19.8.12

Samotność lepiej na nerwy działa


To nie tak, że ja się świadomie unikam ludzi, choć w sumie po części tak jest. Ja po prostu unikam ich towarzystwa dla ich własnego bezpieczeństwa, bowiem w pewnych sytuacjach nie umiem powstrzymać się przed powiedzeniem czegoś krzywdzącego. Ale prawda jest taka, że większość z nich denerwuje mnie już na samym początku, a przebywam z nimi tylko po to, by rzeczywiście nie pochłonąć się w tej samotności zbytnio. Najbardziej denerwują mnie ich poglądy. A niechże oni sobie wierzą w co tylko chcą, guzik mnie to obchodzi, ale trochę kultury powinni mieć zanim obrzucą bluzgami homoseksualistę (czy kogokolwiek innego) , śmiejąc się przy tym perfidnie, kiedy mi powoli nerwy puszczają. Dochodzę więc do wolnego wniosku, że chyba ta samotność jest najlepszym wyjściem, bo chociaż mi nerwów nie kaleczy, ot co. A notki miało nie być, ale mnie ten obrazek zainspirował. Miłej niedzieli!

Jednak, po dogłębnym przemyśleniu sprawy chyba jestem osobą aspołeczną, bo oglądanie koncertu happysadu z woodstocka, tańczenie do niego i darcie ryja na cały dom chyba mówi samo za siebie!

71 comments:

  1. Ludzie z reguły mówią co myślą i wyrażają swoją opinię na różne tematy nie patrząc na to, czy mogą kogoś zranić swoimi słowami, czy też nie...

    ReplyDelete
    Replies
    1. A szkoda, bo ułatwiłoby to wiele. A teraz, dzięki temu, wolę siedzieć sobie w domu niż patrzeć na te ich twarze, w których kipi od nienawiści. A niechże się wypchają.

      Delete
    2. A niechże. Nadmiar tolerancji jest zły, ale jej brak - najgorszy.

      Delete
    3. Dokładnie. Ale nie odsuwam się od nich totalnie - czasem fajnie jest w ich towarzystwie wyjść, ale pamiętam wtedy, żeby lepiej w ogóle się nie odzywać.

      Delete
    4. Jak usłyszysz, że zaczynają mówić o tym, o czym nie chcesz słuchać to myśl o czymś innym i postaraj się mentalnie odciąć od rozmowy... wyłączyć się...

      Delete
  2. myślę, że w takim wypadku najlepiej po prostu zmienić towarzystwo ;) da się na pewno znaleźć takie, w którym każdy potrafi wyrazić swój pogląd kulturalnie i bez bluzgów.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Możliwe, ale w moim otoczeniu są tylko tacy ludzie. A że mam ich cały czas pod ręką, to jakoś mi chyba wygodniej ich od czasu do czasu wykorzystać, a przez resztę udawać 'hello, ja cie nie znam człowieku".

      Delete
    2. uważaj, żeby to wykorzystywanie się na tobie nie odbiło ;) wiesz, karma zawsze wraca ;p
      skoro teraz piszesz maturę, to już niedługo będzie okazja do zmiany towarzystwa ;)

      Delete
  3. Ja z reguły trzymam się z boku, a kiedy zaczynają Cię wkurzać Twoi najlepsi przyjaciele, to chyba coś jest nie tak. Dlatego muszę nad tym popracować.
    Albo wszystkich olać.
    W końcu tak dobrze mi to wychodzi :>

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mi też olewanie przychodzi nadzwyczaj dobrze. Nie jestem od nich uzależniona, więc potrafię sobie żyć sama ze sobą. A kiedy są potrzebni - okej, chwilę z nimi wytrzymam. Ale długo nie da się w takiej atmosferze wytrzymać.

      Delete
    2. Ja w ogóle nie przepadam za bywaniem w towarzystwie ludzi, których nie trawię. Duszę się wtedy.

      Delete
  4. "Z kim się zadajesz, takim się stajesz", wiec jeśli nie chcesz być jak oni, to naprawdę poszukaj sobie innych znajomych. Takich, którzy będą na Ciebie lepiej działali i od których nie będziesz uciekać ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Żeby to było łatwo ;) Ich znam od przedszkola, więc jestem z nimi mocno związana. Po prostu... ograniczam sobie spotkania z nimi, ot dla własnego bezpieczeństwa, jak już napisałam. Nie chcę ich stracić, a jednocześnie momentami mam ich po dziurki.. Ot co.

      Delete
  5. Taka "niechęć" do ludzi zbyt dobra nie jest, lecz sama cierpię na coś podobnego. To chyba jest nie do zwalczenia. Lubisz samotność?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lubię, za to, że jest neutralna. Za to, że mogę robić wszystko to, na co mam ochotę, nie przejmując się tym, że komuś to nie pasuje. Lubię ją a ona lubi mnie. Chyba.

      Delete
    2. Ale ona może i "lubi", ale trochę niszczy ludzi.

      Delete
  6. Nie tylko Ty jesteś aspołeczna! Uważam, że każdy powinien wyrażać siebie i swoje poglądy, ale oczywiście, że z szacunkiem dla innych ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale kogóż to obchodzi, skoro wydaje się im, że są niewiadomo jak ważnymi ludźmi? I jakby wszystko, istnienie całego świata od nich zależało... To jest chore, więc czasem ich po prostu unikam. I w tej aspołeczności jako takiej bardzo dobrze sie czjuję!

      Delete
  7. Ja zrobiłam się bardzo aspołeczna, gdyż towarzystwo innych mnie po prostu męczy. Toleruję jedynie swojego chłopaka, bo mogę przebywać z nim i czytać książkę w spokoju :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. O to to, mnie też męczy! Nie lubię ich, nie odpowiada mi ich styl życia... I sam fakt, że życie bez używek to dla nich nie życie... Ech.

      Delete
  8. o, nie umiałabym tak. ludzie są różni, czasami aspołeczni, ale to jednak ludzie, a ja potrzebuję drugiego człowieka.

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja też, ale niestety trafiam na tych, którzy skutecznie mnie od siebie odpychają, a to nie jest jakiś mój wyczekiwany efekt.

      Delete
    2. naprawdę? ale samych? :c to smutne, tyle dobrych ludzi jest na świecie.

      Delete
    3. z takim pechem do ludzi to się trzeba urodzić, naprawdę. jeden lepszy od drugiego, a osoba, z którą mogłabym spędzać czas non stop, jak na złość, mieszka na drugim końcu Polski...

      Delete
    4. może poszukaj, może znajdziesz? na pewno są jacyś dobrzy ludzie wokół siebie.

      Delete
  9. Przyznam, że często czuję się podobnie i nie przepadam za spędzaniem czasu z ludźmi, szczególnie z tymi z mojej klasy/szkoły. Ich brak inteligencji i tolerancji za bardzo mnie rani, żeby spojrzeć na nich z innej strony. Nikt nie jest idealny, ale bez przesady - nic na siłę.
    http://all-guilty-by-association.blogspot.com/

    ReplyDelete
    Replies
    1. O, ja za ludźmi z mojej klasy też nie przepadam. Co najdziwniejsze, oni rownież chyba zam ną nie przepadają, bo w sumie z niektórymi przez dwa lata nawet słowa nie zamieniłam. Ale nie żeby mi z tym źle było, mam kilka osób z którymi utrzymuję dobry kontakt and i like it.

      Delete
  10. Mnie samotność wyniszcza właśnie teraz. Mam podobnie do Ciebie, mam przyjaciół, ale często mnie irytują. Odezwać się nie odezwę, bo boję się ich utraty, a prawdziwych nie mam. Ciężko...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja mam dwie osoby, trzy, którym mogę zaufać, a reszty mam po dziurki xD

      Delete
  11. Samotność czasami bywa dobra. W moim przypadku doprowadza do tego, że za dużo myślę, ale dzięki temu mam wenę. Ale to też taka odskocznia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. otóż to, czasem pisanie jest najlepszym lekarstwem.

      Delete
    2. Pisanie tak, bo wtedy wyrzucamy z siebie to wszystko, co nas boli, ale czasem ciężko ubrać to w słowa.

      Delete
    3. Co nie znaczy, że się nie da, bo się da, się da. To w sumie zależy od nas - jeżeli poświęcimy chwilę dłużej, wyjdzie tak, jak tego oczekiwaliśmy ;)

      Delete
    4. Wszystko jest możliwe, z tym się zgadzam. Samotność czasem także bywa dobra mimo tego, że często przynosi ból, przynajmniej mnie.

      Delete
  12. Ja tam w sumie lubię przebywać w towarzystwie ludzi, chociaż "co za dużo to niezdrowo", więc od czasu do czasu wolę pobyć sama. Chociaż w pewnym sensie również jestem aspołeczna bo unikam sąsiadów jak ognia - choć nawet nie wiem czemu ^^.
    Co do tego drobnego druczku - ja zawsze tak robię jak nikogo w domu nie ma ;D.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja sąsiadów też unikam, ale to przez wzgląd na ich kilkuletnie dzieci, które jak tylko mnie zobaczą, to nie chcą ode mnie odejść, łee! A ja tam lubie być sama, może jestem dziwna? xD

      Delete
  13. Rzeczywiście, wiele osób powinno się z lekka ukulturalnić zanim zacznie wypowiadać na głos swoje poglądy. Niech chociaż podadzą jakieś sensowne argumenty!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Argumenty? No dajże spokój, co się będą wysilać. Lepiej powiedzieć, przykładowo, 'siedziały przede mną pedały cholerne' i na tym uciąć, niż kulturalnie powiedzieć, że nie lubi patrzeć jak się goście całują czy coś. Nigdy tego nie zrozumiem.

      Delete
  14. Też często bywam sama, choć potem mam pretensje sama do siebie, ze nie potrafię się z nikim zaprzyjaźnić. A ten obrazek to sama prawda. Ludzie są cholernie irytujący, gdy - tak jak piszesz - wyrażają na głos swoje kontrowersyjne, czy też nie, poglądy, obrażając przy okazji cały świat. Każdy ma prawo mieć własne zdanie, ale po co się z nim tak obnosić?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bo czują się przez to lepsi, nie wiem z jakiej przyczyny, ale tak jest.

      Delete
  15. Ja kocham ludzi, mimo że bywają strasznie irytujący (jak na przyszłego socjologa przystało :D) i nienawidzę samotności. Inna sprawa, że niestety musiałam do niej przywyknąć.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja przywyknęłam na własne życzenie. Ale mi się podoba.

      Delete
    2. Widocznie cenisz święty spokój ponad wszystko :D

      Delete
    3. Może nie ponad wszystko, czasem żałuję że jakoś wszystkich od siebie odsuwam, ale rzeczywiście, cenię święty spokój :D

      Delete
  16. Coraz mniej kultury jest w ludziach zwłaszcza, kiedy zaciekle bronią swych, często niewłaściwych, spaczonych poglądów. Na to chyba nie ma rady...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chociaż żeby się jakoś wytłumaczyli, ale co się męczyć będą...

      Delete
  17. Spokojnie, ja też do happysadu darłam się jak popieprzona :p

    ReplyDelete
  18. A ja ogólnie nie mam potrzeby częstego bratania się z innymi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja też nie mam. Wystarczy mi swoja obecność, jakoś nie czuję się z tym źle czy coś.

      Delete
  19. Ojej, dzięki Ci za tę notkę! Mam podobnie. Niby świadomie unikam ludzi, a jednak czasami jest mi z tym źle i chciałabym to zmienić, po czym jednak dochodzę do wniosku, że życie w samotności mi odpowiada i już sama nie wiem, o co mi chodzi. Bycie aspołecznym nie jest złe :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiesz, że twój komentarz jakby był o mnie? xD no bo czasem rzeczywiście mam momenty, w których sobie mówię, kobieto, wyszłabyś z kimś, gdzieś, a po chwili sobie dodaję, że dupa, w domu mi jest dobrze i nigdzie się nie ruszam. I lubię siebie jako aspołeczną!:D

      Delete
    2. No, dokładnie tak jest! A potem ktoś wyjeżdża z tekstem 'ej, idziemy gdzieś?', a ja 'nie chce mi się' i później jest już tylko 'ty nigdzie nie chcesz chodzić, tylko siedzisz w domu blablabla' :x A mnie właśnie też odpowiada życie w domowym zaciszu i nic na to nie poradzę. Ale oczywiście przyjdzie szkoła i ludzie, którzy wszystko zniszczą.
      Chyba nie jesteśmy aż takie niespołeczne, nawet jesteśmy zdolne do komunikowania się z innymi tutaj :D

      Delete
    3. Szkoła to już inna broszka, tam to ja ignoruję kogo się tylko da, nie chcąc sobie psuć humoru, niech kurde spadają na drzewo, nie lubię ich i tyle :D

      O to to! Ktoś dzwoni, "Lu, idziesz z nami?" a ja sobie myślę, kuurde, nie chce mi się! "Niee, niestety, nie mogę" i się obijam w domu. Mi się taki stan rzeczy podoba. :D No pewnie, że tak znowu nie jesteśmy! Jesteśmy, ale tylko przy niektórych osobach :D

      Delete
    4. Hahahahah, dokładnie! <3 'Niech spadają na drzewo', jak moja mama to słyszy, kiedy opowiadam o szkole, to ma już po prostu dosyć wszystkiego.

      Ja ostatnio jestem naprawdę straszna, jeśli chodzi o wykręcanie się z takich spotkań, itd. Denerwuje mnie, jak znajomi planują jakieś wyjście i tak strasznie się tym ekscytują, a ja nawet nie mam siły, żeby udawać choć odrobinę zainteresowaną. :x A jak czasami rzeczywiście chcę gdzieś wyjść, to wszyscy robią taaakie oczy i się nadziwić nie mogą. Ale mimo wszystko - wolę siedzieć w domu :D

      Fajnie, możemy założyć Klub dla Aspołecznych. *__*

      Delete
  20. Czasami rzeczywiście lepiej jest unikać kontaktu z ludźmi niż niepotrzebnie się przez nich denerwować.

    ReplyDelete
    Replies
    1. I ta opcja najbardziej mi odpowiada. Duża jestem, mogę sobie bez nich poradzić. A oni pewnie i tak nie zauważą, że mnie nie ma.

      Delete
  21. Zapraszam na przepis na kolorowego drinka ;p

    ReplyDelete
    Replies
    1. już lukam, oo jak smacznie wygląda ;D

      Delete
  22. Też mam czasem dość ludzi... Zwłaszcza takich ludzi... Zero kultury.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wydaje im się że ósmym cudem świata są.

      Delete
  23. oj tam od razu aspołeczna, ja unikam ludzi, którzy mi działają na nerwy a im jestem dojrzalsza tym jest ich więcej ;p

    ReplyDelete
    Replies
    1. bo to chyba z wiekiem przychodzi, albo ta głupota staje się widoczniejsza.

      Delete
    2. W ogóle mam wrażenie, że się świat do góry nogami wywrócił, a ludzie się dostosowali.

      Delete
    3. Niestety, nie wszyscy się dostosowali. Niektórym nadal się wydaje, że jest któryś tam rok, ciemnogród. A ludzie powinni się otwierać na nowe rzeczy, ot co.

      Delete
    4. Ja się nie chcę dostosować, nie podoba mi się ta rzeczywistość. Chcę żeby było bardziej przytulnie, miło i kolorowo.

      Delete
  24. mnie lduzie wkurzają wtedy kiedy myślą, że wiedzą coś na dany temat, a tak naprawdę przeczytali coś na kwejku i innych tegotypu stronach i znawcy kurwa wielcy!

    oj, z dopiską się zgadzam! wychodzi an to, że tes jestem aspołeczna...

    ReplyDelete
  25. Doprawdy, nie ma co sobie strzępić nerwów z jednego podstawowego powodu: oni i tak nie chcą Cię słuchać, oni w ogóle nie są nastawieni na słuchanie. Oni chcą tylko powiedzieć co sądzą, a reszta jest im bez różnicy.
    Twoja postawa to nie aspołeczność, a niemy sprzeciw samolubstwu ;).

    ReplyDelete
  26. A ja po prostu boję się czyjejś opinii, bo wiem, że moja pokrętna osobowość za nic ma się z światopoglądem znajomych. I co robię? Milczę. Jestem w środku, ale na uboczu. Pozdrawiaam

    ReplyDelete
  27. Na niektórych wystarczy spojrzeć... i już ma się dość. Ludzie..

    ReplyDelete