19.5.12

pisanie

Tak sobie myślę, że słuchanie non stop jednej piosenki może być nieco niepokojące, jednak kto powiedział, że jestem normalna, a moje zachowanie nie wykracza poza granice przez kogoś tam wyznaczone? No właśnie, też tak sobie pomyślałam, więc może to po prostu nadmierne lubienie danego osobnika, który to śpiewa? 
Swoją drogą, każdy człowiek ma w swoim życiu kilka rzeczy, które go nakręcają, albo dają wytchnienie. Nie wiem, jak mają inni wszak ile ludzi, tyle pomysłów i recept, jednak ja sama, będąc na kogoś (lub na coś) zła, zabieram się za pisanie. Odpalam Worda, który, mimo moich szalonych czasem pomysłów, jeszcze nie zwariował, co jest cudem. Jakąś muzykę się zapuści, co by jednak jakaś atmosfera się zrobiła, najlepiej jeszcze przynieść ze sobą kubek herbaty i wszystko gra. Szkoda jednak, że w tym czasie kiedy sobie to wszystko szykuję, to Wena sobie gdzieś tam wyczłapuje z mojej głowy, chowając się tak, że później jej nie mogę dojrzeć. A doskonale pamiętam jak jeszcze kilka(naście) lat temu  Rodzicielka siłą mnie ciągnęła, żebym się wzięła i napisała wypracowanie, choć mi nie szło, bo jam realistka jest, i jak zamiast literek stawiałam kulfony, to zła byłam, bo chciałam lepiej i lepiej. A teraz? Teraz to mnie muszą siłą odganiać, żebym przestała pisać, bo to chore się zaczyna robić, choć oczywiście mi się to podoba.
A jak z wami, macie jakieś sposoby na schowanie gdzieś nerwów, niż wywlekanie je na zewnątrz? Bo lepiej przecież zrobić coś pożytecznego, niż wchodzić z kimś w niepotrzebne dyskusje ;)
jej, czy u was też w końcu słońce wyszło? ;)) 

107 comments:

  1. Ja nie odreagowuję pisaniem, bo zazwyczaj nie wiem, co mogłabym stworzyć. Jak nachodzi mnie wena, otwieram edytor na blogspocie i piszę notkę. ;)
    Odreagowanie nerwów? Wtulenie się w najważniejszą osobę. Sen. Muzyka. Spacer. Cokolwiek, by zająć myśli. ;D

    ReplyDelete
    Replies
    1. gdybym za każdym razem miała pisać notkę, jak mnie coś wkurza, to na blogu by się chyba co dziesięć minut posty pojawiały, heheh :) Oj, wtulenie się też dziala, ale nie zawsze jest taka możliwość, niestety ;D

      Delete
    2. No racja. Dlatego dobrym sposobem jest także sen :D Jego nigdy za wiele.

      Delete
    3. tylko nei zawsze pomaga :D

      Delete
  2. Też pisanie :) Nawet plik z opowiadaniem (minipowieścią już właściwie) mam zapisany jako wentyl bezpieczeństwa :D Historia bazuje na negatywnych emocjach, bo właśnie tam je wlewam. Chociaż... powinnam mówić w czasie przeszłym, bo odkąd jestem na studiach, brak mi czasu i wena się rzadziej pojawia. W każdym razie sposób na odreagowanie mamy identyczny :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja mam cały folder zawalony jakimiś rozpoczętymi historiami, jednak jedno opowiadanie zdecydowałam się publikować i jestem z siebie dumna, bo udało mi się go prawie skończyć, co na moje standarty to jakiś cud, bo zawsze się wypalałam szybciej :D Co do tematyki, to ze względu na moją przesadnią romantyczność głównie wątki miłosne, no ale cóż :D

      Delete
    2. Ja tak mam z jednoczęściówkami, których nie man odwagi publikować. Natomiast opowiadanie ujrzało światło dzienne na jednym z Onetowych blogów. Aktualnie z braku czasu zawiesiłam działalność i ukryłam posty. I tak nie poleciłabym Ci tego do czytania. Ty piszesz rzeczy lekkie i zwiewne, że tak powiem (weszłam w link), a moja historia jest ciężka, pokręcona i ogólnie mało przyjemna.

      Delete
    3. Dlaczego? Na pewno jest fajne ;) Ja kiedyś próbowałam pisać coś... cięższego, ale mi nie szło, ale z drugiej też muszę uważać, żeby mi jakaś opera mydlana nie wyszła ;)

      Delete
  3. Schowanie nerwów? Muzyka i pisanie pamiętnika. Też często słucham jednej piosenki ciągle i ciągle. Ale to tylko dlatego, że z każdą znajdującą się na mojej liście wiążę jakieś wspomnienia, są dla mnie sentymentalne.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pisałam kiedyś pamiętnik, ale lepiej wychodzi mi wylewani żali do opoiwadania, bo jak się brałam za opisywanie czegoś, to wychodziło kilkustronnicowe bezsensowne coś, hehe. Ja się przywiązuję do głosu, więc za każdym razem jak słyszę danego wokalistę to się rozpływam ;)

      Delete
    2. Pisanie pamiętnika to faktycznie jest kilkustronicowe ,,coś'', ale czasami czytając to ,,coś'' powracam to dni, w których było pięknie, dobrze. Nawet miałam sposobność przepisywać treści sms'ów do pamiętnika.

      Delete
    3. jeżeli były tego warte, w pełni rozumiem ;) ja ostatnio znalazłam na kartce kilka słów, które napisałam w grudniu, w sylwestra.. i jakoś nie byłam silna na tyle, żeby to przeczytać.

      Delete
  4. Wyszło u mnie słoneczko i od razu pozytywniej się zrobiło :)
    Ja koję nerwy muzyką :) Pisać też piszę, ale nigdy nie notki, tylko raczej jakieś fantazje, opowiadania, itp.
    I herbata obowiązkowo! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. herbata najlepsza :D

      a byłabyś skłonna pokazać jakieś swoje 'dzieło'? :D

      Delete
    2. Dokładnie ;D A lubujesz się w zwykłych, prostych herbatach czy jakiś smakowych? :)

      Hmm, tak sobie myślę, że odpowiem Ci na to pytanie w niedalekiej przyszłości na moim blogu :D

      Delete
    3. prostsze :D żadnych smakowych, z cytryną.. to nie dla mnie. duży kubek, zalany wodą do samego czubka wręcz, kilka łyżeczek cukru i po prostu mniam ;) a ty? :D

      oj, to nie mogę się doczekać w takim razie ;)

      Delete
    4. This comment has been removed by the author.

      Delete
    5. Zazwyczaj tradycyjnie zwykła z cytryną, ale ostatnio uzależniłam się od 2 rodzajów smakowych : pomarańcza z cynamonem i wanilia z miodem <3

      :)

      Delete
  5. Dokładnie :) W moim życiu również pisanie odgrywa ważną rolę. Kiedyś pisałam opowiadanie, teraz głównie skupiłam się na swoim blogu. I wiesz co fascynującego zauważyłam? Nie tylko, że dojrzałam, bo to normalne, że z wiekiem stajemy się bardziej poważni, konkretni. Ale zauważyłam jak bardzo dzięki pisaniu rozwinęłam się. Jak wzbogacił się mój język, styl pisania. Teraz potrafię dużo więcej wyrazić słowami i przekazać ludziom swoje emocje i uczucia w sposób jasny. Bynajmniej staram się :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. I muzyka - też bardzo istotny element :))

      Delete
    2. Też to u siebie zauważyłam. Jeszcze kilka lat temu sadziłam jakieś bezsensowne zdania, a sam charakter pozostawiał wiele do życzenia... A teraz? Jestem dumna z tego, że piszę tak a nie inaczej, i nie ważne co się stanie, ale to będzie część mnie, ta lepsza, chyba ;) Jakbyś chciała poczytać coś mojego - powyżej jest link do opowiadania ;)

      Delete
  6. Wyszło! :D no ale tu na Juwenalia zamówiona ;P
    Hmm skąd to znam, wiesz? Tylko przeważnie zawsze wtedy nachodzi gdy robię coś innego. Dlatego do zapisywania mysli zacząłem nosić pewien zeszyt :) no i tam pisze te momenty, a z drugiej jego strony cytaty czy sentencje które mnie jęły. Może to jest dobre rozwiązanie?
    U mnie wena ucieka jak cholera...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zawsze tak jest! Ona robi nam na złość! Jak jestem zajęta, to pomysłów multum, ale jak przysiądę z chęcią napisania... szukaj igły w stogu siana, złośliwa jest normalnie :) Ja miałam kiedyś zeszyt, ale że nigdy później jakoś przepisać nie mogłam, to zrezygnowałam i pojedyncze pomysły na kartkach zapisuję ;)

      Delete
  7. Jesteś zupełnie normalna, jeśli chodzi o słuchanie non stop jednego utworu :D. Wszak ja robię to samo :D.
    Na nerwy najlepsza jest muzyka... ja tak robię i pomaga :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jeszcze jak się dośpiewuje samemu, na głos cały, to dopiero odlot, wszystko tak jakoś staje się łatwiejsze i w ogóle :D

      Delete
    2. Ja kiedyś śpiewałam na głos jakąś piosenkę Bon Jovi... brzmiało to jak wycie łosia na rykowisku :p.

      Delete
    3. E tam, na pewno tak źle nie było :D najgorsze jest że wiele osób, którym śpiewanie nie idzie, uważają inaczej i zgłaszają się do popularnych programów, robiąc z siebie jedynie pośmiewisko :D

      Delete
    4. Uwierz, że było bardzo źle :P.
      A my to oglądamy i przynajmniej możemy się pośmiać :P.

      Delete
    5. a chociaż tyle, jest się z czego pośmiać :D żal mi takich ludzi xD

      Delete
  8. Rysunek oraz muzyka ^^ nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba.

    ReplyDelete
    Replies
    1. teraz mniej, bo czasu nie ma ;)

      Delete
    2. ale fajnie tak ;) ja nie mam talentu do rysowania ;)

      Delete
    3. a próbowałaś? ;> tak na poważnie się za to wziąć?

      Delete
    4. na poważnie nie :D nie wiem jak zacząć, że się tak wyrażę, wydaje mi się że nie jestem do tego stworzona :D

      Delete
    5. Zapisz się na jakieś zajęcia, tam się okaże :)

      Delete
    6. żebym miała taką możliwość ;) chyba sobie odpuszczę :D

      Delete
    7. A czemu nie masz takiej możliwości? :)

      Delete
    8. w moim otoczeniu nie ma takich kursów, a miasto, w którym zapewne są, znajduje się półtorej godziny ode mnie, więc to niemal wyprawa całodniowa :)

      Delete
    9. Ja jeździłam na rysunek raz lub dwa razy w tygodniu obleśnym pksem półtorej godziny, przez remontowane drogi :D

      Delete
  9. Moje nerwy koi albo pisanie, albo spacer, albo rozmowa przyjaciółką/przyjacielem, albo zabawa z psami, albo muzyka. :) Mam wiele sposobów na złość, smutek i inne negatywne uczucia.
    A jeśli chodzi o słuchanie jednego utworu, to myślę, że to w zupełności normalne. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dużo jest tych rzeczy do robienia, tylko żeby w czas się ogarnąć, bo niekiedy w nerwach mówimy to, czego mówic nie chcemy ;)

      Delete
    2. Dużo, dużo. :) Hmm, szczerze mówiąc, to chyba nie powiedziałam niczego, czego powiedzieć bym nie chciała. Częściej odczuwam smutek i żal do kogoś niż złość na niego, a to zwykle w złości mówimy nie to, co trzeba... A i w ogóle jestem szczera, więc jak coś mi się w kimś nie podoba, to on doskonale o tym wie. ;D

      Delete
    3. A ja włąśnie staram się takie myśli trzymać w głowie, robię otoczkę, że wszystko gra, a jak się wkurzę to mówię co popadnie a myślę o tym dopiero po fakcie więc...

      Delete
    4. No, wiem, potem jest nie za ciekawie. Dlatego właśnie od pewnego czasu ludzie wiedzą, co o nich myślę.

      Delete
    5. Chyba musze powoli przejść na taką taktykę, byłoby to lepsze i dla mnie, i dla innych, choć udawanie że kogoś lubię mimo, iż pałam niechęcią wielką idzie mi coraz lepiej. to niepokojące!

      Delete
  10. Będę prostolinijna ale u mnie na ukojenie nerwów są dwa sposoby pójcie spać lub ewentualnie słuchanie głośnej muzyki. Pisanie różnie, dlatego że koncentracja z reguły mi wtedy spada

    ReplyDelete
    Replies
    1. oj, ja spać to nie, w ciągu dnia niekiedy mi się uda usnać, ale to raczej nie ze zmęczenia, jak jestem wnerwiona to jakoś trzeba wyładować emocje :D

      Delete
  11. w końcu znalazłaś coś dla siebie :)
    btw. ja też na moją mamę mówię per Rodzicielka ^^

    ReplyDelete
    Replies
    1. hah, ja też, ostatnio mi się coś tak wzięło, śmiesznie brzmi :D

      aano, to najważniejsze, a ty masz jakieś sposoby? :)

      Delete
    2. no dokładnie :D
      lubię robić zdjęcia :)

      i btw. lubię tę piosenkę w wykonaniu kombajnu ^^

      Delete
    3. ta piosenka ogólnie jest fajna, mi się spodobała w X-Factorze jak jeden z uczestników zaśpiewał :D

      a pokazałabyś mi jakąś twoją pracę, na mejla, jeśli byś chciała? :)

      Delete
    4. a faktycznie chyba ktoś tam ją śpiewał :)

      nie, nie, nie :) to nic specjalnego tylko takie tam pstrykanie :) blogowe są moje :)

      Delete
    5. chyba Dawid Fly, oo, no, 'ten co kosiarką włosy czesał' hehe ;)

      bardzo ładne te zdjęcia ;) ja wolę chyba pisanie :D

      Delete
    6. o tak :)

      pisanie jest bardziej kreatywne ^^

      Delete
  12. Jestem uzależniona od pisania, piszę już nawet na telefonie, gdziekolwiek jestem. Muszę zapisywać myśli, inaczej ulecą gdzieś w nicość.
    Ale najbardziej jednak uspakaja mnie gra na gitarze :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Muzyka jest najlepszym lekarstwem.

      Delete
    2. podobnie jak ja, często się koleżanki na mnie dziwnie patrzą, jak z takimi zamroczonymi oczami coś szybko notuję, bo mi pomysł wpadł :D

      Delete
  13. na nerwy mam kilka lekarstw: muzykę, pisanie, ćwiczenie lub też po prostu płacz :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. oj, płacz jest chyba najlepszy zaraz po pisaniu :)

      Delete
  14. E, ja bym tak nie mogła się szykować i szykować do pisania. Jak mam wenę to siadam byle gdzie, wyciągam najbliżej leżącą kartkę i jakiekolwiek pisadło, żeby tylko to spisać, nie stracić tych myśli, choćby nawet były nie wiadomo jak głupie. Ale jak jestem zła, to raczej nie piszę. Chyba nie za dobrze radzę sobie ze złością, w moim życiu, osobowości, zasadach moralnych niewiele jest na nią miejsca, więc zwykle zamieniam wszystko w zwykły smutek i bardzo dużo płaczę.
    Co do piosenek, robię dokładnie tak samo, a potem nie mogę danej piosenki słuchać, albo w ogóle na mnie nie działa, mimo że ma taki piękny tekst, idealną melodię itp.
    Też masz ładnie. :3

    ReplyDelete
    Replies
    1. na mnie też później nie działają, dlatego powoli zaczynam odstawiać, ale jakos się przyzwyczaiłam i będę słuchała dopóki mi się na samą melodią niedobrze nie będzie robić hehe :)

      Delete
  15. ja również jak mnie coś boli, gryzie i ma wnerwa to siadam i piszę ... inny sposób to wychodzę z domu i wędruję bez celu, najlepiej tam gdzie jest najmniej ludzi ...

    ReplyDelete
  16. Pisanie rzecz dobra tak samo jak słuchanie bez przerwy jednej piosenki. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pisanie to bardzo, bardzo dobra rzecz, najlepsza z najlepszych ;)

      Delete
  17. Jak mnie coś wkurzy albo zasmuci to chowam się w łóżku z książką, herbatą, mp4 i odrobiną czekolady. Albo fotografuję. Chociaż pisanie też fajny sposób :).

    ReplyDelete
    Replies
    1. przypomniałaś mi że nie mam czego czytać :( dupa, muszę zacząć oszczędzać :)

      Delete
  18. ja też piszę, słucham muzyki, ewentualnie klnę jak szewc. ;p

    ReplyDelete
    Replies
    1. muzyka i pisanie, lekarstwo na wszelkie zło :D

      Delete
    2. przeważnie nic mądrego nie napiszę, więc jednak chyba wolę muzykę ^^

      Delete
    3. ale nie chodzi nawet o to, żeby jakieś mądrości spod palcow wychodziły, tylko o samą tą regenerację, uwolnienie się od problemów ;)

      Delete
  19. Moja złość najczęściej owocuje wpisem w moim pamiętniku. Wtedy piszę, bez sensu, nawet kilka zdań parokrotnie. Kończę dopiero kiedy mnie ręka boli...

    ReplyDelete
    Replies
    1. hah, znam to. pamiętnik to fajna rzecz, ale chyba wolę coś swojego swojego.

      Delete
    2. Oj fajna ;d Tylko, ze trudno mieć motywację na początku, aby pisać systematycznie ;3

      Delete
  20. może to głupie, ale ja uwielbiam czytać Harrego Pottera. Mogę do niego wracać ciągle i ciągle. Oczywiście inne książki też lubię czytać, i to bardzo. jednak Harry Potter, to Harry Potter. Ostatnio też mam MANIĘ na Guns 'n roses. Praktycznie słucham ich non stop. Pomaga mi to się uspokoić. och, i oczywiście przeklinam. Strasznie. Nie chciałabyś mnie usłyszeć wtedy :d

    ReplyDelete
    Replies
    1. Harry Potter <3 którego bohatera najbardziej lubisz? :D

      Delete
    2. o boziu, nie mam ulubionego :D ale jeśli chodzi o film to Bellatriks, kocham tą aktorkę, wspaniale ją zagrała. ale w książce, to chyba najbardziej Zgredek, a twój?

      Delete
    3. Snape ;) Alan Rickman po prostu wymiata, jak dla mnie, a zaraz po nim jest Draco ;) Oboje, niby złe charaktery, ale jednak coś takiego w sobie mają :)

      Delete
  21. no cóż, ja piszę i czytam, męczę znajomych albo jadę nad morze. ale pisanie odpręża mnie chyba najbardziej.

    ReplyDelete
    Replies
    1. to jest najbardziej kojące :D

      Delete
    2. u mnie się wydało, że piszę, znaczy, kilka koleżanek odkryło, i jakie ośmieszenie było, bo jak to, przecież nikt normalny nie pisze, bo to chore jest... szkoda mi słów na takich ludzi ;)

      Delete
  22. ja, żeby odreagować, słucham muzyki, czytam, gram na gitarze, śpiewam. ogólnie mam milion pomysłów na pozbywanie się zbędnych napięć :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. takie rozwiązania rozsądniejsze to chyba z wiekiem przychodzą :D

      Delete
    2. chyba tak, bo wcześniej najlepszym sposobem na odreagowanie było znalezienie ofiary, z którą mogłabym się pokłócić :d

      Delete
    3. Dokładnie ;) A teraz człowiek ma już dość kłótni, więc zamyka się w swoim świecie i dopóki jest to nieszkodliwe, czemu nie korzystać?

      Delete
  23. Nerwy najlepiej uwolnić siłą mięśni ;D

    ReplyDelete
    Replies
    1. siłą mięśni? ooo nie, to nie dla mnie xD

      Delete
    2. mam małe problemy z kręgosłupem, w sensie skrzywienia, co uniemożliwia mi wykonywanie wielu ćwiczeń, tak więc nie jestem zbytnio do tego stworzona :D

      Delete
  24. Herbata, może jakiś zajmujący film. Jak nie to muzyka, książka. Taki standard.
    A Ty piszesz jakby pamiętnik czy opowiadania, wiersze, coś w tym stylu?

    ReplyDelete
    Replies
    1. opowiadania ;) wyżej pod nagłówkiem masz odnośnik do bloga z opowiadaniem, zapraszam :)

      Delete
  25. Może to trochę dziwne, ale: słuchawki -> Muse - Hysteria dość głośno - oto co mnie uspokaja =D.
    Też tak mam, że jak spodoba mi się jakaś piosenka to koniec - mogłabym słuchać godzinami, ale staram się ograniczać żeby za szybko mi się nie znudziła ^^.

    ReplyDelete
    Replies
    1. dlaczego dziwne? :D każdy odreagowuje na swój sposób, najważniejsze, że to skuteczne ;D

      Delete
    2. Nie wiem, w sumie to taka żywiołowa piosenka, że aż dziw że może uspokajać ;p

      Delete
    3. każdy ma inne przyzwyczajenia, ja też najczęściej włączam coś mocnego i żywiołowego, wyszaleję się sama z sobą i od razu jakoś się lepiej robi :D

      Delete
  26. Uwielbiam słuchać wciąż tej samej piosenki ^^ Ale później (nie ma na to rady) i tak się nudzi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja mam tak na budzik, kilka lat temu ustawiłam ulubioną piosenkę, na której dzisiaj melodię mi się niedobrze robi xd

      Delete
  27. Szczerze uwielbiam pisać. Czasami naprawdę nie można mnie oderwać od komputera, ale, niestety, czasami też moja wena twórcza na długo mnie opuszcza. Mimo to staram się wykorzystać twórczy czas, kiedy tylko mogę. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. To opuszczenie jest najgorsze, bo niekiedy chęci są, czas nie ma, ale bez weny dużo się nie zadziała :)

      Delete
    2. Dokładnie. Niby dobry pisarz i bez weny coś wymyśli, ale... dobra, to znaczy, że nie jestem dobrą pisarką. Hm, bynajmniej sama to sobie szybko uświadomiłam. :D

      Najważniejsze jest to, że są chęci i się to lubi, bo w taki sposób to może i wenę się przywoła. :)

      Delete
  28. Pisanie, jest czymś cudownym. Magią.
    Daje wiele wyładowania i pomocy.
    A katowanie w kółko jednej piosenki jest normalne.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lepiej bym tego nie nazwała ;) O, albo wyczekiwanie jakiegoś momentu w piosence, śpiewanie jej na cały głos pomimo fałszowania - bezcenne ;)

      Delete
  29. Czasami można się w coś wciągnąć ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Raczej częściej niż czasami ;) Choć trzeba przyzna, że lepsze takie uzależnienie niż inne :D

      Delete
  30. czasami mam tak, że jeden utwór na okrągło słucham przez kilka dni, co potem wkurza wiele osób, które mnie otaczają, bo niczego innego nie usłyszą z moich nośników, czy głośników niż właśnie ten utwór.
    swoją złość wyładowuję rzucając wszystkim, ale zdarza się to rzadko, bo zwykle to wszytsko duszę w sobie. a jak to mówi moja babcia: "niedobrze jest dusić wszystko w sobie, serce potem bardzo cierpi" no cóż... coś w tym jest :)

    ReplyDelete
  31. Pisanie ostatnio mi nie idzie, ale jak jestem zła to... jem. Albo słucham muzyki. Albo ćwiczę (!). No cóż, każdy sposób jest dobry :)
    Ja też mam takie piosenki, których mogę słuchać w kółko, więc nie martw się :)

    ReplyDelete