9.6.12

"But my dreams they aren't as empty"

Starając wyrzucić Ciebie z pamięci, pogrążam się coraz bardziej. Obwiniam samą siebie za głupotę, jaką było spotykanie się z Tobą, czy nawet rozmawianie skoro teraz, po spotkaniu, które się nie odbyło (mam dziwne wrażenie że mnie za jego brak obwiniasz, choć sam nie mogleś) przestałam dla Ciebie istnieć. Tak troszkę śmiesznie mi się robi, śmiech poprzez łzy lejące się po policzkach, bo zaufałam komuś, jak widać, niezasłużenie. Komuś, kto za zabaweczkę mnie miał, komuś, kto pisał, jak nie miał z kim gadać i komuś, kto chwalił się non stop, że ma wokół siebie dużo koleżanek, tylko  nie mnie. Wiem, że prędzej czy później wrócisz, zawsze wracasz, znów mamisz w głowie mi i przepraszasz solennie. Nie, złotko, tym razem nie chcę Twoich plugawych przeprosin, wiesz? Kochanie, nie jestem twoją bajką. Tworzysz ją sobie sam i jeżeli inne zaczniesz traktować podobnie jak mnie - powodzenia. A ja? Mimo wszystko czuję coś, czego czuć nie chcę i nie obronię się przed tym. Czekać mi zostaje, bo może ucichnie. Ja też zacznę swoją bajkę. Piękną, radosną, taką, jaką chcę. Bez Ciebie. Proszę.... Nie wracaj. a w przyszłym tygodniu minie pół roku, odkąd się poznaliśmy. 


Kolega Y bardzo lubił dogryzać Koleżankom, więc te wkurzone, poszły do Wychowawczyni się poskarżyć i taka oto na lekcji wywiązała się rozmowa. 
W: Y, dlaczego dogadujesz dziewczynom?! Jeżeli chcesz się z nimi umówić, to po szkole!
Y: Żeby tu chociaż w tej klasie jakieś warte mojego spojrzenia były...
W: uśmiechając się perfidnie. A ty się rano w lustrze widziałeś? Lepszy nie jesteś. 

188 comments:

  1. Jestem z Ciebie dumna. Dumna, bo tak stanowczo napisałaś, że nie pozwolisz mu wrócić i okłamywać się po raz kolejny. Twoja bajka bez niego będzie znacznie ładniejsza, niż ta która mogłaby być z nim.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam nadzieję, że będzie lepsza, dzięki, jesteś kochana :* Faceci to świnie.

      Delete
    2. No pewnie, że świnie. Choć nie wszyscy :p

      Delete
    3. Mam nadzieję, że gatunek męskich dżentelmenów nie wyginął :D

      Delete
    4. nie wyginął na pewno. ale myślę, że niewielu ich zostało. dla każdej nie wystarczy. ale niektóre dziewczyny mają małe oczekiwania.

      Delete
    5. I właśnie takich dziewczyn nie rozumiem :D Jak można tak mało wymagać, niemal dna sięgać?

      Delete
    6. Nie wiem. Ja raczej do takich dziewczyn nie należę. Choć można by tak wywnioskować po tych moich związkach, ech.

      Delete
    7. No tak, ale my wpadamy w to nieświadomie, a one - wydaje mi się że widzą w co się pakują. Chore to jest ;)

      Delete
    8. Próbujesz nas tłumaczyć ? :p

      Delete
    9. no ba :D wiesz, po prostu nie ma nikogo takiego zajebistego jak my :D

      Delete
    10. haha :) dobra, niech tak będzie :D

      Delete
    11. wiesz, trzeba sobie jakoś tłumaczyć brak związku :D choć w sumie teraz mi taki odpoczynek jakby jest na rękę xd

      Delete
    12. Ja też się cieszę, że jestem sama. bo ja się do związków nie nadaję :)

      Delete
    13. ja chyba też ;) zostaniemy wiecznymi singielkami :D

      Delete
    14. o tak :) bycie singielką wcale nie jest takie złe :)

      Delete
    15. choć to czasem byłoby takie miłe trochę, kogoś tak mieć przytulić ;)

      Delete
    16. kiedyś będziemy miały się do kogo przytulać.

      Delete
    17. i bardzo dobrze, bo ja też w to nie wątpię.

      Delete
    18. jak można nas nie chcieć czy coś w ten deseń? niedopuszczalne! :D

      Delete
  2. i bardzo dobrze! zapomnij o nim :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. staram się ;) ale to takie choróbsko, które wejdzie ale wyjść nie chec :)

      Delete
    2. jak bardzo będziesz chciała to wszystko jest możliwe, i nawet to, że on ci z Twojej głowy wyjdzie :)

      Delete
    3. ja mam nadzieję, że on wyjdzie mi z głowy jak najszybciej ;)

      Delete
  3. Twarde, mocne słowa. Też chciałabym umieć być taka stanowcza, niedostępna i zimna wobec drania, który tak mnie zranił. Mimo wszystko. Miłość robi swoje.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Po prostu straciłam cierpliwość, ciągle mnie obwiniał o wszystko, później mamił i tak w kółko.. A teraz, od dwóch tygodni się nie odzywa, bo odmówiłam spotkania... No cóż.

      Delete
    2. Może tak i lepiej. Masz świadomość, że jesteś silną kobietą. Ja z kolei łatwo daję się omamić i gdyby poprosił mnie o spotkanie wypindrzyłabym się na nie i z radością poszła, by zaś usłyszeć, że ma mnie gdzieś, par słów obwiniania i tyle. Nie wiem.

      Delete
    3. Ja, silna? Może zdeterminowana, o, to odpowiednie słowo. Po prostu doszliśmy do tego, że zamiast się uszczęśliwiać, po prostu mnie ranił, nie odzywając się więc.. No cóż. Jakoś to będzie.

      Delete
    4. Zdeterminowana? W czym? Jesteś silna, bynajmniej ja tak uważam.

      Delete
    5. W tym, żeby o nim zapomnieć. Ale dziękuję za miłe słowa, to dla mnie wiele znaczy :*

      Delete
    6. Zapominanie jest trudne, to fakt. Sama to wiem. Ale dasz radę. :*

      Delete
  4. Tylko pamiętaj, nie zmień zdania gdy przyjdzie z miną szczeniaka i przeprosinami. Łatwo jest mówić, wiem z własnego doświadczenia. ;3

    ReplyDelete
    Replies
    1. to mu powiem spier papier kolego, twoja bajka się dla mnie skończyła ;) niech żałuje.

      Delete
    2. ja nie wiem czy dałabym radę. Za miękkie serca mam na to ;D

      Delete
    3. już się na niego uodporniłam, znam chwyty, jakich będzie używał więc... w ogóle musiałby napisać, a nie pisze od dwóch tygodni, nie spodziewam się cudu :D

      Delete
    4. Do mnie jedna osoba po pół roku napisała, więc bądź czujna (chodziło wtedy raczej o przyjaźń). Los uwielbia zaskakiwać. Szczególnie wtedy gdy myśli się, że pewien etap w życiu ma się już zamknięty.

      Delete
    5. Jak mi wyskoczy z przyjaźnią to również podziękuję, bo nie jestem w stanie być w stosunku do niego bezinteresowna.

      Delete
    6. I chyba słusznie zrobisz ;D Lepiej nie kusić losu.

      Delete
    7. Dokładnie :D Doskonale wiem, jak na niego reaguję, więc wolę sobie tego oszczędzić xD

      Delete
  5. Nie pozwól, żeby wspomnienia o nim wciąż wracały. Zapomnienia trzeba się wyuczyć. Nie pozwól, żeby siedział w Twoim umyśle, ktoś kto na to nie zasłużył.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie pozwolę. Pokażę mu, że stracił swoją szansę. A w umyśle - będzie, i to jeszcze długo. Z czasem zapomnę.

      Delete
    2. I taka postawa mi się podoba.
      Trzeba dać sobie czas i uwolnić się od męczących myśli.
      Będzie dobrze :*

      Delete
    3. Dokładnie ;) Miał swój czas, swoją szansę, nie wykorzystał jej, tylko ze mnie idiotkę robił. Nie zależy mu, to mi z czasem też przestanie :) Dzięki, mam taką nadzieję :*

      Delete
  6. po części jakbym czytała o swojej obecnej sytuacji. co z tego że odległość. Jak może ze mną rozmawiać, to nie rozmawia. Potem przeprasza i znów to robi...to bolesne. Takie błędne koło.

    A ja udaję, że nic. Bo to przecież nie robi na mnie żadnego wrażenia ta jego nieobecność. Wiesz, jak zobaczy że nie jest moim centrum wszechświata to bardziej się postara by nim być.

    ReplyDelete
    Replies
    1. U mnie w grę też wchodziła odległość. Mniejsza od tej, która dzieli Ciebie i Twojego Chłopaka, ale jednak. Kilkakrotnie się spotkaliśmy, ostatnio nie wypaliło - niby nam obojgu nie pasowało, ale czuję się jakby mnie za to winą obarczył. Wiesz, może być tak, jak powiedziałaś albo zupełnie odwrotnie, niestety.

      Delete
    2. hola hola ;d to jeszcze nie mój chłopak :D to jeszcze chyba nie jest tam potrzebne ;) Z resztą my znamy się jakieś 2 tygodnie, a przez 3 dni lgnęliśmy do siebie jak dwa zabłąkane pieski. A u Cb trwa to długo...

      Może być, może. Ale nie musi - wiem. Ja postawiłam to wszystko na jedną kartę. Zobaczymy czy dobrze...

      Delete
    3. Mam nadzieję, że będzie dobrze, mocno zaciskam kciuki ;) Jeżeli facet rozumny, to da radę bez problemu :D

      Delete
    4. Tobie też życzę szczęścia, cokolwiek zdecydujesz :*

      nie wiem czy rozumny, mógłby być :D

      Delete
    5. Czasem to sama nie wiem czego chcę, ale może się ułoży ;)

      Delete
    6. mam taką nadzieję ;) ja czasu potrzebuję, żeby sobie ułożyć, a boję się tego, że wpadnie niepotrzebnie znów.

      Delete
    7. będzie dobrze, trochę wiary ;p

      Delete
  7. wiesz, rozumiem aż za dobrze. jestem w bardzo podobnej sytuacji. od listopada byliśmy razem, na początku maja się rozstaliśmy i od tego czasu on bywa tylko wtedy, kiedy mu wygodnie, kiedy się nudzi, kiedy brakuje mu czułości, a ja odliczam dni do każdego spotkania i po każdym przepłakuję całą noc, bo kocham, a on zjawia się na moment. muszę to przerwać, wiem, bo nie mam siły tego ciągną, a właśnie wyjątkowej siły taka relacja wymaga. ale... ale nie chcę. ciągle mam wrażenie, że może zmieni zdanie, wróci... podziwiam Cię, że tak umiesz. naprawdę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. My po prostu jesteśmy zbyt naiwne i uczuciowe. Powinnaś mu pokazać drzwi - jeżeli by coś czuł, może spróbowałby się zadomowić na dobre. Inaczej - powinnaś go pożegnać i zrobić miejsce w sercu dla kogoś, kto na to zasługuje. Jak co, zawsze o każdej porze służę pomocą.

      Delete
  8. Spróbuj się od niego oderwać, póki masz siłę. A widzę, że masz jej na dzień dzisiejszy sporo.

    ReplyDelete
  9. Wyrwiesz się. No bo co w końcu?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Staram się :) Nie będę na niego czekała, bo nie o to chyba w związku chodzi.

      Delete
    2. Małe mam doświadczenie w związkach ;) Ale też mi się nie wydaje, że czekanie jest dobre.

      Delete
    3. Ja też mam małe doświadczenie, zerowe wręcz ;) Na pewno nie jest, bo możliwe, że ja tęsknie czy coś, a on sobie o mnie zapomniał, więc...

      Delete
    4. Jeśli zapomniał, to może nigdy nie pamiętał.

      Delete
    5. To jest chyba najgorsze; rozkochał i nigdy nie pamiętał?

      Delete
    6. Serce bywa naiwne, a rozum mu ulega, nie dając zapomnieć.

      Delete
    7. Za pięknie by było, gdyby było inaczej, niestety ;)

      Delete
    8. Pomarzyć zawsze można :)

      Delete
    9. Szkoda, że nic się nie spełni raczej :D

      Delete
    10. Oj tam... Trudno :D Ale marzenia są potrzebne :>

      Delete
    11. Wiadomo :D czasem nieosiągalne, ale chociaż jest do czego dążyć :D

      Delete
  10. Zajebista wychowawczyni, ukłon dla niej! :)
    Ojej, tak mi się teraz skojarzyło, jak mój było po dwóch latach bez jakiegokolwiek kontaktu napisał do mnie i zaczął mi się wyżalać, jaki świat jest beznadziejny, że ludzie są idiotami, a miłości nie ma, więc preferuje wolne związki i akurat nie może zdobyć swojego nowego trofeum. A teraz znowu zniknął i mam nadzieję, że już się nie pojawi, bo bardzo źle wpłynął na moją psychikę. Teraz jest już dobrze i chyba się powoli zakochuję w kimś nowym... ale ćśś, jeszcze nic nie wiem. :D

    Życzę Ci, abyś trwała w swoim postanowieniu stworzenia swojej nowej, pięknej bajki! Uda Ci się, trzymam kciuki ;**

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie dziękuję ;**

      Oj, dlatego ja też nie chcę, żeby wracał. Poukładałam sobie wszystko w głowie, nie chcę tego jeszcze raz przeżywać... Wybrał co wybrał, ja się z tym pogodziłam. Jego sprawa, że mnie nie chciał, kurde, nie będę się do takiego idioty ograniczała, o nie.

      Delete
    2. Tak trzymaj! Byle tylko nie usiłował zaburzyć Twojego spokoju, bo wiem, że nagłe pojawienie się go może zaszkodzić. Oby zniknął na możliwą odległość. Trzymaj się1 :)

      Delete
    3. już chyba za dużo czasu minęło, żeby mu się odwróciło :P Mam nadzieję, że sobie poszedł i nie wróci, frajer. Dzięki :*

      Delete
    4. Nie wróci, nie wróci. Jak coś to go wykurzymy! ;D ;*

      Delete
    5. No, oczywiście! :D Nie zostawię Cię przecież w potrzebie. ;*

      Delete
    6. dziękuję ;*
      kochana jesteś.
      nie, nie wróci, nie przewiduje tego, niech spieprza gdzie pieprz rośnie.

      Delete
    7. Nie ma za co, kochana ;*
      Popieram, niech spada, skoro nie potrafił Cię docenić!

      Delete
    8. Żebyś wiedziała!

      Jeszcze kiedyś będzie żałował!

      Delete
    9. Na pewno, ale zanim się ogarnie to trochę potrwa. Dlatego nie zdąży wrócić. Nie obawiaj się zatem ;)

      Delete
    10. Wcale się nie obawiam ;) Mam go szeroko nie powiem gdzie ;)

      Delete
    11. Szeroko? To nie głęboko? ;D

      Delete
  11. Ty wiesz, co ja o ni myślę, więc co mam się powtarzać?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hah, wiem, i dzięki za to wszystko :*

      Delete
    2. palpitacje serca wręcz ;) <3

      Delete
  12. Nie warto marnować życia na kogoś, kto chociaż nie wykazuje szans na poprawę. Myślę, że na świecie jest chłopak, który odwzajemni to co Ty do niego poczujesz :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na to liczę :) A tamten niech żałuje, co stracił :D

      Delete
    2. Podoba mi się Twoje podejście do tematu :D

      Delete
    3. Inaczej się nie da :D nie będę się nim przejmowała, skoro on nie przejmuje się mną ;)

      czasami mnie jednak korci, żeby do niego napisać, jak widzę, że jest, ale nie wiem ;)

      Delete
    4. Szkoda marnować czasu na kogoś kto Cię nie docenia.

      To korcenie po jakimś czasie minie, a Ty będziesz z siebie dumna, że nie uległaś :D. Jeśli coś chce, to niech sam do Ciebie napisze.

      Delete
    5. Szczerze? Kij mu w cztery litery :D

      Delete
    6. haha, racja:D. Teraz pora zadbać o Twoje dobro :D

      Delete
    7. Ano, ja się po prostu o swój tyłek troszczę :D

      Delete
    8. W końcu, kto lepiej zadba o Ciebie jak nie Ty sama :D

      Delete
  13. A może teraz niech role się odwrócą?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kiedy przyjdzie pokaż mu, że też potrafisz ranić, wykorzystać.

      Delete
    2. Nie chcę się odwdzięczać, nie takim sposobem.

      Delete
    3. A jesteś pewna, że nie dasz się wykorzystać?

      Delete
    4. jemu się nie pozwolę wykorzystać. już nie jest tym, na którym mi zależy.

      Delete
    5. A masz takiego na którym Ci zależy? :)

      Delete
    6. Powiedzmy, że na obecną chwilę zamykam oczy, potrzebuję spokoju chyba :D

      Delete
    7. Trzeba sobie odpocząć, przemyśleć wszystko racjonalnie :D

      Delete
    8. Nie ma czasu, szkoła...

      Delete
  14. a to mu pocisnęła :D pewnie od razu się zamknął :D
    podobną sytuację miałam, albo może i dalej mam. musimy w końcu przestać być tak bardzo zależne od tych dupków.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chwile temu miałam mu ochotę to wysłać, ale lepiej nie. Choc... nie, bo znów by zaczął pisać :D

      nooo. nie wszyscy faceci są takimi idiotami, mam nadizeję że gdzieś są Ci normalni :D

      Delete
    2. ja na Twoim miejscu bym nie wysyłała :P

      nadzieja matką głupich :D jak są gdzieś nie-idioci, to paszczury, albo ciotowate to za bardzo :P nie ma ideałów, trzeba z czegoś zrezygnować :P

      Delete
    3. nie wyślę. bo znów do mnie idiota napisze.

      wiesz, ja chyba mam przyciaganie do idiotów i tyle :D

      Delete
  15. I dobrze mówisz. Pewnie zaskoczysz go tym, że nie przyjmiesz jego przeprosin.
    Haha nauczycielkę dobrą masz :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak to go mogę zaskakiwać. NIech wie, że nie jestem taką słabą kobietą.

      Delete
    2. Niech się przekona, że nie zawsze mu wybaczysz.

      Delete
    3. Żebyś wiedziała. Może widział nie jako słabą dziewczynę, którą ot tak można w sobie rozkochać a później zostawić, na pastwę wręcz?

      Delete
    4. Może, może nawet w Tobie widzi taką dziewczynę i będzie widział dopóki nie powiesz 'nie'.

      Delete
    5. Dziś, gdy wracałam busem ze szkoły to w radio leciała piosenka Patrycji Markowskiej, w której śpiewa 'nie zranisz mnie już więcej, dziś tracisz mnie ostatni raz' i od razu pomyślałam o Tobie.

      Delete
    6. oj, bardzo mi miło, że o mnie pomyślałaś ;)) rzeczywiście, stracił mnie na dobre. Dzięki :*

      Delete
    7. Nie masz za co dziękować, sama wbiłaś sie w moje myśli! ;D ;*

      Delete
    8. tym bardziej mi miło :*
      tak miło po prostu jak ktoś o tobie myśli.

      Delete
    9. Tak, wiem. I jeszcze ta myśl, że ktoś o Tobie mysli. Mega miłe :)

      Delete
    10. Aż mi na kilka dni humor poprawiłaś, naprawdę bardzo dziękuję :*

      Delete
    11. *.* lubię poprawiać innym humor, to cholernie uskrzydla!

      Delete
    12. hah, uskrzydla obie strony :* jak ci się za to odwdzięczę?

      Delete
  16. Bądź silna babka i niech się buja :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. mam nadzieję że się wybuja na maksa, ma na swoje :*

      Delete
  17. Z tej wychowawczyni to fajna osóbka jest :D

    Zazdroszczę ci takiego podejścia do tego rodzaju spraw..

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czasem nie da się inaczej ;) Ja już mam go dość, przez to wszystko.

      Delete
  18. Szkoda, ze od razu nie wiemy, komu warto ufać, a komu nie, ale z drugiej strony - czegoś się dzięki tym doświadczeniom powinniśmy nauczyć.

    ReplyDelete
    Replies
    1. czego? że każdy facet, którego mam 'radość' spotkać, okazuje się idiotą?

      Delete
    2. Nie chodziło mi konkretnie o Ciebie :] Ale jeśli Cię to w jakiś sposób pocieszy, też każdy spotkany przeze mnie, mimo iż najpierw jest fajny, sympatyczny i w ogóle, to później ni stąd, ni zowąd pokazuje, jaki to on naprawde jest.

      Delete
  19. On wróci, a ty i tak przyjmiesz go z otwartymi ramionami... Współczuję, że cię zranił, ale tacy dranie przeważnie są przyjmowani przez nas w najlepszy sposób.

    ReplyDelete
    Replies
    1. nie, nie przyjmę go. nie zasłużył, a ja czasem, jak sobie postanowię, to się tego trzymam. mam nadzieję, że teraz też tak będzie. ciekawe, dlaczego.... co, tacy źli nam się podobają?

      Delete
  20. Może Twoja nowa bajka będzie miała szczęśliwe zakończenie :) i tego Ci życzę z caaałego serducha :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie dziękuję :*

      Na to liczę ;) w końcu zła passa musi dobiec końca :D

      Delete
  21. wszystko będzie ok, ale musisz być konsekwentna w swoich postanowieniach! żadnego przebacz!
    wspaniała wychowawczyni :d

    ReplyDelete
    Replies
    1. nie zamierzam ustępować. ma to, czego chciał.

      hah, może wspaniała nie, ale czasem jak tekstem walnie :D

      Delete
  22. w takim razie powodzenia w tworzeniu tej nowej bajki :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. przyda się, dziękuję, może mi sie uda :)

      Delete
    2. na nas nie ma mocnych, uda się! :D

      Delete
    3. nic mi innego nie pozostało, oprócz pewności :D

      Delete
    4. po prostu wiara w to że będzie lepiej i ta pewność, że kurde, mimo wszystko, będzie, jakoś daje siły :D

      Delete
    5. chyba nie ma nic trudnego w tym, by tak zacząć myśleĆ :)

      Delete
    6. jestem raczej pesymistką :)

      Delete
  23. Twoja bajka bez niego będzie piękniejsza. A on będzie znikał na coraz dłużej aż w końcu to wszystko dobiegnie końca. Trzymam kciuki, żebyś pozostała przy swoich postanowieniach. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przyda się, dziękuję :*

      No mam nadzieję że zniknie na dobre, choć zawsze gdzieś w otchłani pamięci będzie miał swoje miejsce.

      Delete
    2. Bo każdy człowiek zostawia w nas jakąś cząstkę siebie. Bywa, że trudno z nią żyć, ale z czasem wszystko wraca do normy.

      Delete
    3. Racja.. wymazać go nie wymażę, ale może kiedyś zapomnę mniej więcej, nie mam zamiaru się przez niego mazgaić :D

      Delete
    4. I tak trzymaj dalej. Jeszcze pożałuje, że tak się wobec Ciebie zachowywał. Poza tym to lubię takie podejście do sprawy jak Twoje. :D

      Delete
    5. Wydaje mi się, że nie pożałuje, że już o mnie zapomniał... Życie.

      A co mam robić? Płakać? Płakałam, wystarczająco, za dużo. Chciał, miał, stracił. Głowa do góry, piersi do przodu i szukać kogoś, a może ktoś kiedyś znajdzie mnie ;)

      Delete
    6. Wiesz, niektórzy po czymś takim potrafią rozpaczać 365 dni, czego nie mogę zrozumieć. Ale cieszę się, że Tobie udało się pozbierać. Zasługujesz na kogoś zdecydowanie lepszego i taką osobę z pewnością znajdziesz. :)

      Delete
    7. No więc właśnie, kiedyś mi się uda, a przez idiotę płakać nie będę :)

      Delete
  24. Też żałuję, że zaufałam pewnej osobie, po czym okazało się, że nasza znajomość nic dla niej nie znaczyła.

    ReplyDelete
  25. Jak ja doskonale wiem co czujesz.

    ReplyDelete
  26. znam to. a wychowawczyni zaebista.

    ReplyDelete
    Replies
    1. rzeczywiście, jak nieraz tekstem zapoda, to padam na twarz.

      trochę niefajne to uczucie.

      Delete
    2. trochę to mało powiedziane.

      Delete
    3. tu niby coś do Ciebie czuje, a przynajmniej tak ci się wydaje, a po chwili udaje, że nie istniejesz.

      Delete
  27. ucichnie. kiedyś na pewno :) wiem z doświadczenia, ze choćby miało trwać 10 lat, to potem zniknie.
    a wychowawczyni - pierwsza klasa :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. mam nadzieję że jakoś zniknie, choć zawsze w pamięci mi zostanie, gdzieś tam w otchłaniach.

      Delete
    2. gdzieś w otchłaniach, pewnie tak. pamiętać się będzie zawsze, ale potem już nie boli, a to duży plus.

      Delete
    3. wiadomo :D ale jest coraz lepiej.

      Delete
  28. Uczucia są delikatne - niepielęgnowane zanikają, przynajmniej tego się nauczyłam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. czasami wręcz za delikatne, ale ta wiedza chyba nic mi nie da w przyszlości ;)

      Delete
    2. Nawet i jeśli nie, to warto o tym pamiętać, bo działa to również i w dobrą stronę jak i w złą.

      Delete
    3. Nie wydaje mi się, żeby działała w dobrą stronę.

      Delete
  29. Nie jest Ciebie wart i tyle. Zignoruj go, wkrótce Ci przejdzie, zaczniesz nowe życie z kimś mądrzejszym u boku.

    Wesoła klasa :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na to liczę ;) I dlatego się nim nie przejmuję, jakby chciał, to by dał znak życia, a tak... no cóż :)

      Delete
  30. Powodzenia, odwagi i siły! To będzie trudne, ale Twoje uświadomienie sobie, jakie to chore jest najważniejszą rzeczą.
    Nie ma to jak słyszeć ciętą ripostę nauczyciela, skierowaną przeciw komuś, kto cię denerwuje. ^^

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hah, moja pani profesor jest w tym mistrzem :D

      No tak ;) Jakoś to pójdzie ;)

      Delete
  31. Jeżeli rzeczywiście czujesz, że to nie Twoja bajka, to chyba najwyższy czas ją zmienić. Tkwienie w czymś, co rani nie ma sensu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Już zmieniłam, masz rację - nie mialo sensu, skoro więcej zaangażowania było z mojej strony.

      Delete
  32. Ja łudziłam się, że wszystko będzie dobrze, że wszystko się ułoży i będziemy szczęśliwą parą... Ale nie wiedziałam, że tak bardzo można zawieźć się na drugim człowieku.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Po prostu w końcu pokazują swoje prawdziwe ja, doszczętnie ukrywane i jest problem.

      Delete
  33. Doskonale Cię rozumiem. Moja bajka jednak wciąż trwa, choć nie wiem czy zakończenie będzie takie, jakie bym chciała.
    W każdym bądź razie - nie daj się omamić, zmanipulować. Niech wie co traci/stracił.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Co stracił.

      Trzymam kciuki, żeby Ci się udało. Na pewno możesz coś w tym kierunku - w przeciwieństwie do mnie - zrobić. I tego Ci życzę, i również pozdrawiam ;)

      Delete
  34. Luśka, bardzo dobrze, nie daj się! Ile można cierpieć? Ile można pozwolić się krzywdzić, co?! Nie warto. Postaraj się zapomnieć, bo szkoda Twoich nerwów. On jest bezczelny. A Ty nie możesz dawać mu satysfakcji. Dlatego główka dumnie do góry, pierś do przodu i idziesz przed siebie, zmierzając w stronę nowego etapu w swoim życiu. Bez niego. :)


    A nauczycielka mistrz. ;)

    ReplyDelete
  35. Główka w górze, piersi w przodzie i... jakoś to będzie, dziękuję :* :D

    ReplyDelete
  36. Trudno jest zerwać kontakt z kimś, kto dużo dla nas znaczy. Ale z własnego doświadczenia wiem, że nie ma rzeczy niemożliwych. Pierwsze tygodnie są najtrudniejsze, później emocje cichną..

    ReplyDelete