretnych założeń ani planu, więc jak na razie 2014 zupełnie nic dla mnie nie znaczy.
    Jaki adres nowego bloga? Chętnie wpadnę. :)
    Powodzenia na uczelni! :)

    ReplyDelete
  9. Niby tak, tyle że studniówkę mamy w innym mieście, a akurat mieszkam na takim zadupiu, że o pociągach czy autobusach wieczorno-nocnych można tylko pomarzyć :D I w tym tkwi cały problem!

    ReplyDelete
  10. oo, Brodka! <3
    u mnie powrót do rzeczywistości nie taki brutalny, bo nie mam zajęć, tylko siedzę nad dyplomem. ale w sumie... już chyba wolę normalną sesję :P
    a od tumblra (tak się to pisze?:D) wolę zupkę :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja mam mało zajęć, bo prawie jeden wykład dziennie, ale ten pierwszy dzień akurat miałam na ósmą i to było tragiczne przezycie :D

      tak, tak się pisze - a czo tu zupka?

      Delete
    2. ja niby tych zajęć nie mam już wcale :D ale lataj tu człowieku do promotora, do konsultacji, do dziekanatu, po wpisy i cholera wie, gdzie jeszcze...
      soup.io - mój największy pożeracz czasu :D

      Delete
    3. mi się w tym tygodniu wszystko szczęśliwie kończy, więc trzy egzaminiki, i woolne. boże to taka piękna perspektywa! :D

      Delete
  11. Ja urodziny mam dopiero w lipcu, ale fakt że to osiemnaste urodziny trochę mnie dziwi, przeraża ale jednocześnie cieszy. Zacząć coś nowego można nawet w środku roku, nie wiem dlaczego większość osób, postanawia coś robić od 1 stycznia. Ja gdy mam chęć coś zmienić, albo wziąć się za dbanie o formę, nie robię tego od początku roku, tylko zaczynam od teraz :D Dla mnie wstanie z łóżka po tak długiej przerwie było straszne, jednak chyba już wróciłam do dawnego trybu, chociaż... wkrótce ferie i znowu się rozleniwię, no ale trudno :) Brodki wcześniej nie lubiłam, ale czasami mam ochotę posłuchać jej piosenek, są na swój sposób ciekawe i miłe dla uszu :)

    ReplyDelete
  12. Z czasem przyzwyczaisz się do 4 na końcu daty. Pojawią się plany, cele, pojawi się wszystko. Czasem tylko początek jest dziwny.

    ReplyDelete
  13. Bardziej od samego powrotu na uczelnię boli mnie wizja sesji, która już się czai. Tylko ze u mnie sesja to pikuś w porównaniu z tym, co mam dwa tygodnie przed nią, bo wszystkie kolokwia, zaliczenia terminy oddania projektów kumulują się w ciągu kilku dni ;|

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja mam trzy egzaminy. Dwa na styczeń i jeden na luty. Trochę się boję, ale może nie będzie źle. Co do projektów, to ja mam 'tylko' prezentacje i rany boskie, jak się babsko czepia, że 'czcionka za szara', "że tu nie ma przecinka", "tu sierota się zostaje na końcu zdania" takie błędy co ja ich kurde nie zauważam! dzisiaj ma mi wysłać za nie ocenę wolę nie myśleć normalnie :P

      Delete
    2. Ja mam niby tylko 4 egzaminy, ale 2 z nich będą trudne i z nieprzyjemnego materiału, a jeden ustny... ;|
      Ostatnio doszłam do wniosku, że prezentacje wcale nie są takim łatwym zaliczeniem ćwiczeń. Oczywiście zależy to od przedmiotu, tematu i właśnie magistra/doktora zlecającego wykonanie...

      Delete
  14. Hej! Od razu chciałam cię przeprosić za spam, bo ten komentarz właśnie nim będzie. Chodzi o to, że biorę udział w tegorocznej akcji "Mam haka na raka" i staram się rozprzestrzenić moje działanie jak najbardziej tylko mogę, dlatego jeśli wyraziłabyś choć trochę chęci i byłabyś taka miła to zapraszam do przeczytania posta i ew. dodania informacji do siebie na bloga :)
    http://kalkulacjezycia.blogspot.com/2014/01/mam-haka-na-raka.html

    ReplyDelete
  15. ee tam, jak ktoś chce czystą kartkę to może ją sobie wyczarować kiedy chce, niekoniecznie 1 stycznia nowego roku :) ja też jakoś nie czuję tej czternastki.

    ReplyDelete
  16. Brodka jest fenomenalna. To muzyka dla mnie. Kiedy ten koncert?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dopiero teraz jej głos mi w głowie zawrócił. Siódmego marca, piątek bodajże.

      Delete
  17. Muszę przyznać, że mam podobnie do Ciebie. Taką euforią żyłam, że ten rok będzie cudowny, że się postaram, że och i ach. A teraz jest zwyczajnie, kolejne dni uciekają mi przez palce i nic och, ach się nie dzieje...

    ReplyDelete
  18. Tak szczerze mówiąc to ten nowy rok sam w sobie jeszcze nic nie zmienia :P Zwłaszcza jak się człowiek rozleniwi po świętach :P Zawsze swoje plany możesz zacząć realizować na spokojnie, od lutego :P
    Muszę zobaczyć tego trumbla czy jak mu tam ;p Tylko sesja się zaczyna i się boję, że się uzależnię też ;p

    ReplyDelete
  19. Jedni biorą kolejną czystą kartkę w Nowy Rok, inni w swoje urodziny, a jeszcze inni potrzebują jakiegoś przełomowego zdarzenia. Tak więc, nic się tym nie przejmuj, że nie czujesz tego 2014 roku :) Masz jeszcze ponad 300 dni.

    ReplyDelete
  20. Nowy Rok nie oznacza nowego życia, nie dostajemy białej kartki. Tworzymy ją w swojej wyobraźni, żeby się pocieszyć, stworzyć taką złudną iluzję. Mnie się bynajmniej życie nie zmieniło, mam dwa swoje postanowienia, które sumiennie wypełniam, ale to tak naprawdę jest bez znaczenia, kiedy bym się za nie wzięła - jest dwanaście miesięcy w roku. Także nie ma sensu mówić, że się tego nie czuje. Ciesz się, że żyjesz! I zrób coś z tym życiem, bez względu na to, czy jest pierwszy stycznia, czy dwudziesty trzeci kwietnia. :)

    ReplyDelete
  21. Nie musi być euforii. To tylko data w kalendarzu :) Nowe przyjdzie samo, kiedy będzie trzeba.

    ReplyDelete