27.9.12

"This time you're flying on"

Za mało doby w dniu, za mało herbaty w kubku, za mało jesieni w jesieni, za mało wszystkiego mi. Ale cieszę się, bo pomimo obskurnej pogody, dzięki której przemarzłam dzisiaj do szpiku kości (bo u licha skąd mogłam wiedzieć, że piękne słońce przerodzi się w ulewę?), jakoś się tak cieszę z wszystkiego wokół mnie. Powoli dociera do mnie, że matura zbliża się nieubłaganie (tak, oddanie deklaracji maturalnej zmusza mnie do takich rozmyślań), ale skoro matura, to i studniówka! Otóż to, data ustalona, klub ustalony... Ludzie, szaleję, bo załatwiłam sobie partnera! Okej, załatwiłam to niezbyt pochlebne stwierdzenie, jednak... No po prostu nie idę z kijem od miotły (huehue, jaka radość w rodzinie była, jak się dowiedzieli, że Córa sama nie pójdzie!). Kosmetyczka i fryzjer umówieni, więc teraz szaleję za sukienkami... Aż oczy mnie od tego bolą, w pozytywnym znaczeniu słowa, bo przecież wszystko jest takie piękne! Żeby tak pięknie słodko i uroczo nie było, to zdałam sobie sprawę, że dorosłość wkroczyła w nasze życie pełnym krokiem - samodzielne podejmowanie decyzji, coraz częstsze rozmowy o studiach, o samochodach, prawie jazdy... To wszystko leci tak szybko.

144 comments:

  1. jakie przedmioty wybrałaś na maturze? :-)
    dobrze, że zawracasz sobie głowę studniówką i tymi wszystkimi miłymi pierdółkami, zamiast katować się przedmaturalnym stresem :d tak trzymaj :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na humanie jestem, więc znowu jakiś wielkiego pola do popisu nie mam, ale zdecydowałam się (oprócz podstawowych) na angielski i polski rozszerzony + wos. No pewnie, trzeba sobie myśli zajmować, bo jakbym myślała o maturze z taką częstotliwością, jak nauczyciele, to prędzej bym w wariatkowie wylądowała :D A tak to non stop przeglądam strony szafiarskie szukając tego jedynego kroju ale wszyyystko mi się podoba :D mam zamiar, dziękuję :*

      Delete
    2. rozszerzone języki na pewno Ci się przydadzą, bo w rekrutacji na studia są bardzo wysoko punktowane.
      pamiętam, że kiedy ja przystępowałam do matury, rzeczywiście, nauczyciele bardziej się stresowali niż my sami. w sumie trochę ich rozumiem, w końcu na ich barkach ciąży obowiązek przygotowania i średnia wyniku świadczy o ich skuteczności i zaangażowaniu.
      wpadło Ci już coś w oko? :-)

      Delete
    3. Jak patrzyłam na rekrutację na uczelni, na której mi zależy i na kierunkach tych, co chcę, to pisze, że nie podają przedmitów ściśle do zdawania, bo idą nam na rękę, ale jakbym chciała isć na filologię angielską, to z ustnej z tego języka przynajmniej 50%, a z moim talentem do nerwów, to mogę zapomnieć języka w gębie xD

      Nie no, ja w sumie też to rozumiem, ale niech zrozumieją, że im częściej oni nam o tym trują, to my się bardziej zniechęcamy ;)

      Na tą chwilę myślę jednocześnie o czymś koronkowym, ale też marzy mi się taka z wąską górą a w biodrach żeby się takim tiulem rozchodziło, więc duża rozbieżność ;)

      Delete
    4. eee tam, pamiętaj, że w komisji siedzą nauczyciele z Twojej szkoły, więc oni pewnie stworzą przyjazną atmosferę, żeby was nie stresować :-) jeszcze nie spotkałam się z opinią, żeby jakakolwiek ustna matura była dla kogoś jakimś koszmarnym przeżyciem, więc na pewno będzie ok :-) a 50% na pewno zdobędziesz!
      oni specjalnie tak tych biednych uczniów torturują w myśl zasady, że lekki stres wzmaga motywację i przyspiesza procesy kojarzeniowe :d

      Delete
    5. jest szansa (jeszcze odnośnie komisji), że usiądzie w niej pani do której na dodatkowe lekcje uczęszczam, więc to byłby już fart że hej :D no mam nadzieję, już tyle tych arkuszów przerobiłam, że głowa mała :D

      Oj, ja już niektórych bym trzepnęła za to gadanie, bo ile można?

      Delete
  2. Łomatko. Tyś już umówiła kosmetyczkę i fryzjerkę? Czy to znaczy, że ja tez powinnam? Aż takie długie terminy?

    Matura, matura, matura - rzygam tym słowem, ale nie przejmuję się zbytnio. W końcu jest 5 lat na poprawki.

    W mojej rodzinie też wszyscy szaleją ze szczęścia, bo niedawno przyprowadziłam chłopaka. Wszyscy zwątpili, że kiedykolwiek znów to zrobię, po prawie dwóch latach bycia samą jak palec. A i On im bardzo do gustu przypadł.

    Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. W mojej okolicy na dobrą sprawę jest tylko jedna dobra fryzjerka, do której zapewne wszystkie panie się udadzą, a że zależy mi na wybranej godzinie, to wolałam mieć to z głowy :D A jak fryzjerka, to od razu kosmetyczkę, żeby wszystko po sobie było i teraz chociaż jedną sprawę mam z głowy.

      Oj, jakoś te poprawki mnie nie radują, bo chciałabym wszystko zdać za pierwszym razem, jeżeli uda mi się to z matmy - będę wniebowzięta.

      A u mnie chodzi o to, że to nie jest mój chłopak - zagadałam po prostu do kolegi z klasy, co byśmy nie szli razem, bo i poloneza zatańczyć i w ogóle mieć z kim potańczyć ogólnie. No i się zgodził, z czego jestem wniebowzięta ;) A to dobrze, że przypadł - najgorszą rzeczą jest to, że rodzice nie akceptują partnera córki (a zwykle to chyba Tatusiowie tak mają :D).

      Pozdrawiam!

      A czy mogłabyś mi wysłać na e-maila adres Twojego bloga, ponieważ jest zastrzeżony w profilu? Z góry dzięki ;))

      Delete
  3. Ja miałam w głowie jedynie prawko i studniówkę ^^ Zamiast się przejmować maturą, haha. Ale .. dałam radę, ogarnęłam się, na studia dzienne dostałam, więc nie jest źle ^^

    też miałam problem ze znalezieniem partnera, ale to dlatego, że wysoka jestem a wszyscy koledzy niscy -_- a jeszcze chciałam moje 8cm szpilki założyć :P Na szczęście się udało, bo już planowałam ukraść siostrze męża, haha.

    ReplyDelete
    Replies
    1. No, ja też mam prawko, ale jestem wkurzona, bo mam dopiero połowę wyjeżdżonych godzin, a i chęci do jeżdżenia w ciągu tygodnia malutko, a w weekendy jeszcze mniej. A pasowałoby się wziąć w garść i mieć to za sobą!

      Ja w sumie najbardziej boję się matmy - jeżeli ją zdam, będę z siebie dumna. To nie tak, że nie lubię jej, czy nie umiem, po prostu niektóre działy mi nie podchodzą i niezależnei do tego, jak bym się starała, to i tak mi nie wchodzi.

      Mój problem co do partnera wynika z tego, że mało co utrzymuję kontakt z facetami. W klasie mam dziesięcioro chłopaków, z czego ośmioro z nich są bardziej zamkniętą grupką, i tak na dobrą sprawę chyba w ciągu dwóch lat nie zamieniliśmy ani słowa... No, mniejsza. Nie wiedziałam, gdzie mam szukać, już się zastanawiałam nad gimnazjalnymi kolegami, ci jednak trochę niedorozwinięci (oczywiście w przenośni). No i pewnego dnia pomyślałam, że co mi szkodzi spytać? Wprawdzie miałam opcję przyszywanego kuzyna, ten jednak ma dziewczynę... Ale Kolega się zgodził więc jeden problem z głowy :D

      Delete
    2. Ja się wystraszyłam w zeszłym roku tych niby nowych przepisów, a wcale ich nie wprowadzili tak szybko -_- Jednak dzięki tym obawom spięłam dupkę i w 1,5 miesiąca wszystko załatwiłam ^^

      Też najbardziej bałam się matmy, na dodatek miałam nauczycielkę, która była STRASZNA. Cały czas nam tylko jedynki wpisywała, mówiła, że nic nie umiemy, nie zdamy .. masakra. Na korki na początku chodziłam, potem mi już kasy szkoda było i nawet ochoty nie miałam. Sama robiłam jakieś zadania, ćwiczyłam trochę z każdego działu i dałam radę. Ty też to ogarniesz kochana, będzie dooobrze :*

      Ja mam niby tyle kolegów itp. itd. A jak przyszło co do czego - nie wiadomo z kim iść ;D No ale, kuzyn kumpeli okazał się moim zbawieniem. I wybawiłam się!

      Delete
    3. To mistrzu jesteś :D Jednak tym razem wchodzą od stycznia i mam nadzieję, że się uwinę :D

      Ja od matmy mam fajnego gościa, jednak w tym roku z jego klasy kilka osób miało poprawki.. Więc strach się bać. Ja jutro idę na pierwsze korki, podobno babka jakaś taka fajna, to może się czegoś nauczę. Mam nadzieję! :*

      Ja się śmiałam do mamy, "Boże, dlaczego ja nawet nie mam starszego kuzyna?!", bo przecież piętnastolatka ze sobą nie wezmę :D

      Delete
  4. Miałam tak samo, wszyscy przez to przechodzą. ;) Do studniówki nie martw się całą resztą, tylko spróbuj ogarnąć poloneza. :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Właśnie tego się obawiam, że mi się nogi poplątają :D

      Delete
    2. Pamiętam, że u nas na studniówce, podczas poloneza, jednej dziewczynie spadł but. I wyobraź sobie, że film jest tak sprytnie zmontowany, że w ogóle tego nie widać. ;) Także nie masz co się martwić, wszystko da się wyciąć :P

      Delete
    3. Hehe, no właśnie - buty, z jednej strony pasowałoby wygodne jakieś, ale wygoda nie idzie w parze z wyglądem, więc pewnie do poloneza będę miała szpile, a później coś płaskiego ;) Pocieszenie jest, jednak liczę, że nie będzie takiej potrzeby :D

      Delete
    4. U nas było właśnie tak, że dziewczyny miały na początku szpilki, a potem zrzuciły je i tańczyły boso. ;) Chociaż były i takie, które całą studniówkę przeżyły na obcasach. Nie mam pojęcia, jak to zrobiły. :)

      Delete
    5. W sumie to zależy od dnia - nie raz, na jakiejś osiemnastce w danych butach wytrzymywałam do pierwszej w nocy, na innej zaś - w tych samych butach - ledwie do dziewiątej, więc to zależy :D

      Delete
    6. I zależy też od butów (nie spotkałam jeszcze wygodnych szpilek, ale podobno istnieją) i oczywiście od tego, jak spędzamy czas, czy chodzimy, tańczymy i tak dalej, czy raczej nie przejawiamy aktywności ruchowej. :)

      Delete
    7. Ja na tą chwilę mam dwie pary wysokich butów, jedne czerwone, które są wygodne przez pierwsze dwie godziny i te, o których mówiłam wyżej, chodaki jakby, z drewnianym podbiciem, zapinane w kostce. I w sumie one są najwygodniejsze ze wszystkich butów, jakie dotąd miałam. I podobno istnieją jeszcze lepsze - chciałabym takie upolować, najlepiej w kolorze nude :D

      Delete
    8. Jasne, jasne. Gdybym ja znalazła naprawdę wygodne szpilki, wzięłabym je, bez względu na to, w jakim kolorze by były. :P
      Chociaż nawet nie szukam - mam buty na wysokich obcasach i noszę je spokojnie na co dzień. ;)

      Delete
    9. Ja w sumie w wysokich obcasach chodzę okazjonalnie, teraz się rozglądam za lakierowanymi szpilkami pełnymi koloru nude, ale za każdym razem jak jest odpowiedni krój, to kolor w tyłek ;)

      Delete
    10. Dokładnie. Wygodne buty to podstawa. ;)

      Delete
    11. Ale żeby je znaleźć, to ho ho :D

      Delete
    12. Dlatego właśnie powstały trampki. :)

      Delete
    13. chwała że powstały! :D

      Delete
    14. Dziwię się, że ich twórca nie dostał Nagrody Nobla. :P

      Delete
  5. Oj mnie ta studniowkowa goraczka ominela, niestety. Troche Ci zazdroszcze. A matura sie nie przejmuj zdasz ja na pewno. Wiecej wrzasku jest o niv nicz tego wszystkiego.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dlaczego Cię ominęła? :( Też mi się tak wydaje, aczkolwiek boję się strasznie pisać matmy - w tym roku byla dosyć łatwa, więc teraz mogą nam porządną pieprznąć :C

      Delete
    2. Moze nie, za dobrze wiedza ze wiecej jest humanistow niz matematykow. Moja siostra za rok bedzie zdawac, ja bylam ostatnim rocznikiem gdzie nie bylo matmy. Chwala Najwyzszemu :D a co do studniowki, dluga historia mialam troche klopotow ze zdrowiem i niektorzy z tego powodu robili mi problemy. Ale wiesz co nie zaluje. Bo z tego co wiem, to mi pozniej dziewczyny opowiadaly ze nie bylo czego zalowac;-)

      Delete
  6. Zdecydowanie za szybko. Chciałoby się zatrzymać choć na chwilę, zwolnić i móc nabrać powietrza.

    ReplyDelete
    Replies
    1. O to to. A tak, to co? Dopiero rozpoczynałam liceum, a dopiero teraz zżyłam się z klasą (częściowo). Wszystko za szybko mija...

      Delete
    2. Dokładnie. Ja też dopiero w 3 klasie dużo bardziej polubiłam moją klasę i zżyłam się z niektórymi osobami, a tu już jestem na 2 roku studiów i wciąż zmieniam grupy, poznaję inne osoby.

      Delete
    3. No bo w sumie dopiero teraz znamy się jak łyse konie, choć w takim stopniu mnie niektórzy denerwują.

      Delete
    4. Wszystkich się lubić nie da :)

      Delete
    5. Wiadomo ;)
      Ale niektorzy naprawdę działają mi na nerwy, tak lawirują nauczycieli, takie głupie gadki wpuszczają... a wszyscy w to wierzą. Ja nie umiem tak kombinować xD

      Delete
    6. Też takich nie lubiłam, ale spoko, na studiach już ich gadki nie przejdą ;)

      Delete
    7. Heh, nie żebym była mściwa czy coś (nieee, wcale! xD) ale życzę im tego ;D

      Delete
    8. :D
      Tam już trzeba radzić sobie samemu, a kombinatorstwo rzadko się sprawdza :]

      Delete
    9. No w końcu dorośli, teoretycznie poważni ludzie, choć mi się i tak wydaje, że niektórym kombinowanie nie wyjdzie z głowy :)

      Delete
    10. Pewnie nie, ale kiedyś się na tym przejadą. Jeśli nie na studiach, to chociażby w pracy.

      Delete
    11. Ale czy się zmienią? :D

      A jak to z twoją studniówką było? :D

      Delete
    12. A to już ich problem ;)

      Świetnie ją wspominam :) Chociaż byłam bez partnera, bo mojego D. poznałam dopiero 20 dni później :P Ale wszyscy bawili się wspólnie, było śmiesznie i naprawdę szałowo :D

      Delete
    13. Najważniejsze, że dobre wspomnienia są :)

      Delete
    14. No pewnie :) Uważam, że każdy powinien na studniówkę iść, bo to jedyna w swoim rodzaju impreza i pamięta się ją do końca życia :)

      Delete
    15. O to to! :) przynajmniej będzie co wspominać :)

      Delete
    16. Taa, nigdy nie zapomnę moich poszukiwań idealnej sukienki ;p

      Delete
  7. fajnie się to wszystko czyta ;d jak fajny chłopak to i fajna studniówka ! :))

    ReplyDelete
  8. Łojezu - ja się przed studniówką broniłam rękami i nogami, bardzo nie chciałam iść, po prostu nigdy mnie imprezy tego typu nie rajcowały.
    Poszłam zmuszona, partner (który był, z czego rodzice się cieszyli, ja mniej) bawił się w swoim gronie, ja w swoim, polonez ćwiczony przez cały rok na wuefie zamiast czegoś bardziej konstruktywnego, nasz dyrektor spieprzył i to w dodatku trzy razy. Muzyka była po prostu dnem. Dobiły mnie dwa 'utwory'; najpierw "Cztery osiemnastki", po którym stwierdziłam, że gorzej być nie może, i przyrzekłam, że jak puszczą coś gorszego, np. "Będę brał cię w aucie", to ja pójdę tańczyć mimo beznadziejnej oprawy. Niestety iść musiałam bo następną piosenką była właśnie wcześniej przeze mnie wymieniona. Nie było nauczycieli, o których od początku naszej nauki krążyły studniówkowe legendy, a jeśli byli, to zmyli się w tempie ekspresowym.
    Co do muzyki, to udało mi się załatwić, żeby trzema ostatnimi piosenkami były Nirvana - Smells Like Teen Spirit, Queen - We Will Rock You i We Are The Champions. Koledzy byli w stanie wywalczyć tylko Nothing Else Matters Metalliki XD Nie ma to jak kobiecy urok.

    Niemniej jednak - powodzenia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja nogami się nie broniłam, rękami wprawdzie też, choć zdając sobie sprawę, że będę musiała iść sama lekko mnie przygniatał, ale teraz jest spoko. Wiesz, ja teraz mam sezon osiemnastek, więc jakoś to wszystko weszło w krew, a i kilka osób w klasie jest, z którymi zabawić się będzie miło.

      Zmuszona? Przecież studniówka jest raz w życiu, nieocenione wspomnienie :D Choć myślisz podobnie jak moja ławkowa koleżanka, która fochnęła się na mnie, bo ja sobie sama na swoją rękę zaczęłam szukać partnera, a nie czekałam aż łaskawie mnie ktoś zaprosi (albo i nie). Jej się wydaje, że jest jakąś księżniczką czy coś, i chłopaki się o nią bić będą... A jak znam życie to pójdzie sama i będzie mi pieprzyła za uchem jak to jest jej źle i nie dobrze. Ja się w sumie zespołu nie obawiam, bo ma grać albo zespół ojca jednej z koleżanek z klasy, albo inny, który był w zeszłym roku i spisał się na medal. Nieco boję się nauczycieli, którzy mogą przyczepić się do naszego zachowania, ale może nie będzie tak źle. Rodzice też mają być, ale jakoś nikt się nie rwie, żeby to ich byli. Ja się moich nawet pytałam, ale co sobie będą nerwy psuli? U mnie też wychowawczyni powiedziala, że ona pobędzie do 11 czy coś, bo oczywiście wielokrotnie powtarzała, że nie jesteśmy warci jej 'wolnego' czasu, więc.. Mam nadzieję, że jakoś źle nie będzie, a chociaż wspomnienia zostaną.

      Oj, dziękuję! :* Również Ci życzę - i wierzę, że spełni się wszystko to, co sobie wymarzyłyśmy.

      Delete
    2. Widzisz, nie do końca miałam zgraną klasę i cóż... Wiedziałam po osiemnastkach jak się niektóre osoby zachowują i zwyczajnie nie miałam ochoty bawić się w ich towarzystwie :P
      Bynajmniej nie oczekiwałam, że się będą bić, byłoby mi na rękę, gdybym szła sama, bo wtedy mogłabym zniknąć o jedenastej XD
      Na pewno będzie dobrze <3 Z tego co piszesz nie ma innej opcji :D U nas od samego początku był konflikt na linii dyrektor - rodzice, więc wiesz, jak to bywa ;P
      A zmuszona dlatego, że chciałam jechać do koleżanki do Szczecina na wakacje, a rodzice stwierdzili, że mi nie pozwolą jeśli nie pójdę na studniówkę :P

      Delete
    3. Ja na swoją osiemnastkę nie zaprosiłam ludzi z klasy licealnej, tylko z gimnazjum, więc nie wiedziałam jak się będą zachowywać, jednak mam ich szeroko w czterech literach - nie zepsują mi wspaniałego wieczoru! :D Niech sobie robią co chcą, mnie to nie obchodzi, byleby się mi nie wcinali xD

      Oj, o jedenastej zniknąć?! To u mnie wychowawczyni zapowiedziała, że się z nami dłużej meczyć nie będzie, ale to było miłe z jej strony, bo ogólnie to brzydziej się do nas odzywa :D

      Na to liczę! Wprawdzie na razie nikt się nie chce zgodzić na przyjście swoich rodziców, a moi powiedzieli, że oni dziekują, więc jestem ciekawa jak to się wyklaruje wszystko. Oby tylko nie było właśnie jakiejś spinki z naszą wychowawczynią, bo ona to różne humory ma xD

      I dobrze, że cię zmusili, bo przynajmniej jest co wspominać! Studniówkę sie ma raz w życiu więc naprawdę głupotą (przepraszam ;)) ) byłoby na nią nie iść z własnej woli :D

      Delete
    4. Ja osiemnastki nie robiłam, bo mi się nie chciało XD

      O tak, tak. Nie naprawdę nie lubię takich imprez, więc nic, absolutnie nic bym nie straciła.

      Będzie dobrze, innej opcji nie ma.

      Wybacz, ale jedyne wspomnienia, jakie mam, to te złe ;P Naprawdę dużo lepiej bawiłabym się w domu, albo gdybym mogła faktycznie pojechać do Szczecina, bo okazało się to wtedy niemożliwe. Naprawdę, stracony wieczór i nikomu takiego nie życzę. Wyłącznie powód do narzekania. Zdecydowanie nic bym nie straciła, gdyby mnie tam nie było ;P

      Delete
    5. Ja w pierwotnym założeniu miałam zaprosić tylko dwie koleżanki do siebie do domu, jednak stwierdziłam, że kurde, raz w życiu się osiemnastkę ma i jej nie robić?! Niedopuszczenie, więc zaprosiłam 'trochę' gości, w wyniku czego w momencie, kiedy o 3 muzyka w klubie przestała grac, wszyscy usiedli przy stołach i zmyli się po czwartej, a najwytrwalsi wyszli wpół do piątej, kiedy ich lekko wyprosiłam xD

      No musi! :D Na dziś dzień jestem pełna pozytywnej energii, więc :D

      No ale tak nie być na swojej studniówce? ;)) Ale najważniejsze, że masz to już za sobą :D

      Delete
  9. Studniówka... Chyba tylko dyrekcja naszej szkoły nie wyraża zgody, żeby była w innym miejscu aniżeli sala szkolna.
    Życzę Ci w tym życiu powodzenia, z całego serca.

    ReplyDelete
    Replies
    1. U nas za dużo uczniów jest, żebyśmy się na małej salce pomieścili, poza tym w klubie większy luksus a i wygoda ;)

      Delete
    2. Ale u nas drugi ogólniak z mniejszą ilością uczniów też wynajmuje klub. U nas to jest konserwatywna buda dla buddystów. Dobra, żartuje- po prostu to idiotyzm.

      Delete
    3. No z lekka idiotyzmem zalatuje. Ale może fajnie będzie :D

      Delete
    4. Taaaa... Bo się najebać nie będzie jak :p

      Delete
    5. Dobra zabawa nie musi polegać na tym, żeby ulać się w trupa i nic nie pamiętać.

      Delete
    6. Nie no, wiem, wiem, nie myśl, że ja alkoholiczka ;) Chodzi o to, że w zeszłym roku uczniowie musieli opuścić szkołę równo o północy, ani minuty dłużej.

      Delete
    7. Hohoho, to u nas w zeszłym roku podobno nauczyciele zmyli się jakoś przed dwunastą, a mlodzież się do szóstej bawiła :D

      Delete
    8. I samych ich zostawili? :P

      Delete
    9. Zostali się rodzice uczniów, no i obsługa klubu. A nauczyciele poszli, i dobrze w sumie.

      Delete
  10. matura to bzdura! ^^
    wcześnie zaczęłaś z tymi kieckami... ja zaczęłam poszukiwania pod koniec listopada dopiero ;p a jak już znajdziesz jakąś, to koniecznie się pochwal tutaj! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Też bym się później zabrała, ale jak wchodzi szycie, to chcę się rozeznać w materiałach, w tym, czego w ogóle chcę, bo zaczęłam szukać z określonym typem, a po przejrzeniu dwóch stron dostałam jakiejś migawki, bo wszystkie były takie śliczne i idealne że szok xD

      Delete
    2. dlatego rozsądniej jest się na nic nie nastawiać :D ale trzymam kciuki, żebyś znalazła taką najbardziej idealną ;)

      Delete
    3. Nie dziękuję! Jak znajdę coś, to puszczę zdjęcie :D W ogóle, moje gusta zmieniają się co minutę więc różnie może być :D

      Delete
    4. no, na szczęście masz jeszcze trochę czasu ;p

      Delete
    5. Ano :D No bo z jedenej strony mi się koronka podoba, a z drugiej marzy taki tiulowy dół.. niezdecydowana ja!

      Delete
    6. ja bym była z koronką, zdecydowanie ^^

      Delete
    7. coś mi się wydaje że i ja ją wybiorę ^ ^

      Delete
    8. popieram wybór ^^ ostatnio sama nabyłam koronkową sukienkę i jestem przeszczęśliwa z tego tytułu ;p

      Delete
    9. ja mam jedną, kremową koronkę z oczojebnym różowym zamkiem - kocham :3

      Delete
  11. Nie chcę martwić, ale zleci jeszcze szybciej, przynajmniej do matury czas będzie lecieć jak popieprzony ;D
    Ale - będzie dobrze ;D i jak będziesz miała już sukienkę, to.. weź się jakoś pochwal, pokaż, czy coś ;>

    ReplyDelete
    Replies
    1. W sumie to ja już bym wolała, żeby po tej maturze było, bo na samą myśl mnie trzęsie z nerwów :D ALeż oczywiście, że dam zdjęcie - najpierw pierwowzroru, a jak dostanę swoje cudeńko w łapki, również sfotografuję.

      Delete
  12. Czas jest nieubłagany, ale musimy się przyzwyczaić, bo potem to on już nie zwalnia. :D

    Hm, jestem dość ciekawa przyszłej sukienki. Podzielam zdanie poprzedniczek - jak by ci się gdzieś tam zamotało jakieś zdjęcie, to wiesz, możesz je tu wstawić. Ale rozumiesz, bez presji. :>

    ReplyDelete
    Replies
    1. A tylko leci jeszcze szybciej!

      Sama jestem ciekawa, jak znajdę wzór to dam linka, a później swojego osobistego twora sfotografuję i też dodam :D

      Delete
    2. Ughh, mógłby pójść z nami na jakiś kompromis.

      Ok! :D

      Delete
    3. No chociaż raz by mogło! (dam, dam, dam... zawiało pesymizmem)

      Delete
    4. Ja nawet z najbardziej fajnego i śmiesznego tematu potrafię zboczyć na jakieś płaczliwe nudy xD

      Delete
    5. Witaj w klubie! Chyba się dogadamy. :')

      Delete
    6. Też mi się tak wydaje :D Olka jestem, jakby co :D

      Delete
    7. A, miło mi poznać, z tej strony Julka. :D Boże, za młodu (no, jakbym już miała kilkadziesiąt lat na karku, rozumiesz) nienawidziłam mojego imienia. Por cierto, na drugie mam Aleksandra. ;o (uwaga, to było odkrycie roku, bardzo mocne)

      Delete
  13. za mało godzin w dobie! cholera jasna, na nic czasu się nie ma.
    mam nadzijeę, z epochwalisz się wyborem sukienki, złotko :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. stram się nie smutać1 :D

      Delete
    2. ależ oczywiście, że się pochwalę! :D No to staraj mi się jeszcze bardziej! :3

      Delete
  14. ja paznokcie i oczy sama sobie pomaluję :-) a co z fryzjerem to też jeszcze nie wiem. Jaki temat wybrałaś? Ja wzięłam karę jako konsekwencję zbrodni :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja nie mam talentu do malowania, bo o ile jeszcze paznokcie sobie pomaluję (chociaż jakiś wymyślnych wzorów nie umiem, a chciałabym coś specjalnego), to jak zaczynam kombinować przy malowaniu oka.... to szkoda gadać ;)

      ja sobie wybrałam 'dzieło literackie a dzieło filmowe. omów środki artystycznego wyrazu na podstawie wybranych dzieł J. K. Rowling o Harrym Potterze i ich filmowej adaptacji' :D

      Delete
    2. ooo no to ekstra:> ja wezmę "Zbrodnię i karę", "Balladynę", "Makbeta" "mechaniczną pomarańczę" i może jeszcze "Makbeta", ale na razie nie wiem, zastanowię się tak pod koniec października:>

      Delete
    3. Moja koleżanka sobie wzięła taki temat jak twój :D ja sobie ten wybrałam w lutym, i teraz wprawdzie mogłam zmienić ale jakoś nie znalazłam niczego, co by mnie zainteresowało. Napisać się napisze, ale gorzej się boję tego, jak ja to będę opowiadać... :D

      Delete
    4. Ja na razie nawet nie chcę o tym myśleć :< stresuję się już :<

      Delete
    5. Ja na razie podchodzę na luzie, a prawdopodobnie przed samą maturką to będę wrakiem człowieka :D

      Delete
  15. Ach, aż zatęskniłam za przeszłością :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mile wspominasz swoją studniówkę? :D

      Delete
    2. Do tej części, co pamiętam - tak ;D

      Delete
    3. A później? :D Hahahahaha :D

      Delete
    4. A później? Hm... muszę obejrzeć film ze studniówki, bo nie pamiętam, ale w sumie boję się... ostatnio oglądałam film z wesela i jak zobaczyłam, że mój ojciec bierze udział w konkursie tańców erotycznych z chłopakiem mojej koleżanki, to zwątpiłam.

      Delete
    5. Byłam w tym roku na okrągłych urodzinach wuja, brata mojego taty. Jest ich troje. I jak happysad kocham, nigdy nie widziałam ich tak szalejących - tańczyli z nami ai seu te pego, jeden z nich z podkuloną nogą a'la gitara przeciuchciał przez pół sali... masakra :D

      Delete
    6. Noo :D tak samo zareagowałam! :D Albo wujek - skrzyżował ręce na torsie, popatrzył się w tą i w tamtą i do innego wuja takim 'luzerskim' głosem - daamy raadę, daamy raadę! Czad! nie znałam ich od tej strony :D:D

      Delete
    7. To pełen luuuz ;D Lepsze to, niż takie zboczoności ;D

      Delete
  16. Widać Tobie też czas leci tak szybko. Ale przynajmniej wszystko jest dobrze.
    Pewnie znajdziesz dla siebie świetną sukienkę ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jeżeli w końcu podejmę decyzję, która bardziej mi się podoba :D

      Delete
  17. Ja do ostatniej chwili nie wiedziałam, czy pójdę na studniówkę. W końcu się zdecydowałam i było cudownie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. A to najważniejsze ;) Mam nadzieję że u mnie w miarę fajnie będzie :D

      Delete
    2. Na pewno! Jeszcze nie spotkałam osoby wspominającej ten wieczór źle :)

      Delete
    3. Kurde, nie mogę się doczekać ;)

      Delete
  18. niestety czas upływa zbyt szybko a próby łapania go w dłonie i tak kończą się opuszczeniem rąk.

    ReplyDelete
    Replies
    1. więc wychodzi na to, że trzeba brać garściami to co jest i szykować się na nieuchronne ;)

      Delete
    2. tylko że powiedzieć łatwo, a wykonać trudniej :D

      Delete
  19. Replies
    1. a prosto! dowiedziałam się, że jeden kolega z klasy poszukuje partnerki, więc pełna nerwów i obaw podeszłam do niego na przerwie, i się pytam, że tak pomyślałam, że skoro on nie ma z kim iść i ja, to może byśmy szli razem a on się zgodził i po sprawie ;D naprawdę, odrobina chęci i gotowe :D

      Delete
    2. This comment has been removed by the author.

      Delete
    3. Jestem za wysoka na moich wolnych kolegów z klasy. ;d

      Delete
  20. Herbaty w kubku również mi brakuje ;)

    Pamiętam swój szał studniówkowy, chciałabym to z przyjemnością powtórzyć, ale niestety nie da się..

    A po 18-tce czas leci jeszcze szybciej ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. To już wiem, dopiero co kończylam, a teraz za niedługo dziewiętnastka stuknie :D

      Bo herbaty zawsze brakuje! ;) Jak się rozsmakuje, to kubek jest pusty ;)

      Mam nadzieję, że fajnie będzie u mnie :D

      Delete
    2. Ja swoją doskonale pamiętam, zarówno studniówkę, jak i 18, a tu już 22 skończone :))

      Delete
  21. Czekaj, jesień musi się dopiero rozkręcić :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. ale ja nie chcę, bo nie znoszę jesieni :C

      Delete
  22. zazdroszczę tego podekscytowania :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. na pewno mi przejdzie niedługo ;)

      Delete
    2. ważne jest TU i TERAZ. liczy się to, że przeżywasz w ogóle takie chwile :)

      Delete
    3. nie ma co się cały czas zamartwiać ;)

      Delete
  23. O mamo, a u mnie jesień najcudowniejsza na świecie ;).
    O, partnera zazdroszczę, bo ja żadnego sobie nie załatwiłam. Sukienkę też miałam brzydką, fryzurę jeszcze gorszą. Ale i tak bawiłam się najlepiej na świecie :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. oj tam, w tej pierwszej fazie jest cudowna :). Dopiero potem, jak się zaczyna robić podobna do tej paskudnej zimy to już gorzej..

      Delete
  24. zdecydowanie za szybko to wszystko mija. Pamiętam moją studniówkę- to było hu hu dawno :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. też to szybko mi minie, niestety ;D

      Delete
  25. Co zdajesz na maturze?
    Huhuhu, jak bardzo chciałabym już trzecią liceum.
    Kocham tą piosenkę *_* Po prostu kocham. I cały Coldplay też.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oprócz podstawowych polski + angielski rozszerzenie i wosik :D

      Oj, nie chciałabyś :D Bo oprócz studniówki nie ma niczego przyjemnego :D

      Delete
  26. Kto wie, może nawet ten partner okaże się kimś bliższym?;> Dziękuję ♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jesteś już którąś osobą z kolei, która mi to mówi :D

      Delete
  27. ja nie wybieram się na studniówkę, nienawidzę tego typu celebracji. tyle :)

    ReplyDelete
  28. Dorosłość jest przereklamowana :)

    ReplyDelete