7.1.13

Obojętność górą!


Nigdy nie myślałam, że będę chciała jak najszybciej zakończyć tą błazenadę pod tytułem: maturalna klasa. Samo w sobie już brzmi okropnie, a gdy dojdą do tego wszystkie konsekwencje z miana maturzysty, wychodzi mieszanka wybuchowa. Co dziwne, okazuje się też, że ludzie, których myślałam, że znam, wyjawiają coraz to dziwniejsze cechy, na "widok" których robi mi się już niedobrze. (nie z powodu, że brzydkie to to, czy śmierdzi, czy coś). Wydaje mi sie jednocześnie, że część mózgu odpowiadająca za myślenie, racjonalne myślenie, w większości wypadków, u niektórych ludzi, gdzieś zaginęła, lub w ogóle nigdy nie miała prawa bytu. Jeżeli to drugie, to dziwne, że dopiero teraz to zauważyłam, ale...
Po prostu nienawidzę obojętności. Mogę znieść chamstwo, hipokryzję, ale obojętności po prostu nie toleruję. Nerwów dostaję jak widzę, że staram się o coś dla obopólnego dobra, dla mnie i dla kilku osób ze mną związanych, a nie usłyszę nawet pieprzonego 'dziękuję' tylko stek wyrzutów, że to źle, tamto niedobrze. U licha, to nie lepiej samemu dupę ogarnąć i zacząć działać, skoro ja robię źle? Takie kurwa trudne? Nawet sprawa ogranej czołówki... Wszyscy chcą brać udział, wszyscy mają pomysły, ale jak przyjdzie do realizacji, to wszyscy wściubiają nos w książki i ich nie interesuje. Przychodzą na gotowe, i jest źle. A ja latam, załatwiam miejsce, stroje, muzykę, pozwolenia... A osoba przyjdzie, nie kiwnie paluchem, a będzie miała pretensje do mnie, że robię to nieodpowiednio. No cóż, skończyła się era miłej Lu, która przymykała oko na wszystko i wszystkich, żeby z nikim nie zadrzeć. Niech się dzieje co się chce, wedle mojej matuli, która powiedziała, że „dwa i pół roku wytrzymałaś, trzy miesiące też wytrzymasz” koniec z pobłażaniem. Poradzę sobie i sama, nawet jeśli ta osoba się odwróci, bo zwróciłam jej uwagę. Dość mam tego, że czego nie zrobię i tak jest źle, a ta, która przychodzi na gotowe nie dość, że ma wszystko pod nos podstawione, łącznie z lataniem po dyrektorach, co by nas wpuścili czy strojach, żeby ludzko wyglądać (i wiarygodnie przede wszystkim) ma mi za złe, że robię to tak, a nie inaczej. CO SIĘ Z LUDŹMI DZIEJE, U LICHA? Czy ja wiele wymagam? Proste pytanie, pomóc coś?  i już lepiej. Ale nie... Lepiej siedzieć na dupsku i mieć żal do świata. POZDRAWIAM SERDECZNIE. 

Jak widać wystarczy kilka godzin, żeby Lu doprowadzić do nerwicy. Wedle obrazka z Meredith, nienawidzę ludzi, a że oni nienawidzą mnie, to już inna działka. Nerwy starałam się dzisiaj trzymać na wodzy, ale następnym razem za siebie nie ręczę. I to chyba będzie w pełni zrozumiałe. Wolę działać sama, niż komuś dogadzać, bo dupy ruszyć się nie chce. Tymczasem, chciałam się pochwalić zakupem sukienki studniówkowej, bielutkiej koronkowej. No i cóż, ferie, nadchodźcie! ;)

43 comments:

  1. Twoja klasa musiała cię porządnie zdenerwować... Cóż, tak już jest. Wszyscy zawsze mają świetne pomysły, a jak przychodzi co do czego, siedzą cicho. Najgorzej jest jednak, kiedy zgadzają się z twoim pomysłem, a kiedy już go zrealizujesz, krytykują, że wszystko nie tak.
    Ludzi nigdy nie zadowolisz.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nawet nie klasa, bo nie jestem przewodniczącą, a ona to koordynuje. Jesteśmy podzieleni na kilka małych grupek i tak się stało, że Ci z "mojej" jakoś nie przejawiają chęci współpracy, a wszystko chcieliby mieć na tacy podane. Okej, może ja to po części po znajomości załatwiłam, ale ludzie, trudno tak jest spytać o to, czy nie pomóc w czymś? A tu wychodzi, że nie dość, ze załatwiłam, to przecież ŹLE to zrobiłam... Ręce opadają.

      Delete
    2. Tak to już z ludźmi jest... Ja nie mieszam się raczej w sprawy organizacyjne, ale przynajmniej umiem docenić, że ktoś się postarał i załatwił. :)
      Głowa do góry, wszystko jakoś się uda. :D

      Delete
    3. Ja bym się nie mieszała, ale okazało się, że znam osobę, która by nam pomogła... Czemu więc nie skorzystać? No i rozumiem, że z racji tego odpowiedzialność padła na mnie, no ale przyzwoitość wymagałaby chyba tego i owego :)
      No ba :D jutro wielki dzień :D

      Delete
    4. No, nawet szybko poszło :D

      Delete
    5. Więcej przygotowań, a pół godzinki i nakręcone, dzisiaj godzinka i po sprawie :D

      Delete
  2. Ja swoją klasę zdążyłam tak znienawidzić, że się od niej absolutnie odcięłam i utrzymuję kontakt tylko z dwoma/trzema osobami.
    Tak mi dobrze.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Najgorsze jest to, że tak się zachowują osoby,z którymi trzymałam do tej pory. A nerwy już na włosku się trzymają.

      Delete
  3. Słońce ty się tak nie stresuj bo Ci się zmarszczki szybciej na twarzy pojawią i zniszczysz sobie urodą. A przecież książę już się zbliża, dlatego ty się oszczędzaj.

    A tak serio serio, to nie ma co się idiotami przejmować. Olej to wszystko, NO STRESS! I do przodu, a jak komuś się nie podoba to niech zrobi lepiej - proste i logiczne.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chyba tak zrobię, bo co ja się będę innymi przejmowała? Jak dzisiaj powiedziałam, że coś, co miało być tylko dla mnie, a koleżanka (ta, co dupska nie ruszyła), chciała to dla siebie dam innej koleżance, to spytała mi się dlaczego. I odpowiedziałam. I jeżeli się nie będzie odzywać - DAM RADĘ KURDE.

      Wyczekuję na księciunia, a one niech się bujają. Jak taka mądra, to niech sama coś zrobi... a nie z pyskiem do mnie.

      Delete
    2. Niewyparzone mordki mają i tyle, nie ma co się przejmować ;)
      Dasz radę, bo silna i mądra dziewczyna z Ciebie ;*

      Delete
    3. Już się z tego śmieję, ale w tamtym momencie miałam ochotę komuś coś mocniejszego powiedzieć :D
      Oj bez przesady, ale dziękuję :*

      Delete
    4. Bo emocje opadły, ale w danej chwili zazwyczaj tak jest, że się wściekamy i mamy ochotę coś rozwalić ^^ Trzeba się nauczyć panować nad nerwami. A ja tak gadam, a sama nerwus jestem :P

      Nie przesadzam ani troszeczkę ;*

      Delete
  4. tak już jest kiedy ludzie człowieka dobrego i miłego Ci nie docenią! :) ale ważne że Ty sama siebie doceniasz bo jesteś cudowna i wyjątkowa! :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. niech mnie pocałują, nie powiem gdzie! :)
      ja swoje zrobiłam, zobaczymy, jak one się popiszą. wiem jedno - z ich 'usług' i pomocy chyba nie skorzystam. choć to i tak za duży wysiłęk :D

      Delete
  5. Nienawidzę tego, gdy coś robię i dostaję przytyki, że robię źle. Skoro ktoś inny zrobi to lepiej, dlaczego się za to nie weźmie? A gdy już coś robię dobrze, to nawet zwykłego "dziękuję". Chociaż to słowo jest za trudne... mnie wystarczy, że moja praca została zauważona, bo znając życie wiem, że to i tak dużo.
    Z problemem najlepiej się przespać, jutro będziesz miała lepszy humor :)
    Cieszę się razem z Tobą, że znalazłaś odpowiednią sukienkę! :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. "Dziękuję"? Pomarzyć można. Bo przecież to nic, że ja czekając na dyrektora miałam stan przedzawałowy, bo tak się bałam tego, że się nie zgodzi i będzie trzeba inaczej kombinować. Dumna, że się udało, wracam do szkoły i co? Nawet nie spyta się nikt, czy się udało. A o dziękuję to już w ogóle mogę zapomnieć. Bo ja jestem instytucja charytatywna, która będzie wspierać każego idiotę, któremu nie chce się samamu działać ;)

      Ależ oczywiście, że dziś lepszy. Nie owijałam w bawełnę tylko powiedziałam, że zaangażowanie nikomu nie zaszkodziło. I, wow, podziałało. Choć oczywiście nadal źle robię, podobno :)

      Delete
  6. mama ma rację, trzy miesiące ci zostały, a potem możesz więcej tych ludzi nie oglądać, więc nie ma się czym przejmować, należy olać sikiem prostym ;)
    inna sprawa, że doskonale znam to uczucie wkurwienia, gdy ktoś cię krytykuje, a sam dupska nie ruszy, bo by mu korona z głowy spadła -.-

    ReplyDelete
    Replies
    1. to jest najgorsze. przecież ja nie wymagam wiele, spytać się wystarczy, czy pomóc coś, czy co. a tu ja przyjdę, porozmawiam, załatwię, a ona do mnie, że ona by to zrobiła inaczej. TO DLACZEGO TEGO NIE ZROBIŁA? dzisiaj, znów nikt pomóc nei chciał, to powiedziałam prosto, że dupę ruszy, nic się nie stanie. i obraza... -.-

      to jest najlepsze wyjście, aczkolwiek nadchodzi moment, kiedy już się tego po dziurki w nosie ma :)

      Delete
    2. ja w takich sytuacjach zawsze pytam właśnie: 'no to dlaczego nie zrobiłaś sama?' i mam ubaw z kiepskich wykrętów ^^
      ferie masz już za trzy dni, ciesz się nimi, bo to ostatnie takie ^^

      Delete
    3. oj wczoraj to ja się uśmiałam w żywe oczy ^^ nie wiedziałam, że można aż tak nie potrafić kłamać ^^

      Delete
    4. no widzisz :D zawsze można sobie znaleźć powód do śmiechu :P

      Delete
  7. Skoro nikt Ci nic nie chce pomóc i musisz latać za wszystkim sama, to ludzie mogli chociaż tego nie komentować, że coś robisz źle. Robisz tak, jak chcesz i uważasz, a jeśli oni nie ruszyli palcem, to po co się wtrącają?
    I pomyśl sobie, że faktycznie zostały wam tylko te 3-4 miesiące. Później być może niektórych osób nigdy nie spotkasz i nie będziesz musiała się na nich więcej denerwować :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No dokładnie. Też nie mam pojęcia. Ja staram się być cicho, jeżeli czegoś nie robię, bo mi się nie chce. Przyznaję się wtedy bez bicia - zróbcie sami, bo ja tego robić nie chcę. Ale jak odwalą czarną robotę, to mówię: dobra robota, nawet jeśli coś mi tam nie pasuje. Bo liczy się fakt, że ja poprosiłam, że nie chcę i jakoś nikt mi z tego powodu wyrzutów nie robi. Idiots, idiots everywhere :)
      Jakieś pocieszenie zawsze jest, choć też za niektórymi z pewnością będę tęsknić. Ale to dopiero życie zweryfikuje, z kim będę się spotykała częściej, a z kim w ogóle :)

      Delete
    2. Mam tak samo. Ale jeśli totalnie nic nie robię, to mi trochę głupio i jednak staram się coś zrobić choćby w minimalnym stopniu :) Ale wiesz, ze są różni ludzie.
      Wiadomo, ze nie da się nie lubić wszystkich, ale później będziesz mogła wybierać, z kim chcesz się zobaczyć. Nie będzie to spotkanie z przymusu, jak to jest na co dzień w szkole :P

      Delete
    3. Ano, bardzo różni. Jedni do rany przyłóż, a drudzy wręcz na odwrót. No i co, ja ich siłą zmieniać nie będę.
      Jakieś pocieszenie jest :D

      Delete
    4. Ludzie powinni chcieć się zmieniać sami z siebie, a jeśli tego nie robią, to znaczy, że nic im w nich samych nie przeszkadza. Dlatego my nie powinniśmy się z reguły mieszać w życie innych :) Ale możemy coś delikatnie pomóc czy zasugerować.

      Delete
  8. ludzie są beznadziejni... już jakiś czas temu się oderwałam, ale jak to będzie kiedy znajdę pracę? może znów trafię na bandę matołów albo upowierzchowionych egoistów:D

    ReplyDelete
    Replies
    1. To jest wysoce prawdopodobne, bo wydaje mi się, że coraz więcej takich ludziów po ziemi chodzi. God, why?! :D

      Delete
    2. to chyba taka spaczona generacja...
      :D

      Delete
  9. cóż... taka już chyba nasza ludzka natura, że cokolwiek się nie zrobi, to źle. ja też wolę załatwiać wszystko sama, po swojemu, niż wysłuchiwać komentarzy ludzi, którzy nawet by się za coś nie zabrali z czystego lenistwa. najważniejsze to nie dać się sprowokować takim zachowaniom. trzymam kciuki za dobrą organizację :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. no i w takim razie ja też robiłam po swojemu, bo jak się inni nie podejmują zadania, to niech nie wtrącają się przynajmniej. a tu ja staram się najlepiej, PO SWOJEMU, bo co się będę prosić o pomoc - i jest źle. pięęknie :D

      Delete
  10. Ludzie potrafią być tak beznadziejni, że aż żal się robi... Ale cóż, nie zmieni się naszej natury. Nie można jednak dawać sobą pomiatać - jak coś się nam nie podoba, należy to powiedzieć, a nie dusić w sobie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pomiatać pewnie że nie, ale z takimi ludźmi nawet sie nie da na kompromis nie da pójść, bo uważają, że to co ich najlepsze.

      Delete
  11. Bądź twarda, bo inaczej wejdą Ci na głowę... znaczy się, już weszli.

    ReplyDelete
    Replies
    1. I wchodzą nadal - zwariować idzie :)

      Delete
    2. Kopa w rzyć zasadź! ;D

      Delete
  12. ja się już w sumie przyzwyczaiłam do tego, że mimo że ludzie nic nie robią to będą narzekać. Przy każdej niespodziance urodzinowej jaką ogarniałam tak było. Ja robiłam większość rzeczy, a ludziom było ciężko przynieść na czas pieniądze na składkę. Z projektem gimnazjalnym też tak było. Wszyscy wszystko mieli w dupie, a ja z koleżankami siedziałyśmy do wieczora w szkole, żeby wszystko przygotować. Taka już niestety natura ludzka ;/

    pozdrawiam :)

    ReplyDelete
  13. Świetny blog . :)
    Zapraszam : http://modowyszpital.blogspot.com/ .

    ReplyDelete