31.7.12

I dlatego lubię, mówić z Tobą...



Trzy lata, tysiąc dziewięćdziesiąt pięć dni. Pierwsza słowa, fakt, że mieszkamy pół Polski od siebie. Milion rozmów, milion esemesów, kilkanaście rozmów przez skajpaja. Powierzone sekrety, wylewane wspólnie żale, łzy wycierane mentalnie. Śmiechy, żarty, dobre humory. Kawaly, dowcipy, niekończące się rozmowy. Czas biegł. Gimnazjalistki stały się licealistkami. Łzy, wariacje, świetne nastroje. Uśmiech nieschodzący z twarzy. I fakt, że gdzieś tam, czterysta kilometrów dalej jest ktoś, kto wysłucha Cię o każdej porze. Brak kłótni, niefrasobliwe zachowania. Brak tajemnic, otwarcie. Znów uśmiech, łzy radości. Pierwsze pytanie „Może się spotkamy?” zadane dwa lata temu.  „Nie” powiedziane przez Dorosłych. Kilka następnych pytań odrzuconych. W tym roku  „Spotkamy się! pomieszane z niewiarygodnym szczęściem oraz łzami radości. Czas wlekący się niczym żółw i w końcu werdykt - będę tego i tego, o godzinie tej i tej. Niepokój związany z oczekiwaniem na przybycie pociągu, rozglądanie się wokół peronu, gdy z pojazdu zaczęli wydobywać się ludzie. I Ona, uśmiechnięta, stojąca, szukająca mnie. Uśmiech.  Później sześć dni spędzonych u mnie, później wspólna podróż pociągiem, trzy dni u Niej i powrót. Mnóstwo wspomnień, zdjęć, żartów, śmiechów, radości. Fakt dogadywania się  „bez słów” i ta radość, że to coś przetrwało trzy lata. I przekonanie, że można zaprzyjaźnić się przez Internet, bez względu na odległość. Wspaniale spędzony czas i wspólne plany na przyszłoroczne wakacje. Uśmiech, radość, niedowierzanie. Bo przyjaźń jest i będzie. Nie inna. Tylko ta, z Nią. Jeżeli to czyta - dziękuję Ci z całego serca za wspaniałych dziewięć dni. I za te trzy lata. I pamiętaj, że czytam Ci w myślach, Aniele.

Tu na pograniczu opadają liście i choć moi sąsiedzi to sami barbarzyńcy, choć tysiące mil dzielą mnie od Ciebie.. Zawsze stawiam na stole dwie filiżanki. Jeżeli smutek poczujesz a oczy zaszklą się łzami. Pamiętaj, że jestem z Tobą: i snem i myślami Jesteś najwspanialszą przyjaciółką, w całym ludzkim tłumie, ponieważ oprócz łez swoich, także mój smutek i łzy rozumiesz...

146 comments:

  1. cieszę się, że masz taką osobę :) przyjaźń to coś pięknego, nie wyobrażam sobie bez niej życia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. oj, ja też sobie nie wyobrażam. szkoda tylko, że tak daleko mieszkamy od siebie :>

      Delete
    2. Ważne, że jest. Odległość to tylko mała przeszkoda. Ciężko jest znaleźć osobę, która naprawdę rozumie nas bez słów, myśli tak jak my i jest w stosunku do nas stuprocentowo szczera a na dodatek nie nudzi nam się jej towarzystwo dwadzieścia cztery godziny na dobę.

      Delete
    3. To najważniejsze, że ją mam przy sobie, nigdy nikomu nie oddam. Rzeczywiście, odległość się teraz nie liczy - tyle cudów techniki jest, że widzenie się to naprawdę nic trudnego. Bardzo trudno takiego kogoś znaleźć! Ileż to ja razy próbowałam? Wypalało się tak szybko, jak tylko się zaczynało. Śmeiszne, ale często podczas tych dni któraś z nas coś zaczynała mówić, druga to kończyła, ot tak.. Cudowne.

      Delete
    4. Słyszałam już wiele razy, że jeśli ktoś ma wielu przyjaciół to tak naprawdę nie ma żadnego. A ja naprawdę mam kilka takich zaufanych osób i wiem, że mogę na nich liczyć. Może nie na wszystkich, bo każdy człowiek jest 'od czegoś innego' - dziwne sformułowanie, ale cóż. Choć muszę przyznać, że już dużo razy się sparzyłam i zawiodłam na ludziach, których niegdyś nazywałam przyjaciółmi.

      Delete
    5. Wiem, co masz na myśli. Może po prostu wciąż szukasz na znalezienie tej odpowiedniej osoby, którejmogłabyś bezgranicznie zaufać.

      Delete
    6. Myślę, że mam taką osobę, której mogę bezgranicznie ufać a ona mnie bo wiemy o sobie naprawdę wszystko. Ale nie zawsze mogę na nią liczyć, w sensie gdybym zadzwoniła do niej to może nie odebrać telefonu, bo akurat jest zajęcia albo ma wyłączony dźwięk kiedy przykładowo ja umieram :P

      Delete
    7. Hehe, wiadome, Moja też czasem nie odbiera, to sobie muszę radzić sama, no ale nie ukrywajmy, ja też nie jestem cały czas dyspozycyjna, więc dziękuję jej za to, że mimo wszystko jest ;>

      Delete
    8. a ja właśnie jestem cały czas dyspozycyjna i to mnie denerwuje, bo niektórzy nie dbają o to. niby mówisz - możesz na mnie liczyć o każdej porze dnia i nocy - a jak przyjdzie co do czego to jest ciężko ze skontaktowaniem się, nie mówiąc już o pomocy :P Ale i tak nie mogę narzekać.

      Delete
  2. Budujące. Cieszę się, że takie rzeczy się zdarzają, to przywraca mi trochę wiary w ludzi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bo gdzieś tam w Internecie są jeszcze ludzie normalni, też przybywa mi wiary ;)

      Delete
    2. A Internet daje wiele możliwości... Tylko przytulić się niestety nie można.

      Delete
    3. Ale można się widzieć i słyszeć, a to i tak dużo, jak dla nas, dziewczyn :)

      Delete
    4. Zawsze coś... Choć nic nie zastąpi spotkania twarzą w twarz.

      Delete
  3. Czyżby blogowa znajomość przerodziła się w realną? Przeżyłam to szczęście dwukrotnie, więc doskonale Cię rozumiem :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tak, przerodziła się i jestem z tego faktu niezmiernie zadowolona :) Cieszę się, że wiesz co czuję :D

      Delete
    2. Wiem i tym bardziej cieszę się razem z Tobą :)

      Delete
    3. Dziękuję ;) W dodatku nie mogę uwierzyć w to, że i nasi rodzice świetnie się dogadują - gadali przez skype'a, mój tata nie mógł się nagadać z nimi, gdy po mnie przyjechał ;)

      Delete
    4. Dobra wróżba odnośnie waszych kontaktów :D Może dzięki temu będą częstsze?

      Delete
    5. Może? Nigdy nie wiadomo, jednak teraz najpierw obie musimy napisać maturę a później się będzie myśleć :D

      Delete
    6. Matura to bzdura, jak będziesz myśleć o niej za dużo, nie wyjdzie na miarę oczekiwań :P

      Delete
    7. I tak nie wyjdzie, więc juz mi chyba nie robi różnicy xd

      Delete
  4. Przyjaźnię się z moją 11 lat :) Ale nie poznana na blogu tylko w podstawówce:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. My się poznałyśmy przez inną koleżanką, jednak z tamtą nie utrzymuję kontaktu ;)

      Delete
    2. różnie to w zyciu bywa.. ;)

      Delete
    3. nie żebym żałowała, najważniejsze że Ją poznałam :D

      Delete
  5. Kurczę, coś wspaniałego! Obu Wam gratuluję! :) I żeby plany w przyszłym roku wypaliły :)

    Piękny nagłówek *.*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję w swoim i jej imieniu ;)) Mam nadzieję, że wypalą, strasznie ambitne są!

      Delete
    2. I dobrze! Jakby nie były, to po co je realizować? :D

      Delete
    3. Ano, na razie jednak czeka nas maturka :D

      Delete
    4. Ech, ta matura :D Obie zdacie śpiewająco :)

      Delete
    5. No nie? Wszystko pięknie i ślicznie ale SZKOŁA. Uspokajam się tym, że jeszcze rok, jeszcze rok.. :D

      Delete
  6. piękne :-) jak się poznałyście? :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przez bloga :) Najpierw rozmawiałam z inną dziewczyną, ale coś się zgadało że Koleżanka jej potrzebuje pomocy, dostałam numer gg... I tak to się zaczęło :)

      Delete
    2. fajnie :-) jeszcze nigdy nie miałam okazji spotkać się z kimś poznanym przez internet. i bardzo tego żałuję. takie znajomości to musi być fajna sprawa :-)

      Delete
    3. Bardzo fajna ;) Ja też się nie spotkałam, jakoś zawsze się balam, ale z Tą dziewczyną po trzech latach było nam to chyba potrzebne ;)

      Delete
    4. na pewno :-)
      wiesz... jednego kolegę znam już internetowo z 8 lat? kiedyś bardzo się przyjaźniliśmy, dzisiaj to ostygło. mimo wszystko nigdy nie spotkaliśmy się. i pewnie nigdy się to nie zdarzy :-)

      Delete
  7. Oj tak, skąd ja to znam... :) Przyjaźnie przez internet potrafią być zadziwiająco wspaniałe i trwałe. Moja przerodziła się w realną i wiem, że nie znajdę lepszej przyjaciółki. :) Gratuluję tego szczęścia ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam takie samo zdanie! Nigdzie nie znajdę nikogo lepszego, to się po prostu wie :) Swoją drogą, to bardzo... No takie niespotykane, przez internet, dwie obce sobie osoby... I like it :)

      Delete
  8. pozazdroscic ;-) dbaj o ta przyjazn;)

    ReplyDelete
  9. Zawsze podziwiałam takie przyjaźnie na odległość - u mnie zdarzało się czasami, żeby nie przetrwało to nie chodzenia do jednej szkoły, a nawet KLASY...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sama je podziwiałam, momentami nawet w to nie wierzyłam.. Ale okazuje się, że wystarczy tylko trochę wiary, nadziei i siły, i idzie samo dalej :)

      Delete
    2. Poznałyście się przez bloga?

      Delete
    3. Tak, najpierw pisałam z jej Koleżanką, która dała mi numer do Niej, i tak się zaczęło. Z tamtą jedynie 'hej, hej' na fb, trochę żałowałam, że jak odwiedziłam tą moją Koleżankę, to nie spotkałam jej, ale że niby tamte skłócone, to nie chciałam wchodzić między nie ;>

      Delete
    4. Cóż zrobić, gdyby było tak wszystko prosto, to by się człowiek od razu znudził ;)

      Delete
  10. Ta historia... jest taka piękna, jednak smutna.
    Ale przyjaźń to coś pięknego, dbaj o tą znajomość ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Smutna? Dlaczegóż? :)
      Mam taki zamiar, nie pozwolę, by coś się z nią stało :)

      Delete
    2. Może moje po prostu takie odczucia, własne przeżycia.

      Delete
    3. A co sie stało, że skłaniasz się do takiego myślenia?

      Delete
  11. Wydaje mi się, że taka historia i przyjaźń jak Wasza zdarza się raz na tysiąc, dlatego może być uważana za bajkę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Też tak uważam, momentami w to nie wierzę, ale wtedy przeważnie dostaję od niej esemesa, przez którego śmieję się przez pół dnia i ten moment niepewności znika :)

      Delete
    2. Zazdroszczę ;) Ja nawet realnie nie mam nikogo takiego.

      Delete
    3. Może po prostu na nikogo godnego zaufania nie trafiłaś jeszcze ;)

      Delete
    4. Wydaje mi się, że nawet jak trafiłam to się nie poznałam ;)

      Delete
  12. tak, tak. brawa dla tej osoby! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. no chodziło mi o mój post, bo zaraz przeczytam Twój. :)

      Delete
    2. przyjażń, nieważne, cyz przez neta czy ta taka "normalna", jest świetna. najważniejsze to o nią dbać. :)

      Delete
    3. I mam taki zamiar, za nic nie pozwolę by się z tym coś stało :)

      Delete
    4. to dobrze :*

      noce są fantastyczne, szczególnie te z gwaiazdami :)

      Delete
    5. ale nie lubię jak za dużo w nocy myślę :D

      Delete
  13. Replies
    1. tego, że tyle wytrzymałyśmy? :D

      Delete
  14. Podziwiam, choć jakoś sama nie wierzę w przyjaźnie na odległość. Dbaj o to, dobrze mieć kogoś, kto zawsze zrozumie, bo taka przyjaźń nie zdarza się każdemu. Szczęściara z Cb.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Może kiedyś spotkasz kogoś, kto mieszka daleko, zaprzyjaźnicie się i wtedy ta odległość przestanie mieć znaczenie - póki będziesz miała ją/jego przy sobie, nic nie będzie się liczyć. Dziękuję ;)

      Delete
  15. Mam nadzieję, że Wasza przyjaźń będzie trwała jeszcze bardzo, bardzo długo. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Też na to liczę, dziękuję ;)

      Delete
  16. Wszyscy mówią o tej piosence, a jej nigdy nie słyszałam! Właśnie ją sobie odtworzyłam i jest całkiem niezła.

    Też mam przyjaciółkę poznaną przez internet, ale jeszcze się z nią nie widziałam na żywo. Miło, ze Tobie udało się spotkać swoją i spędzić z nią trochę czasu :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moim zdaniem do spotkania potrzebne są chęci. Jeśli one są - na pewno prędzej czy później się uda ;)

      Delete
    2. Jestem pewna, że na się kiedyś uda spotkać, tylko na razie jakoś żadnej nie jest zbyt po drodze :)

      Delete
    3. To trzymam kciuki ;) Na pewno się uda :D

      Delete
  17. Łał, zazdroszczę Ci, Wam, że to spotkanie się udało. Nie zawsze na dobre wychodzi, gdy przenosi się wirtualne znajomości do świata realnego.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj, tego się właśnie obawiałam ;) Jakbyś widziała, jaka byłam spietrana, jak czekałąm na pociąg! Koleżanka inna mnie musiałą do pionu postawić, bo ja miałam ochotę zabrać nogi za pas i zniknąć tam, gdzie pieprz rośnie! Bałam się, że będzie źle, że się nie dogadamy... A tu było tak, jak na gg, tylko jeszcze lepiej. Rozumiałysmy się bez słów, śmiałyśmy się non stop... Ja to zawsze się niepotrzebnie stresuję ;)

      Delete
    2. ja też tak mam - zawsze niepotrzebnie się stresuję. po tym Waszym spotkaniu ewidentnie widać, że czasami warto zaryzykować :)

      Delete
    3. Ano, pewnie że warto ;) Jak już co to lepiej żałować tego, że się spotkało, niż miałabym siedzieć w domu i rozwodzic się nad tym, że byłam taka głupia i odmówiłam spotkania :)

      Delete
    4. no właśnie, żałowałabyś, że a może jednak coś by wyszło z tej znajomości a Ty tego nie sprawdziłaś.

      Delete
  18. Piękny wpis, piękna relacja...

    Zawsze kiedy czytam tego typu posty, przypomina mi się moja niewykorzystana szansa internetowej znajomości.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ze strachu. Tchórzostwa mojego.

      Delete
    2. A wyjaśnisz mi dokładniej? :)

      Delete
    3. Po prostu się bałam/wstydziłam. Nie miałam odwagi stanąć z nim twarzą w twarz. Cała ja.

      Delete
    4. Oj, ja miałam taką chwilę zwątpienia, jak czekałam na peronie, mówię, kurde, a jak będzie źle? Ale póki się nie odważysz, nie zobaczysz, może - podobnie jak w moim przypadku - byłoby świetnie?

      Delete
    5. Myślę, że z moimi blokadami tylko bym tzw. "siarę" sobie zrobiła. Naprawdę, w stresie zachowuję się jakbym była świeżo po psychiatryku.

      Delete
  19. Gratuluję. Też miałam coś podobnego, kiedyś.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zaczęło się przez internet. Stało się czymś najwazniejszym w moim zyciu. Moja mama zawsze byla dla mnie najwazniejsza osoba. Ale potem stala sie nia Ona. I trwalo to przez 2 lata, wiez silniejsza niz kiedykolwiek. I w pewnym momencie cos sie zlamalo. Nastaly ciezkie miesiace. Cos sie we mnie wypalilo. I nie wiem co o tym myslec, zawsze do siebie wracamy. Ale juz nie jest jedyna.

      Delete
    2. Coś się wypaliło? Nie potrafisz tego nazwać dokładniej? My jesteśmy dwie, blisko siebie w sensie mentalnym. Każda z nas ma jakieś koleżanki, bliższe czy dalsze, się przecież żyje w innych środowiskach, momentami byłam zła (ale to w sumie głównie w jakieś gorsze dni mi się zdarzało), że tam ta moja wychodzi z kimś, gdzieś, a ja się jej chce wygadać, czy coś... Prawda jest taka, że każda z nas ma swoje życie, które jakoś staramy się łączyć - ja widziałam się z jej koleżankami, ona z moimi.. Jakoś to jest.

      Delete
    3. Nie potrafie. Uczucie? Nie wiem. Ja Ja dalej kocham, ona mnie, ale jednak cos peklo.
      Macie duze szczescie, naprawde. My mialysmy przez pewien czas tylko siebie. Na wylacznosc.

      Delete
  20. To musiało być cudowne doświadczenie. Wiem coś o tym, ponieważ też kiedyś miałam takie spotkanie. Na pewno warto było czekać. Takie przyjaźnie są piękne.

    Uwielbiam tą piosenkę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo cudowne, jeżeli w ogóle istnieje takie wyrażenie ;) Oczywiście, że było warto, i są piękniejsze, bo mimo wszystko przez internet nie idzie ukryć niektórych rzeczy, liczy się charakter a nie coś innego, więc. Opowiesz coś o Twoim spotkaniu?

      Genialna jest ;)

      Delete
    2. W sumie nie było to aż takie spotkanie. Była to krótka godzina spędzona razem po jakiś... chyba również trzech latach znajomości. Było za to tak naturalnie jak nigdy wcześniej z żadną osobą.

      Delete
    3. Znajomość się urwała?

      Delete
    4. Trochę spowolniła. Ale ciągle trwa, tylko tak jakby... w zawieszeniu. Wierzę, że jeszcze się spotkamy. Wkrótce.

      Delete
    5. To będę za to trzymała kciuki, na pewno się uda ;)

      Delete
    6. Dziękuję,dziękuję, trzymaj :D

      Delete
    7. A rozmawiacie ze sobą, czy ciche dni?

      Delete
    8. Obecnie K. jest na wakacjach za granicą, więc nie ;]

      Delete
    9. Chodziło mi bardziej o ogólne czas, a nie o teraźniejszy ;) Ja mam gdzieś włączoną jakąś lampeczkę, która - gdy nie rozmawiam z Nią przez jeden dzień - świeci mi się niespokojnie, jak się człowiek przyzwyczai to leci :D

      Delete
    10. Tak, piszemy ze sobą, właśnie skończyłyśmy pogawędkę o wszystkim i o niczym, a teraz Ona znowu wyjeżdża -,-

      Delete
    11. Ojć, no w sumie w końcu wakacje są, więc może od września się unormuje?

      Delete
    12. No to w takim razie trzeba być tylko dobrej myśli :D

      Delete
  21. Oj, ależ Ci zazdroszczę. Chciałabym wrócić do takich wariacji, a mi się coraz mniej chce. Chyba się starzeję. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wariacji? ;) Daj spokój, cóż to za wariacja? :) Po prostu chciałyśmy przenieść znajomość na inny, wydawać się może, poważniejszy ton, to naprawdę nic trudnego ;)

      Delete
    2. Poważniejszy? Ciekawe. Mimo wszystko, ja nie umiem się tak bawić. Żałuję, ale uczę się.

      Delete
    3. Wiesz, inaczej jest rozmawiać ze sobą przez trzy lata głównie przez gg czy esemesy, a spędzić ze sobą tydzień, być ze sobą dwadzieścia cztery godziny na dobę... Wiesz, poznanie wszystkich przyzwyczajeń, zboczeń, nawyków... Śmieszne, przez pierwszy dzień mało co gadałyśmy, głównie się obserwowałyśmy, malowałyśmy paznokcie, itp, a dopiero w miarę każdego dnia się odnajdywałyśmy w tym wszystkim. Oczywiście, warto było, dlatego twierdzę że teraz to jest coś poważniejszego - widzieć się rano, w kompletnej rozsypce i wieczorem, kiedy oczy się same zamykały.

      Delete
    4. Tak, to faktycznie fascynujące doświadczenie. Hmm.. ja mimo wszystko nie umiem poznawać nowych ludzi, jestem taka nieśmiała.

      Delete
  22. NIENAWIDZĘ CIĘ MAŁPO! popłakałam się kurcze, tak pięknie wszystko ujęłaś. aż nie wiem co powiedzieć, btw napisać. hm, może zwykłe, proste: DZIĘKUJĘ! ;*

    ReplyDelete
    Replies
    1. to ja MAŁPKO moja dziękuję, za wszystko :*

      Delete
  23. Aż się wzruszyłam, jak przeczytałam Twój wpis! Gratuluję przyjaźni i trzymam kciuki, aby w przyszłym roku też się udało :) Ja jeszcze nigdy nie spotkałam osoby poznanej przez internet ;P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie dziękuję, wolę nie zapeszyć ;) Nigdy nie mów nigdy, może kiedyś poznasz kogoś, z kim się będziesz chciała spotkać :D

      Delete
  24. piękny tekst... :) rzeczywiście morze słów tutaj, morze pięknych słów! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. bardzo mi miło, że się podoba ;)

      Delete
  25. uwielbiam takie spotkania :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. też przeżyłaś spotkanie z osobą poznaną wirtualnie?

      Delete
  26. Gratuluję wspaniałej przyjaciółki :) i życzę więcej lat spędzonych razem nawet przez komputer :)

    każdy przyjaciel jest dobry bez względu na to ile kilometrów nas dzieli :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. ażebyś wiedziala ;) nie ważne jak daleko, ważne że w ogóle jest :)

      Delete
  27. Piękne i niewiarygodne, że właśnie przez internet się poznałyście i to przetrwało :)

    Możesz zdradzić w jakich okolicznościach?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj, bardzo niewiarygodne ;) Pewnie! Miałyśmy blogi na wjo.pl Najpierw poznałam się z Koleżanką mojej K., jednak tamta powiedziała mi, że K. nie umie czegoś w programie graficznym zrobić, więc da mi jej gg. I jak dała, tak zaczęłyśmy najpierw o grafice gadać, po kilkunastu dniach wymieniłyśmy się numerami telefonu... I tak jest do teraz ;) A z tamtą Koleżanka już nie gadam.

      Delete
    2. Świetnie :) Takie przypadkowe, zwykła pomoc, z której wyszło coś pięknego :)

      Delete
  28. oczywiście :) kilka razy z kilkoma osobami :)

    ReplyDelete
  29. Popłakałam się przez Ciebie. xd

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj, przepraszam w takim razie :)

      Delete
    2. Nie no, nie ma za co. Po prostu ja też 31 lipca obchodziłam taką "rocznicę". ;)

      Delete
    3. Kiedyś pamiętałam dokładny dzień, w którym to zaczęłyśmy ze sobą pisać ale czas jednak robi swoje ;)

      Delete
    4. Szczerze mówiąc ja też nie pamiętałam. Ona za to doskonale. Ja w ogóle nie pamiętam początku naszej znajomości. Jedynie pierwsze wrażenie - dzieciak ;D

      Delete
    5. Ja tylko pamiętam, że było to po drugiej klasie gimnazjum, w wakacje przed ostatnią klasą, dnia nie pamiętam - na nieszczęście obie przeżyłyśmy zmianę komputerów, a w związku z czym - archiwów. Ja w sumie byłam chyba zdziwiona, że ktoś chce ode mnie pomocy, a później tak się jakoś rozgadałyśmy :D

      Delete
    6. U nas wszystko zaczęło się od bloga, więc pierwsze komentarze nadal na nich są :)

      Delete
  30. Rozumiem, że to przyjaźń, mająca początek właśnie na blogu? :)
    Myślę, że nigdzie nie jest tak łatwo znaleźć bratniej duszy, jak właśnie w Internecie, przez bloga :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak ;) Znaczy nie bezpośrednio, ale jednak ;) Tez mi się tak wydaje, w realu głównie zwracamy uwagę na wygląd, czasem trudniej jest podejść, niż wziąć kliknąć i wysłać wiadomość. Niemniej cieszę się z tego naszego spotkania, teraz mogę przyznać że chyba znamy się jak łyse konie ;)

      Delete
    2. Blog to takie miejsce, gdzie człowieka poznajemy od środka. I jeśli pisze szczerze, choć zdarzają się przypadki, że na pokaz i pod publikę, to można znaleźć bratnią duszę :)

      Delete
  31. Wspaniałe, że coś takiego może się wytworzyć między ludźmi - to jedna z tych fajniejszych stron życia. ;)
    Życzę Waszej przyjaźni przetrwania wszystkiego.. i bycia takiej wspaniałej, jak jest;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oczywiście, że fajniejszych ;) Fajniejsze jest jeszcze to, że czasami tak niewiele trzeba. No i zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę naszym życiem rządzi przypadek - bo gdyby pewna koleżanka nie dała mi jej numeru, prawdopodobnie dzisiaj nie miałabym tak fajnych wspomnień, a i nie miałabym osoby, której mogę bezgranicznie zaufać ;) Nie podziękuję, bo podobno to przynosi pecha, niemniej bardzo mi miło, że tak miło Nam życzysz, pozdrawiam! ;)

      Delete
    2. Nie dziękuj, nie dziękuj ;) Żeby nie zapeszać!

      Właśnie przypadki są w życiu fajne - nie spodziewasz się i PLUM! spotyka Cię coś fajnego ;D

      Delete
  32. Ojeeej. :) Gratuluję takiej relacji, są świetne! I życzę, żebyście długo się przyjaźniły. Mnie też pewnie w te wakacje czeka spotkanie z internetową przyjaciółką. :)

    ReplyDelete
  33. Coś pięknego prawda? :) gratuluje Ci. Gratuluję wam, że to trwa i sie umacnia :)

    ReplyDelete
  34. Zazdroszczę. *o* Ja jakoś nie mogę się natknąć na kogoś z kim mogłabym zawiązać głębsze relacje w internecie. Ok, była jedna ale chyba zbyt płytka.

    ReplyDelete
  35. Brakuje mi słów, żeby to skomentować. Taka przyjaźń jest niesamowita. Niech trwa. :D

    ReplyDelete
  36. Zupełnie jakbym czytała własną historię! Z tym, że to do mnie przyjechał przyjaciel, a nie ja do niego (jeszcze). Co zabawne, przyjechał jako przyjaciel, odjechał jako chłopak ;)
    PS: I już jutro będzie obok mnie znowu!

    ReplyDelete