24.2.13

Czemu to zrobiłem? Czy odebrało rozum mi?









notka dedykowana Alien, za to, że wysłuchała mojego marudzenia, że nie wymówiła się czymś ważniejszym i w końcu - że pozwoliła mi na to wszystko popatrzeć z innej perspektywy. dziękuję! ;*



Gubiąc się w swojej naiwności dochodzę do wniosku, że będzie dobrze. Naiwność ta moja cechuje się nadmierną pobłażliwością odnośnie osób, które jakoś źle mnie potraktowały, a ja wciąż jestem i czekam na  nich z otwartymi ramionami. Gdzieś po drodze spotykam życzliwych ludzi, którym mogę się wygadać i którzy nie traktują mnie jak wariatki, która wyobraża sobie nie wiadomo co. Sprawa pana M. znów do mnie powraca, bo przecież to nieuniknione - odchodzi, ale zawsze wraca. A ja, jak już mówiłam, cechuję się naiwnością i nadal zapraszam Go do swojego życia, bo przecież nic nie stracę, a jednak mogę coś zyskać. Tutaj kieruję ukłon w stronę Alien, która powiedziała mi coś bardzo miłego, coś, za co nie raz zostałam zrugana. I robię sobie wtedy mały rachunek sumienia przed dawaniem takich rad. Uważam, że skoro o nim nie zapomniałaś, i nadal Wy do siebie coś, to może czas na drugą szansę, bo ta pierwsza była po prostu nie dla Was, nawet w momencie, jeśli druga jest czwartą, czy trzynastą. Ja jestem gotowa na danie nawet dwudziestej szansy, bo wiem, że warto. Może to wszystko jest skomplikowane, ale kto nie ryzykuje, ten nie ma.  Szczerze? Z własnego doświadczenia wiem, że warto ryzykować, nawet jeśli się ma dużo do stracenia, bo w takich wypadkach do zyskania jest o wiele więcej. Jeśli Ty coś do niego, on coś do Ciebie - próbujcie! Więc stawiam czoła temu, co nadejdzie... Nawet, jeśli miałoby to sprawić, że będę nieszczęśliwa. Bo przecież jest szansa, że akurat w tym wypadku, wszystko się ułoży, a przyszłość będzie nasza...



ot chwila słabości złapała i mnie, dlatego z całego serca przepraszam za wyższe coś. aktualnie zajadam ciasto, wypijam kolejny kubek herbaty z rzędu, oglądam zaległe seriale, słucham tego i ładuję się pozytywnie na ten tydzień. wiem, że będzie fajny, że znów minie w zabójczym tempie... ale co zrobić, takie życie. aktualnie odliczam dni do wiosny, i jeżeli dobrze pójdzie, a mam nadzieję, że tak, to w przyszły poniedziałek (ten za tydzień) będziemy świętować ;)

39 comments:

  1. Podpisuję się jedynie pod ogólnym sensem tych zdań, bo są pierdołowato napisane. ^^
    Dziękuję :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. oj tam pierdołowato, bardzo sensownie brzmią :D

      to ja dziękuję :*

      Delete
    2. Masło maślane! Mówiłam Ci to wczoraj. Tak ze sto razy ;P

      Oj daj spokój ;)

      Delete
    3. jakie masło maślane :D to ma po prostu ukryty, wyszukany sens :P

      Delete
  2. Zgodzę się z Alien, jeśli coś do siebie oboje czujecie to próbujcie. Włącz pozytywne myślenie i do dzieła! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Żeby tylko to pozytywne myślenie pomogło :D

      Delete
    2. Pomoże, już Ty się o to nie martw :)

      Delete
    3. zawsze się boję na zapas :)

      Delete
  3. Wierzę, że sobie poradzicie :) Co świętować?

    ReplyDelete
    Replies
    1. nie zdradę, żeby nie zepsuć niespodzianki ;d

      Delete
    2. Ok, ale zdradź jak już będzie po :)

      Delete
  4. Też uważam, że JEŚLI warto, trzeba próbować. Bez względu na to, który to już raz. Powodzenia! ;*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie dziękuję :*

      Delete
    2. przesądy jakieś czyżby? ;p

      Delete
    3. coś w ten deseń ;p

      Delete
  5. Jeśli jest to warte prób to trzeba próbować i się starać, bo kto nie ryzykuje ten nie wygrywa, prawda?

    ReplyDelete
    Replies
    1. no, pewnie, że prawda.
      może nie będzie tak źle? ;)

      Delete
  6. no cóż... ja się zgadzam z Alien. i dodam od siebie, że lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż zastanawiać się przez ileś lat, co by było gdyby.

    ReplyDelete
    Replies
    1. dokładnie, to jest chyba najgorsze, aczkolwiek boję się.

      Delete
    2. problem 'chciałabym, ale boję się' też znam z autopsji -.- ale nie ma innej rady - za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałować, jeśli dziś odpuścisz...

      Delete
    3. więc działam, momentami się wydurniam... ale co zrobić, serce nie sługa :)

      Delete
    4. dokładnie ;) gdybym chciała liczyć, ile razy wyszłam przez to na idiotkę... do sądnego dnia bym się nie doliczyła ;p

      Delete
  7. myślę, że jeśli nie mamy nic do stracenia to warto zaryzykować :-) wszyscy mówią "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki" a ja i tak mówię "no to patrz" :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. też tak uważam, w sensie, z tym wchodzeniem drugi raz do tej samej rzeki. najczęściej na ten temat wypowiadają się ludzie, którzy nie mają o tym pojęcia ;)

      Delete
  8. Fakt, zawsze warto próbować. Może jednak tym razem będzie inaczej? Lepiej?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nikt tego nie wie :)

      Delete
    2. Dlatego warto zaryzykować ;P

      Delete
  9. Jeśli obojgu wam zależy, warto próbować. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. zobaczymy jak to będzie :)

      Delete
    2. wyślij mi zaproszenie ^^

      i nie dziękuję :)

      Delete
    3. Nie musisz dziękować, po prostu trzymaj kciuki i za mnie. :)

      Delete
  10. Pod tym względem to i ja jestem wyjątkowo naiwna...
    Stety lub niestety.

    / virga.blog.onet.pl

    ReplyDelete
    Replies
    1. nigdy nie wiadomo czy to źle, czy dobrze :)

      Delete
  11. I dobrze Ci Alien powiedziała i super, że wzięłaś to sobie do serca :). Patrzenie z innej perspektywy jest bardzo potrzebne, szczególnie jeśli chodzi o sercowe sprawy.
    Trzymam kciuki za świętowanie! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dokładnie, nie ma co zamykać się w jednym polu myślenia :)

      Delete