10.5.13

Wiadomości z frontu


No i w końcu minął tydzień zgrozy, zwany powszechnie tygodniem iście maturalnym. Po odbyciu pięciu egzaminów (trzech podstawowych, dwóch rozszerzonych) mój umysł jest w stanie wypranym i wręcz katastrofalnym i prosi się po prostu o tydzień odpoczynku. TAK, TAK! Zanim nastąpią ustne, mam tydzień świętego spokoju, który taki święty jednak chyba nie będzie, bo w końcu pasowałoby ogarnąć pracę na pamięć. W tym tygodniu tłumaczyłam się, że piszę egzaminy, więc nie mam podzielności uwagi, przynajmniej nie na takim poziomie. A teraz trzeba poważnie ogarnąć dupę i... Liczyć, że będzie dobrze (a w tym jestem najlepsza!).

No cóż, tydzień zaczął się ciekawie - i o ile jeszcze w poniedziałek grałam dzielniachę, co to się w ogóle niczego nie boi, tak we wtorek rano myślałam, że po prostu strach mnie sparaliżuje. Wszystko rozeszło się po kościach, kiedy weszliśmy na salę, kiedy dostaliśmy swoje numerki, rozsiedliśmy się w ławkach i czekaliśmy na to, co nadejdzie. Wszyscy pewnie mnie uważają za wariatkę, ale tak, wybrałam Przedwiośnie i byłam niesamowicie zadowolona, tak samo z wypracowania, jak i czytania ze zrozumieniem.

Środa. MATMA. Really?  Choć w sumie nie bałam się nic a nic, podeszłam na luzie - wiedziałam, że stresem nic nie zdziałam, a ja naprawdę chciałam i chcę nadal parszywe 30%, więcej do szczęścia jest mi po prostu niepotrzebne. Mniejsza, uliczłam w odpowiedziach nawet trochę powyżej 15 pkt, a jak się okaże w czerwcu - we will see. 

Czwartek. To była  masakra - od siódmej rano do siedemnastej trzydzieści. Porażka. Od 9 do 11 podstawa angielski (Lu wyszła już po godzinie), która według mnie była banalnie prosta. Od 11 do 13 mieliśmy przerwę, i Ci którzy pisali rozszerzenie, musieli stawić się właśnie na 13. Że nie opłacało mi się wracać do domu, zjadłam obiad w knajpie. Od 14 do 16 I część (ja wyszłam znów, po godzinie) i od 16.30 do 17.40 II część (wyszłam po czterdziestu minutach). Rozszerzenie lekko zawaliłam, mam nadzieję, że wypracowaniem nadgoniłam. To po prostu ponad moje siły - wróciłam po prostu padnięta, tak, że ledwo na oczy widziałam. Jedynie, to jestem dumna, bo cały dzień wytrzymałam w butach na obcasie.

No i piąteczek, piątunio. O 14 rozszerzony polski. I tematy wprost z bajki - no serio, Umberto Eco i tekst o bibliotece? Niebo po prostu, niebo. Napisałam 4 strony, myślałam, że się nie wyrobię, ale wyszłam po 16. Teraz mam tydzień wolnego i 21, 22 ustne. FAJRANT.

A dzisiaj mam dobry humor, bo wszyscy mi mówili, że ślicznie dziś wyglądam - +1000000% dla pewności siebie. A ja przecież miałam tylko spódnicę z wysokim stanem! I buty na obcasie! No ale dobra, lubię sobie tak polepszać samopoczucie, od razu dzień zrobił się miły.

Tak bardzo mi się nie chce, że aż głowa mała. Jutrzejszy dzień spędzam w łóżku i niech kogoś ręka boska broni przed budzeniem mnie!

Apropo. Chciałam się spytać, kogoś ogarniętego, do kiedy składa się papiery na uczelnie?

128 comments:

  1. Musisz spojrzeć na stronę uczelni. To zależy od kierunku i szkoły ;)

    ReplyDelete
  2. Właśnie, gdzie i na co chcesz iść? (kolejne cudowne pytanie, wiem :D)
    Osso chozi z tymi częściami na angielskim? :< Ja jestem tak nieogarnięta, że nic nie wiem xD

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dlaczego zadajesz tak trudne pytania?! Nie wiem. Dzisiaj wpadłam na pomysł: kulturoznastwo i wiedza o mediach, bardzo mi się to spodobało. Przewija mi się gdzieś też pedagogika wczesnoszkolna, filologia angielska/polska. Zobaczy się, gdzie się dostanę :D Choć tam, gdzie patrzyłam na te kierunki to biorą tylko egzamin maturalny z polskiego i angielskiego (podstawę i rozszerzenie) więc może mi się uda :D

      No bo najpierw rano jest podstawa. A rozszerzenie jest podzielone na dwie części, to jest są po prostu dwa arkusze maturalne. Pierwsza część trwa dwie godziny i składa się z dwóch zadań z gramatyki (słowotwórstwo + transformacje) i wypracowania od 200 do 250 słówek. I tam zawsze do wyboru jest opis/rozprawka/opowiadanie. Później jest półgodzinna przerwa i zasiadamy do części drugiej, czyli znów dostajemy nowy arkusz ite pe ite de, i ta druga część składa się z trzech zadań ze słuchania + trzech zadań: teraz było wstawianie usuniętych zdań w luki, czytanie ze zrozumieniem i uzupełnianie tekstu. I ta druga część trwa siedemdziesiąt minut. Brzmi skomplikowanie, a odnaleźć się wczoraj w tych salach, to jakaś masakra.

      Delete
    2. Brzmi ciekawie :) Więc powodzenia życzęęęęęęę!

      ZAŁAPAŁAM :O. Dziękuję ^^

      Delete
    3. Nie dziękuję! :D

      Leciutko skomplikowane. Ale wróciłam padnięta.

      Delete
    4. Spodziewam się... Cały dzień po prostu zawalony. Ale już po nim ^^

      Delete
  3. Nie no, gratki, też pisałam o bibliotece, zajęłam jeszcze 1/3 brudnopisu :d Hłe hłe hłe, jeśli możesz i chcesz, to wpadnij na gygy chciałabym pogadać z kimś takim szalonym jak ja ;*

    ReplyDelete
    Replies
    1. No ja jak zobaczyłam tą Illiadę to stwierdziłam, że nie ma szans i mi się nie uda napisać :D
      Już jestem, to pisz :D :*

      Delete
    2. Ale nie mam Twojego numeru. Taki niuans. A mój jest u mnie na blogu :D

      Delete
    3. A to wszystko dzięki Tobie :D

      Delete
    4. Czasem mi się zdarza zrobić coś dobrze :D

      Delete
    5. Na pewno nie czasem, a bardzo często ^^

      Delete
    6. A dziękuję!
      A przyznam Ci rację dopiero, gdy odbiorę świstek, że zdałam prawko :D

      Delete
  4. Ja w zeszłym roku też miałam wrażenie, że zawaliłam rozszerzenie z angielskiego ;P i zdawałam jeszcze rozszerzoną historię. No i polski też, ale polski mi się nigdzie nie liczył. Do jakiego miasta na studia się wybierasz? ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Za historię to ja chylę czoła - nie podołałabym, ja w ogóle podstawowych arkuszy nie ogarniam. Coś nam z historią nie po drodze było ;) Plany są, że do Krakowa :D

      Delete
    2. Nie pytaj, jak mi poszło, ahahaahaha :D

      Delete
    3. No w zeszłym roku :P

      Delete
    4. Dobra, nie ogarniałam wczoraj :D

      Delete
  5. Mnie przy czytaniu tego tekstu o bibliotece coś przyćmiło, bo uznałam, że jednak Iliada jest łatwiejsza... :P. Dałam z siebie wszystko, pytanie, czy magiczny klucz to doceni. Tak czy inaczej - biorę się powoli za poszukiwania lokum bo najprawdopodobniej COŚ z moich planów się powiedzie. Pytanie która wersja...

    Jak tam Twoje plany? Doszło coś nowego czy dalej jesteś w kropce?

    Ustny polski mam we środę, prezentacji jeszcze nawet nie dokończyłam, a jedyne, na co mam teraz ochotę, to spać.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja może przez chwilę miałam taką samą myśl, ale skutecznie się z niej wyleczyłam - o Illiadzie nie napisałabym niczego, więc... :D Przy tym naprawdę się starałam, a czy wstrzeliłam się w szanowny klucz, czas pokaże.

      Nigdy nie byłam w kropce, jedynie się zastanawiałam, i w sumie nadal to robię. Składam papiery na kilka kierunków, zupełnie innych, a pójdę tam, gdzie się (jak się uda) dostanę. Wczoraj wpadłam na fajny kierunek - kulturoznastwo i wiedza o mediach. A tak to albo filologia polska/angielska, wychowanie wczesnoszkolne. Zawaliłam, że nie zdaję wosu, bo teraz by mi się na dziennikarstwo przydało.

      Dlatego ja dzisiaj sobie robię, a właściwie zrobiłam - wolne. Nie dość, że się wyspałam, to leniwie nic nie robiłam! Siedzę przed telewizorem pod kocem.. Kiedyś trzeba naładować baterie :)

      Delete
    2. Szanowny klucz ma gdzieś naszą kreatywność :D.

      Z tą kropką to miałam na myśli to, że wciąż poszukujesz opcji idealnej :D. Kulturoznawstwo i wiedza o mediach ma nieźle brzmiący program studiów, niedawno go przeglądałam. Ciekawe, jak byłoby w rzeczywistości ^^.
      Aż tak lubisz dzieci, że rozważasz wychowanie wczesnoszkolne? :D
      "Zawaliłaś" głównie przez to, ile zamieszania miałaś z matmą, więc sobie tego nie wyrzucaj. Zawsze możesz spróbować za rok, jeśli okaże się, że wybrany przez Ciebie kierunek jednak nie spełnia Twoich oczekiwań.

      I jak, naładowałaś? ^^

      Delete
    3. O nie nie nie! Nie może mieć jej gdzieś :C Musi nas w końcu docenić! :D

      No właśnie, brzmi nieźle, tylko jestem ciekawa po pierwsze: jak to będzie wyglądać (a nie znam kogokolwiek, kto by mógł na to chodzić, więc automatycznie nie mam się kogoś poradzić), a po drugie: czy znajdę po tym pracę? Choć chyba w sumie po każdym kierunku humanistycznym są szanse niemalże zerowe. No a na filologii polskiej, na drugim roku, mogę wybrać na przykład edytorstwo. No! Małe dzieci są słodziutkie, od zawsze potrafiłam złapać z nimi dobry kontakt, więc jest jakieś wyjście - połączenia pożytecznego (czyli angielskiego) z przyjemnością :D

      No ba. Słodkie nicnierobienie jest naprawdę słodkie :D

      Delete
    4. Niczego nie musi... to on ma nad nami władzę, nie my na nim xD.

      Pracy to chyba po niczym nie ma, wszędzie albo jest przesyt absolwentów albo będzie... Albo to ja widzę wszystko w takich kolorach? :P Mnie program edytorstwa ni ziębi, ni grzeje, ale z drugiej strony perspektywy większe niż po takiej dajmy na to komparatystyce... gdzie masz literaturę, literaturę i jeszcze raz literaturę, ewentualnie literaturę i sztukę/muzykę/coś innego. Ja z dziećmi MOŻE mogłabym się dogadać, ale wolę nie próbować - taki skutek uboczny bycia jedynaczką :P.

      Teraz mnie takie czeka, już pełnoprawne... W przyszłą środę tylko ustny ang, ale to pikuś jest :D.

      Delete
    5. A dupa dupa :D

      Ostatnio znalazłam kulturoznastwo i wiedzę o mediach. Byłoby miło, gdybym się tam dostała. A z polskiego już się skutecznie wykurowałam.

      No ja ustnego też najmniej się obawiam :D

      Delete
    6. Gombrowicza mi tym przypomniałaś... :P

      Będę trzymać kciuki :D.

      Ja po wczorajszym to już niczego się nie boję xD.

      Delete
    7. Wyjdzie, że jestem zdrowo kopnięta, ale w sumie chciałam Gombrowicza na maturze :D

      Przyda się :D

      Nie no, ja też się nie boję, prawie. Z planem ramowym nie zginę, a przynajmniej nie powinnam :D

      Delete
    8. Aż tak go lubisz? :D

      Przyjmując, że się dostaniesz - będziesz dojeżdżać do Krakowa czy szukasz mieszkania? ;)

      Z mojej klasy wszyscy plan oddawali, a jednak przy mówieniu mało kto z niego korzystał. Ale fakt, to całkiem niezłe zabezpieczenie... Twój dalej jest taki długi? xD

      Delete
    9. Lubić może nie, ale "Ferdydurke" przeczytałam i w sumie wypracowanie jakieś by się napisało :D

      Za daleko mam, żeby codziennie dojeżdżać, już mam na oku pokój u kuzynki :D

      A u mnie właśnie nikt nie oddawał wcześniej, mamy ze sobą 3 egzemplarze przynieść. Nie :( Musiałam go skrócić do jednej strony :C

      Delete
  6. Zalezy na jaka uczelnie i jaki kierunek. U mnie UMCS zaczal rekrutacje juz tydzien temu i rejestracje studentow :) z kolei UM[medyczna] rejestracje zaczyna od ok.12 czerwca. Co uczelnia to inny termin. Ale spoko, swiadectw maturalnych nie dostaniecie wczesniej niz przed koncem czerwca. Do konca lipca najpozniej mozna zlozyc dokumenty. A czasami nawet we wrzesniu ponawiaja rekrutacje bo np nie bylo kompletu chetnych[tak bylo rok temu na pedagogidze specjalnej]. Nosek do gory, najgorsze za toba ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Już wczoraj posprawdzałam, i w większości od przyszłego tygodnia się zaczynają, a ja ciągle mam mętlik ;)

      Delete
    2. A co bys tak na prawde chciala?:)

      Delete
    3. Nie wiem :) Myślę o filologi polskiej/angielskiej, o dziennikarstwie (tyle, że głupia zrezygnowałam z pisania wosu, i teraz jest z tym problem, bo na jednej uczelni w Krk jest wos na tym kierunku potrzebny), a wczoraj znalazłam jeszcze kulturoznastwo i wiedza o mediach. A pójdę tam, gdzie po prostu się dostanę :)

      Delete
    4. Jasne :)Tyle ze zdajesz sobie sprawe ze po polonistyce mozesz miec problem ze znalezieniem pracy? Anglistow tez juz jest od czorta i ciut ciut. Moze pomysl o dziennikarstwie, chociaz w tym popapranym kraju zadne studia chyba ci nie dadza gwarancji na prace.

      Delete
    5. W dzisiejszych czasach, to jakichkolwiek studiów bym nie skończyła, to mogę mieć problem. Więc może lepiej zamiast się najzwyczajniej w świecie męczyć, to iść na to, co się chce a później.. Tak czy siak będzie trzeba kombinować.

      Delete
    6. No wlasnie, dlatego w czerwcu skladam papiery na pielegniarstwo zobaczymy co mi z tego wyjdzie, z reszta zawsze chcialam. Lubie zajmowac sie innymi, woec teraz trzeba tylko dzialac w tym kierunku zeby sie udalo :) chociaz sytuacja pielegniarek w Polsce nie jest za ciekawa niestety ;/ a czyja jest? chyba tylko lekarzy ;/

      Delete
    7. Ostatecznie zrezygnowałam z polonistyki po tym, jak zobaczyłam jakie przedmioty są wykładane - dobry Boże, nigdy przenigdy! Aktualnie skupiam się na kulturoznastwie, wiedzy o mediach, czy dziennikarstwie/filologi angielskiej, a wszystko zweryfikuje to, gdzie się dostanę ;)

      Delete
    8. Najlepszą sytuację to mają wredni egzaminatorzy na prawo jazdy! :P

      Delete
    9. A znalazlabys prace po polinistyce? To trudne studia owszem, ale czy jest po nich praca? mamy niz demograficzny, szkoly zaczynaja zamykac bo brakuje dzieci a nauczycieli sie zwalnia. Poza tym w tej strefi tez obowiazuje zasada krewnych i znajomych krolika. Pamietam jak kiedys jedna z polonistek swojej corce zalatwila posadke w liceum do ktorego chodzilam. Dziewczyna miala uczyc angielskiego, a nie miala w oogole do tego uprawnień. I zeby zatuszowac sprawe dyrektor ponoc jej zalatwil jakies kursy doszkalajace, zeby mogla prawnie uczyc jezyka. No cyrk na kolkach mowie ci.

      Delete
  7. Też wybrałam "Przedwiośnie", jak większa część maturzystów. :D O pytaniach do tekstu nie będę się wypowiadać, bo czytając je nie wiedziałam za bardzo co do czego. Ale coś tam napisałam więc może mi zaliczą. :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dla mnie to "Gloria victis" było takie niezrozumiałe. Chociaż omawiałam to w tym roku, w szkole, to jakoś nie umiałabym sobie z tym poradzić. A "Przedwiośnie" mimo wszystko, łatwe było. Nawet chyba te testy nie poszły mi tak źle, nie licząc "cybernetu" zamiast "cyberprzestrzeni" :D

      Delete
    2. Mnie akurat nie było na lekcjach, kiedy pani postanowiła omawiać "Glorię victis", a pamiętam to dlatego, bo niedawno znalazłam skserowane notatki koleżanki, których oczywiście nie przeczytałam przed maturą. Ale w sumie myślę, że nawet jakbym znała tą "Glorię victis" to wybrałabym "Przedwiośnie", bo tekst był krótszy. Nie trzeba było nic porównywać. No i ogólnie temat jakoś mi się bardziej podobał.

      Haha, a ja w tym zadaniu napisałam cyber sieć. :DD

      Delete
    3. A ja właśnie wiem, że omawiałam, ale w ogóle nic nie pamiętam, zeszyt zawieruszyłam... za dużo zachodu :D No właśnie, krótszy, a później wszyscy mi mówili, że nie ogarniają, o co chodzi z tymi autorytetami... A dało się na to dużo napisać.

      Boże, nawet mi nie mów, jestem na siebie zła, że tak zawaliłam w tym wypadku :D Chociaż tyle, że cybernetyka jako gościa, co się tym zajmuje mam dobrze ;D

      Delete
    4. Ja każdą postać scharakteryzowałam i w sumie to myślę, że właśnie o to w tym chodziło. Tylko ciężko mi było napisać, jakie zdanie o autorytetach ma Cezary, ale coś tam naściemniałam. :D

      No to masz jeden punkt chociaż w tym zadaniu. Ja mam zero, ale mnie to akurat śmieszy, bo gorszego zadania dać nie mogli. Jakąś kurcze cybernetykę dali, o której ja nie mam w ogóle pojęcia.

      Delete
    5. Ja też scharakteryzowałam, tyle, że nie wiem czy takie były intencje tych, którzy klucz układali. Ja to pod koniec, w podsumowaniu tak wodę lałam, że aż jest żal tego słuchać/czytać! :D W ogóle chciałam zaszpanować tym, że znam nazwisko Cezarego, ale przez 3 godziny za cholerę nie mogłam sobie nazwiska przypomnieć, i dopiero jak z sali wyszłam, to mnie olśniło Oo'

      Jea, jeden punkt, 2 procent! </3

      Delete
    6. A ja zaszpanowałam nazwiskiem Cezarego. :D Ale wyobraź sobie, że użyłam go tylko raz, bo nie byłam pewna, czy jest ono właściwe. Potem jak sprawdzałam to się jednak okazało, że dobrze pamiętałam, ale w sumie najważniejsze jest to, że się chociaż w tym wykazałam. :D Ja w podsumowaniu pisałam cały czas o tym samym tylko, że innymi słowami. :D

      W tym przypadku chyba nie, bo maturka ma 70 punktów. ;)

      Delete
    7. To miało być w przenośni :D

      Ja w sumie miałam pewne obiekcje, co do nazwiska, ale stwierdziłam, że lepiej się nie wydurniać, więc sobie darowałam. Ale może nie będzie tak źle?

      A w ogóle na jakie kierunki startujesz?

      Delete
    8. Pewnie, że nie będzie źle. Trzeba myśleć pozytywnie.
      A na ekonomię się wybieram, prawdopodobnie. :D

      Delete
    9. Jakiś rozsądny kierunek chociaż wybrałaś! :D

      Ano oczywiście, dobrze będzie.

      Delete
    10. No po ekonomii można pracować dosłownie wszędzie więc mam nadzieję, że się dostanę. :D

      Delete
    11. A ja, marna humanistka... Nic ze mnie nie będzie :P

      Delete
    12. Ja w sumie to jestem taka pomieszana, bo lubię matmę i polski, ale wyczytałam, że ekonomia to wszystko łączy więc jestem póki co dobrej myśli, że dam sobie na niej radę. :)

      Delete
    13. Widzisz, ty masz to szczęście, że lubisz matmę i ją umiesz, a u mnie na lubieniu się kończy, więc ją po prostu muszę wyeliminować. Dasz radę ;)

      Delete
    14. No właśnie nie wiem czy matmę tak umiem, bo maturka mi nie poszła i jestem na siebie do teraz zła, bo zrobiłam takie głupie błędy.

      Delete
  8. Najważniejsze, że masz to już za sobą i jakoś dałaś radę :) Może dziwnie to zabrzmi, ale ta wasza podstawa j. polskiego była naprawdę prosta - byłabym wniebowzięta, gdybym miała pisać coś podobnego ;3 Co do rozszerzenia to nawet nie zaglądałam, bo i tak nigdy sie nie zdecyduję na zdawanie tej wersji. Muszę ogarnąć, co było na angielskim, co strasznie ciekawa jestem ;D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nawet nie było tak strasznie, jak wszyscy mówili, że może być - nie taki straszny ten diabeł. Może i prosta, ale to czytanie ze zrozumieniem lekko mnie wmurowało, do tej pory śmieję się z "cybernetu", co napisałam zamiast cyberprzestrzeni :) Rozszerzenie.. Łatwe było, w sumie spodziewałam się czegoś trudniejszego, a wyszło, jak zwykle. Mam nadzieje, że jakoś wstrzeliłam się w klucz!

      Delete
  9. Replies
    1. KAMIEŃ Z SERCA SPADŁ :D

      nie było tak źle.

      Delete
  10. Popatrzyłam na tematy z rozszerzonej matury z polskiego. Takie to ja bym mogła zdawać choć w gruncie rzeczy rozszerzony polski nigdy nie był mi potrzebny na studia.
    Co do rekrutacji to każda zaczyna się inaczej. Na niektórych uczelniach już można się wstępnie zarejestrować i podać podstawowe dane, na niektórych rekrutacja zacznie się po wynikach matur.

    ReplyDelete
    Replies
    1. A mi właśnie poniekąd jest, choć wybrałam go głównie dlatego, że nie wiedziałam, co innego zdawać XD
      No już sprawdziłam, w większości od przyszłego tygodnia, wiec trzeba powoli ogarniać.

      Delete
    2. Ja zdawałam rozszerzoną matematykę i geografię bo mi się wymarzyło bycie inżynierę :D

      Delete
    3. No i marzenia się spełniły?

      Delete
    4. Są w trakcie realizacji- jestem na pierwszym roku :)

      Delete
  11. najważniejsze, że masz to za sobą. Przeżyjesz ustne i będzie idealnie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ano, pewnie, że będzie - po części już jest :)

      Delete
  12. Popieram koleżankę wyżej- chyba najlepszą myślą jest, że już po. I tyle szumu, zamieszenia, stresu- było, minęło. ;)
    Maj szybko zleci, a wraz z nim matury.
    :)
    A komplementy... cóż, wszystkie je uwielbiamy, więc Panowie uczcie się!
    Pozdrawiam :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Właśnie mówiłam mamie dzisiaj, że od 12 lat wszyscy truli głowę, już od gimnazjum, że matura, że to, że tamto, że trudne, że w ogóle masakra, a tu naprawdę nie było jak źle, jeśli ktoś dobrał sobie wymarzone do zdawania przedmioty :) Mi zostały tylko ustne, ale jestem o nie spokojna.

      Delete
  13. Ja jestem na półmetku matur. Przede mną ustne i niemiecki (bo nie zdawałam angielskiego). Wybrałam te same tematy, co Ty na pisemnych, ale nie jestem zadowolona z polskiego podstawowego. Nie poszedł mi dobrze. Natomiast z obowiązkowej matematyki liczę na 70-80%, a z rozszerzenia (chyba nie będzie mi potrzebne), do którego nie przygotowywałam się specjalnie ok. 30%. Ogólnie jestem zadowolona. Mam nadzieję, że dostanę się na wymarzony kierunek i uczelnię ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Podziwiam Cię za maturę rozszerzoną z matmy, i za niemiecki. Dla mnie oba te przedmioty są totalną abstrakcją - w ogóle mi z matmą nie po drodze, w ogóle jest mi na studia niepotrzebna, a wciąż się boję, czy zdałam. A co sobie wymarzyłaś, znaczy, jaki kierunek?

      Delete
    2. Składam papiery na dwie warszawskie uczelnie. Kierunki, które typuje to: filozofia, kognitywistyka i ew. nauczanie języka niemieckiego z francuskim/angielskim. Jednak wszystko zależy od tego, jakie koniec końców osiągnę wyniki z matur. Aby dostać się na filozofię muszę mieć ok. 50% z polskiego rozszerzonego. Natomiast na kognitywistykę jest wymagana wśród dodatkowych, ale obowiązkowych przedmiotów matematyka rozszerzona, a z racji tego, że to nowo otwarty kierunek jest szansa, że się dostanę.

      Delete
    3. Nieźle! A ta kongwistyka to o czym w ogóle jest, bo się nie orientuję? Ja składam tylko tam, gdzie wymagane są procenty z polskiego i angielskiego (podstaw i rozszerzeń) i żałuję cholernie, że zrezygnowałam wosu, bo teraz mam kilka możliwości mniej... Dobrze będzie, dostaniemy się tam, gdzie chcemy :D

      Delete
    4. Mam nadzieję, że tak będzie i, że dostanę się na uczelnię i kierunek pierwszego wyboru.
      Jakby Ci tu wyjaśnić... Kognitywistyka to nauka o mózgu i jego funkcjonowaniu. Studia te łączą w sobie kilka dziedzin naukowych - filozofię, psychologię, neurobiologię, trochę informatyki i matematyki. Jednak wolałbym najpierw pójść na samą filozofię, a kognitywistykę ukończyć dodatkowo, bo część przedmiotów wtedy mi odleci.
      Myślę, że nie ma przeszkód, abyś w przyszłym roku zdawała wos. Jeśli teraz pójdziesz na studia, ale uznasz, że nie jest to jednak kierunek, który Cię naprawdę interesuje, będziesz miała szansę na rozpoczęcie innego. Możesz również studiować dwa kierunki, o ile sobie poradzisz.

      Delete
    5. Dostaniesz się, nie martw się.
      Matko boska, jak to brzmi! Aż mi gały z orbit wyszły, szacun, po prostu szacun. Brzmi... interesująco i ciekawie zarazem, trzymam za Ciebie kciuki ;)
      Zobaczy się, może nie będzie tak źle, to wszystko zależy od tego, gdzie się dostanę. Po polonistyce myślałam nad specjalizacją edytorstwa, a po filologii angielskiej, o nauczaniu wczesnoszkolnym. Zobaczy się co wyjdzie.

      Delete
  14. Oo, mam w planach zdawać to samo co Ty. Za rok.. i boję się niemiłosiernie ;>

    ReplyDelete
    Replies
    1. Z minionego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że matura to bzdura, a to całe napędzanie na nią, że niewiadomo jak trudna jest, po prostu tylko ciśnienie podnosi. Ja też się bałam, gwoli rzeczy, gdzieś w sobie to kryłam. Bałam się, że będzie męka, katastrofa, katorga i Bóg wie co jeszcze. A okazało się, że było miło - po raz kolejny spotkaliśmy się klasowo, chodziliśmy sobie po szkole, gadali, śmiali... A pisanie matury było tylko takim załącznikiem jakby. I naprawdę nerwy w tym wszystkim nie pomagają - a wręcz tylko wzmagają brak wiedzy i w ogóle. Codziennie rano chodziłam po domu i słuchałam muzyki, ładowałam "baterie" i jakoś poszło.

      Delete
  15. O mój Boże, kolejny poważny krok za tobą. Matura! Ciarki mnie po plecach przeszły. Na pewno nie zawaliłaś AŻ TAK BARDZO, jak ci się wydaje. ^^ no i powodzenia na ustnych!

    ReplyDelete
    Replies
    1. AŻ TAK BARDZO? dzięki za wiarę :* Aj, mam nadzieję, że dobrze będzie, o ile nie zamilknę bez przyczyny :D

      Delete
  16. Ja właściwie na każdym egzaminie wychodziłam dosyć szybko, jako jedna z pierwszych osób. Co do rozszerzonego angielskiego mam podobne odczucia - chyba go trochę zawaliłam, ale liczę, że rozprawka uratuje mi tyłek ;D Na polskim wzięłam "Iliadę" - nie mam pojęcia, co mnie pokusiło...

    Powodzenia na ustnych! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja też, jedynie na rozszerzeniu trochę dłużej popisałam, bo wszystko miałam napisane na brudno i myślałam, że się nie wyrobię z przepisaniem. No też nie mam pojęcia, co Cię pokusiło, ja od razu wiedziałam, że Przedwiośnie wybiorę :D
      Nie dziękuję :)

      Delete
  17. Współczuję wam tej matmy ;P

    ReplyDelete
    Replies
    1. W sumie tak źle znowu nie było :P Może zdałam.

      Delete
    2. Bądź dobrej myśli! :)

      Delete
    3. Nie no, wiadomo, ale też może być tak, że mimo tych wyliczonych 30%, co obliczyłam, że na pewno mam, okaże się, że jednak nie i będzie rozczarowanie :P więc.. :D

      Delete
    4. To byłoby niesprawiedliwe ;P

      Delete
    5. A kto powiedział, że jest sprawiedliwość na tym świecie? ;P

      Delete
    6. No więc właśnie. Dlatego też trzeba przygotować się na każdą możliwość :P

      Delete
    7. Racja. Ale wolałabym, aby było Prawie i Sprawiedliwie, hehe ;D

      Delete
    8. A kto by nie wolał, kochana... :D

      Delete
    9. Nie wiem, średnio mnie polityka interesuje ^^

      Delete
    10. Mnie w ogóle nie interesuje ;D

      Delete
    11. To po prostu banda cyrkowców w najczystszej postaci :P

      Delete
    12. No właśnie... a ja cyrku nie lubię.

      Delete
    13. Ja byłam raz... Było śmiesznie :D

      Delete
    14. Też byłam raz... jak ledwo od ziemi odrosłam ;D I od razu się rozpłakałam i chciałam wyjść ;D

      Delete
    15. A mi się chyba nawet podobało, choć kieedy to było :D

      Delete
    16. Trzeba kiedyś pójść i zobaczyć, jak to teraz jest ;P

      Delete
  18. Matury nie są wcale takie trudne jak mogą się wydawać ;)
    Poradziłaś sobie i z ustnymi też dasz radę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Za duża nagonka i tyle ^^
      Mam nadzieję, o ile się nie zatnę.

      Delete
  19. Widzę, że wzięłaś sobie do serca radę o pozytywnym nastawieniu :D Będzie świetnie, kochana!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Inaczej to ja przed pierwszym dniem matur oficjalnie bym dostała zawału, padła jak żywa, gdybym nie myślała pozytywnie! O ile zdałam w ogóle matmę, to tak :D

      Delete
    2. Optymizm górą!
      Luz, ja miałam 32% i żyję :D

      Delete
    3. Wiesz, z matmy ja tylko na tyle aspiruję, w ogóle się boję, żeby te 30 mieć. Strach mnie obleciał :D

      Delete
  20. No i pięknie dziołcha! Będzie git majonez, zobaczysz :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Byłoby miło, aczkolwiek zobaczy się, jak wyjdzie :D

      Delete
    2. Wyjdzie dobrze, jestem tego pewna ;D

      Delete
  21. Teraz to już musi być dobrze :) Matura to taki straszak, a później okazuje się, że nie było tak źle. Z drugiej strony gdyby nie straszyli, to pewnie byłby to mniejszy motywator do nauki dla innych ;) Trzymam kciuki za pozytywne wyniki :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mi się wydaje, że osiągają niezbyt zamierzony wynik - wszyscy tylko z furią się uczą, na słowo "matura" robią się źli, a to mimo wszystko na naukę się nie przekłada, bo na tydzięń przed człowiek się już niczego nie nauczy.
      Nie dziękuję :)

      Delete
  22. Nie taki diabeł straszny. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. ... jak go malują, ależ oczywiście ;)

      Delete
  23. Taki dzień w łóżko, to ja miałam dzisiaj - i był on najlepszym z najlepszych :)) Widzisz, był sobie matury, i nie ma matur :d spokój ... :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Trzeba sobie jakoś te stresy zrekompensować ;)
      No, jeszcze mi ustne zostały, więc taki spokój znowu jeszcze nie jest ^^

      Delete
  24. Pewnie już Ci ktoś napisał, ale najprawdopodobniej do początku lipca jest rekrutacja elektroniczna, gdzieś w połowie lipca ogłoszenie zakwalifikowanych osób, a później jest ileś wyznaczonych dni na złożenie papierów. Tak przynajmniej było 4 lata temu, jak ja się w to bawiłam, ale podejrzewam, ze niewiele zmieniło się do tego czasu. Ale i tak lepiej sobie sprawdź na stronach internetowych wybranej/wybranych uczelni :))

    I podziwiam Cię (i nie tylko) za wytrzymanie całego dnia, pisząc matury (w sensie np. angielski - wszystko jednego dni). Jak dla mnie to jest jedna wielka porażka, bo czasem już po podstawie nic się nie chce, a weź tu czekaj jeszcze na rozszerzenie...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na kilku uczelniach jest od jutra, więc dzisiaj mam stan najwyższej gotowości :D Muszę jutro od rana działać. No a na jednej jest od 20 maja, a na innej znowu od 4 czerwca więc niezły rozrzut :D

      Szczerze powiedziawszy to była totalna masakra. Ja wyszłam z podstawowego z wypranym mózgiem, w dodatku jeszcze taki upał, że masakra. Jak wracałam do szkoły (bo pasowało coś zjeść) to miałam taki mętlik we łbie, wszystkie słówka w głowie mi się kotłowały, zapominałam najprostszych wyrażeń, śmiałam się, że w ogóle w tym momencie wszystko mi wyparowuje... No i cóż, po części zawaliłam, moja wina.

      Delete
  25. Fakt, pomysł z angielskim podstawowym i rozszerzonym w jednym dniu jest paranoją. Pamiętam, że jak wróciłam do domu to po prostu poszłam spać i tyle ze mnie było :D.
    Bardzo się cieszę, że jest zadowolona - nic tylko cieszyć się wakacjami - bo jestem pewna, że ustne to tylko formalność ;).

    PS. Papiery na uczelnię składa się dopiero po otrzymaniu wyników matur, więc CHILL, masz jeszcze milion czasu! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chodziło mi bardziej o internetową rejestrację, która na niektórych uczelniach zaczyna się już od dzisiaj :)

      Ja też, wróciłam ze szkoły to po prostu ległam na kanapie. Oczy mi się perfidnie zamykały, więc zjadłam kolację i tak przeleżałam. A na drugi dzień miałam polski, tyle, że dopiero po południu, to mogłam się wyspać. Moim zdaniem lepszym wyjściem byłoby podzielenie tego na dwa dni, no ale.

      Delete
  26. najważniejsze, że już masz z głowy ;)
    co do uczelni - każda ma swój harmonogram :D a gdzie się wybierasz? :) UJ? ;>

    ReplyDelete
    Replies
    1. Toś mnie tym UJotem rozśmieszyła :D Jak byłam na dniach otwartych i powiedziały mi babki próg 'minimalny' procentowy z matur, to myślałam, że tam umrzę - od 95%. Really? I don't think so. Dlatego celuję głównie na UP, wczoraj upatrzyłam kulturoznastwo na AGH, i jeszcze na Jana Pawła II znalazłam dziennikarstwo, na które wosu nie trzeba. A pójdę tam, gdzie się dostanę :D Od dzisiaj rejestracja internetowa jest na UP, na AGH bodaj od 4 czerwca, a na JPII od 20 maja.

      No teraz mi ustne tylko zostały :)

      Delete
  27. Ach, matura. Kiedy to było? ;) Życzę pomyslności i zdanych egzaminów ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam nadzieję, że są zdane, zależy tylko, na ile ;) Ale nie dziękuję :)

      Delete
  28. no to chyba całkiem dobrze :)

    ReplyDelete