20.3.14

plany na weekend?

Z nadejściem każdego piątku naiwnie obiecuję sobie, że tak, tym razem spędzę weekend robiąc coś sensownego. Coś, czego konkretnie nie potrafię nazwać ani wymyślić coby to mogło być, no ale wiecie, że nie będę siedziała na dupie, tylko zrobię coś co mam do zrobienia, żeby mi w tygodniu lżej było. No ale jezu, jestem tylko ludziem, któremu całe życie się nic nie chce i który każdą chwilę spędza na nicnierobieniu, więc chociaż dwa dni w tygodniu mogłabym mieć jakieś oświecenie czy coś, co nie? No ale bądźmy realistami, wiadomo, że to się nie stanie. No, może poczytam teksty, które sobie wezmę. Ale tylko może. W zeszłym tygodniu wysprzątałam pokój od góry do dołu, z kurzami i pod łóżkiem i za łóżkiem i czułam się taka wyczerpana! Czaicie?! Taka beznadziejna pogoda za oknem, wszyscy piszą że leżą sobie i czytają i piją litry herbaty a ja sprzątałam. No cóż no, ja jestem dziecko (nie)szczęścia, pełne sprzeczności. Totalnych sprzeczności.

Ale żeby nie cały czas o moim lenistwie. Znacie to uczucie, że jak nie ma koncertów, to nie ma, a jak są, to wszystkie na raz? I wtedy pojawia się to smutne pytanie: na który koncert iść? Co wybrać? Co wolę bardziej? No właśnie, mam nadzieję, że znacie ten wszechogarniający ból. (Oczywiście, nie biorę happysadu pod uwagę, bo kiedy jest koncert happysadu to się idzie na niego zupełnie tak naturalnie, jak się idzie spać wieczorem.) Tak czy siak okazało się, że zaraz po premierze płyty Artura Rojka, odwiedza on Kraków. Tu pierwszy dylemat: płyta czy koncert? (nadal biedna nie podjęłam decyzji, bo nikt ze mną iść nie chce, a może ktoś chce???) No i okej. A tu parę dni temu informacja, że sobie Michael Bublé przyjeżdża. Do Krakowa. No ludzie, głupia bym musiała być, żeby nie iść. Ale znów nie mam z kim. Ale pójdę chyba, bo lubię go, głos jego lubię.. No i taka okazja?! Tylko że trochę tak łyso samej iść, ale chyba nie będę się na ludzi patrzyła, bo kurcze no... 

a tu obrazeczek dla pań, które planów jakichkolwiek na weekend nie mają :P

101 comments:

  1. Ja kiedyś miałam dylemat, czy iść na T.Love, czy na Luxtorpedę. Wybrałam tych drugich i od tego koncertu jestem ich fanką. ;) A tak chodzę na wszystkie zespoły, które lubię, o ile są gdzieś w pobliżu. :)
    Też zawsze obiecuję sobie, że zrobię coś sensownego. A jak sprzątam pokój, to zazwyczaj kończy się na tym, że siedzę na podłodze, wokół walają się rozłożone rzeczy, które mam poukładać i bawię się tym, co znalazłam przy okazji. I tak mija pół dnia. :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. znaczy Buble jest dopiero w listopadzie, więc kasę bym pewnie odłożyła, jeżeli byłaby później możliwość kupienia biletu, i własnie dlatego nie wiem... A Rojek, no cóż, chyba go sobie nie odmówię :)
      No normalnie to bym posprzątała w godzinkę dwie, ale przecież jak zaczęłam układać w biurku, no to wywlekłam w cholerę rzeczy, i bawiłam sie i czytałam karteluszki i tak cały dzień zleciał ;D

      Delete
    2. W listopadzie? Ja nie snuję jeszcze tak odległych planów... ;)
      Zawsze tak jest... Ja muszę w końcu ogarnąć u siebie, ale co weekend mam jakieś inne zajęcie i odkładam na kolejny weekend, bo w tygodniu nie mam za dużo czasu.

      Delete
    3. jak byłam na Coldplayu, to bilet kupiłam w pierwszym tygodniu stycznia, a koncert był we wrześniu, niektóre rzeczy trzeba planować wcześniej :D
      To może tak jak Ośka trzeba sobie uzmysłowić że i tak nic w weekend nie będziemy robić i tak XD i od razu sumienie lżejsze!

      Delete
    4. I pół roku czekania... :P
      Nie, ja wciąż wierzę, że jeszcze coś uda mi się zrobić. :D

      Delete
    5. Lajf is brutal :P
      Widzę, że jeszcze masz nikłą nadzieję :D

      Delete
    6. Ale coraz mniejszą. ;)
      http://kwejk.pl/obrazek/2030090-ups.html

      Delete
    7. Cóż, obrazek opisuje mnie totalnie :D

      Delete
    8. Ale jutro też jest dzień. ;)

      Delete
    9. jakoś już nie wierzę, że mi się jutro będzie chciało :D

      Delete
    10. Ja wciąż się łudzę. ;) Zobaczymy jutro...

      Delete
    11. Nawet trochę ogarnęłam w pokoju... Misja wykonana :D

      Delete
    12. Dzięki. :D
      A jak u Ciebie? :)

      Delete
    13. U mnie wiadomo - lenistwo totalne :) Wyspałam się, odpoczęłam.. i tyle ^^

      Delete
    14. To też jest ważne ;)

      Delete
    15. Trzeba sobie kiedyś reset zrobić :)

      Delete
    16. A czasem trzeba popracować :P

      Delete
  2. Ja zawsze sobie obiecuję, ze ten tydzień spędzę efektywnie, później obiecuję, że nadgonię zaległe sprawy w weekend i tak się to kręci.

    ReplyDelete
    Replies
    1. A koniec końcow i tak leżymy i nic nie robimy sensownego :D

      Delete
  3. szczerze? ja to bym raz chciał nie mieć planów na weekend XD choćby ten- próba zespołu, sabat na pierwszy dzień wiosny, no szperaczy w moim ukochanym antykwariacie czyli książki za pół ceny o najmniej, seans horrorów w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym pod Poznaniem, konieczność naprawienia prysznica...ja naprawdę nieraz bym posiedział na dupie, serio. zamieńmy się XD
    A tak serio- nuda nieraz zabija człowieka. Pewna rutyna. Czasem trzeba naprawdę kopnąć się w dupsko i zmobilizować, a wiosna to..dobra okazja:) Przynajmniej, ja w mojej niespożytej ruchliwości tak twierdzę:)

    A któryż z nas, ludzi, nie ma w sobie sprzeczności?:>

    I boże, znam aż za dobrze. To samo z festiwalami muzycznymi- odwieczne pytanie-na ile w tym roku mnie stać?XD I samemu też można się na koncercie dobrze bawić. Nieraz tak wylądowałem i zawsze przynajmniej kogoś fajnego poznałem:)
    Pff też przyjadę grać do Krakowa, nikt o tym nie trąbi?XD

    ReplyDelete
    Replies
    1. Próba zespołu? :D Masz zespół? :D no to widocznie się będzie coś działo :P ja dzisiaj tylko z koleżankami z liceum się widze, ale to i tak bardziej mi się dzisiaj tego nie chce, choć pogoda taka piękna i choć w zasadzie to od dawna się z nimi nie widziałam i czuję, że mamy dużo do nadgonienia XD nieee, nie oddam Ci mojego superaśnie nudnego weekendu :(
      Ale w dwa dni w tygodniu też zabija? :o ale to strasznie poważnie zabrzmiało XD

      No nie wiem... wszyscy chyba mają :D

      Nie no, ja w sumie nie obawiam się tego, że sama będę bo ja w zasadzie lubię sama przebywać, ale no XD mam nadzieję że na tego Buble mi nie wyprzedają biletów do momentu aż się zdecyduję :D

      No to ja będę trąbić ha i nawet przyjdę! Pod scenę, o, i będę liczyć na autograf! XD

      Delete
    2. No, oprócz tego, że gram na skrzypcach to jeszcze wyję na wokalu w jednym zespole, no XD Powiedzmy, że muzykę różnie realizuję i właśnie o to mi chodziło- muzyka mi wychodzi lepiej niż pisanie XD
      No to chociaż się właśnie z kimś widzisz. To jakiś ruch, o!:)
      Hm...dla mnie każde lenistwo bywa zabójcze, więc wieszXD Ale to moja perspektywa:)

      No właśnie! Tylko nie każdy zdaje sobie z tego sprawę wprost XD

      To nie bądź jak osiołek, co mu dano w żłobie owies, a w drugim siano i nie mógł się zdecydować, aż padł z głodu XD

      Ok, dobra, zajmiesz się moim PR-em XD

      Delete
    3. Kordian, człowiek artysta :D Nie wiem, jak grasz i śpiewasz, ale jeśli tak fajnie i jeszcze lepiej niż piszesz, to normalnie jestem pod wrażeniem XD
      ... zawsze coś... teraz dwa dni leżenia, szaleństwo :D w zasadzie w przesycie wszystko jest śmiertelne, także :D

      Ale to nie ma sensu, że ktoś może sobie tego nie uprzytamniać XD

      Oj no XD ja jestem kobietą, ja się dłużej zastanawiam XD trzeba dobrze finansami zagospodarować :D

      OK! Trzymam za słowo! XD

      Delete
    4. Nie mów na mnie artysta -.-
      E...no dzięki XD
      No właśnie, ze wszystkim trzeba umieć wypośrodkować:)

      Czemu nie ma sensu?:>

      No, tak się zastanawiacie, że nieraz oszaleć można XD I prawda, lepiej rozsądnie kasę wydawać.

      Nie puszczaj więc XD

      Delete
    5. Człowiek o wielu zainteresowaniach, lepiej? :D
      UMIEĆ, szkoda że nie wszyscy umieją XD

      no bo to chyba powinno być naturalne, tej XD albo ja już mam spaczony światopogląd XD

      Oj, ja tam jestem trochę pośrodku! jak mi się coś spodoba, to nawet się nie zastanawiam i biorę i kupuję a później zgrzytanie zębów XD a jak się zastanawiam to najczęściej coś jest na rzeczy XD

      Nie zamierzam! XD

      Delete
    6. No, jakoś lepiej :P
      Bo to jest sztuka jakby nie było, tego się uczymy całe życie:)

      Bo jesteś kobietą, to dlatego jest dla ciebie nauturalne, macie w sobie więcej sprzeczności i łatwiej wychodzą na wierzch XD

      A nie, to ja jakoś zawsze byłem pieniężnie rozsądny. Pewnie przez to, że szybko musiałem zacząć zarabiać XD

      Delete
    7. To dobrze :D
      Ano wiadomo, trzeba do czegoś dążyć i czegoś się uczyć :)

      A że niby facet to jest taki jednostajny jakby? XD Hahahaha :D

      Ja się staram, naprawdę, ale czasem jak mi coś mignie przed oczami to szkoda gadać XD

      Delete
    8. To prawda. A naukę też nieraz pokornie przyjmować:)

      No, niby tak, stereotypowo, wiesz, zawsze zdecydowany. Ale ja jestem najlepszym przykładem na to, że to ściema XD

      No no, mi już tam się nie tłumacz XD

      Delete
    9. Nawet jeśli ta nauka się nam do niczego nie przyda :)

      No to czyli możnaby powiedziec, że stereotypy to takie trochę wydmuchane są XD

      Delete
    10. nie znasz dnia, ani godziny, kiedy może :>

      No Ameryki nie odkryliśmy XD

      Delete
    11. Problem w tym, że ja nie lubię niespodzianek x.x

      A szkoda XD miło byłoby się czymś, jakimś czynem dać zapamiętać innym XD

      Delete
    12. a to smuteczek. ale zapamiętam xD
      hm..no tak. wiesz, jeszcze dzień nie stracony, możemy stworzyć jakąś superhiper odkrywczą teorię jeszcze XD

      Delete
    13. znaczy nie!! bo ja lubię niespodzianki ogólnie, ale niespodzianek od losu nie lubię XD

      masz jakiś super hiper pomysł? XD

      Delete
    14. aha, ok XD To zmienia troszkę postać rzeczy jednak:)
      hm...dzisiaj już nie, dzisiaj jest poniedziałek, moja kreatywność spadła do 0 XD

      Delete
    15. no jednak troszkę XD
      czyli największa kreatywność gdzieś pomiędzy wtorkiem,a piątkiem, ewentualnie weekend? XD

      Delete
    16. hm...nocami. po prostu nocami XD

      Delete
    17. zawsze coś :P choć chyba bym się bała tego co bym mogła w nocy wymyślić.

      Delete
    18. a mi się twoje myślenie nocne tam podoba:)

      Delete
    19. melancholia totalna :)

      Delete
    20. a to też niekoniecznie. nie totalna XD

      Delete
    21. Tak czy siak najważniejsze, że się dogadaliśmy XD

      Delete
  4. eee tam, ja to już sobie przestałam obiecywać takie rzeczy :P
    a Rojek bez Myslovitz... no to jednak nie to samo. Myslo bez Rojka tym bardziej :P a w ogóle to najfajniejsze koncerty i tak są w juwenalia, na które czekam z niecierpliwością:D

    ReplyDelete
    Replies
    1. chyba też już powinnam :P
      ja Myslovitz słuchałam dla Rojka :P więc skoro Rojek sobie odszedł, to ja nie słucham piosenek z Kawalonkiem, tylko tych starszych a w piosenkach Rojka tych z tej nowej płyty się zakochuję :D

      Delete
    2. człowiek przynajmniej nie ma wtedy wyrzutów sumienia :D po prostu zakładasz, ze nic nie zrobisz i faktycznie nic nie robisz - pełnia szczęścia :D
      ja nawet nie wiem, jakie to są te z Kawalonkiem :P oprócz 'Telefonu', który akurat nawet mi się podoba :)

      Delete
    3. no dokładnie, w zasadzie stuprocentowa racja :D
      no ja tylko "telefon" słyszałam i jeśli nawet piosenka nawet w miarę, to ten głos mi po prostu nie pasuje ;)

      Delete
  5. Ja bym wybrała Rojka, bez zastanowienia. Michaela najlepiej słucha się w święta, takie nastrojowe klimaty pełne ciepełka :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rojek jest za miesiąc, więc jeśli zastanę jeszcze bilety to pójdę :P a Michael dopiero w listopadzie więc może jak kiedykolwiek się zdecyduję to bilety jeszcze będą, ot taka naiwna ja :D

      Delete
    2. Chcesz upiec dwie pieczenie na jednym ogniu? Cwana bestia :D

      Delete
    3. Zobaczy się :D Lubię kombinować :D

      Delete
    4. To znaczy, że dasz sobie radę w życiu :D

      Delete
    5. Nie lubię siedzieć na tyłku i czekać, aż ktoś coś za mnie wymyśli :D

      Delete
    6. Ja różnie, zależy od okoliczności :D

      Delete
    7. To prawda :D czasem mimo wszystko dupy się nie chce ruszyć :D

      Delete
    8. Mnie chyba stanowczo za często :P

      Delete
  6. Jest ładna pogoda, więc może trochę żywszy ten weekend będzie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. kto wie :P ale chwilowo marzę o tym żeby się wyspać <3

      Delete
    2. Spałam prawie 12 godzin, również w dzień troszkę i nadal mi się chce spać, only me <3

      Delete
    3. Nie tylko Ty tak masz ;>

      Delete
  7. A jedź sobie sama na koncert, co Ci szkodzi. Ja bym tak zrobiła, jakbym miała taką możliwość :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie no, wiem, na ludzi nie trzeba się oglądać :)

      Delete
  8. Lenistwo... dopada każdego. Obiecałam sobie, że całą sobotę spędzę w książkach.... zobaczmy ile będzie prawdy w tej mojej obietnicy....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Widzę, że uczysz się do matury ;-) jako zeszłoroczna maturzystka powiem Ci, że po pierwsze nie ma się czego bać, a po drugie... matura to bzdura :)

      Delete
    2. Pewnie uznam tak samo, jak już będę po :)
      Na razie brak czasu na wszystko, a stres złapie mnie dopiero jak będę wchodziła na salę...

      Delete
    3. Możliwe ;)
      Wejdziesz na salę, usiądziesz przy arkuszu i wtedy nerwy opadną, skupisz się na tym, co masz robić i poleci gładko :)

      Delete
  9. Nie chodzę na koncerty, ale mam tak dużo innych zjadaczy czasu... A w poniedziałek dwa sprawdziany. Taak.

    ReplyDelete
    Replies
    1. u mnie zaczęło się od happysadu... a później to już jak mam możliwość to idę :)

      Delete
  10. a ja tak sobie a każdą niedzielę powtarzam, że od jutra nie jem słodkiego...

    ReplyDelete
    Replies
    1. chociaż nie mam tego problemu, bo bez słodkiego umiem żyć....

      Delete
    2. ciesz się, że nie masz.
      słodycze, książki i łóżko + lenistwo to największe uzależnienia, których ciężko się pozbyć człowiekowi 'normalnemu'.

      Delete
    3. niestety nie podzielam tej euforii, bo przez to nie tyję :(
      ja podmienię slodyczne na herbatę i nikt by mnie siłą z łóżka nie wypędził :P

      Delete
  11. U mnie nie ma lenia, przynajmniej na razie! Życzę Ci produktywnego weekendu! :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. oj, jest bezproduktywny na milion procent :D

      Delete
  12. Zazdroszczę takich problemów, u mnie koncerty dostępne dla mnie i interesujące mnie to niemal ewenement... Właściwie to mam za sobą tylko jeden taki. :( Natomiast weekendy... Zazwyczaj są do siebie podobne. Urozmaicam je robieniem czegoś pożytecznego, a najczęściej spotkaniami z bliskimi i obijaniem się. No cóż. Klasyk.

    Buźka. (Sinusoida-Emocji)

    ReplyDelete
  13. Bo weekendy są od leżenia i nic nie robienia :D Pamiętam jak ja sobie obiecywałam zawsze podczas szkoły, że w weekend to już na pewno, nadrobię wszystko, wstanę wcześniej. Mhm... mama budziła mnie na obiad :D

    Ale masz posprzątanie przynajmniej!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Daj spokój :D Wczoraj pół dnia się słaniałam, niby wstałam... ale tu nie ma co robić... znaczy jest, ale się nie chce, to telefon, słuchawki i pół dnia przeleżałam :D nadal jestem zdania, że taki reset cotygodniowy jest jak najbardziej potrzebny :D

      Zawsze coś!

      Delete
  14. ale Ci zazdroszczę! ja strasznie muszę się pilnować inaczej od razu po mnie widać. w dodatku ciężko mi schudnąć, a to może wina, że mam problemy z tarczycą...
    wyobrażam sobie, że ciężko byłoby Cię wyciągnąć. :D mam podobnie. jednak fajnie się zapuścić, że tak powiem, na jeden lub dwa dni. :)

    ps nie wiem czemu, ale nie mogłam dodać odpowiedzi tylko nowy komentarz. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Naprawdę nie wiem, czy jest czego zazdrościć, człowiek chce przytyć a nie może, to jest smutne raczej :)
      moim zdaniem, taki weekendowy reset jest jak najbardziej na miejscu :D

      spoczko loczko, też mi się czasem tak dzieje :)

      Delete
    2. inni chcą przytyć, inni schudnąć. :D taki paradoks. możemy się zamienić jak chcesz.
      jest idealny. :) szkoda jedynie, że czas na to nie pozwala.

      Delete
    3. Człekowi nie dogodzisz :D

      Delete
    4. ano nie dogodzisz. :P można się jedynie starać by było dobrze i żeby być z siebie zadowolonym. :)

      Delete
    5. a to też trudne jest :P

      Delete
    6. niestety jest, ale cóż na to poradzisz? bez trudności życie byłoby nudne. :)

      Delete
  15. Moj problem z koncertami jest jeszcze taki, że mieszkam w małym mieście, więc kiedy już jakiś zespół gdzieś gra to muszę tam jeszcze dojechać ;p

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja zawsze do Krakowa na happysad dojeżdżałam, teraz mam go na miejscu. Ale tak czy siak inne fajne zespoły raczej osiadają się w innych częściach Polski i trzeba robić wyprawy :D

      Delete
  16. Taaak, znam to uczucie- jak nie ma koncertów, to nie ma. A jak już się pojawią, to wszystkie na raz...

    ReplyDelete
    Replies
    1. I męcz się człowieku z decyzją...

      Delete
  17. Mam podobnie z weekendami - w poniedziałek postanawiam, że w wolne dni wezmę się w końcu za siebie, by później w ciągu tygodnia nie harować, a zazwyczaj kończy się niemal tak samo: na gdybaniach i obietnicach. Dlatego jak najbardziej życzę motywacji do zrobienia czegokolwiek! ;)
    A koncerty... to nie mam jak doradzić, bo nie chodzę. Inna sprawa, że słucham albo takich zespołów, których nikt nie słucha i nie mam z kim iść, albo takich, na które rodzice by mnie nie puścili nawet wtedy, gdy sama będę mieć męża i dzieci, albo takich, które do Polski nie przyjeżdżają, a jak już, to bilet kosztowałby więcej niż majątek... ;D

    ReplyDelete
    Replies
    1. to chyba udało mi się z tym, że słucham głównie polskich zespołów, a Ci zagraniczni jak się zjawiają, to znów naproszę tatę czasem i sobie jedziemy :D

      co do weekendu, to jak zwykle go przebyczyłam xD

      Delete
  18. Tak tak... z jednej strony nie ma co robić, a z drugiej jest tyle do zrobienia, że nie wiadomo od czego zacząć ;p

    ReplyDelete
  19. niedługo idę na grunge'owy koncert i się cieszę :) na szczęście nic mi nie koliduje.
    też jestem właśnie pełna sprzeczności ostatnio, mam nadzieję, że niedługo mi przejdzie..

    ReplyDelete
  20. Lenistwo. Jakże to ludzkie. Nieszcze nie wynaleźli na to leku.
    Myślę, że powinnaś wybrać koncert Artura. Płytę możesz kupić innym razem, koncert będzie jeden. Och, że też tak daleko mam do Krakowa.

    ReplyDelete
    Replies
    1. A szkoda, że nie wynaleźli, przydałoby się.
      Chyba już za późno na kupno biletu, brawo ja.

      Delete
  21. Skądś to znam.. Z jednej strony jest tyle do zrobienia, że nie wiadomo, za co pierwsze się wziąć, ale za to z drugiej strony, tego jest tak wiele, że aż się nie chcę.. I co tu poradzić?
    Koncerty.. oj tak. To nie fair, koncerty zaczynają się dopiero na wiosnę. Jak tu można pogodzić naukę, dom i jeszcze wydatki związane na koncerty, nie mówiąc już o tym, że wszystkie są w zbliżonych do siebie datach!!

    ReplyDelete
  22. Ja na Twoim miejscu nie zastanawiałabym się długo i poszła nawet sama. W końcu na koncercie też można kogoś poznać, ale przede wszystkim chodzi o własną satysfakcję. Ja bardzo bym chciała wybrać się na happysad, który (mam nadzieję) zagra już za kilka miesięcy w moim mieście. I cóż, już teraz jestem pewna, że pójdę sama.

    ReplyDelete