17.4.13

Let it be!

Czasem jest taki moment, kiedy umysł chce coś powiedzieć, ale ciało skutecznie temu zapobiega. Możesz się męczyć ile chcesz, próbować wydębić z siebie słowo nawet przez kilka dni, jednak efekt pozostanie wciąż taki sam - po prostu mierny. Wtedy każde słowo, które wyjdzie z Twoich ust, albo pojawi się na ekranie, gdy wystukasz je na klawiaturze będzie bezsensowne niezależnie od siły, jaką włożyłaś w napisanie. Niejednokrotnie będziesz miała ochotę przysłowiowo rzucić to wszystko w cholerę, bo po co męczyć się na siłę. Wtedy jednak przemożesz siebie i powstanie coś, co w miarę Cię zachwyci. 

No, to taka mała przedmowa odnośnie powstawania tej notki, bo jakoś znów nie mam ani weny, ani pomysłów, a nawet jak jakiś się znajdzie, to przelanie tego tutaj po prostu jest niemożliwe. Jednak dzisiaj, to piękne słońce, które obudziło mnie z samego rana (czyli około dziewiątej - tak, zostałam w domu, ja zła) sprawiło, że po prostu zaczęłam działać. Zaczęło się oczywiście od pomalowania paznokci (no nie moja wina, że wczoraj upolowałam piękny odcień brzoskwini i po prostu nie mogłam sobie dzisiaj nie pomalować!)... a później... No właśnie. Tu powinien nastąpić opis moich wszelakich przygotowań do matury - czy to robienia arkuszu maturalnego z matmy, czy z angielskiego.. Ale nie, mądra Lu otworzyła arkusz z matmy, popatrzyła na niego zdezorientowana i z taką samą szybkością go zamknęła. Oczywiście okazało się, że dzisiejszy dzień nie jest dobrym dniem na naukę, dlatego też się przebyczyłam. Ale pomalowałam paznokcie! (Powiedziała maturzystka na 20 dni przed pierwszym egzaminem maturalnym. Oby tak dalej!)

Poza tym, są ważniejsze sprawy. Na przykład pierwsze urodziny zrozumtowreszcie, kiedyś znanego bardziej jako Morze Słów. Czaicie, że to rok? Bo ja jakoś staram się ogarniać, ale nie jestem w stanie. Nie wiedziałam, że aż tak bardzo zaprzyjaźnię się z Blogspotem i z wami. Oczywiście okazało się, że poznałam tutaj wiele wspaniałych ludzi, z którymi wszystko wydaje się lepsze! Przychodząc tutaj rok temu, zakładając tego bloga, zrobiłam to bardziej w celach poznawczych. Zafascynowana nowym miejscem, nową platformą, zaczęłam pisać, spodobało mi się, jestem tutaj... I nigdzie się nie wybieram, gwoli ścisłości, gdyby ktoś chciał się mnie stąd pozbyć. Okazuje się po prostu, że z blogowania nie da się ot tak zrezygnować - jest to cholernie wciągające zajęcie! Pisać, pisać i pisać, to mogłabym w tym momencie napisać. I tak wyobrażam sobie moje najdłuższe wakacje w życiu, które rozpoczną się już w przyszłym tygodniu. 

Z tym wiąże się oczywiście inna anegdotka, gdyż moja klasa jest po prostu tak popierdolona, że aż żal czasem słuchać i widzieć co poniektórych. Powszechnie wiadomo, że ja mam wyparzoną gębę, gdy ktoś poważnie mi zajdzie za skórę. Do tej pory w sprawach klasowych starałam się trzymać na uboczu i mieć wywalone. Poniekąd wyszłoby mi to na dobre, bo pomimo całej klasowej składki zamierzam dać wychowawczyni bukiet od samej siebie, za to wszystko co dla mnie zrobiła. Ale na składkę też zapłacę, co by nie było, oczywiście. Otóż, do zakończenia dni kilka, a tu żadnej składki nikt nie ogłasza ani nic. Kiedyś już zwróciłam uwagę, ale kto by mnie słuchał. Niedawno wychodzi rozmowa - że skoro nikt nie chce się składać, nikt tego nie organizuje, to niech każdy na własną kieszeń, poza tym, wychowawczyni taka i owaka, ktoś jej nie lubi i twierdzi, że prezent się nie należy. No to się odezwałam. Żeby się nie zachowywali jak banda idiotów i dzieci, żeby trzymali fason chociaż przez te kilka dni, że o zakończeniu już od miesiąca wiedzą... I co? Oczywiście wyszło, że to ja jestem ta zła, że tylko mówię, a nic w związku z tym nie robię.. Przepraszam, ja jestem przewodniczącą, skarbnikiem? Nie.

No i jeszcze zostałam nominowana, a co. Pamiętałam, że ktoś mnie nominował, ale nie mogłam pojąć kto i kilka dobrych minut skakałam po blogach i znalazłam!


Za nominację dziękuję Priceless_ ;)

Zasady są następujące:
Po pierwsze: Wyróżnij 5 blogów (nie można wyróżnić osoby, od której dostało się wyróżnienie). 
Po drugie: Poinformuj osoby wyróżnione o wyróżnieniu.
Po trzecie: Umieść wyróżnienie na swoim blogu.
Po czwarte: Podziękuj za wyróżnienie.
Po piąte: Opisz siebie w 3 słowach

Nominować nie będę nikogo, bo wydaje mi się, że większość z Was brała w tym udział. Jeśli ktoś jednak chce jeszcze raz przystąpić, niech czuje się nominowany ;) 

No i teraz ja, w trzech słowach:  Optymistycznie popierdzielona wariatka!

No to co, tylko więcej takich rocznic ;)

apropos. myślę o zrobieniu sobie prezentu  w postaci pięknej dużej torby, której nijak nie mogę znaleźć w żadnym sklepie. I tu pojawia się pytanie - nie znacie jakiś fajnych internetowych sklepów z torbami? z góry dzięki za jakąś podpowiedź ;)

67 comments:

  1. Gratuluję roku, po raz kolejny, i życzę Ci oczywiście więcej takich rocznic :)

    ReplyDelete
  2. Wciągające to blogowanie - fakt. Też dzisiaj sobie zrobiłam wolne, ja zła studentka nie pojechałam na zajęcia ;o Co robiłam? U siostry koczowałam, rozkoszowałam się słońcem, świeżym powietrzem, malowałam również paznokcie, przeglądałam gazetki durnowate ^^ A sesja coraz bliżej, haha. Także lepsza do Ciebie nie jestem z nauką .

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czasem trzeba wziąć sobie oddech, odetchnąć od tego wszystkiego. Wydaje mi się, że ani szkoła, ani studia nie ucierpią, jeżeli sobie czasem odpoczniemy! :D W moim wypadku dzisiaj postanowiłam iść do szkoły, jednak okazało się, że nas jest dziesięcioro, po drugiej lekcji - ośmioro, to poszłam do domu, a co! :D
      Co do sesji, matury - BĘDZIE DOBRZE. :D

      Delete
    2. Co to Twojej matury - na pewno, nie ma innej opcji. Ale moja sesja letnia to jedna wielka niewiadoma i naprawdę zaczynam mieć wątpliwości czy dam radę..

      Delete
    3. Oj no, trzeba się nastawić pozytywnie.

      Delete
  3. Też mam straszną klasę jeśli chodzi o jakiekolwiek porozumienie się z większością z nich. Ehh. U mnie to jeszcze dwa miesiące i też koniec ;3
    A ile można się uczyć? Jestem pewna, że nawet jak nic nie robiłaś przez jeden dzień to maturę i tak zdasz ;p
    No i obyś za rok zapisała tutaj kolejny post informujący o drugiej rocznicy! :3

    ReplyDelete
    Replies
    1. Już mam naprawdę niektórych tak dosyć, że najchętniej wydusiłabym połowę, coby nie musieć na nich patrzeć. HA HA HA, żebym to ja do tej pory coś robiła, to bym sobie odpoczęła, ale ja nic niemal nie ruszyłam, więc brawa dla mnie. Choć, ok, matma w miarę ogarnięta ;p
      Mam nadzieję, że szczęście dopisze :D

      Delete
  4. Próbowałaś kiedyś zapisywać szkice albo chociażby zarys jakiejś notki? Tak "na zapas"? Jak dla mnie to jest to dobry pomysł, tylko wtedy trzeba szukać tematów, które się nie zdezaktualizują za parę dni, tygodni czy miesięcy ;P

    Z okazji 1. urodzin życzę Ci, żebyś tu była i była, pisała i pisała :D I mojemu blogspotowi też stuknął roczek jakiś czas temu :D

    W liceum takie sytuacje z moją klasa to była norma. A jeszcze było coś takiego, że "zakładałam" za kogoś pieniądze, bo ktoś na dziś nie miał i do tej pory nie dostałam ich z powrotem. Nie zamierzałam się kłócić o jakieś drobne pieniądze typu 5 zł, bo nie to się liczy, no ale. Jak od kogoś coś pożyczam, to jak najszybciej oddaję ;/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chyba tak będę musiała zrobić, bo w momencie kiedy otwieram okienko to wena wyparowuje w tempie natychmiastowym. Poza tym, doszłam do wniosku, że ostatnio mam jakiś zanik umysłowy, nad wypracowaniem siedzę godzinami, w białą kartkę się gapię i puusto ;P

      No widzisz, jak ten czas szybko leci. Nadal nie mogę uwierzyć, że to już tyle minęło! :D

      Gdyby chociaż chcieli zapłacić... A oni będą się wymigiwać do końca, a kiedy nie zapłacą, bo będzie im żal, to później pojawią się wąty, że dlaczego oni są lekceważeni? Żal dupę ściska i nic więcej!

      Delete
    2. Ja tak robię od paru lat, bo wiele razy miałam tak samo jak Ty - siadałam przy laptopie i nie wiedziałam od czego zacząć ani o czym napisać. A teraz czasem ni stąd, ni zowąd napada mnie wena, więc siadam, biorę jakąś kartkę i piszę. Później poprawiam, przepisuje i mam szkic do wykorzystania kiedyś ;P

      Ci "moi" w zdecydowanej większości przypadków nie chcieli zapłacić. Mówili, że dziś nie mają pieniędzy, że jutro, że nie mogą zostać bez grosza, więc oddadzą mi kiedy indziej. I, oczywiście, od tych osób nie udało mi się nigdy pożyczyć żadnych pieniędzy, bo nigdy nie mieli :)) Czasem zastanawiam się, skąd tacy ludzie się w ogóle biorą...

      Delete
    3. Dobry sposób, trzeba sobie jakoś radzić :D Czasem wena przychodzi wtedy, kiedy niczego się nie chce, i nawet nie ma chęci na pisanie, a jak znowu siedzę i chcę napisać to nic nie ma. Pokrętny jest ten nasz umysł :P

      To już lepiej byłoby powiedzieć, że z takich i takich powodów nie mogą po prostu zapłacić, że uiszczą to kiedyś tam, albo że najzwyczajniej w świecie nie chcą się złożyć, a nie takie duperele odwalać. Idiots, idiots everywhere :D

      Delete
  5. Ha, to chyba jakieś pasmo rocznic - ludzi bierze na blogowanie w kwietniu?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chyba rok temu jakiś czas emigrowania z Onetu był :D

      Delete
  6. To widzę, że moja klasa przy Twojej jest nawet zorganizowana, bo my składkę jakąś zrobiliśmy, ale narodził się, co pani kupić na zakończenie roku. I w sumie to chyba już coś trójka klasowa ustaliła, ale za bardzo nie jestem w tym zorientowana. Wiesz, na ludzi nie wpłyniesz, chcesz dobrze, a tu jeszcze jakieś wielkie żale i frustracje. Szlag człowieka może trafić.

    I w ogóle to wszystkiego najnajlepszego! Ja urodziny swojego bloga przegapiłam, a przypomniałam sobie o nich dzięki tej notce. :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. narodził się problem* słowo mi uciekło, no. :D

      Delete
    2. Dajże spokój, moja klasa jest o dupę rozbić. Tu wszyscy udają, że się lubią, a za chwilę jeden drugiemu dupę obrabia i problemu w tym nie widzi. Kilka jest grupek, co siebie nie znoszą, jak przyjdzie co do czego, to drą się na wychowawczej na siebie, jakby diabeł w nich wstąpił. Pewnie, że nie wpłynę. Tylko z jednej strony każdy chce żeby coś się działo, ale jak ktoś kasę zbiera, to nikt nie da, bo żal. A tym razem mi się oberwało, bo zwróciłam potulnie uwagę, no cóż :D Pierwszy raz od trzech lat powiedziałam swoje zdanie i klasowy hejt :D

      A dziękuję :D Ja tak jakoś wcześniej pamiętałam, a obudziłam się 17 kwietnia, i patrzę w kalendarz, że LOL, to już dzisiaj! :D Ten czas szybko leci.

      Delete
    3. Hipokryzja się szerzy. U mnie tak było w gimnazjum. Wiadomo, kilka osób była spoko, ale to jednak za mało. U mnie w klasie z kasą problem też był spory, bo niektóre osoby wpłacają w późniejszym terminie. No ale ważne, że w ogóle te pieniądze dają. To już nawet swojego zdania nie można wypowiedzieć? Boże, co za ludzie.

      Ja pamiętałam na początku kwietnia. Jeszcze sprawdzałam, czy się nie mylę, a potem jakoś za dużo spraw się działo i zapomniałam. No ale trudno, świętować będziemy na moim blogu za rok, mam nadzieję. :D

      Delete
    4. To jest najgorsze, że przez trzy lata potulnie nie wyrażałam swojej opinii, nawet wtedy, kiedy była zupełnie inna od tej, którą wszyscy 'wyznawali'. Ale siedziałam potulnie, bo nie chciałam się narażać. A teraz, tydzień przed to już mi w sumie zwisało, bo prawie nie chodzę do szkoły (więc nie muszę tych facjat oglądać), więc powiedziałam i co? I klasowy hejt :D Cud miód!

      Ależ oczywiście, że za rok będziemy świętowały :D

      Delete
    5. Podejrzewam, że nawet gdyby w duchu przyznali Ci rację to jednak na głos wypowiedzieliby coś innego. I kto wie, może akurat w tym przypadku tak było. U mnie w klasie niezbyt dużo osób się wypowiadało na tematy związane ze sprawami szkolnymi. Ja w sumie też siedziałam cicho, jakoś tak dyskutować na forum przy nauczycielach nie lubię. Dlatego też czasem każdy był zmuszany, żeby się wypowiedzieć. Ale to w sumie dało się przeżyć.

      Delete
    6. A ja już nawet nie chcę o tym myśleć. Idioci są, i tyle. Żal im pieprzonej złotówki, którą wydadzą w sklepiku i jest okej, ale że kończą szkołę to się barany nie mogą poświęcić. U mnie też, nikt się nie wypowiada, a wszyscy mają pretensje. Dlatego ja naprawdę starałam się nie odzywać, ale teraz się po prostu nie dało. Wstyd mi za nich, jednak cóż, ponoć głupota nie boli ;)

      Delete
  7. Gratuluję roczku! :)
    Hahahaha, mam tak samo, tyle, że ja rozwiązałam 2 zadania i poszedł arkusz w cholerę ;D Nawet prezentacji na polski nie mam zrobionej...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moja wciąż się pisze, ale czarno to widzę... ;D

      Delete
  8. Skąd ja to znam ;D Pomysłów na posty kupa, a jak chcę coś napisać to wychodzi dupa. Jakoś tak nie umiem tego wszystkiego w odpowiednie słowa ubrać. Chyba zacznę sobie w tych lepszych dniach szkice pisać, coby było na czasy posuchy. Hahaha ;D Przed egzaminami (wszystkimi, nie mówię tylko o maturze) wszystko jest ważniejsze od nauki... nawet sprzątanie wydaje się wtedy takie ważne, że nie można z tym ani chwili poczekać i trzeba odłożyć książki i burdel ogarnąć. No i w ogóle wszystkiego najlepszego z okazji tego blogowego święta :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No pasowałoby, tyle, że jak będę miała wenę, to zamiast zapisywać posty w szkicach, to będę publikowała, a później jęczała, że nie mam jak i czego napisać :D No dokładnie! Ile ja kurzu widzę na szafkach, teraz muszę poukładać papiery, książki oddać niepotrzebne do biblioteki... Cóż :D Mimo wszystko jestem przepełniona pozytywną energią, że mi się wszystko uda :) A dziękuję :)

      Delete
    2. Dlatego zawsze dobrze jest coś tam sobie zachomikować ;D
      A mi ta pozytywna energia wyparowała :(

      Delete
    3. Póki nie zdaję sobie sprawy z tego, że to tak blisko, to nie jest źle :D

      Delete
    4. Jedynie matmy się obawiam, ale cholera, może dam radę? :D

      Delete
    5. Współczuję Wam tej matmy ;P Byłam w ostatnim roczniku bez niej. Taki fart! ;D

      Delete
    6. Właśnie ja się z mamą śmiałam, dlaczego mnie wcześniej nie urodziłaś, dlaczego?! :D No straszny fart, to trzeba kurde pecha mieć. Ale nie no, mam nadzieję, że jakoś mi pójdzie :)

      Delete
    7. Ale za to miałam pecha i urodziłam się w poście, więc o osiemnastce mogłam tylko pomarzyć >.<

      Delete
    8. No to przysłowiowa dupeczka!
      Ale nie miałaś matmy! To przeważa :D
      Hahaha, a u mnie z osiemnastki ludzie nie chcieli wyjść do domu XD

      Delete
    9. To fajna impreza musiała być ;D

      Delete
  9. Moja klasa też jest popierdolona czasem, ale akurat 3 tygodnie przed zakończeniem roku szkolnego zaczęliśmy się zżywać, tzn. część ekonomistów. Na samą myśl chce mi się płakać, że nie siądę z nimi na lekcji i nie poplotkuje. Nie będę im robiła notatek. Nie będziemy się wygłupiać razem. Natomiast z częścią analityków wybuchły wojny i jest syf. Co do prezentu do wychowawczyni była ściepa i zamówiliśmy jej foto książkę z naszymi zdjęciami z 4 lat :) i podpisaliśmy się wewnątrz okładki :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja mojej klasy, mimo najszczerszych chęci, nie potrafię ogarnąć :D Wszyscy na wszystkich nadają, a później się dziwią, że połowa klasy się nie odzywa/kłóci na wychowawczej, zamiast cokolwiek robić, ustalać. Wszyscy znają się na wszystkim i nie ma osoby odpowiedzialnej za jakieś rzeczy. A ja nie wiem, co jej kupią. Dałam piętnaście złotych na składkę i mam ich w dupie - niech robią, co chcą. Ja dla wychowawczyni prawdopodobnie będę miała jeszcze własny bukiet, więc naprawdę mnie nie interesuje ;)

      Delete
  10. Haha, upierdliwa klasa, skąd ja to znam -,- No, ale jestem skarbnikiem, więc mają jakiś tam powód na wściekanie się :)

    Gratuluję rocznicy! Oby takich więcej :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na niektórych to już patrzeć nie mogę, bo mam odruch wymiotny na te zryte facjaty ^^

      Delete
  11. to juz rok? jak to szybko zleciało, lohoho! jak ja uwielbiam te słowa, że potrafie gadać,a nic nie robie. kocham to. albo jak coś zrobię i się przypadkowo pomylę (gdzie reszta miałą w dupie to wszytsko) to ocyzwiście wyżywają się na mnie. nie ma co, kochana klasa. a co do postów, ja nie mam na nie czasu. tak jak na bloga z muzyką, o cholera - to był zły pomysł by założyć go w tym terminie :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo szybko zleciało! Nawet nie pamiętam, kiedyś :D No wiesz, czas się może znaleźć :D Niedługo koniec roku, znaczy, dwa miesiące jeszcze, dasz radę :D

      Delete
  12. Ja też szukałam jakiejś fajnej strony z torbami, ale niestety nic ciekawego nie znalałam. I torebki zadowalającej nie mam ... :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja mam, ale torby, które nadawały się tylko i wyłącznie do szkoły, co by się nie pourywały ramiona pod naciskiem książek, więc w sumie pierwszej ładności nie były :) No ale teraz, zakończenie szkoły, to można sobie jakiś prezent sprawić. Tyle, że w sklepie nie ma fajnych, bo wszystkie takie wielgachne :)

      Delete
  13. wspaniała sprawa, te długie wakacje. kiedy Ty idziesz zadowolona,wyspana przed siebie a inni biegiem, zmęczeni, nerwowi lecą na uczelnię. jak ja np.
    skorzystaj jak możesz z tych wolnych chwil!

    ReplyDelete
    Replies
    1. ależ korzystam całymi garściami biorę to, co mam, mam nadzieję, że wszystko wyjdzie po mojej myśli :D

      Delete
  14. Ooo tam wtedy też mam ciarki albo jak słyszę Kings of Leon - "Closer"
    Takie, że Blogger ma się połączyć z Google+. Gadżet "Obserwatorzy" zostanie usunięty i zastąpiony opcją Google+ "Dodaj do kręgów", przez co będą widoczne dane (imię i nazwisko), jeśli ma się wpisane na poczcie, na którą się logują użytkownicy na bloggera.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ło jezuśku. No to bardzo niefajnie i mi się ten pomysł nie podoba. Ciekawe, czy jest jakaś możliwość, by zmienić e-maila, czy konto, żeby mi nie wyskoczyło zamiast Luthien prawdziwe dane osobowe -.-
      Nie znam tej piosenki, aczkolwiek inna Kings of Leon "Use Somebody" po prostu... Wymiata. Jednak głos Jakuba dla mnie na pierwszym miejscu :D

      Delete
  15. Moje pytanie: NIE MIAŁAŚ WIĘCEJ BLOGÓW? ._. Cztery to normalnie życie na krawędzi.

    O. Mój. Boże. Pierwszy raz jak przeczytałam "zrozumtowreszcie" to wisiało takie pytanko nad moją głową: ALE CO? Ech, tyle nauki, że aż wszystkie neurony mi wyparowały.

    I współczuję klasy. Ale dobrze robisz, zapłać z własnej kieszeni i spełnij swój "uczniowski obowiązek". To znaczy, żaden to obowiązek, ale po co masz polegać na innych, skoro źle na tym wyjdziesz? Kup wielki bukiet, co by się kobieta pod nim ugięła i koniec.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale jakby popatrzeć jak się na nich udzielam, tj. z jaką częstotliwością, to zrozumwreszcie wygrywa bezkonkurencyjnie! :D

      Kurde no! Wszyscy się uczą. A ja, matura za dwa tygodnie i się nie uczę. Nie zdam! No ale nie moja wina, że okres sieje takie spustoszenie, że normalnie całe dnie leżę w łóżku!

      Ależ oczywiście. Zamówiłam prześliczny bukiet, na składkę zapłaciłam. Jednak słysząc, co oni planują zakupić, to mnie po prostu rozpierdziela.. Dlaczego niektórzy ludzie są pozbawieni racjonalnego myślenia? Ach, jedyne pocieszenie, że prawdopodobnie na zakończeniu ostatni raz w tym składzie się spotkamy. Mam ich po kopytka! :D

      Delete
  16. Też muszę sobie sprezentować torbę!:D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tyle, że nigdzie nie mogę znaleźć fajnej!

      Delete
  17. Co z tego, że wychowawczyni jest taka czy owaka? Wypada podziękować jakoś za współpracę jakimkolwiek prezentem, a skoro Tobie wiele pomogła, to musi być dobrym człowiekiem ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ano pewnie, że jest dobrym człowiekiem ;) Czasem ma humory, no ale kto ich nie ma? Każdemu czasem zdarzy się wstać lewą nogą a to nie znaczy, że jest od góry do dołu zły :)

      Delete
  18. Chętnie będę zaglądać, miło tu u Ciebie ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo mi miło, że Ci się tu podoba - zapraszam ;)

      Delete
  19. Dobrze tu na blogspocie, nie? Też niedługo będę obchodzić rocznicę. :)
    Rzadko kupuję przez internet, więc nie znam żadnych sklepów. Wolę wszystko zbadać organoleptycznie. :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. A ja właśnie dużo rzeczy zamawiam, znaczy, z mamy konta czy jak, bo nigdy nie umiem znaleźć czegoś co mnie zachwyci w realu ;) a sklepów jako takich i nie ma w realu i necie, niestety.

      A pewnie, że dobrze. Ba, najlepiej:)

      Delete
    2. Hm. Ja ostatnio kupiłam soczewki i dostałam kubek gratis. :P A tak, to bez dotykania się nie obejdzie. Chociaż kupiłam ostatnio nowe buty, więc wypadałoby dobrać do nich chustkę/torbę, bo jedyne, co mi na razie do nich pasuje, to lakier do paznokci, więc też będę musiała się rozejrzeć. Gdybym znalazła coś interesującego, z pewnością dam Ci znać.

      Delete
    3. Moja siostra też kupuje sobie soczewki przez Internet. A ja, w sumie w większości kupuję sobie książki, albo jakieś pierdoły (ostatnimi czasy czycham na płytę happysadu, tą pierwszą pierwszą). Bo to wygodniej wychodzi, nie musi się człowiek fatygować do sklepu, a jak mi zabierają kasę z konta.. To jakoś nie odczuwam tego tak strasznie, jak wtedy kiedy muszę wyjąć i dać z portfela :D

      Delete
    4. To akurat prawda, ale takie myślenie może zgubić. :P Jak płacę kartą, a nie gotówką, to też tego tak nie odczuwam i czasem tracę panowanie nad wydatkami...

      Delete
    5. Ano, ja też... Wolę nawet teraz nie patrzeć na stan, bo bym się przeraziła :D

      Delete
    6. Mam podobnie, ale czasem lepiej zerknąć, zanim na koncie pojawi się debet. :P

      Delete
    7. Wiadomo :P
      Trzeba się strzec xD

      Delete
  20. Widzę mamy taki sam zapał do nauki xD Już miałam sobie odpuścić jutro, ale nie, ostatni dzień, nie :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na mój zapał po prostu brak słów :D Pewnie obudzę się z ręką w nocniku i tyle z tego będzie :D No własnie ja idę dlatego, że ostatni dzień. A najwyżej po prostu wcześnie wyjdę, jak mi się będzie nudzić :D

      Delete
    2. Wiesz, dochodzę do wniosku, że MIEĆ vademecum, a ZNAĆ jego treść to jednak dwie różne rzeczy xD

      Delete
    3. To tak samo jak MIEĆ otwarty arkusz maturalny nie znaczy, że UMIEM go rozwiązać xD tu wkrada się moje niepochlebne lenistwo, za które pewnie swojego czasu odpokutuję xD

      Delete
  21. Na ogół taka ilość tekstu mnie odstrasza i nie czytam :D
    Tym razem nie miałam większych problemów z dobrnięciem do końca.

    Hmmm, życzę Ci powodzenia na maturze. Widzę, że jesteś świetnie przygotowana! ;p
    Klasowe problemy organizacyjne są chyba powszechnie znane i nielicznymi wyjątkami są klasy, które potrafią się dogadać. Ja moją znam dopiero od września, a już było kilka problemów, co do wykonania czegoś.
    Co do kwiatków - również uważam, że powinno się jakoś przygotować bukiet całą klasą.

    +dodaje, bo ciekawie tu :D

    ReplyDelete