27.1.13

Górski powiew świeżości



Znowu mam wrażenie, że czas mija gdzieś obok mnie, a ja jestem zaledwie świadkiem tego wszystkiego, co dzieje się gdzieś wokół. Ponadto koniec ferii nie napawa mnie optymizmem, a wręcz przeciwnie. Gdybym mogła jakoś przespać ten okres, i obudzić się gdzieś pod koniec maja - byłoby pięknie. Za pięknie, jak się okazuje, bo wychodzi na to, że powinnam w końcu ruszyć szanowne cztery litery. Ale co tam, dam radę, jakoś, ale dam. Ale teraz o czymś milszym.


Wróciłam wczoraj z gór, chociaż sercem i umysłem nadal tam jestem. Wspaniała, góralska atmosfera, śnieg, zima - wszystko tak, jak być powinno. Jedno pytanie - dlaczego tak krótko? Mogłabym tam być wieki, nawet jeśli z jeżdżeniem nie jestem koniecznie za pan brat. Przez większość dni słońce świeciło ładnie, ukazując nam piękne widoki - szczyty gór zatopione w chmurach, śnieg pokrywający wszystko, co spotka na swojej drodze. Czasem do szczęścia potrzeba niewiele, a nie zdajemy sobie o tym sprawy. Ci ludziska stoją w kolejce do wyciągu, dlatego ja tam w tamtym dniu byłam tylko objazdowo ;)


Zapamiętajcie - niezależnie od tego, jaką Wasza mama robi szarlotkę, lub jaką herbatę robicie sobie sami - wszystko to w karczmie na stoku smakuje o niebo lepiej. A ja jestem tego żywym przykładem. Zamiast czerpać przyjemność  z jazdy (choć trzeba przyznać, że w tym roku mi się fajnie jeździło) to większość czasu przesiadywałam w karczmach i zajadłam namiętnie szarlotkę i popijałam herbatę za herbatą. Wszyscy się później ze mnie śmiali, że ja smakosz normalnie i krytyk. Ale muszę przyznać, że wszystkie karczmy, w których jadłam przeszły test białej łyżeczki. Drugie zdjęcie robione z wnętrza, pewnie w przerwie w jedzeniu. Aż mi się tęskno robi, gdy sobie myślę, że kolejny taki wypad - jeśli się uda - dopiero za rok.  Może do tej pory przekonam rodziców, że jednak te spodnie narciarskie, co dostałam przed dziesięcioma laty są niefajne i nie chcę w nich jeździć, bo obecnie opornie to wyjaśnienie działa. 

Pomijając to wszystko, to mi się najzupełniej w świecie nie chce. Na samą myśl o jutrze, jakoś mi się niedobrze robi, że znów tych wszystkich ludzióf zobaczę. Okazało się bowiem, że nawet nie jesteśmy w stanie przez dwa tygodnie dojść do porozumienia z kupnem podwiązek, więc... Ale ja mam swoją, jakby co. Wiedziałam, że nie wyjdzie to kupowanie jednakowych, przezorny zawsze ubezpieczony. W moim kalendarzu na ten tydzień znajdują się rzeczy mało ważne, a myśli wciąż skupiają się na sobocie. Prawdopodobnie za bardzo się ekscytuję i wszystko minie jak z bicza strzelił, ale taka jestem. 

Z co lepszych informacji, za półtora tygodnia mam egzamin na prawko. Wczoraj znalazłam test, według nowej podstawy i jakoś sobie pomyślałam, że spróbuję. Zadowolona robiłam wszystko zgodnie z instrukcjami. Pozytywny wynik jest od 68 punktów na 74. A ja miałam równiusieńkie pięćdziesiąt jeden. Słodko, co nie? I jeszcze przed chwilą, zupełnie omyłkowo oczywiście, natknęłam się na TEN obrazek. Jak tak dalej pójdzie, to nikt nie będzie mógł zdać nie tylko praktycznego, co już jest w ogóle jakąś przesadą, a jeszcze teoretycznego. Tylko pogratulować pozostaje. I modlić się za mnie, żebym w końcu zdała, no bo ile można?

 Ostatnio zostałam zaproszona do kilku kolejnych zabaw. Niebawem ukaże się notka, w której umieszczę odpowiedzi, bo na razie nie mogę się za to zabrać ;)


143 comments:

  1. Nie lubię gór jako takich, ale atmosfera nieziemska :D Świetnie, że wypad był udany :D
    Pozdrawiam :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Szkoda tylko, że tak krótko, ale się cieszę, że w ogóle udało się wyjechać :D

      Delete
  2. Czas do maja zleci Ci tak szybko, że pewnie i tak będziesz czuła się jakbyś go przespała ^^. Sama jestem na etapie budzenia się i robienia czegokolwiek, ale chociażby teraz mając do wyboru wypracowanie na jutrzejszy polski i przeglądanie blogów... Łatwo się domyślić co wygrało, prawda?

    Ta nowa teoria... Widziałam. Czytałam. I cieszę się, niesamowicie wręcz, że od tego już nic dla mnie nie zależy. Brrr! Za Twój praktyczny potrzymam znowu kciuki, kto wie, może tym razem skutecznie :D.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oczywiście! :D ja pisałam wypracowanie naprędce we wtorek przed wyjazdem, gdzieś pomiędzy pakowaniem walizek, więc jakości to ono nie ma jakiejś błyskotliwej :D

      No kurde, mnie też by to nie obchodziło, ale jak mi się nie uda... To nie wiadomo jakie będą terminy. Mogę nie zdążyć do ważności testów, które zdałam. Dupa!

      Delete
    2. Pewnie i tak lepsze niż to, co ja właśnie próbuję nabazgrać xD. Boże, jak on to jutro zobaczy na konsultacji... zwątpi w sens poświęcania mi swojego wolnego czasu, skoro i tak nie umiem z tego korzystać ;P.

      A do kiedy masz ważne testy?

      Delete
    3. E tam, zwątpi, każdemu czasem zdarza się coś niefajnego napisać :)

      Do 29 kwietnia. A że terminy są jakie są (od grudnia do lutego czekałam) to jest możliwość, że jeśli obleję, to nie zdążę.

      Delete
    4. Ja swój limit niefajności wyczerpałam tydzień temu, teraz ma być idealnie i już :D.

      Faktycznie, może być kiepsko. Pewnie masa ludzi się teraz pcha, żeby pozdawać, zanim im też się teoria skończy...

      Delete
    5. Jestem normalnie pod wrażeniem samej siebie. Od miesiąca nie mogłam tyknąć pewnego opowiadania, bo za każdym razem jak otwierałam worda, to pomysły wyparowywały, a wczoraj, w ciągu pół godziny, dwie strony napisałam. Szał ciał!

      A kieeedy masz studniówkę? :D

      Delete
    6. Gratuluję!!! Cudowne uczucie, jak taka blokada literacka wreszcie znika, choćby na chwilę :D.

      Miałam dziesięć dni temu ^^.

      Delete
    7. Dokładnie. Pisanie na siłę nie ma sensu, a jak tak poszło.... :D

      Ojej i nic nie mówiłaś! :D I jak było? Jaka miałaś sukienkę? Opowiadaj!

      Delete
    8. Może następny taki raz będzie szybciej niż myślisz ^^.

      Bo nie byłam! :D Najpierw planowałam nie iść, później się wahałam, a na parę dni przed tak pięknie się rozchorowałam, że ani spać ani funkcjonować nie mogłam, a co dopiero dopiero gdziekolwiek wstawać i iść xD. Sukienka... Prawie na pewno byłaby czerwona, chyba że coś innego wpadłoby mi w oko :P.

      Delete
    9. Albo przeciągnie się jeszcze dłużej.. ^^

      Ło, to szkoda wielka! Ja mam pojutrze i już na niczym innym się skupić nie mogę :D

      Delete
    10. No taka opcja też istnieje, ale trzeba być dobrej myśli :D.

      Haha zdziwiłabym się, gdybyś była w stanie skupić się na czymś innym xD.

      Delete
    11. Daj spokój, wczoraj mieliśmy trzy lekcje, później dwie godziny prób poloneza no i jedna grupa do domu, a druga jeszcze dwie lekcje. Na trzeciej lekcji, historii, tak gadaliśmy o wszystkim i o niczym, że babka nas z klasy wyrzuciła! Powiedziała, żebyśmy sobie szli... A ona nie rozumie, że akurat nauka nam nie w głowie?! :D

      Delete
    12. U nas też wszystko kręciło się wokół prób poloneza, chociaż tańczyła mniej niż połowa klasy :D. Macie coś takiego, że tydzień przed studniówką zawiązujecie dziennik i nie można już wpisać żadnej oceny? Fajnie było, przynajmniej z niczego nie trzeba było się obawiać niespodzianek xD. Swojego historyka uwielbiam. Strasznie w tym semestrze zawaliłam, ale i tak historię będę naprawdę miło wspominać.

      Delete
    13. U mnie cała klasa tańczy i wszyscy bez wyjątku idą :) No pewnie, że mamy! Daj spokój, w poniedziałek miałam pierwszą wychowawczą lekcję, a później WOK i profesor miał nas pytać. To koleżanki pod koniec wychowawczej poszły, spytały, czy mogą zawiązać, pani dziennik dała... I do dzisiaj obwiązany był, a nauczyciele, oprócz wstawiania obecności/nieobecności nic nie majstrowali. Moją nauczycielką od historii jest wychowawczyni.. która nas wczoraj z lekcji wygoniła, bo... ładnie ujmując, na następnej miała być próba poloneza i jakoś nikt szczególnie nie uważał... złota kobieta!

      Delete
  3. O matko! Ja tam chcę!
    O nowym prawku to ja się nawet nie wysławiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bosko było :D jak się zajedzie, to nie chce się wracać.
      Szkoda gadać, jak teraz nie zdam, to będzie porażka :D

      Delete
    2. Nie wierz w cuda, polegaj na nich ;D To Cię tylko na prawku uratuje ;D

      Delete
    3. Jest w ogóle coś, co mnie może uratować? :D

      Delete
    4. Przy takich pytaniach? Fart.

      Delete
    5. Wiesz, ja teorię zdałam, jeszcze na starych zasadach, za pierwszym razem, więc o to jestem na razie spokojna.

      Delete
    6. Teoretycznie tak :) Tylko że za trzy miesiące (29 kwietnia) kończy mi się ich ważność i jak do tego czasu nie zdam praktyki, to nowe muszę pisać...

      Delete
    7. No totalnie. Jestem przysłowiowo w czarnej dupie, i boję się jak nie wiem xD

      Delete
    8. Jaki duży, urodziwy pan w nagłówku ^^

      Delete
  4. Kocham góry :) A najlepsza szarlotka jest na Murowańcu i koniec, kropka! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nigdy nie byłam, muszę spróbować :D
      a góry, zimą, są rewelacyjne :)

      Delete
    2. Polecam ^^
      Latem również są, ale zimą bardziej :)

      Delete
    3. Ten cały góralski urok i w ogóle :) lubię tam co roku jeździć.

      Delete
    4. Nie udaje mi się jeździć tam co roku, nad czym boleję strasznie. Zdecydowanie częściej jestem w Sudetach, też jest tam magicznie, ale Tatry są dla mnie bardziej czarujące ;)

      Delete
    5. Ja od jedenastu lat, w to samo miejsce :) Czarujące są strasznie i niepodważalnie :)

      Delete
    6. O rany, jak fajnie :) Ja w Sudety też w to samo miejsce, ale nieprzyjemnie mi się kojarzy, więc coraz mniej chętnie tam jeżdżę.

      Delete
    7. To może czas zmienić to miejsce, po prostu iść na spontan :D

      Delete
    8. Nie mogę... Jeżdżę tam do szpitala i to jest powód mojej niechęci. No cóż, pomęczę się te kilka lat i zmienię miejscówkę w końcu :D

      Delete
    9. Tak, nie zliczę już razy, ile tam byłam :) W przyszłym tygodniu mam kontrolę, więc co najmniej 12 (operacje + kontrole). Myślę, że ok. 20... Więc można się znudzić, zwłaszcza, że mieścina urocza, ale podniet to tam zbytnich nie ma :P

      Delete
    10. O matko droga! Dlaczego tak często musisz chodzić?

      Delete
  5. Nie przepadam za górami jakoś...
    Boże, ja też nie zdam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale zimą są ekstra, gorąco polecam :D
      Daj spokój, jak nei zdam praktyki... Czarno to widzę.

      Delete
    2. Zimą jest zimno! Siedzi się w domu z gorącą herbatą i książką, ewentualnie bawi się z psem na śniegu, ale na pewno nie łamie sobie kończyn zjeżdżając z gór na deskach!
      Ja też...

      Delete
    3. Herbatę to można pić, jak się wróci ze stoku :D wtedy kilka kubków na rozgrzanie się strzeli, jeśli się do szpiku kości przemarzło! :D O jezu, jakie tam łamanie, zdarzają sie pojedyncze wypadki, ale to trzeba mieć oczy wokół głowy :D

      Dupadupa. Musi być dobrze :)

      Delete
    4. Na szczęście nawet nie stać mnie na takie szaleństwa. :P
      Musi. Kiedyś...

      Delete
    5. No i kiedyś to będzie siódmego lutego :D nie mogę się doczekać, jednocześnie się cholernie boję.
      A teraz studnióweczko, ahoj! :D

      Delete
    6. Ej, a masz osobę towarzyszącą? Bo jak nie, to chętnie pójdę z Tobą na studniówkę. :D

      Delete
    7. Hahahaha, spóźniłaś się - już od września mam z kim iść :D i ten ktoś, jak się okazało, nawet po mnie przyjedzie i z chęcia mnie sam zawiezie po studniówce :D

      Delete
    8. najmocniej przepraszam! :D
      to było dość niespodziewane, bo sama.. kolegę zaprosiłam, jakby :D

      Delete
    9. Chyba mówiłam Ci już, jak to wyglądało u mnie? Dziewczyny ode mnie z klasy, które nie miały chłopaków na studniówkę, chodziły po klasach mat i pytały po kolei chłopaków, czy mają kogoś. Jak nie, to któraś się na niego rzucała i już. I tak dalej, aż wszyscy sobie kogoś znaleźli. :P

      Delete
    10. Trzeba sobie radzić, a co :P No bo iść i niemieć z kim tańczyć? :D Porażka, choć wydaje mi się, że porażką będzie również i polonez, ale może wyjdzie fajnie, who knows! :D

      Delete
    11. No właśnie. ;)
      U nas podczas poloneza koleżanka zgubiła buta. :P A filmik skleili tak, że w ogóle tego nie widać, także nie martw się, jakby coś się stało, nie będzie dowodów. :P

      Delete
    12. Ja się śmieję, do kolegi, że wiesz, jak będę leciała w butach, to mnie łap. Bo oczywiście jestem dwa razy niższa i trzeba sobie pomóc :D

      Delete
    13. Wiem o czym mówisz, też miałam wysokiego partnera. :D A szpilki to dla mnie koszmar...

      Delete
  6. A mi się ferie zaczynają!
    U mnie w mieście ten nowe testy zdało 4/45 osób, więc powodzenia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Brr... Moge do Ciebie przyjechać? :D
      Daj spokój, to jakaś porażka jest :D

      Delete
    2. Jasne, przyjeżdżaj. Znajdzie się dla Ciebie miejsce, tylko może być tłoczno, bo już dwie osoby chcą przyjechać :D
      A kiedy zdajesz? Ja się teraz poważnie zastanawiam czy się zapisać czy też nie, brat mi mówi, żebym poszła, bo potem w wakacje mogłabym jakąś pracę dorywczą znaleźć. A jeśli miałabym prawko to więcej ofert by było ;P
      I chciałam się zapytać o to całe 30 - day challenge. Muszę się upewnić, tu chodzi o to, że codziennie pisać to co do każdego dnia jest zapisane? fajne to ej :D

      Delete
    3. Ferie to jednak coś, a trwają za krótko, jak się rozkręciłam, to do szkoły wjo!
      W czwartek, siódmego. Zapisz się, wiesz, mieć z głowy :) A nie czarujmy się, teraz bez prawka, to jak bez ręki. Możesz nawet nie jeździć, ale mieć i nie bawić się później w zdawanie :)
      Co do 30 - day challenge, to po prostu nie codziennie, ale kiedy chcesz dodajesz notke z poszczególnym dniem :D

      Delete
    4. Każdy tak chyba ma ;P
      Więc trzymam kciuki! :) zobaczę jeszzce co z tym prawkiem u mnie, pewnie będę odzwlekała.
      Ok, może się za to zabiorę, bo mi się spodobało :D

      Delete
    5. Wiesz, ja bym robiła teraz, na Twoim miejscu i mieć to jak najszybciej z głowy. Wiosna się zbliża, więc warunki do jazdy w sam raz :)

      Delete
  7. O jej, chyba z mojego prawka nici :D mogłam zdać jak miałam możliwość na starych zasadach, ehehehhe :C

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hah, mogłaś :D Ale dasz radę. Jeżeli się przy tym posiedzi, to da się radę :)

      Delete
    2. Mi odeszły chęci, po tym jak wymusiłam pierwszeństwo na TIRze XD to nie nastraja pozytywnie, uwierz :D
      Zmiana wyglądu, ooo. Zimowiej. Tamte czerwone kwiatki i stary nagłówek były przytulniejsze. Cieplej się człowiek u Ciebie czuł. Ale i tak będę tu wpadać :D

      Delete
  8. Głowa do góry! Ja jeszcze na wykłady nie zaczęłam chodzić ani nie zagłębiam swojej wiedzy w tym kierunki a testy rozwiązuje różnie. Najmniej miała 51, najwięcej 64. Jednakże ostatnio miałam 60 i 62 :) Damy radę ! Mnie się ferie skończyły. buu :( chcę już maj :<

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiesz, ja już zdałam testy, jeszcze za starych zasad :) gorzej mi idzie z praktyką, bo tej nie mogę trzykrotnie już zdać, a teraz czwarte podejście. No i się tego obawiam :)

      Delete
  9. Kurcze, nie stresuj się tak! Zdasz, wierzę w Ciebie i mocno mocno trzymam kciuki :) ;*

    A co do wypadu w Góry, dobrze, że troszkę odpoczęłaś, zrelaksowałaś się. Też bym chętnie gdzieś pojechała, ale niestety nie ma takiej opcji :(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przyda się, nie dziękuję :) ;*

      Zrelaksować się zrelaksowałam, ale oczywiście chciałabym więcej :) Trzy dni to króciutko, ale było miło i rzeczywiście, chociaż na chwilę nie myślałam o dręczących mnie sprawach :)

      Delete
    2. Pamiętam, że ja tak narzekałam, że za krótko nad nad morzem byłam w sierpniu. Zdecydowanie by mi się wtedy przydało więcej takich beztroskich dni. A teraz to mogę sobie tylko pomarzyć o oderwaniu się od rzeczywistości :(

      Delete
    3. Może niedługo będziesz mogła jakoś odpocząć :) wszystko co jest fajne, to trwa za krótko.

      Delete
    4. Łaknę tego odpoczynku, chociaż kilku dni. Już nawet nie muszę wyjeżdżać (chociaż dobrze zmienić klimat i otoczenie ). Ale niech ta pieprzona sesja pójdzie w zapomnienie. W następnym tygodniu poświęcam 24h na seriale, czekoladę i nie mam nawet zamiaru się ubierać czy wychodzić z łóżka ^^

      Delete
    5. I prawidłowo, odpoczynek, reset jest potrzebny i baardzo skuteczny :D
      (dlatego ja się jutro zostaję w domu, żeby naładować energię przed studniówką ale ciii..)

      Delete
  10. Też chcę w góry :D Faktycznie te testy co teraz są to jakaś masakra, dobrze, ze ja prawko zdałam wcześniej ;) To który raz już będziesz zdawać?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czwarty. Może w końcu mi się uda :)

      Delete
    2. Ja za czwartym właśnie zdałam :) Będę trzymała kciuki :)

      Delete
  11. Zazdroszczę Ci tych gór. Też chciałabym gdzieś wyjechać. Najlepiej zostawić te całe egzaminy za sobą! ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Takie oderwanie się od rzeczywistości jest pomocne, polecam! ;)

      Delete
  12. Na góry mogę się tylko popatrzeć, więc mnie nie urządzają :P Zdecydowanie wolę morze i ten bezmiar wód. Ach, kończyny zawsze można pomoczyć ^^ Niemniej myślę, że mimo wszystko się naładowałaś, a pozytywna energia potrafi zdziałać cuda. Będzie dobrze, zobaczysz!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Morze też ma swój urok, jednak jak to zwykle jest tam zimno, czego po prostu nie toleruję i częściej wyjeżdżam gdzieś nad ciepłe morze. A góry, nawet bez jeżdżenia na nartach/snowboardzie, są po prostu takie przyjemne :) ALe tak, oderwałam się od tego wszystkiego. Nie chcę myśleć nazbyt pozytywnie, bo się zawiodę, ale miłoby było, gdyby się udało :)

      Delete
    2. Ciepłe morze to jest to :D Chociaż pobyt nad naszym i odważenie zanurzenia kawałka ciała to taki trochę sport ekstremalny :P
      Takie pokrętne myślenie do Ciebie nie pasuje, wszak zawsze tryskasz optymizmem :D

      Delete
    3. Dzięki tej lodowatej wodzie, co jak się nogę włoży na sekundę, to już od razu kostnieje! :P Ano i tryskam nadal, tylko wiesz, realizm lekko się wkrada, nie chcę mieć takiego załamania jak po trzecim :)

      Delete
    4. Dlatego mówię, że to sport ekstremalny :P
      Dozę realizmu też trzeba mieć, grunt, żeby nie przeszedł w pesymizm. Jakby coś, doprowadzę Cię do porządku ^^

      Delete
    5. Okej, to pamiętaj, że jak co to zwrócę się, żebyś mnie prawidłowo nastawiła :D wiem po prostu, jak przeżyłam ostatnią porażkę i nie chcę tego samego przechodzić. Nie zdam, trudno. Zdam - będzie miło :)

      Delete
    6. Zawsze do usług, satysfakcja gwarantowana :D Każda porażka wzmacnia, o ile masz silny charakter w miarę. Życie na serio uczymy, że twardym trzeba być, nie miętkim :P Zresztą o czym my tu mówimy, skoro obie wiemy, że będzie dobrze?

      Delete
  13. Jakoś nie za bardzo ciągnie mnie do opuszczania mojego stałego siedziska... Góry nie stanowią dla mnie jakiejś super atrakcji, podobnie zresztą jak morze.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zawsze można spróbować, a nuż się odmieni :)

      Delete
    2. Możliwe, kto wie co we mnie siedzi w ukryciu :p.

      Delete
    3. Nigdy nie wiadomo co tam się w człowieku kłębi ;p

      Delete
    4. We mnie to pewnie nic specjalnego, wszystko jest raczej poukładane :D

      Delete
  14. Skutecznie zniechęciłaś mnie do rozpoczynania kursu prawa jazdy, a raczej utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że go mieć nie muszę xD Bo nie muszę, niech mnie wożą! :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. A ja się właśnie zaparłam i chcę zdać i nie być zależną od innych :D a co się będę prosiła, kurde :D

      Delete
    2. Ja jestem zależna tylko od swoich nóg i ewentualnie pociągów :D

      Delete
    3. Jak tak wolisz :D ja bym nie zniosła błagać kogoś, żeby mnie tu i tu zawiózł, bo autobusami nie znoszę jeździć xD dlatego liczę, że może mi się w końcu łaskawie uda :)

      Delete
  15. Nigdy w życiu nie byłam na nartach a w góry jadę zwykle wiosną na wycieczki klasowe. Mimo wszystko, zjadłabym teraz taką szarlotkę! <3

    ReplyDelete
  16. aleee ci zazdroszczę tych nart i szarlotki pod stokiem!
    ale myślałam, ze to tylko ja tak mam, ze ferie bez szarlotek się nie liczą^^

    ReplyDelete
    Replies
    1. no widzisz, mogłam przywieźć, to pół braci bym poczęstowała :D
      no nie ma innej możliwości, taka zawsze najbardziej smakuje :D

      Delete
    2. trzeba było wcześniej dać znać :D to bym zgłosiła zapotrzebowanie :D
      no baa... i grzaniec do tego :D

      Delete
    3. Za grzańcem nie przepadam, ale herbata może być :D to za rok przywiozę :D

      Delete
    4. jak można nie przepadać za grzańcem? :D ale herbata od biedy też ujdzie ;p
      koniecznie! :D chociaż cały czas mam nadzieję, że jeszcze mi się uda w tym roku zjeść taką szarloteczkę...

      Delete
    5. wiesz, ja jestem dziwak pod wieloma względami. za winem nie przepadam, jedynie różowe/białe, więc i z grzańcem mi nie po drodze ;P ja sobie muszę upiec szarlotkę :D

      Delete
    6. pewnie wyjdę na alkoholiczkę ale - ja alkohol prawie każdy lubię :d tylko koniak mi nie smakuje, fuj.
      a u mnie właśnie babcia zrobiła :D ale jednak na stoku smakuje inaczej :D

      Delete
  17. Chciałabym kiedyś w końcu odwiedzić góry zimą, ale chyba jeszcze na to trochę poczekam.
    Nie tylko, co do tego testu na prawo jazdy, ale co do wszystkiego, zadaję sobie ostatnio pytanie - co to się dzieje z tą Polską? ;/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sodoma i gomora. Szkoda gadać, z jednej strony nie da się zdać prawka, a z drugiej te radary i wszystko.. PORAŻKA.

      Delete
    2. Niedługo i Ci, którzy jeszcze mają prawko, stracą je i te autostrady i drogi, które są w budowie nie przydadzą się na zbyt wiele ;)

      Delete
    3. Dokładnie :) Aczkolwiek wygoda z tym prawkiem jest, ale żeby zdać, to trzeba przeżyc...

      Delete
    4. Wiadomo, że jest, bo nie musisz liczyć na nikogo innego ani na autobusy, czy jakieś inne pojazdy, ale wlasnie, ile trzeba się niekiedy namęczyć, żeby to prawko zdobyć....

      Delete
    5. A jaka satysfakcja, jak się w końcu uda :)

      Zaczęłam, to zrobię, ale gdybym wiedziała, że to będzie tak wyglądać, to nie wiem czy bym się odważyła :)

      Delete
    6. Nie wiem, nie praktykowałam :P
      Hah, czasem nieświadomość nie jest taka zła.

      Delete
  18. Powodzenia na egzaminie na prawko! Coraz częściej dobiegają mnie radosne głosy znajomych chwalących się, że zdali za pierwszym razem, więc.. czemu Tobie nie miałoby się udać? ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przyda się... No wiesz, gdyby to pierwszy raz chociaż był... A ja, co? Czwarty raz będę podchodziła i no.

      Delete
  19. Była w górach i mnie ze sobą nie zabrała! Co za bezczelność! ;D
    Ja raz byłam w górach i kiedy piszesz o atmosferze tam, doskonale wiem, co masz na myśli :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chcesz, wezmę Cie za rok :D
      No nie? Bo te góralskie pieśni, śnieg, ludzie... Tego nie da się opisać :)

      Delete
    2. Trzymam Cię za słowo ;D
      Szczególnie ten spokój daje się odczuć, świeżość powietrza i czystość myśli :)

      Delete
  20. Kiedy patrzę na te zdjęcia, aż mi się tęsknota włącza. Mam nadzieję, że za rok wybiorę się w Polskie góry... :)
    Dasz radę z tym prawkiem, ćwicz sobie, a na ludzióf niestety nie ma rozwiązania, tylko czas

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polecam serdecznie :)

      Daj spokój, ile można? Jestem przekonana, że jeździć umiem, ale egzaminator zawsze się do czegoś przyczepi.

      Delete
    2. Jak umiesz, to zdasz, innej opcji nie ma:)

      Delete
    3. otóż - jest :) jakimś sposobem trzy razy poległam.

      Delete
  21. też byłam w górach! Kurde, mogłyśmy się spotkać :p

    ReplyDelete
    Replies
    1. no patrz, nie zgadałyśmy się ;P

      Delete
    2. co roku od dziesięciu lat :P

      Delete
    3. Kurde, to za rok się łapiemy? :P

      Delete
    4. Tylko weź pamiętaj, bo ja mogę zapomnieć :p

      Delete
  22. Uwielbiam góry, choć dotychczas byłam tam głównie latem, tylko raz zimą. Koniecznie muszę namówić rodziców na wypad w przyszłe ferie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja latem nigdy, wtedy głównie okupuję nadmorskie miejscowości :) serdecznie polecam, warto :D

      Delete
  23. ja mieszkam w górach, więc mogę się nimi cieszyć codziennie, bo mam na nie piękne widoki♥

    i-am-butterfly.blogspot.com

    ReplyDelete
  24. Idealną miałaś pogodę w ferie. Ja właśnie siedzę w domu. Za oknem deszcz i ogólna szarość. Ale i tak cieszę się, że mam wolne. Co do prawka to wydaje mi się, że jak tak dalej pójdzie to więcej ludzi będzie jeździło bez posiadania tego dokumentu. To co odwalają jest przerażające.

    ReplyDelete
  25. @adhezyjna, bo nie chce mi się otworzyć odpowiedź do tego posta :)

    No, pogoda jest teraz do kitu. Wieje, leje... Gdzie się zima podziała? W ogóle w takie dni to się funkcjonować nie da normalnie. Porażka. Ale ważne, że masz wolne :)
    Nie ma innej możliwości. Nie rozumiem, jak można wmawiać ludziom, że to jest banalnie proste... Jak robiłam test, nie zdałam.... A statystyki, które mówią, że raptem kilka osób na kilkdziesiąt zdało? oby tak dalej..

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spoko. :)

      No ja dzisiaj postanowiłam się ogarnąć trochę. Wczoraj spędziłam cały dzień w domu na spaniu, czytaniu książki, oglądaniu głupot w telewizji. O jedzeniu już nie wspomnę. :D
      Może te statystyki dadzą im w końcu do myślenia.

      Delete
    2. Ja pierwszy tydzień ferii tak się przeleniłam, że żal! :D Spałam, jak wstałam to odpalałam kolejno telewizor/komputer, śniadanie zajadałam przed tv oczywiście, później w każdym momencie wcinałam coś słodkiego, a to szłam spać w ciągu dnia... Dlatego w tym drugim, w górach, stwierdziłam, że pasowałoby dupencję ruszyć, coby się nie zastać XD

      Delete
    3. Ale czasami takie lenistwo jest potrzebne. Byle, żeby nie trwało zbył długo, bo staje się męczące. Ja śniadania przez cały ten tydzień jadłam przed tv. W końcu nigdzie nie musiałam się spieszyć. :D A tak w ogóle to kiedy masz tą studniówkę? :D

      Delete
  26. Mimo, że mam 12 lat, to tak naprawdę ten misiek jest moim jedynym pluszakiem. Powiem, że od 6 roku życia oddałam wszystkie lalki i pluszaki do przedszkola, bo nie umiałam się nimi bawić i zabawa nimi wydawała mi się dziwna, tak jest do teraz :) Więc wyrosłam z tego już dawno^^

    ReplyDelete
  27. Mówiąc obiektywnie jako przyjaciółka: I TAK NIE ZDASZ. :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. moja przyjaciółko ukochana, dziękuję za wiarę :*

      Delete
  28. Góry! Rany, ale ci zazdroszczę tego wypadu. :| Sama chętnie spędziłabym kilka tygodni w takiej prawdziwie zimowej atmosferze. U mnie dzisiaj było 20 stopni (WCALE SIĘ NIE CHWALĘ, EKHEM, EKHEM).
    Przekazuję ci trochę mojego pozytywnego podejścia i szczęścia! *przesyłanie* Wierzę, że zdasz. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dwadzieścia stopni... Jak ja bym sie chętnie wymieniła! A u mnie trzy, leje i wieje jakby październik był, ugh!
      nie dziękuję :*

      Delete
  29. jak ja Ci tych gor zazdroszcze ;)

    ReplyDelete