5.2.13

podwiązka tu, podwiązka tam, czyli studniówka

google.com
To co piękne, zawsze szybko się kończy. Mam wrażenie, że za szybko, ale co zrobić? Sobota była baardzo intensywnym dniem, niemniej jestem zadowolona z tego, jak sprawy się potoczyły. Zaczęło się od brzydkiej pogody z samego rana, która mnie przeraziła, szybka pobudka, długa odprężająca kąpiel, suszenie włosów, śniadanie zjedzone naprędce, wizyta u fryzjera (i zarazem chowanie fryzury przed deszczem), powrót, szybkie przygotowanie sukienki i dodatków, makijażystka, powrót do domu... I akcja przybiera tempa - rozbieram się, latam w majtkach po pokoju... a tu słyszę, samochód! Wychylam swe zacne, półgołe ciałko, ufryzowane i wymalowane przez okno, a tam kto?! Kolega! No myślałam, że zawału dostanę, bo przecież ja w rozsypce totalnej! Krzyk, mamcia ratuj, przyjmij gościa, a ja się tu będę spieszyć. Chwilę później tata oddelegowany do towarzyszenia mojemu Gościowi, a mamcia lata ze mną po domu i mnie pakuje w czasie, gdy ja jeszcze szukam ostatniej biżuterii. Później zdjęcia do albumu, i pospieszne opuszczenie domu. 

A później splot wydarzeń, tak pięknych i stresujących zarazem. Przemowy, polonez, kieliszek szampana wypity ciurkiem, bo z tych nerwów to i coś mocniejsze by się przydało (co oczywiście później było), drętwe śmiechy, zasiadanie przy stole, późny obiad... zdjęcia, tańce, hulanki... Żyć nie umierać po prostu, zabawa do białego rana (dosłownie i w przenośni - wróciłam o 5.30), śpiewy, zdjęcia ciąg dalszy, pokaźne miny, podwiązki na nogach, opadające lekko, wiatr we włosach, ktoś przy boku, szalone dowcipy, gadki, szmatki, kolorowe opowieści, przynudzanie, chowanie tego i owego pod stołem, choć wszyscy wiedzą, że alkohol leje się z umiarem, pobrzdękiwanie pustych butelek i zdziwienie: skąd tyle? Późna godzina, lekkie przysypianie, herbata za herbatą, miłe słówka, miłe zdjęcia, wino lądujące na sukience, schnięcie, pocieszanie, znów herbata, prośba tańca, ogólne wkurzenie ale i polonez na koniec, znów uścisk, czekanie, śmiechy, i w końcu koniec - choć nie upragniony, musiał nadejść. Piękna noc, piękny dzień, piękne czternaście godzin spędzone w pięknym towarzystwie pięknych ludzi... 

69 comments:

  1. Mówiłam, że wszystko się uda ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Fun idealnie pasuje do tej tematyki. ;)

      Delete
    2. Dokładnie - jesteśmy młodzi, tamta noc należała do nas, byliśmy gwiazdami, jedyni w swoim rodzaju, piękni i niepowtarzalni :) przepraszam, znów się rozmarzyłam...

      Delete
    3. Moja studniówka też była dla mnie epicka. *.*

      Delete
    4. Nie mogę się doczekać zdjęć, filmu, czuję, że spędzę przy nim kilka dni.. :D

      Delete
    5. Na moim filmie ze studniówki pojawiam się jakieś trzy razy. Reakcja mojej mamy: "Dziecko, gdzie ty byłaś? Co ty robiłaś w tym czasie?!" :D

      Delete
    6. A ja mialam wrażenie, jakby mnie kamera śledziła, i co gorsza, usiłując robić ładne miny, pewnie szczerzyłam się jak idiotka :D

      Delete
    7. A ja kamery nawet nie zauważałam, bo byłam zajęta. Tańczeniem, oczywiście. :D

      Delete
    8. Ja też, oczywiście, ale tego nie dało się nie zauważyć, jak mi przed buziuńką kamerzysta przebiegał, a partner obracał tak, żebyśmy twarzami byli do nagrania :D niemniej, to była szalona noc :D

      Delete
    9. Domyślam się. ;)
      Have you ever dreamed a night like this?
      Nami kamerzysta jakoś zainteresowany nie był... I dobrze. :P

      Delete
    10. I cannot believe it.
      I may never see a night like this


      i chyba takiej nocy długo nie posmakuję.
      bo byliśmy podzieleni na strefy do tańczenia, na sali, bo jako jedyna klasa mieliśmy innego kamerzystę, który chciał nas mieć pod ręką - po to też te przypinki, żeby wiedział, kogo nagrywać, a kogo nie. Nie dało się przed nim uciec :D

      Delete
    11. Mi z moją studniówką kojarzy się właśnie ta piosenka. :)
      Dziwna trochę ta polityka. :P Czemu właściwie mieliście swojego kamerzystę? My mieliśmy jednego na wszystkie klasy i bawiliśmy się razem. W sumie słusznie, bo u nas dziewczyn było dużo, chłopaków mało, to wymieszaliśmy się z mat-infem i się proporcje wyrównały. :P

      Delete
    12. Wiesz, było nas 6 klas, po około 60-70 z jednej klasy (no bo z partnerami), to po pierwsze. A po drugie, dwóch fotografów przedstawiło nam swoją ofertę, a nam po prostu spodobała się ta, a nie inna, gdyż cena nie jest wysoka, a wiele miał nam gościu do zaproponowania. No i te strefy jako tako ułatwiły mu pracę, bo wiedział, kogo ma nagrywać :) Był jak Wielki Brat! :D Poza tym, u nas były zapisy, kto przy stoliku której klasy siedzi, żeby wszystko było poukładane - i tak było :D

      Delete
    13. Mówiąc szczerze, mi nie zależało na tym, żeby być na filmie, ze zdjęciami podobnie. Niefotogeniczna jestem i tyle. :P

      Delete
    14. A ja właśnie chciałam być, dlatego się pchałam :P to nic, że na wielu zdjęciach (tych, które robiliśmy sobie samodzielnie) wyszłam jak jakaś nawalona, po prostu miny mam przednie... ale zdjęcia są i to najważniejsze :) a przed fotografem to dopiero wariowaliśmy ;d

      Delete
  2. widzę że nie tylko ja dzisiaj studniówkowo :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. jakoś dopiero dzisiaj się pozbierałam, choć myślami nadal sięgam tego, co było :D

      Delete
    2. ja też :D chciałabym przeżyć ją jeszcze raz ! :D

      Delete
    3. no dokładnie! najważniejsze, sukienka mi się doprała z wina, więc jestem zadowolona :D

      Delete
  3. Ja moją studniówkę wspominam bardzo miło. Akurat miałam okrutnie nieprzyjazny człowiekowi okres w życiu przez co zgubiłam 8 kilogramów i na studniówce wyglądałam zjawiskowo. Olałam wszystko na jeden wieczór i świetnie się bawiłam. Jedna z najlepszych nocy w moim życiu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moja najlepsza noc w życiu.
      Było warto się upiększyć, jeden wieczór czuć się gwiazdą filmową, gdy kamery za nami latały, gdy blask fleszy aparatu powalał na kolana... Pięknie było :)

      Delete
    2. Dla mnie ten dzień był szczególny, ponieważ po raz pierwszy ok kilku miesięcy uśmiechnęłam się. Miałam ochotę pomalować oczy i założyć ładne buty. Wyrwałam się na chwilę z wegetowania.

      Delete
    3. To dobrze! ;) Takie dni są potrzebne.

      Delete
  4. Też to przeżywałam, tyle, że dzień wcześniej :)
    Cieszę się, że była to dla Ciebie udana noc! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Najlepsza pod słońcem, w doborowym towarzystwie :)

      Delete
  5. Cieszę się, że jesteś zadowolona ;) Ja zawsze będę wspominać tylko kilka wydarzeń pod sam koniec (w sensie miło), bo cała reszta była do bani xD

    ReplyDelete
    Replies
    1. Też się tego obawiałam, z początku lekko drętwo było, ale jak się towarzystwo rozszalało.. :D

      Delete
    2. No i zacnie :d Ja do końca żywota będę twierdzić, że to wina DJ'a :D

      Delete
    3. Jak kto woli :D ja sie dowiedziałam, że zespół studniówkowy był beznadziejny... a mi sie podobało! :D

      Delete
  6. Replies
    1. Twój optymizm aż bije z tej emotki xD.

      Delete
    2. No dokładnie :D do tej pory facjatka mi się cieszy :D

      Delete
  7. Fajnie jak wszystko się udało, zawsze % leją się strumieniami i wszyscy udają, że tak naprawdę nic tam nie ma ;) Zadowolona widzę jesteś i prawidłowo :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. A właśnie, że strumieniami sie nie lały - wszystko było umiarowo :) nikt pijany nie był, nikt się nie zataczał - chyba zrozumieli powagę chwili i za to ich wielbię :)

      Delete
    2. To świetnie jeśli tak było :)

      Delete
  8. aż mi się przypomniała moja studniówka... też było pięknie, szkoda, że aż trzy lata temu... :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. czas strasznie szybko leci, mój kuzyn kończy w tym roku gimnazjum, a ja sobie przypominam siebie sprzed trzech lat - przestraszoną istotkę, i porównując ją do mnie teraz - wielka zmiana nastąpiła :)

      Delete
    2. mało powiedziane, że czas szybko leci - on zapieprzaaa jak szalony. dopiero co zaczynałam studia, a tu już połowa za mną... ech, przydałby się wehikuł czasu :P

      Delete
    3. niekoniecznie, nie chciałabym wracać nigdzie.

      Delete
  9. Mój wyjątek potwierdza jedynie regułę, że studniówki są fajne :D

    ReplyDelete
  10. tylko pozazdrościć tak udanej zabawy! ;D

    ReplyDelete
    Replies
    1. a dokładnie! każdemu życzę, żeby przeżył coś tak wspaniałego :)

      Delete
  11. Cieszę się, że wszystko wyszło po Twojej myśli, że się dobrze bawiłaś :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Też się z tego powodu niezmiernie cieszę :D

      Delete
  12. Na mojej studniówce rozwaliłam całą szybkę iPhona, naprawa sporo mnie kosztowała. Ale studniówkę wspominam miło. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. A to najważniejsze :) Ja wylałam czerwone wino na białą sukienkę, więc straty wyrównalne, chociaż dobrze, że pod koniec :)

      Delete
  13. Ehh studniowka, kiedy to bylo :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. dobrze ją wspominasz? ;)
      /wyślesz mi na e-maila adres bloga Twojego?/

      Delete
  14. Twoje butki to te czarne po lewej na zdjęciu? W każdym bądź razie - fajne są. I najważniejsze, ze dobrze się bawiłaś. Teraz masz co wspominać ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. To zdjęcie pierwsze po lewej jest ściągnięte z internetu :) Ja miałam takie chabrowe z ćwiekami na obcasie :) A dokładnie, wszyscy się w domu na mnie jak na wariatkę patrzą, że tylko gadam o tym i o tym w kółko :D

      Delete
    2. Aha... :D Wiadomo, że nie wszystkich może interesować Twoja studniówka, ale każdy tak gada jak najęty o czymś, co mu się podobało i chce powspominać :)

      Delete
  15. Ja to w ogóle myślałam, że na swoją studniówkę się spóźnię. :D Też chciałabym więcej takich imprez.

    ReplyDelete
    Replies
    1. A ja byłam półtorej godziny za wcześnie :D jedynym plusem było to, że mieliśmy swobodę w wyborze stolików :D

      Delete
  16. U mnie też było cudownie, ale bez takich szaleństw aż. Największym odpałem z mojej strony okazało się paradowanie po sali z butelką wódki, gdy DJ puścił piosenkę disco polo o tymże trunku :P Pomysł koleżanki, która była mym "kierowcą" w tamtym momencie.
    Klimat studniówkowy przeżywa się tylko raz, taki jego urok :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. U nas wszyscy przecież wiedzieli, że wódka jest, ale to była chyba taka ekscytacja, że ej, robimy coś niedozwolonego, ale nawet wychowawczyni przyszła do nas i na pożegnanie jednego wypiła :)

      Delete
    2. Zazdroszczę tego luzu, u nas coś mocniejszego weszło na stół, jak pedagodzy wybyli :)

      Delete
  17. Jej, pamiętam jak to u mnie było na studniówce :) Też było tyle zamieszania :) Może nie było idealnie, ale dobrze wspominam. Najważniejsze, że mogliśmy wszyscy spotkać się wreszcie na jednej imprezie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No dokładnie, to jest najważniejsze, żeby była dobra atmosfera, bo bez niej to nawet w najlepszej knajpie będzie do dupy :)

      Delete
  18. Ojej no i widzisz! Zwariowany dzień i noc ale jakie piękne wspomnienia ;) No i ekstra, że wszystko się udało ;*

    ReplyDelete
    Replies
    1. No, na szczęście :D kolega mnie rozbroił tym za wczesnym przyjściem, ale później jego obecność jakóś rozbroiła nerwy i wszystko przeszło fajnie! :)

      Delete
  19. Ooo, studniówka, mnie to czeka za dwa lata. Najważniejsze, że się dobrze bawiłaś.:) A jakieś wspomnienia muszą być. :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ano, pewnie, że muszą :D Genialnie było.

      Delete
  20. haha notka sama mi się opublikowała w trakcie pisania looool. nie wiem czy czytałaś wszystko, bo opublikowana notka była niepełna :D

    zakupy poprawiają kobiecie humor i to jeszcze jak :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. magia jakaś normalnie :D już doczytałam.

      totalnie! naprawdę, kiedyś po nieudanym wydarzeniu zatopiłam się w zakupach i od razu wszystkie niepowodzenia odeszły w niepamięć.

      Delete
  21. Zawsze zazdroszczę studniówkowych opowieści o długiej zabawie, bo w mojej szkole dyrekcja nie pozwala na inne miejsce studniówki niż sam budynek szkoły.

    ReplyDelete