12.1.13

Ferie part one

2013 rozpoczął się pełną parą, a ja dopiero zrozumiałam to w momencie, gdy rozpoczyna się drugi tydzień. Czołówkę mam za sobą, więc teoretycznie mniej na głowie, jednak jakoś smutno się robi, że to już za nami. Zabawy było co nie miara, chociaż skupienie było mile widziane w momencie, kiedy kamera podążała za naszymi krokami. Najbardziej krępujące było to, gdy ja coś pisałam, a kamerzysta to uwieczniał - ja wiszę schylona nad szafką, z kartką w ręku i czuję, że kamera niemal dotyka mojego ramienia. A ja nie mogę się zaśmiać! Na szczęście wszystko wyszło profesjonalnie, a śmiałam się dopiero wtedy, kiedy wisząc z ramienia kolegi, moją twarz zasłaniały włosy. Wydaje mi się, że to był pierwszy raz, kiedy klasa tak mocno się zjednoczyła. Już nawet da się przemilczeć to, że ludzie patrzyli się na nas dziwnie, kiedy maszerowaliśmy w strojach, albo ktoś śmiał się, że powinnam się przebranżowić. Ani myślę! ;)

Tymczasem rozpoczynam sobie feriowanie. Coś czuję, że nie spełnię niczego, co sobie zaplanowałam, a te dwa tygodnie miną w zastraszająco szybkim tempie. Głównym celem jest zakupienie dodatków do sukienki, gdyż studniówka tuż tuż, a ja jestem w czarnej dupie, że się tak niepoetycko wyrażę. Niestety, z butami tak to bywa w moim wypadku, że albo są za małe, albo za duże - nigdy nie na styk, więc czuję, że przejdę w związku z tym niezłą batalię. Jednak sam wyjazd zakupowy przysłania fakt, że mam w tym dniu urodziny i wybieramy się z mamuśką na Bejbi Blues. Podobno nieprzychylne ma to recenzje, jednak takie odmóżdżenie jest całkowicie na tak. W drugim tygodniu wybieram się na narty, co też jest wątpliwe w moim wypadku, gdyż znając szczęście mogę sobie coś zrobić z szanowną nóżką, a nóżka musi być zdrowa!

Ogólnie rzecz biorąc, to byłam wczoraj w teatrze na Wieczorze Kawalerskim i uśmiałam się za wsze czasy. Proces odchamianie trzeba było rozpocząć, dlatego nie żałuję wieczoru spędzonego właśnie tam. Poza tym, spacer Starym Rynkiem w Krakowie bezcenny... Tylko żyć i nie umierać! ;)

100 comments:

  1. Fajnie czytać takie pozytywy:D
    Hmm Bejbi Blues też zamierzam obejrzeć. Podejrzewam, że złe recenzje piszą ludzie, którzy biorą przesłanie na opak - mówią, że film namawia do patologii, kiedy ten (podobnie jak Galerianki) ma przed nią przestrzegać

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czasem się zdarza, że coś pozytywnego mam do powiedzenia :D
      A dokładnie, bo zamiast skupiać się na czymś innym, szukają drugiego dna... Którego w tym wypadku chyba jakoś specjalnie szukać nie trzeba.

      Delete
  2. te dwa tygodnie z całą pewnością miną bardzo szybko. Tak jest zawsze. Mimo wszystko udanych ferii :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wszystko co fajne, za szybko mija :D

      Delete
  3. Udanych ferii ;) Klasa maturalna?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie dziękuję :)

      HIP HIP HUURA, tak, niestety maturalna :(

      Delete
  4. Widziałam "Bejbi blues", i mogę przyznać, że film był dość... zaskakujący. Warto obejrzeć. Poza tym zazdroszczę tych ferii, ja dopiero od 11 lutego ;<

    ReplyDelete
    Replies
    1. Huehuehue, ja w zeszłym roku miałam ostatnia ferie! (zUa Lu, zUaa..)
      Też tak uważam, nie szkodzi mi zobaczyć ;)

      Delete
  5. Nie planuj niczego, tylko bierz z wolnego garściami! Kiedy indziej podładujesz akumulatorki? :D
    Ja tam sukienkę zakupiłam tydzień przed wielkim dniem... nie żałuję do dziś :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja w pierwszym założeniu miałam szyć. Pojechałam po materiał, ale zanim weszłam na halę, zajrzałam do galerii handlowej.... i tam, w pierwszym sklepie z kolei ujrzałam moją wymarzoną, przymierzyłam.. i jest :D Teraz tylko coś chabrowego znaleźć, to będę w siódmym niebie ;)
      Jedyne, czego sobie nie odmówię, w ciągu tych dwóch tygodni to SPANIE. Bo ja tak kooocham spać (:

      Delete
    2. Ja z kolei nabiegałam się jako ta głupia, bo w pierwszym założeniu miałam sobie studniówkę odpuścić. Zapasy się już mocno przetrzebiły i zjeździłam kilka galerii w poszukiwaniach. Efekt końcowy okazał się nad wyraz pozytywny :)
      Spać nie bardzo lubię, ale teraz przestawił mi się rytm dobowy - w nocy dolegliwości są najsilniejsze - więc zasypiam nad ranem, budząc się wczesnym popołudniem :P

      Delete
    3. Ja się tak przed swoją imprezą osiemnastkową nalatałam - dajże spokój, nie mogłam żadnej kiecki kupić, bo wszystkie były za wielkie, a skończyło się na tym, że zdobyłam ją w sklepie, do którego ot tak przez przypadek weszłam :) ja też jestem zadowolona z efektów - buty takie, jakie sobie wymarzyłam, chabrowe z ćwiekami :) teraz tylko nauczyć się chodzić...
      dzisiaj jest taki strasznie przymulasty dzień, wstałam o 11, a tu mi się w cholerę spać chce...

      Delete
    4. Widać, nie ma jednej recepty na udane zakupy - wszystko zależy od okoliczności :)
      Mam podobnie, a nauka ciężko do głowy wchodzi :P

      Delete
    5. I pewnie od humoru ;) Bo jak idziesz z podejściem, że nic nie znajdziesz, to tak będzie :)

      Delete
  6. Im dokładniejsze plany, tym większa szansa, że po drodze się coś rozsypie - a chyba wystarczy nam sypiący się z nieba śnieg, prawda? ^^.
    Życzę miłego, nie wymagającego zbyt dużej ilości myślenia, wypoczynku. I znalezienia idealnych studniówkowych dodatków ;).

    ReplyDelete
    Replies
    1. To już wiem z autopsji, że zawsze jest odwrotnie do tego, co sobie wcześniej zamierzyłam. No pewnie, że wystarczy, na to czekałam! :D
      Nie dziękuję! ;) Mam nadzieję, że zanim jeszcze mnie trafi nerwica, że niczego tu nie mogę znaleźć, to jednak coś wpadnie mi w oko ;)

      Delete
  7. Po prostu czas spędzasz idealnie :D i dobrze tak trzymaj :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Podejrzewam, że nikt mnie z łóżka siłą nie wyciągnie ;)

      Delete
    2. Już wczoraj, nastawiłam budzik na dziewiątą...
      ... a zwlekłam się po jedenastej. Złe łóżko :D

      Delete
  8. my na czołówce paradowaliśmy w piżamach po szkole :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. a ja w kitlu białym, jako pielęgniarka... w szkole wszyscy patrzyli na mnie jak na wariatkę, a jak szłam korytarzem szpitala, gdzie to nagrywaliśmy, to ludzie w poczekalni mieli uciechę... :D

      Delete
    2. dokładnie takie powinny być wspomnienia z czołówki ;D

      Delete
    3. też tak sądzę :D śmiechu co nie miara, zabawy, nawet nauczyciele nie byli źli, że nie mamy jakichkolwiek lekcji, a wychowawczyni z uśmiechem na twarzy przełożyła sprawdzian... szał :D

      Delete
    4. nasza nawet uczestniczyła w czołówce :D

      Delete
    5. nasza też :D z przejęciem wypytywała się, jaką będzie miała role i czy sobie z tym poradzi :D
      świetnie jej poszło xD

      Delete
    6. najważniejsze, że wszystko nagrane, teraz tylko studniówka ;)

      Delete
    7. Tak :D ale w wysokich butach różnie może wyjść xD

      Delete
    8. to nie ćwiczyłaś w wysokich butach? :D

      Delete
    9. nie! :D po domu chodzę jedynie i ćwiczę kroki jednocześnie starając się nie wypieprzyć :D

      Delete
    10. u nas była próba "na obcasach" :D

      Delete
  9. zazdroszczę studniówki, chociaż moja była najgorszą imprezą w moim życiu. a co do butów, zgadzam się, żeby wybrać odpowiednie, trzeba mieć dużo cierpliwości.

    ReplyDelete
    Replies
    1. aż tak źle było? mam nadzieję, że u mnie będzie fajnie, choć nie chcę zapeszać :) no masakra, ja z tym naprawdę najgorzej mam. nawet jak są dobre, to na szerokość mi noga wyskakuje, albo są ładne, tyle że niewygodne... zwariować idzie.

      Delete
  10. Replies
    1. Chcesz? :D Zapraszam do mnie :D

      Delete
    2. Gdyby to takie proste było :P

      Delete
    3. A egzaminy zdadzą się same!

      Delete
  11. No popatrz ja mam ferie dopiero 11 lutego, ale potem będę miała labe, a ty będziesz zapylać do szkoły ;p

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tam, oj tam :D
      Cieszę się tym, co jest XD

      Delete
  12. ej, jako rodowita krakuska czuję się w obowiązku zaprotestować: u nas nie ma starówki! starówka to jest w Warszawie, my mamy stare miasto najwyżej ;p
    a 'Wieczór kawalerski" też mi się bardzo podobał :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. ej no, rzeczywiście błąd się wkradł, już poprawiam :P
      boski był! :D tylko teraz grał mąż Walachowej jako Tomasz i za Maurycego taki bożeboże śliczny chłopak :3

      Delete
    2. no! teraz jestem usatysfakcjonowana :D
      wszystkie komedie Bagateli są świetne :)

      Delete
    3. gdyby bilety były nieco tańsze, z chęcią bym się jeszcze raz wybrała :D

      Delete
    4. ja zawsze kupuję bilety na balkonie, ulgowe są po 40 złotych to jeszcze do przeżycia;) co prawda trochę gorzej widać, ale nie da się mieć wszystkiego, a jako studentka muszę oszczędzać :P

      Delete
  13. Replies
    1. Tak jakoś niezauważenie, dopiero pierwszy września był, a teraz... :D

      Delete
    2. ... a czasu do studniówki ubywa :)

      Delete
    3. Jezu, ja chcę studniówkę *.*

      Delete
    4. ciekawa jestem jak to wyjdzie wszystko :)

      Delete
    5. Zapewne nie tak, jak planowaliście... zawsze wychodzi o niebo lepiej ;D

      Delete
  14. U mnie czołówka to było jedynie sfilmowanie nas w klasie ...
    Też bym chciała ferie, a mam tylko jakąś pieprzoną przerwę międzysemestralną po sesji, która trwa chyba 10 dni.. ale jak czegoś nie zdam, to wtedy jest poprawka ;o

    Buty znajdziesz, tylko niestety trzeba się namęczyć. Też mam zawsze z tym problem ;/ Opowiedz potem jaki ten film :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Straszne zamieszanie z tymi butami! Ja nie wiem, jak oni je produkują. Powinny trafiać do wszystkich, nawet tych najszczuplejszych (gdyby to zależało ode mnie...) a nie, że ja więcej się nawkurzam, niż coś konkretnego znajdę.

      Ja myślałam, że u mnie też się tak skończy, bo jeden lepszy od drugiego, tak wszyscy konkurowali, ale jakis cud się stał. Oj, zdasz wszystko i będziesz miałą wolne :D

      Delete
    2. Ja pamiętam jak kupowałam na studniówkę szpilki, ło jeja. Jeszcze wymieniałam, bo się w domu okazało, że dłużej niż 5 minut w nich nie pochodzę. A potem musiałam w Krk szukać, bo u siebie niczego nie znalazłam odpowiedniego. A te, które w końcu kupiłam i tak są porażką :o

      Mam nadzieję, że pozdaję. Ale boję się.

      Delete
    3. Ja mam dwie pary w domu, więc się pocieszam, że jak niczego nie znajdę, to jedne z tych włożę. No ale ocyzwiście mam wygórowane marzenia więc czuję, że się niesamowicie zawiodę w środę :P

      Delete
    4. Wręcz odwrotnie :D kupiłam takie, jakie chciałam, w drugim chyba sklepie, który odwiedziłam :D

      Delete
    5. Gratuluję! Kurcze, ale szczęście miałaś ;)

      Delete
  15. Ferio, szkoda, że nie masz wolnego gdzieś w lutym po mojej sesji, bo przyjemnie byłoby Cię gdzieś wyciągnąć na kawę, ale przynajmniej mogę mieć nadzieję, że będziesz się dobrze bawić.
    Buziaki!

    ReplyDelete
    Replies
    1. wiesz, ja w tym tyg będę w Krakowie jak co ;d

      Delete
  16. Też mam nieco opóźniony zapłon, jeśli chodzi o nowy rok. Mi nie robi różnicy, czy jest 2012, czy 2013. Czasami wydaje mi się, że wciąż tkwię w 2011 i ten nie chce mnie puścić. Ja też zaczęłam ferie, miłej zabawy :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja na szczęście o 2011 juz nie pamiętam, nie działo się w nim nic szczególnego, co bym mogła zapamiętać, a mam nadzieję, że 2013 coś dobrego ze sobą przyniesie :)

      Delete
  17. Oczywiście życzę, aby wszystkie plany wypaliły, chociaż ja zawsze w swoje ferie nie robiłam nic xD Jedyne co mi się udało zorganizować w ferie w maturalnej klasie, to impreza w środku tygodnia, a z nauki... nic :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. dajże spokój, ja pewnie też przez pierwszą połowę sie przelenię, a drugą spędzę w górach i tak mi miną piękne dwa tygodnie :P
      nauka? ja tylko jutro mam jeszcze angielski i matmę (grrrrrrr!) a tak to dupa, ferie są od odpoczywania kurde xD

      Delete
  18. Kupowanie butów to tragedia, ale mam nadzieję, że dasz radę :) A z tym planowaniem to raczej zawsze nic nie wychodzi. Również miałam plany, a tu już wiem, że nici z tego.
    Nie oglądałam Bejbi Blues, ale z chęcią bym poszła :) Także słyszałam o nieprzychylnych opiniach, ale to zależy co dla kogo :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. O dziwo, dzisiaj poszło nam bardzo fajnie, bo w drugim sklepie upatrzyłam buty, były idealne, dałam kasjerce do przechowania, obleciałam wszystkie inne i końcowo się po nie wróciłam, więc jestem zadowolona :)
      Ja mam plan lekturę przeczytać do przyszłego tygodnia :D bo później to wyjeżdżam i już sobei nie chce mącić XD
      Dziwny film, ale polecam. :)

      Delete
  19. Ja za butami na półmetek chodzę już od miesiąca. I czas ucieka, a butów jak nie było.. tak nie ma :<

    Ps: uwielbiam Twój nowy wygląd tu <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. KUPIŁAM, KUPIŁAM! I jestem mega zadowolona, bo udało mi się to w drugim sklepie zdobyć i jeszcze dokładnie takie, o jakich marzyłam!

      dziękuję :*

      Delete
    2. O nie :< tak bardzo Ci zazdroszczę. Ja zacznę od poniedziałku gonitwę. Cholerka, oby i na mnie się coś znalazło.

      Delete
    3. Na pewno coś znajdziesz, tak czuję :D

      Delete
    4. Dobra, wierzę w twe węchowe zdolności :D

      Delete
  20. Mam z butami ten sam problem... i co się z tym wiąże ze studniówką też -.-
    Miłego feriowania ;D Gdzie tam moje ferie...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Studniówka nie jest żadnym problemem, raczej przyjemnością! :D
      a buty kupione takie, o jakich marzyłam :)
      dziękuję :D

      Delete
    2. Szczęściara ;D
      No cóż, moje wymarzone miały rozmiar 36, a ja mam nogę yeti 39.

      Delete
    3. a ja trafiłam na wymarzone chabrowe szpileczki, w dodatku z ćwiekami! :D teraz muszę jeszcze ogarnąć, jak się w nich poruszać... :D

      Delete
    4. W tym chyba największy problem ;D

      Coś o Tobie u mnie oraz nominacja :)

      Delete
    5. Łażę w nich po domu i wszyscy mi się śmieją - nie rozumiem ich! :D A mama oczywiście fuka, ze nieco za wysokie... ale co tam :D

      Delete
  21. A ja potrzebuję butów na półmetek! I znając życie, kupię jakieś niewygodne, które nie będą mi się podobać i to tylko po to, 'żeby były' i żeby przebrać je po godzinie na baleriny. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie martw się! ;) Ja znalazłam prawie od razu, co uważam za cud, więc ty też znajdziesz bez problemu :D

      Delete
    2. Czyli na studniówkę jesteś już gotowa? :D

      Delete
    3. Nawet sobie podwiązeczkę słitaśną kupiłam, studniówko, nadchodź :D
      (albo i nie, bo wtedy się skończą ferie :C ) :D

      Delete
  22. Powiem Ci, że ja swoją studniówkę miałam tydzień temu - cholera ! chciałabym jeszcze raz iść <3 jeju było niesamowicie ! chciałabym to powtórzyć ^^ ja już w połowie ferii tak jak i Ty ^^ mi się nudzi cholernie przez ferie, miałam jechać do Krakowa na shopping, ale oczywiście ostatnim wypad spowodował, że jest totalnie spłukana ^^

    ReplyDelete
    Replies
    1. wychodzenie na zakupy powinno być stanowczo zabronione! :P jak zwykle wydałam za dużo kasy, no ale czego się nie zrobi, żeby w ten ważny wieczór świecić? :D

      Delete
  23. i udało Ci się buty kupić? ;> mam nadzieję, że tak! ale zakupy... tez bym poszła, ale znajac mnie wejdę do empiku i zmaiast spodni/bluzek/koszuli/czegokolwiek do ubrania wyjdę z płytami i biografiami, a potem będe płakać, ze taka ładna koszula, a u mnie w portfelu pustki... ;D


    ale ładnie tutaj u Ciebie *.*

    ReplyDelete
    Replies
    1. chabrowe z ćwiekami... GENIALNE! <3

      dlatego ja omijałam Empik szerokim łukiem, i dopiero gdy zdobyłam buty i płaszcz, stwierdziłam, że teraz czas dla mnie :D

      a dziękuję :D

      Delete
  24. WYdaje mi się, że Twoje województwo ma za wcześnie ferie. Ja (gdybym chodziła do szkoły) nie zdążyłabym się zmęczyć po przerwie świątecznej :p

    ReplyDelete
    Replies
    1. E tam, dla mnie każda chwila na odpoczynek od szkoły jest dobra :P

      Delete
  25. Miałam identyczny problem z butami. Na szczęście znalazłam odpowiednie parę dni przed studniówką. Cudowną zabawę masz przed sobą, aż zazdroszczę. Chciałabym swoją studniówkę przeżyć raz jeszcze. :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja też już znalazłam, na szczęście. Nie mogę się tego wszystkiego doczekać, choć gdzieś tam we mnie czyha obawa, jak to wszystko będzie wyglądać :D

      Delete